Dodaj do ulubionych

Rozpoczyna się proces restauratora oskarżonego ...

31.08.05, 21:06
Nie znaleziono roweru? Pewnie jakiś polaczek go ukradł. Zmył krew i jeździ do dzisiaj dumny, z tego jaki to on interes zrobił.
Obserwuj wątek
    • Gość: polaczek Re: Rozpoczyna się proces restauratora oskarżoneg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 22:11
      polaczek? chcesz kogoś obrazić? Tak właśnie określają Polaków przyjaciele
      twojego przyjaciela którego obecnie cytujesz.
      A taak na marginesie:
      ciekwe co z tego roweru zostało?
      • wielki_czarownik Re: Rozpoczyna się proces restauratora oskarżoneg 31.08.05, 22:14
        Gość portalu: polaczek napisał(a):

        > polaczek? chcesz kogoś obrazić?

        A jak myślisz? Jasne, że chcę! Żałosne bydło które gdyby mogło to by trupowi złote zęby powyrywali.

        Tak właśnie określają Polaków przyjaciele
        > twojego przyjaciela którego obecnie cytujesz.
        > A taak na marginesie:
        > ciekwe co z tego roweru zostało?
        • Gość: Bazyli Re: Rozpoczyna się proces restauratora oskarżoneg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 22:24
          wielki_czarownik napisał:
          Żałosne bydło które gdyby mogło to by trupowi zł
          > ote zęby powyrywali.

          Sąsiednie bydło, to z zachodu i ze wschodu, tak robiło, Nasze nie miało okazji.
          A propos roweru - ktos znalazł kupe szmelcu. zaniósł do skupu... A cóż innego
          miał zrobić? Zanieść na policję?! Nie każdy - na szczęście - reaguje jak WC.
          • wielki_czarownik Zanieść na policję 31.08.05, 22:25
            To by pomogło ustalić czy rowerzysta miał lampki, gdzie nastąpiło uderzenie, etc.
            • Gość: Bazyli Logika WC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 22:30
              wielki_czarownik napisał:

              > To by pomogło ustalić czy rowerzysta miał lampki, gdzie nastąpiło uderzenie,
              et
              > c.
              ... rozumiem, że wojskową karność i regulaminowość wyssałeś... a w zasadzie
              odziedziczyłeś, ale zachowaj umiar i trzeźwość w ocenianiu postępowania osoby
              przypadkowej (może bezdomnej), która przypadkiem napotkała marne szczatki
              czegos co było rowerem.
              Gdy znajdziesz scyzoryk, to koniecznie zanies go na najbliższy komisariat - tak
              na wszelki wypadek. ...regulaminowo przynajmniej będzie.
              • wielki_czarownik Logika Bazylego 31.08.05, 22:45
                Czyli wedle ciebie nic się nie stało, że ktoś okradł zmarłego i być może uniemożliwił sprawiedliwe osądzenie winnego. Tak samo nic się nie stanie jak będziesz miał wypadek samochodowy i ktoś ci zakosi przez wybitą szybę radio kiedy ty będziesz leżał nieprzytomny. Może akurat jakiś bezdomny będzie potrzebował na flaszkę.
                • Gość: Bazyli Re: Logika Bazylego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 22:56
                  A skąd wiesz, że okradł? Nie mieści się to w Twojej regulaminowej głowie, że
                  ten co zabrał złom mógł nawet nie wiedziec co się stało?! Regulamin nie
                  przewiduje?!
                  Kiedyś miałem "wycieczkę do rowu" - po opatrzeniu w ambulatorium, na drugi
                  dzień wróciłem na miejsce wypadku. Zastałem ogołoconą karoserię - ktoś z urzędu
                  (według regulaminu) maił zabezpieczyć samochód. Nie słyszałem o bezdomnej
                  policji drogowej. O tym, że potrzebuja czasami na flaszkę - słyszałem.
                  Regulamin tego nie przewiduje a tak robią. Kto tu jest bydłem?!
                  • wielki_czarownik Re: Logika Bazylego 31.08.05, 22:59
                    Gość portalu: Bazyli napisał(a):

                    > A skąd wiesz, że okradł? Nie mieści się to w Twojej regulaminowej głowie, że
                    > ten co zabrał złom mógł nawet nie wiedziec co się stało?! Regulamin nie
                    > przewiduje?!

