Gość: coll
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
04.09.05, 21:55
Zachcialo się nam hiszpańskiej kuchni. Poszliśmy do wspomnianej taverna
espanola, mieszczącej się w Rynku w miejscu dawnego baru varia. W środku
męcząca muzyka, na zewnątrz niewygodne krzesła z logo producenta piwa, z
dwojga złego wybraliśmy ogrodek. Nikt nie jadł, większosć piła piwo, co już
powinno nas pewnie zaalarmować. Zamówiliśmy klasyki, najpierw gazpacho. to,
co przyniesiono, przypominało raczej przecier pomidorowy z kartonu okraszony
rozdrobnionym ogórkiem, papryką i niesamowicie ostrymi przyprawami. Rózne
warianty gazpacho zdarzało mi sie jadać w Hiszpanii, ale to nie było podobne
do niczego. Zaprzeczenie lekkości, jaka cechuje to wspaniałe w zamysle danie.
Dalej było niestety jeszcze gorzej. Paella mixta okazała się być swoistym
przekładańcem - warstwowo ułozone osobno przygotowane: biały ryż, warzywa,
ostro przyprawiony kurczak Z GRILLA, na to warstwa frutti di mare. KURIOZUM!
Pani kelnerka wyjasniła nam, że oni doskonale wiedzą, jak wygląda prawdziwa
paella, oraz że ta, która podają nie ma z tym daniem nic wspólnego, ale
cyt. " w Polsce nie da sie zrobić paelli" Szczyt bezczelności, nie ma co
komentować... Po czym dodała jeszcze "ale klienci sie nie skarżą" czy coś w
tym stylu...
To chyba ten tupet nas tak osłabił, bo zapłaciliśmy bez gadania rachunek,
zostawiając ledwie ruszoną "paellę." Tak czy inaczej to przykre, ze ludziom
nie wydaje się nieuczciwe oferowanie pod oryginalną nazwą dań, które nie
mają nic wspólnego z pierwowzorem.
Reasumując, wizyta w tej knajpie zakonczyła się dla nas rozczarowaniem i
niesmakiem i szczerze ją odradzam - no chyba, że ktoś chce po prostu napić
się piwa....