                    Zabrał rzecz cudzą czyli ukradł.

                    > Kiedyś miałem "wycieczkę do rowu" - po opatrzeniu w ambulatorium, na drugi
                    > dzień wróciłem na miejsce wypadku. Zastałem ogołoconą karoserię - ktoś z urzędu
                    >
                    > (według regulaminu) maił zabezpieczyć samochód.

                    Kto? Jeżeli rzeczywiście ktoś miał zabezpieczyć auto to należało wyciągnąć od tego kogoś konsekwencje.

                    Nie słyszałem o bezdomnej
                    > policji drogowej. O tym, że potrzebuja czasami na flaszkę - słyszałem.
                    > Regulamin tego nie przewiduje a tak robią. Kto tu jest bydłem?!

                    Ci, którzy kradną. A sczególnie ci którzy okradają zwłoki w celu zakupu wina.
                    • Gość: frufru Re: Logika Bazylego IP: *.chello.upc.cz 31.08.05, 23:04
                      Tym razem popieram WC...
                    • Gość: Bazyli Re: Logika Bazylego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 23:09
                      wielki_czarownik napisał:
                      Ci, którzy kradną. A sczególnie ci którzy okradają zwłoki w celu zakupu wina.

                      Wiesz co - nie wiem, czy Ty naprawdę jesteś taki czy tylko udajesz?
                      Nie wiesz kto zabrał rower, nie wiesz w jakich okolicznościach, nie wiesz gdzie
                      ten rower leżał, nie iwesz czy ten co go zabrał wiedział o wypadku, nie wiesz,
                      nie wiesz... Wszystko co sobie ułozyłeś, to wytwór Twojej wyobrażni i
                      kompleksów, które pozwalaja Ci nazwać owego X-a bydłem, polaczkiem, bezdomnym
                      alkoholikem.
                      Winszuję.
                      P.S. Od wody, wojny, pozaru i prawników z takim "regulaminowym" wyrazem
                      uchowaj...


                      • wielki_czarownik Odpowiedz mi 31.08.05, 23:14
                        Fakty są takie:
                        1. Facet jechał na rowerze.
                        2. Miał wypadek i zmarł.
                        3. Rower zniknął.
                        Co z tego wynika? Czy rower mógł sam wrócić do domu? A może został porwany do nieba na ognistym rydwanie?
                        Ktoś ten rower zabrał. Zabrał bezprawnie. Czyli jest złodziejem. Najgorszym rodzajem złodzieja - takim co okrada zmarłych. Kiedyś za to ćwiartowali żywcem.
                        I nie interesują mnie drobiazgi pokroju czy ukradł by kupić flaszkę wina, dwie flaszki denaturatu czy ukradł dla sportu. Zabrał coś co nie było jego więc jest złodziejem. Śmieciem.
                        • Gość: Paweł Z. Re: Odpowiedz mi IP: *.kom / *.kom-net.pl 31.08.05, 23:20
                          Ja to widzę tak - jeśli rower gwizdną ktoś, kto widział zwłoki, to Wielki ma
                          rację.
                          Jeśli zaś odpowiednie służby zabrały ciało, a policja rzuciła w swojej głupocie
                          rower na pobocze i przypomniała sobie o nim następnego dnia rano (co znając
                          poziom polskiej policji jest całkiem prawdopodobne), to Wielki nie ma racji.
                          Skąd jakiś zbieracz złomu miał wiedzieć, że coś kradnie, w szczególności
                          potencjalny dowód w sprawie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.
                          • Gość: Bazyli Re: Odpowiedz mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 23:42
                            Gość portalu: Paweł Z. napisał(a):
                            >..a policja rzuciła w swojej głupocie
                            > rower na pobocze i przypomniała sobie o nim następnego dnia rano (co znając
                            > poziom polskiej policji jest całkiem prawdopodobne)

                            ...niestety regulamin WC tego nie przewiduje.
                          • divak2 Re: Odpowiedz mi 01.09.05, 13:25
                            Właśne że nie rzuciły - facet wlókł go za sobą dobre paręset metrów jeśli nie
                            kilka kilometrów. I pewnie się zatroszczył żeby po nim śladu nie zostało.
                        • Gość: Bazyli Re: Odpowiedz mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 23:36
                          wielki_czarownik napisał:
                          > Fakty są takie:
                          > 1. Facet jechał na rowerze.
                          > 2. Miał wypadek i zmarł.
                          > 3. Rower zniknął.
                          ...z faktami nikt tu nie dyskutuje.

                          > Co z tego wynika? Czy rower...
                          ... tego nie będę komentował - nie obchodzi mnie stan Twich puszczających
                          nerwów.

                          > Ktoś ten rower zabrał.
                          ...to fakt, czyli bez dyskusji.

                          >Zabrał bezprawnie. Czyli jest złodziejem. Najgorszym rod
                          > zajem złodzieja - takim co okrada zmarłych.
                          ...a to juz Twój wniosek, i pozwolisz że sie z tym nie zgodzę. A co powiesz na
                          taki scenariusz: kilka minut po zdarzeniu, 5 rano, listopad - ciemno; rower
                          leży w znacznej odległości od ciała ofiary wypadku (raczej pewne - świadek), ów
                          X (wg Ciebie "najgorszy rodzaj złodzieja") napotyka połamany rower ( z dużym
                          prwadopodobieństwem nie widzi ciała) i widząc w jakim jest stanie - poniekąd
                          słusznie - uważa, że ktoś ten rower porzucił (albo wypadł z samochodu). Dalej -
                          podnosi rower i niesie Bóg raczy wiedzieć gdzie...
                          A może oparł go o drzewo lub znak - tak aby był lepiej widoczny i idzie sobie
                          dalej. Po chwili ktoś inny, dajmy na to Y, przejeżdżając samochodem prostopadłą
                          ulicą widzi oparty rower, zatrzymuje się i wrzuca go na pakę - połamany, pewnie
                          ktoś wyrzucił, porzucił... Ani jeden ani drugi - nie mieli pojecia, że przed
                          minutami zginął właściciel.
                          Niemożliwe? Wykluczone?

                          >Zabrał coś co nie było jego więc jest
                          > złodziejem. Śmieciem.
                          Czasami ludzie kradną z głodu, kradną bo im życie poskąpiło odrobiny szczęścia.
                          Tobie życzę abyś nigdy nie był na ich miejscu. Dobranoc.
                        • Gość: Bazyli Re: Odpowiedz mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 23:53
                          Gdybyś miał wątpliwości co do odległości roweru od ciała zabitego:
                          "Ze śledztwa wynika, że Tomasz S. wlókł go od ulicy Ślężnej, przez Wiśniową i
                          dopiero gdy zatrzymał się na czerwonych światłach przy ul. Powstańców Śląskich,
                          na ów zahaczony rower zwrócił uwagę stojący na przystanku mężczyzna. On zapisał
                          numer rejestracyjny auta."
                          Wiesz ile jest od Ślężnej do Powstańców Śląskich?!!!
                          Świadek nie wspominał o wleczonym ciele tylko o rowerze.
                          • Gość: polaczek Re: Odpowiedz mi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.05, 10:37
                            wc już więcej nie napisał ???????????????????????
                            coś mu się stało !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                            Dorósł ?
                            Eee.. chyba nie... tacy nigdy nie dorastają
                          • wielki_czarownik Bez znaczenia 01.09.05, 10:48
                            Wszystkie te rzeczy są absolutnie bez znaczenia. Ktoś zabrał rower nienależący do niego. I takie coś nazywa się kradzież. Ponadto każdy przeciętnie inteligentny człowiek widząc uszkodzony rower na drodze powinien przypuszczać, że chodzi tu o wypadek. Bo co jak co ale rowerów na środku jezdni to się nie zostawia.
                            I nie rozumiem czemu tak bronisz złodziejstwa.
                            • Gość: Bazyli Bez znaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.05, 11:15
                              Twój problem, to widzenie czerni i bieli. Z czasem zaczniesz dostrzegać
                              odcienie szarości - mam nadzieję i tego Tobie życzę. Życie to nie regulamin...
                              na szcęście.
                              • wielki_czarownik Twój problem 01.09.05, 12:01
                                Twój problem to relatywizowanie i usprawiedliwianie zła.
                                • Gość: Bazyli Re: Twój problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.05, 12:22
                                  wielki_czarownik napisał:

                                  > Twój problem to relatywizowanie i usprawiedliwianie zła.

                                  Nie raz staniesz przed problemem. którego regulamin nie przewiduje i nie da się
                                  zakwalifikować jako czarne-białe. Co wtedy wybierzesz? Mniejsze...zło?
                                  Wtedy pamiętaj, że - zgodnie z Twoim tokiem myślenia - usprawiedliwisz zło.

                                  Mam podstawy przypuszczać, że gdyby domniemany "złodziej" został doprowadzony
                                  przed oblicze sądu, to bez problemów zostałby uniewinniony i w konsekwencji nie
                                  byłby "złodziejem". Ale dla Cibie nie ma to znaczenia - Ordnung muss sein,
                                  Befehl ist Befehl!
                                  ...tylko kula w płot trafiła :))
                                  Na tym kończę - zalecam myslenie a potem działanie, nie odwrotnie.
                                  • Gość: wrowro Re: Twój problem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 10:14
                                    ze zniknięciem roweru coś wspólnego ma Bazyli
                                    przysłowie ludowe: Na złodzieju czapka gore
                                  • Gość: Realistka Relatwizm jest niebezpieczny IP: *.neurosoft.pl 06.10.05, 14:23
                                    Zgadzam się z wielkim_czarownikiem: relatywizm jest niebezpieczny. W przypadku
                                    rzeczonej kradzieży można dopatrywać się okoliczności łagodzących, zresztą
                                    każdy sąd ma obowiązek takowe uwzględnić, ale Bazyli chyba z góry zakłada
                                    puszczenie biednego złodzieja wolno - bez sądu.

                                    Niestety, w tym kraju wielu ma w sobie takią żle pojętą "litość", która różnym
                                    złodziejaszkom zapewnia bezkarność. I dlatego właśnie, drogi Bazyli, nie
                                    zostawiasz swojego rowerka na ulicy - bo Ci go na pewno ukradną.
                                    W Polsce tak jest prawie zawsze.
                                    A w takiej Danii na przykład - zdecydowanie rzadziej. Ciekawe, co?

                                    I dlatego my w wielu miejscach na świecie mamy opinię złodziei.
                                    BO SAMI ZŁODZIEJOM POBŁAŻAMY.


                                    Oczywiście tylko wtedy, gdy nie chodzi o nasz rower... ;-)


                                    Pzdr.
                                    • Gość: Bazyli Re: Relatwizm jest niebezpieczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 16:40
                                      Gość portalu: Realistka napisał(a):
                                      > Bazyli chyba z góry zakłada puszczenie biednego złodzieja wolno - bez sądu.
                                      > Niestety, w tym kraju wielu ma w sobie takią żle pojętą "litość", która
                                      różnym
                                      > złodziejaszkom zapewnia bezkarność. I dlatego właśnie, drogi Bazyli, nie
                                      > zostawiasz swojego rowerka na ulicy - bo Ci go na pewno ukradną.

                                      Gdybys zadała sobie trochę trudu i przeczytała dalszy ciąg omawianej historii,
                                      to pewnie dotarło by do Ciebie, że o złodziejstwie w tym przypadku mowy nie
                                      było i nie ma - domniemany złodziej to wymysł wielkiego_czarownika, którego
                                      istnienie wymyslił dla zaspokojenia własnych fantazji.
                                      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2953721.html
                                      Ponadto, ja napisałem: Mam podstawy przypuszczać, że gdyby
                                      domniemany "złodziej" został doprowadzony
                                      przed oblicze sądu, to bez problemów zostałby uniewinniony i w konsekwencji nie
                                      byłby "złodziejem". Zauważasz tam cudzysłów? Dla mnie nie jest złodziejem
                                      osoba, która znajduje marne resztki czegoś co było kiedyś rowerem, a miejsce i
                                      okoliczności świadczą o porzuceniu lub wyrzuceniu niechcianego złomu. O
                                      conajmniej kilkusetmetrowej odległości od miejsca wypadku nie wspomnę - w_c też
                                      o tym nie przeczytał. Wartość takiego roweru po zmieleniu (w momencie wypadku)i
                                      długiej podróży między podwoziem samochodu a nawierzchnią jezdni jest znikoma i
                                      kazdy kto natknął się na jego resztki miał prawo pomysleć, że ma do czynienia
                                      ze złomem.
                                      Ja tylko chciałem pokazać, że w_c zapędził się (po raz n-ty) w swoich wnioskach
                                      nie znając realiów konkretnej sprawy i nie biorąc pod uwagę możliwości innego
                                      biegu wypadków. Jak pokazał wczorajszy dzień - nie miał racji, choć wyrok już
                                      wydał wcześniej. Złodzieja nie było i tego już nie przewidział. Bzdurzenie o
                                      relatywizmie pasuje tutaj jak pięść do nosa - gdybyś przeczytała uważniej to
                                      być może zrozumiałabyś sens mojej utarczki z w_c, a tak przypisujesz mi urojone
                                      skłonności do pobłażania złodziejom.
                                      Czy złodziejem jest ktoś kto podnosi z ulicy połamane wiaderko, długopis,
                                      urwana linkę holowniczą, potłuczoną żarówkę? Każda z tych rzeczy mogła być
                                      (przyjmując tok w_c) narzędziem zabójstwa lub conajmniej brać udział w
                                      przestępstwie. Nie dajmy sie zwariować!
                                      • wielki_czarownik Re: Relatwizm jest niebezpieczny 06.10.05, 17:58
                                        Gość portalu: Bazyli napisał(a):


                                        >
                                        > Gdybys zadała sobie trochę trudu i przeczytała dalszy ciąg omawianej historii,
                                        > to pewnie dotarło by do Ciebie, że o złodziejstwie w tym przypadku mowy nie
                                        > było i nie ma - domniemany złodziej to wymysł wielkiego_czarownika, którego
                                        > istnienie wymyslił dla zaspokojenia własnych fantazji.
                                        > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2953721.html

                                        Nie ma dowodów na istnienie złodzieja ale nie ma też dowodów na jego brak.

                                        > Ponadto, ja napisałem: Mam podstawy przypuszczać, że gdyby
                                        > domniemany "złodziej" został doprowadzony
                                        > przed oblicze sądu, to bez problemów zostałby uniewinniony i w konsekwencji nie
                                        >
                                        > byłby "złodziejem". Zauważasz tam cudzysłów? Dla mnie nie jest złodziejem
                                        > osoba, która znajduje marne resztki czegoś co było kiedyś rowerem, a miejsce i
                                        > okoliczności świadczą o porzuceniu lub wyrzuceniu niechcianego złomu. O
                                        > conajmniej kilkusetmetrowej odległości od miejsca wypadku nie wspomnę - w_c też
                                        >
                                        > o tym nie przeczytał. Wartość takiego roweru po zmieleniu (w momencie wypadku)i
                                        >
                                        > długiej podróży między podwoziem samochodu a nawierzchnią jezdni jest znikoma i
                                        >
                                        > kazdy kto natknął się na jego resztki miał prawo pomysleć, że ma do czynienia
                                        > ze złomem.
                                        > Ja tylko chciałem pokazać, że w_c zapędził się (po raz n-ty) w swoich wnioskach
                                        >
                                        > nie znając realiów konkretnej sprawy i nie biorąc pod uwagę możliwości innego
                                        > biegu wypadków.

                                        Nie zapędził się. Po prostu dla mnie zabranie cudzej rzeczy bez pytania zawsze było, jest i będzie złodziejstwem niezależnie od okoliczności i wartości danego przedmiotu.

                                        Jak pokazał wczorajszy dzień - nie miał racji, choć wyrok już
                                        > wydał wcześniej. Złodzieja nie było i tego już nie przewidział.

                                        Proszę wskazać dowód na brak złodzieja. Oskarżony milczy co nie znaczy, że złodzieja nie było. Ponadto napisałem "pewnie" czyli przypuszczałem.

                                        Bzdurzenie o
                                        > relatywizmie pasuje tutaj jak pięść do nosa - gdybyś przeczytała uważniej to
                                        > być może zrozumiałabyś sens mojej utarczki z w_c, a tak przypisujesz mi urojone
                                        >
                                        > skłonności do pobłażania złodziejom.
                                        > Czy złodziejem jest ktoś kto podnosi z ulicy połamane wiaderko, długopis,
                                        > urwana linkę holowniczą, potłuczoną żarówkę? Każda z tych rzeczy mogła być
                                        > (przyjmując tok w_c) narzędziem zabójstwa lub conajmniej brać udział w
                                        > przestępstwie. Nie dajmy sie zwariować!

                                        Twoje? Nie. Czyli złodziejstwo.
                                        Ponadto leżący przy ulicy połamany rower każe przypuszczać, że chodzi tu o wypadek. W przeciwieństwie np. do długopisu raczej nie zdarza się aby ktoś zgubił rower.
                                        • Gość: Bazyli Re: Relatwizm jest niebezpieczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 18:18
                                          "Oskarżony milczy co nie znaczy, że złodzieja nie było. Ponadto
                                          napisałem "pewnie" czyli przypuszczałem."
                                          ...
                                          "Co z tego wynika? Czy rower mógł sam wrócić do domu? A może został porwany do
                                          nieba na ognistym rydwanie?
                                          Ktoś ten rower zabrał. Zabrał bezprawnie. Czyli jest złodziejem. Najgorszym
                                          rodzajem złodzieja - takim co okrada zmarłych. Kiedyś
                                          za to ćwiartowali żywcem.
                                          I nie interesują mnie drobiazgi pokroju czy ukradł by kupić flaszkę wina, dwie
                                          flaszki denaturatu czy ukradł dla sportu. Zabrał
                                          coś co nie było jego więc jest złodziejem. Śmieciem."
                                          - nie ma tu słowa "pewnie" ale inne np. 3 razy "zabrał", 3 razy "złodziej", 2
                                          razy "ukradł" - nawet sladu trybu przypuszczającego. Nie przypuszczałeś, że
                                          resztek tego co zgrzytało pod samochodem pozbył się sprawca - regulamin tego
                                          nie przewidywał? :)))) A już był w ogródku... :)) Myslenie a potem działanie -
                                          zapisz to sobie nad łóżkiem :))
                                          I jeszcze jedno - nie chce mi się juz z Tobą gadać :)))))

                                          • wielki_czarownik Re: Relatwizm jest niebezpieczny 06.10.05, 18:32
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=28446895&a=28446895
                                            4 wyraz od lewej.
                                    • Gość: Bazyli Re: Relatwizm jest niebezpieczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 20:05
                                      Gość portalu: Realistka napisał(a):
                                      > W Polsce tak jest prawie zawsze.
                                      > A w takiej Danii na przykład - zdecydowanie rzadziej. Ciekawe, co?

                                      Mówisz i masz:
                                      "(...)Aczkolwiek statystyka polskiej przestępczości wskazuje, że współczynnik
                                      przestępstw przypadający na 100 tysięcy ludności jest jeszcze niski (w Polsce
                                      2296,2 wobec np. 6002 w Austrii, 10 494 w DANII czy 4358 we Włoszech), a w
                                      zabójstwach należy nawet do najniższych w świecie (2 w Polsce wobec 3,9 w
                                      Niemczech, 6,4 we Włoszech, 5,1 w DANII), to ta formalna statystyka nieco się
                                      rozmija z rzeczywistością."
                                      www.prawo.lex.pl/czasopisma/znusrp/mass_med.html
                                      ...ciekawe, co?

                                      "W spokojnej, dostatniej i bezpiecznej dotychczas Danii rośnie przestępczość. W
                                      ciągu 40 lat ilość przestępstw wzrosła o ponad 500 proc., przestępstwa ciężkich
                                      aż siedmiokrotnie. Burzy to mit o biedzie, jako źródle wszelkiego zła. Udział
                                      imigrantów w tej statystyce nie przekracza 20 proc., a więc – wbrew temu co
                                      piszą duńskie media i krzyczą tzw. prawicowi socjaldemokraci – za
                                      przestępczość odpowiedzialni są nie tylko mieszkańcy Bałkanów, Polski czy
                                      Maroka. Powiem więcej: oni w ogóle nie są za te grzechy odpowiedzialni."
                                      republika.pl/spolecznyblok/gazeta/dunski_raj.htm
                                      ...to również jest ciekawe, co?
                                      Wierzysz w mity, jak to się nazywa? Mito...?
                            • Gość: heniek Re: Bez znaczenia IP: 213.58.129.* 01.09.05, 12:17
                              Hej WC, ktos zapedzil Cie w kozi rog, a teraz udajesz swietszego od papieza.

                              "Patrz Kościuszko na nas z góry!" - Raz WC andował.
                              I popatrzył się Kościuszko i się zwymiotował.
                              • Gość: wrowro Re: Bez znaczenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 10:11
                                ten WC ma racje jakby za kradzież ucinali rękę to ten rower zostałby
                                znaleziony
                      • Gość: Realistka porwali go Kosmici IP: *.neurosoft.pl 06.10.05, 14:10
                        W tym kraju (kłania się dowcip o "niebieskiej latarence") ze sporą dozą
                        prawdopodobieństwa można przyjąć, że rower po prostu ktoś ukradł (wg Ciebie -
                        zabrał, ale to przecież to samo).
                        Inne możliwości - zdematerializował się, uległ samospaleniu, wystartował w
                        przestrzeń okołoziemską, porwali go Kosmici, wpadł w czwarty wymiar - ilość
                        możliwości ogranicza tylko Twoja wyobraźnia.

                        A akurat rachunku prawdopodobieństwa nie nazwałabym "wytworem wyobrażni i
                        kompleksów" wielkiego_czarownika.


                        Pzdr.

    • Gość: killla rower chyba nie jest najważniejszy IP: *.wroclaw.mm.pl 06.10.05, 19:34
      zginął człowiek, drugiemu grozi 8 lat więzienia, a wy sprzeczacie się na temat
      tego co się stało z rowerem ofiary ?
      Jeszcze dziwniejsze jest to, że W_C nie żąda z marszu kary co najmniej
      dożywocia dla sprawcy który uciekł z miejsca wypadku.
      Na mnie w tym artykule największe wrażenie zrobiła wypowiedź jednego z obrońców
      sprawcy : "gdyby nie uciekł to pewnie dostałby 2 lata". No ale właśnie cała
      rzecz w tym że uciekł. Szkoda że nie broni klienta argumentem, że gdyby nie
      miał samochodu, to by nie potrącił ofiary (albo gdyby ofiara nie miałą roweru).
      Owszem zgadzam się, że wypadek (w tym ze skutkiem śmiertelnym) może zdarzyć się
      nawet najporządniejszemu człowiekowi, często nawet z winy ofiary, ale cała
      rzecz w zachowaniu po wypadku. Jedni wzywają karetkę, policję albo reanimują
      ofiarę, inni uciekają z miejsca wypadku.


      • wielki_czarownik Re: rower chyba nie jest najważniejszy 06.10.05, 19:49
        Gość portalu: killla napisał(a):

        > zginął człowiek, drugiemu grozi 8 lat więzienia, a wy sprzeczacie się na temat
        > tego co się stało z rowerem ofiary ?
        > Jeszcze dziwniejsze jest to, że W_C nie żąda z marszu kary co najmniej
        > dożywocia dla sprawcy który uciekł z miejsca wypadku.

        To jest przecież oczywiste.

        > (...)
      • Gość: ech Re: rower chyba nie jest najważniejszy IP: 80.50.49.* 10.10.05, 18:57
        > Owszem zgadzam się, że wypadek (w tym ze skutkiem śmiertelnym) może zdarzyć się
        >
        > nawet najporządniejszemu człowiekowi, często nawet z winy ofiary, ale cała
        > rzecz w zachowaniu po wypadku. Jedni wzywają karetkę, policję albo reanimują
        > ofiarę, inni uciekają z miejsca wypadku.

        I tutaj należy domniemywać że był nietrzeźwy!!!
    • Gość: Q Re: Rozpoczyna się proces restauratora oskarżoneg IP: *.energis.gsi.gov.uk 10.10.05, 18:35
      Jaki wyrok mu dali?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka