Dodaj do ulubionych

samotne kobiety...

31.10.05, 13:20
Czuły barbarzyńca widzi w ostatnim czasie dookoła mnóstwo samotnych kobiet.
Całe mnóstwo kobiet narzekających a to, że nikt ich nie przytula, że nikt do
restauracji nie zabiera, że nikt nie odbiera z pracy i nie zabiera nad morze.
W końcu, że nikt się z nimi nie bzyka. Bo nie ma kto, bo samotne dni, samotne
wieczory, samotne noce. I narzekają te wszystkie dziewczyny i kobiety i nad
samotnym, ale cichym Czułym Barbarzyncą przechodzą do porządku dziennego i
idą dalej narzekać. A jak już którąś w końcu ktoś bzyknie, to rano zostawia
sto zet na szafce i wychodzi, albo w najlepszym wypadku podaje śniadanie do
łóżka, a potem już się nie odzywa. I dalej jest tragedia.
Ech, tak to w samotności wszyscy poumieramy, przerywając ten proces wzajemną
masturbacją umysłową i cielesną. Ops... Stymulacją.
Jesteś samotna? Spróbuj się umówić...
Obserwuj wątek
    • Gość: krwią_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl 07.11.05, 17:35
      Krwią tleniona złość listopadowa dopada zdesperowane od niezaspokojenia i braku
      czulosci kobiety.Wariacja dzwiekow nostalgicznych mysli ogarnia ich stlamszone
      umysly i nie pozwala zasnac. Ilez mozna czytac poezje Wojaczka, w ktorej tylko
      przepych spermy czuc wszedzie.Ilez mozna sluchac "Tylko ja i Ty" Dżemu, gdy
      wokol cisza miedzy scianami siada na kolanach pustki.Zimno mi...koc to nie
      wszytsko, co chcialabym teraz miec na sobie.Pozostaje tylko wyobraznia,wieczna
      imaginacja nieistniejacej obok mnie cielesno-fizycznej bytowosci.Taki jest już
      ten nasz świat, że pomieścić może wielu, a samotność zewsząd bije...
      • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 08.11.05, 09:18
        A czuły barbarzynca pracuje od26 godzin non stop...przechodze stan który
        nazywa "w związku z samotnością" i który dokręca mu śrube tak że ból jest nie
        do zniesienia. brak nawet przyjaciółki żeby porozmawiać, wszyscy nagle sie
        gdzies ulotnili, znają już te stany.
        • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl 08.11.05, 11:02
          A ja stoję na co dzien w centrum tego rozmaito-towarowego wszechswiata.Istna
          paranoja osob, miejsc i rzeczy dotyka mnie kazdego dnia. Podobno widac tylko we
          mnie frustracje. Ale czy moze byc inaczej, kiedy probuje przezyc sama w tym
          strasznym miescie, ktore boli mnie cala? Pozostaje mi tylko pisanie, ktore
          traktuje jak swoista terapie....W koncu nie tylko przyszly filozof ze mnie ale
          takze psycholog.Kotarbiński pisał, iż przyjaciele to jedna dusza w dwoch
          cialach,a kochankowie, to dwie dusze w jednym ciele.Mnie ta wersja nie
          zadowala.Ja szukam najbardziej optymalnego polaczenia ze mna fisis i psyche:-)I
          dlatego wciaz jestem sama...
          • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 08.11.05, 11:38
            "(Pablo Neruda) powiedział mi, że miłość przypomina drzewa: jedne zrzucają
            liście, inne są wiecznie zielone. Te drugie nie są tak piękne jak te
            pierwsze. Podobnie miłość. Najpierw wysycha, a potem odrasta ponownie,
            odnawia się. Tak samo jest ze wszystkimi ludźmi: kończą i powracają. I jest
            czymś zupełnie normalnym - powiedział - że zdarza się to mężczyznom i
            kobietom w każdym wieku; zwłaszcza osoby czujące różne rzeczy zakochują się
            wiele razy."

            Batucana o swoim spotkaniu z Nerudą, cytat z "Pablo Neruda, nieobecność i
            obecność."


            Wprost nie mogłem sobie odmówić zeby tego nie zacytować, pasuje jak ulał.
            • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 08.11.05, 11:38
              ps. mój ulubiony fragment i poeta.
          • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 08.11.05, 11:44
            A już tak na serio, to jestem szalenie utopijnym romantykiem i to jest chyba
            moją zgubą, zawsze uważałem że prawdziwa miłość się zdarza ale nie w sposób
            taki że rodzi się przez poznanie. Czasem widze kobiete i mam serce w gardle,w
            jednej chwili wiem że się w niej potrafiłbym zakochać do szaleństwa. Jest tez
            druga strona medalu oczywiście, kiedy odejdzie, odchodzi kawałek mnie...i tak
            dochodzimy do tego dlaczego jestem samotny. Po ostatnim związku poprostu boje
            się jakichkolwiek angaży, a żadna napotkana kobieta nie potrafiła tej niechęci
            we mnie "złamać".
            • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl 08.11.05, 22:29
              Tęsknisza zatem za ideałem miłości romantycznej?W "Psychologii miłości"
              Wojciszke nazywa taka milosc miloscią namietną.Miłość namiętna to przede
              wszystkim konstelacje silnych emocji, zarowno pozytywnych jak i negatywnych. W
              takim zwiazku nie ma, ani zaangazowania, ani intymnosci.
              Samo trwanie namietnosci jest zapowiedzia jej smierci.
              Może dlatego, kazdy Twoj zwiazek rozpadal sie wczesniej czy pozniej. Albo z
              powodu wycofania sie jednej z osob, albo z powodu w ogole nie podjecia proby
              zbudowania go. Moze warto zatem, zebys nie tylko zwracal uwage na fizyczna
              powierzchownosc, ale takze na dusze kobiety, ktora spotykasz. Nie wierze, by
              madra kobieta kochana przez Ciebie do szalenstwa, pozwolila Ci odejsc, gdyby
              bylo miedzy Wami cos wiecej niz tylko namietnosc.
              Ja moge być tylko z mezczyzna, ktory bedzie najpierw moim przyjacielem. Wtedy
              przynajmniej mam wieksza gwarancje, ze będzie to dojrzaly zwiazek. Taki pelny
              zwiazek bedzie jak to drzewo o ktorym pisales. Pomimo zmieniajacych sie por
              roku, spadkow temperatury i braku slonca, takie osoby wciaz beda razem. Beda
              razem na zawsze...
              • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 09.11.05, 15:10
                I to tez jest inna bajka. Bo zanim moja Ex została moja dziewczyną byliśmy
                przyjaciółmi, widze że we wszystkim odwołujesz się do psychologi, a tu niema
                schematów. Facet o podobnym postrzeganiu świata jak ja jest ze swoją kobietą
                jest 5 rok. Widzisz, mi chodziło o coś zupełnie innego, ja nie wyznaje miłosci
                każdej napotkanej dziewczynie która mną "wzruszyła" daleki jestem od tego, chce
                ją poznac. I uwierz że nie mógłbym być z dziewczyną która ma w głopwie pstro, z
                którą łączy mnie tylko namiętność fizyczna.
                • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl 09.11.05, 15:36
                  Wywnioskowalam tak na podstawie Twojej wczesniejszej wypowiedzi. Niestety nie
                  znam Cie, a moje sądy wysnuwam tylko w oparciu o to, co piszesz. Napisales
                  przeciez: "prawdziwa miłość się zdarza ale nie w sposób
                  taki że rodzi się przez poznanie" Posłużyles sie takze pojeciem "utopijnego
                  romantyka" na okreslenie swojej natury, zatem ideal milosci namietnej nasuwal
                  mi sie sam przez się. W kazdym razie, cieszy mnie to, ze jednak u Ciebie z ta
                  miloscia jest zupelnie inaczej:)Jesli Cie czymkolwiek urazilam, to bardzo
                  przepraszam.
                  Ja nie generalizuje, przedstawilam Ci koncepcje Wojciszke, bo myslalam , ze Cie
                  zainteresuje. Poza tym oprocz wiedzy psychologicznej czesto posluguje sie
                  intuicją.I moze dzieki niej mam zupelnie inna wizje Ciebie...
                  Bo to jaki jestes, to jedna strona, to w jaki sposob sam siebie widzisz i
                  opisujesz to, druga strona, a to jak widza Cie inni- Ja, to jeszcze inna
                  strona...
                  • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 09.11.05, 16:45
                    punkt dla Ciebie,ale zeby rozmaiwać o uczuciach, forum to nieodpowiednie
                    miejsce do tego. przynajmniej dla mnir.
                    Jaki jestem? nawet gdybym to napisał, nie bylaby to nawet polowa prawdy.
                    • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl 09.11.05, 22:10
                      Myslalam, ze kazdy tutaj napisany przez nas post jest o uczuciach...
                      Pisanie jest przeciez tym, co rozrywa mnie w środku, czyni moje roztargnienie
                      spokojniejszym, uczy powściągliwości, której we mnie za mało, wciąż za mało
                      chłodu we mnie...Bo najgorsze, gdy zajrzy się do środka człowieka, a tam tylko
                      próżna pustka, powietrze bez tresci...Co to za miłość, gdy kocha się w bólu, w
                      strzelistym tęsknieniu, w cierpieniu, w wiecznym oczekiwaniu na niewiadoma na
                      co...Tak jakbym wiatr chciała złapać w dlonie...Pewnie masz racje, że to bez
                      sensu...Ludzie tutaj sa tylko pisaniem, bez spojrzenia, szeptu, dialogowania,
                      milczenia i wylewania.Ale czy to oznacza, ze nie mozna tutaj byc tak bardzo
                      wewnatrz siebie?
                      • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 10.11.05, 12:56
                        dokladnie, patrząc na ekran monitora nie spojrzysz nikomu w oczy, nie zobaczysz
                        jak się porusza, nie zarejestrujesz tych minigestów które tworzą atmosfere
                        rozmowy. tu mozna się poznać, ale w pewnym momencie forum wyczerpuje swoja
                        forme.
                        • Gość: Agentka Re: samotne kobiety... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.05, 13:24
                          Moi drodzy, jak Wy tu mądrze i ładnie mowicie/ piszecie. Czytam z ukrycia, ale
                          z przyjemnoscią:)
                          Pozdrawiam, Agentka;)
                          • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 10.11.05, 22:29
                            Przedziwny jest człowiek istota zgoła szalona.Przedziwna jest ludzka
                            mowa...Nasze myśli i słowa... Słowa które mogą ranić i zabijać.. Co to znaczy w
                            ogóle mówić? Dlaczego ludzie są tak często dla siebie wzajemnym bólem? A
                            przecież cudem jest, gdy ktoś kogoś obdarza słowem. Słowo przecież- to jest w
                            ogóle cud...Czyż ubieranie myśli w słowa nie jest swoistym dziełem sztuki?
                            P.S
                            Agentko dziękuję Ci, że śledzisz Nasze słowa i dostrzegasz ile jest w nich
                            piękna.
                        • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 10.11.05, 22:16
                          Czuły barbarzyńco…Dzieli nas szklane pudło i sieć niewidocznych megabajtów,
                          nasza cybernetyczna komunikacja ograniczona tylko do ubierania myśli w słowa
                          prosi się o więcej, a jeśli niczego więcej już nie pragnie, to staje się z
                          wolna niewidzialną, subtelnie zanikającą…Nie ma już obojętności, wyobraźnia
                          kreśli możliwe schematy dalszych wydarzeń. Trzeba to skończyć albo pójść dalej.
                          Bo, po co trwać niezmiennie w tym samym stanie?…Rozumiem, że na forum nie ma
                          już dla nas miejsca …I co teraz?
                          • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 11.11.05, 06:40
                            No właśnie, cóż my możemy zrobić...mhhh...mhhh...?:)
    • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 11.11.05, 09:34
      Szkoda, że mnie nie zaproponujesz kawy...;)A może i dobrze, bo kawy nie
      pijam.Wole sok porzeczkowy;)
      • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 11.11.05, 13:19
        soczek porzeczkowy...to brzmi smakowiecie:) proponuje.
        • medea11 Re: samotne kobiety... 11.11.05, 16:05
          Kochani sledze to co piszecie i chyba moglabym wiele dodac...o samotnosci wiem
          stanowczo wiecej niz bym chciala. Ciesze sie ze w koncu sie umowiliscie....i
          umieram z ciekawosci jak wam to spotkanie wyjdzie:))) Powodzenia
          • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 11.11.05, 17:18
            Mam tylko nadzieje, ze nasze spotkanie nie skonczy sie tak jak spotkanie
            bohaterow mojego najnowszego opowiadania...;)

            Halka i Ikar
            Zawsze mówiła, że pragnie poczuć jak cieknie po niej, jej własna ślina i
            sperma. Tą zbuntowaną, feminovaginę nie zadowalało picie soków z mojego
            rozporka, nie chciała być przecież zwykłym zlewem, choć tak często właśnie
            pozorowała pragmatyczną pozę jego ujęcia…Wyczułem już, od jakiego czasu, że
            głód jej filozoficznych roztrząsań miksował się z głodem sexualnym. Jej twarz
            wpatrzona anestezjologicznie nie była dla mnie przykra, przerażała mnie tylko
            logika sądów poprawności jej myślenia, to było jej obłąkanie, ukryte przede
            mną. Opresja i wolność w jednym. Była jak róża w pędzie życia. Cywilizacja
            zrzędząca technomaszynami dzięki takiej róży mogła pięknieć. Mogła…
            Jedyną forma naszego mówienia był monolog. Monolog obejmujący strumień dziennej
            dawki przeżyć, ale tez porcje świeżych marzeń z domieszka wyczekiwanej
            spontaniczności. Uczestniczyliśmy po raz pierwszy razem, w tym makabrycznym
            metabolizmie życia, sexu i śmierci. Pamiętam jak przed chwila gnałem w tą
            ciasnotę, wykonując przy tym niekontrolowane, wahadłowe, naturalnie
            niezdecydowane ruchy. Pałałem nie namiętnością, lecz przerażeniem widząc,
            kulejącą po jej udach pierwsza dzika krew. Zabiłem ją swoją silną atawiczną
            potrzebą. Rozbestwiło mnie jej poddanie i brak sprzeciwu. Na chwile absolutnie
            zapomniałem, że ona cos czuje. W końcu zrobiłem z niej bezczuciowy twór,
            powleczony skórą i kośćmi. Podniosłem ją jak złużytą, poplamioną rzygocinami,
            nasieniem i wszelakimi organicznymi płynami tkaninę. Sięgnąłem po zimne
            drewniane, bieliźniane spinacze i przypiąłem nią nimi, równo i delikatnie.
            Rozprostowałem paznokciami jej długie włosy, pougniatałem jej miękkie ciało,
            rozszarpanymi od złużycia flekami jej szpilek. Obwąchiwałem to nieżywe fatum
            dymiące ohydą rozpoczynającego się rozkładu. Wszystko w scenerii białych,
            stricte psychiatrycznych ścian mojego skromnego balkonu M4..
            Wszedłem do pokoju, powoli zintegrowałem bodźce przedostające się od wszystkich
            moich zmysłów. Bolało widzieć i słyszeć załamujący się pod jej ciężarem sznur.
            Nagle zapragnąłem uratować ja przed raptownym upadkiem. W wyobraźni
            przeleciałem przez niewidzialna szybę, by szybciej było pochwycić jej
            niestrawioną jeszcze śmiercią powłokę. Tylko, ze, po co łapać trupa, który już
            dawno pogrążył się w zakamarki inferny?…
            Być może wyrzuty sumienia, skłoniły mnie, do naiwnej tęsknoty za wykrzywieniem
            transcendentalności dokonanych faktów. Ale już nie mam na nie wpływu. One
            zaprzeszły się w atmosferze umykającej niedzielności.
            A wiec zawisła nad moja podłogą, kobieta, po której pełnym żalu obliczu, tyle
            razy spacerowałem myślami. Przykre…zadziwiała mnie przecież, tyle razy
            uświadamiała mi, że z moich doświadczeń zrodziła się filozofia. A dziś dopiero
            widzę, w tą upiorną niedzielę, że wokół niej mieni się świat. Pierwsze gwiazdy
            okalają ją, a ptaki jakby z papieru wraz z lekkim podmuchem wiatru unoszą się
            nad nią. Nie, nie pozwolę im jej zjeść, jestem gotowy zerwać z niej mój
            dzisiejszy posiłek….
            Boże jestem szaleńcem, piękno nie może być prawdą. Muszę zanurzyć oczy w
            ścianie, postukać piętami w żyrandol i połknąć pigułki nasenne. Może otrząsną
            mnie i wyswobodzą z jak dotąd wiernej, trzeźwej świadomości. Połykam na sucho
            całe opakowanie, przełykam. Po paru minutach JA woła do mnie i radzi bym oddal
            je byle, komu. Niepoczytalność mi pomoże, brak tożsamości sowicie upokorzy, za
            chwilę poczuje się tak, jakbym sam dyndał na tym sznurze. Tylko zapale sobie
            jeszcze, chce usłyszeć tuż przed śmiercią muzykę świstów płuc- mnie: nałogowego
            palacza. Czy nie lepiej, bym dzisiaj umarł? Wkrótce chór figurek cmentarnych
            dotknie mego słuchowego bębenka. Wyszedłem na balkon, już półmrok, czerwone
            uciekające słonce jak światło docierające przez powłoki brzuszne oblewa mnie
            jak embrion. Chce być kulą, kula, gdy spada ląduje najlepiej. Jeszcze wyciągnę
            stopy i dłonie przez zardzewiale barierki, na dole wszystko wiruje, chciałbym
            się poczuć jakbym żegnał znajomych. Pusty chodnik, mogę już wyjść, znaleźć się
            na jego zimnej, kwadratowej posadzce. Zrobię to zwinnie, póki czas. Upadam jak
            Ikar, Ona dynda na sznurku jak Halka. Już nic nie widać. Już nic nie słychać.
            Spokój jakoś będzie…


          • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 12.11.05, 17:59
            jeszcze się nie umówiliśmy, to dopiero propozycja, no chyba że w wymiarze
            duchowym, to tak, jesteśmy umówieni :-)
            • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 12.11.05, 23:15
              Siedze i pisze nie mogac zebrac mysli...zatopiona w nuzacej nostalgii minionych
              chwil...wspominam te ostatnie momenty, naznaczone wymuszonymi przestrzeniami
              skrzywionego smutku...Dlaczego smutku? Bo życie nie moze byc piekne, gdy jego
              jedynym przepychem jest prognozowanie do granic mozliwosci...A gdzie jest moje
              przeznaczenie...jesli jawi mi sie tylko jako nieznana przedtem panika...? Ale
              byc moze...jesli to wlasnie moje przeznaczenie...to wroci do mnie jak
              bumerang...
              Jestem wariatką, ale to Ci nie szkodzi...wariuje w tym swiecie zwariowanych
              wariacji...No tak musi byc, ale co wlasciwie musi byc? W kazdym razie ciesze
              sie, ze Cie odnalazlam, jesli nic nie dzieje sie z przypadku...Wierze, ze nie
              jest to zwykly bezsens, zdumiewajacy incydent w potoku zdarzen
              codziennosci...ze nie jest to tylko samorezeserujacy sie sen...Byc moze Nasza
              znajomosc ma zrodzic we mnie,a moze w Tobie, pulsujaca swiadomosc zalu, za
              tym ,co sie nie zdarzylo i nigdy nie zdarzy...Tylko i wylacznie z naszej winy,
              bedacej efektem ciaglego komponowania przez nas trojwymiarowych modeli
              rzeczywistosci, opartych na nigdy niezglebionych przez nas do konca zagadkach
              rachunku prawdopodobienstwa...Zgotowales mi niespokojny ale i pelny obietnic
              listopad...wypelniony coraz intensywniejszym łaknieniem wznioslosci,
              poprzeplatanej elementami zdziczalej, nieposkromionej
              nieprzewidywalnosci...Ryzykujmy, człowiek myli się więc jest...
        • krwia_tleniona Re: samotne kobiety... 11.11.05, 17:34

          Być może jeśli kiedykolwiek mnie spotkasz, pomyślisz, że nikt nie ma w sobie
          tyle mistycznej tajemnicy. Być może uznasz, że mam posmak ambrozji i że pachnę
          Alicją w Krainie Czarów.Że przypomina każdego człowieka i zarazem nikogo nie
          przypominam.Istnieję i zarazem jakby mnie wogóle nie było. Oboje jestesmy jak
          fantazja powstała w krótkim czasie przestrzeni podczas krótkiego czasu
          przestrzeni.Czy to nie igraszka losu, że ukazałam się tylko Tobie?
          • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 12.11.05, 15:38
            Igraszka, szczęscie a może nieszczęscie...kto wie? wszystko się wyjaśnie...na
            dniach.
            • medea11 Re: samotne kobiety... 12.11.05, 16:54
              no to zycze wam powodzenia...mimo ze brzmi to banalnie:)
            • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 12.11.05, 17:25
              Czy wszyscy rycerze okrągłego stołu są tak powściągliwi...?
              Mam nadzieje, że kiedyś zasiąde po Twojej prawej stronie...
              • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 12.11.05, 17:57
                Na początku zawsze, każdy rycerze wie że czasem lepiej podejść do czegoś z
                rezerwą, niz się potem zbyt pochopnie sparzyć...
                Teraz Twój ruch.
                • raed_jarrar Re: samotne kobiety... 12.11.05, 18:40
                  hehe...świat jest pełen samotnych ludzi...
                  • medea11 Re: samotne kobiety... 12.11.05, 19:21
                    A ja uwazam, ze jednak wy mezczyzni za bardzo sie boicie...juz sama sie
                    zastanawiam skad ten strach sie bierze...kazdy sie boi, ze sie sparzy tylko
                    jakos my kobiety chyba czesciej podejmujemy to ryzyko
                • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 12.11.05, 23:00
                  Czy Ty sie czegoś obawiasz? Mam nadzieje, ze nie tego, ze wygladam jak szara
                  mysz...Bo wypisuje tutaj takie dziwne rzeczy, studiuje dwa kierunki, to chyba
                  byloby cudem zebym jeszcze wygladala jak modelka...A moze sie myle?Wyprowadz
                  mnie Arturze z błędu...A może po prostu jestes niesmiały?:)A ja Cie tutaj tak
                  osaczam...Może Ty tak wlasciwie tego nie chcesz...?
                  • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 13.11.05, 06:04
                    Nie lubie przyznawać się do swoich słabości publicznie. Nie spodziewam się
                    nieczego a zarazem kogoś. Rezerwa w kontaktach zawsze gdzieś się we mnie
                    przewija, ale to mija. Osaczony? Nie, zdecydowanie nie, raczej zaskoczony,
                    żadko ujawniają się w sieci tak moagiczne kobiety.
                    • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl / 81.210.104.* 13.11.05, 13:14
                      Takich magicznych kobiet jest wiele, tak samo jak wiele jest pięknych kobiet.
                      Poczucie humoru Boga ujawnia sie dopiero w stworzeniu istoty, ktora jest
                      połaczeniem zarowno jednego jak i drugiego...
                      • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 13.11.05, 14:20
                        To fakt, jezeli bóg istnieje to musi mieć poczucie humoru... są magiczne,
                        wszystkie, ale nie dla każdego.
                        • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl / 81.210.104.* 13.11.05, 18:27
                          A kiedy kobieta jest dla Ciebie magiczna?
                          Dla mnie magiczny mężczyzna byłby jak Paryż...Wyszukany,delikatny,subtelny,
                          trochę znużony całą dekadencją...
                      • medea11 Re: samotne kobiety... 13.11.05, 14:21
                        A moim zdaniem poczucie humoru Baga ujawnia sie wtedy kiedya taka kobieta,
                        ktora jest zarowno magiczna jak i piekna jest sama...a tak jest czesto
                        • jes3 Re: samotne kobiety... 15.11.05, 00:29
                          ... szukają księcia z bajki:
                          Ma mieć zalety ducha, ale też być domową "złotą rączką",
                          mieć zalety ciała, ale żeby też umiał marzyć i był wykształcony,
                          ma aby wolny, najlepiej kawaler, ale dojrzały,
                          być męski, ale nie pić, ne palić, nie kląć,nie być maniakiem sporu i
                          samochodów, nie interesować się zbytnio kobietami, itd.
                          miec dobrą pracę, życiowe pasje i zasobny portfel, ale mieć czas dla domu ...

                          I rozumiem, że fajny może byc taki mężczyzna, ale zycie to jeden wielki
                          kmpromis ... :(((((((
                          • medea11 Re: samotne kobiety... 15.11.05, 09:54
                            ale skoro wybiera sie kogos z kim chce sie zyc, z kim chce sie spedzac kazdy
                            dzien to nie rozumiem czemu nie mamy byc wybredne - dla mnie to najwazniejsza
                            sfera zycia..poza tym, cos za cos:)
                            • jes3 Re: samotne kobiety... 15.11.05, 23:06
                              medea11 napisała:
                              > ale skoro wybiera sie kogos z kim chce sie zyc, z kim chce sie spedzac kazdy
                              > dzien to nie rozumiem czemu nie mamy byc wybredne - dla mnie to najwazniejsza
                              > sfera zycia..poza tym, cos za cos:)

                              Tylko istnieje zagrożenie, że ktos będzie tak wybierał i wybierał, i czekając
                              na ten ideał nigdy się nie zdecyduje. A zycie, pełne goryczy, przeleci ...
                              • medea11 Re: samotne kobiety... 16.11.05, 09:01
                                To lepiej zyc z kims tylko ze strachu przed samotnoscia? Z takich kompromisow
                                nigdy nic dobrego nie wyniknie...
                                • jes3 Re: samotne kobiety... 17.11.05, 01:28
                                  Absolutne nie o taki kompromos chodzi. Będąc z kims ze strachu przed
                                  samotnością, tak naprawdę nie jestes z tym kimś, tylko traktujesz go
                                  instrumentalnie. I na dłuższą metę nic z tego dobrego nie będzie.

                                  Kompromis o którym mówię polega na mądrym budowwaniu porozumienia i bliskości,
                                  szukaniu podobieństw, łagodzeniu i tolerowaniu różnic ...
                                  Jakże często jednak żyjemy stereotypami typu: "Faceci to świnie, myśla tylko o
                                  jednym", lub "Baby sa głupie", a przed przyszłym /lub obecnym/ partnerem
                                  stawiamy wymagania, których tak naprawdę NIKT nie jest w stanie spełnić ..
                                  • medea11 Re: samotne kobiety... 17.11.05, 10:50
                                    Byc moze jest w tym troche racji, ale wydaje mi sie ze kazdy szuka w drugiej
                                    osobie tez tego "czegos", po prostu musi zaiskrzyc...
                                    Jes3 powiedz mi jestes K czy M?
                                    • jes3 Re: samotne kobiety... 17.11.05, 23:15
                                      M. Pięknie pozdrawiam wszystkie "bezsenne" dziewczyny !
                                    • Gość: krwia_tleniona Re: samotne kobiety... IP: *.smstv.pl / 81.210.104.* 18.11.05, 09:16
                                      A nie zastanawiałaś się także, ze jes3 może być kims drugim, trzecim, czwartym,
                                      tylko wystepujacym tutaj pod innymi nickami?
                                      • medea11 Re: samotne kobiety... 18.11.05, 11:06
                                        Wiesz...jestem taka naiwna, ze jakos wierze zawsze w sczerosc i uczciwosc
                                        ludzi, wiec o tym nie pomyslalam, ale oczywiscie mozesz miec racje. Tak czy
                                        inaczej bylam prawie pewna ze jest M:)))
                                      • jes3 Re: samotne kobiety... 18.11.05, 12:48
                                        Gość portalu: krwia_tleniona napisał(a):
                                        > A nie zastanawiałaś się także, ze jes3 może być kims drugim, trzecim,
                                        czwartym, tylko wystepujacym tutaj pod innymi nickami?

                                        Nie jestem drugim trzecim, czwartym ... Po co miałbym to robic?!
                                        • medea11 Re: samotne kobiety... 18.11.05, 14:24
                                          Powiedz mi jeszcze Jes3...czy Tobie udalo sie zbudowac taki zwiazek o jakim sam
                                          pisales?
                                          • jes3 Re: samotne kobiety... 18.11.05, 16:09
                                            Strasznie trudne pytanie, wymagajace odpowiedzi z gatunku "tak - nie".
                                            A w życiu są jeszcze odcienie szarości, konteksty, niuanse.
                                            Więc odpowiedź pewnie Cię nie zadowoli: w pewnym sensie tak, w pewnym nie ...

                                            • medea11 Re: samotne kobiety... 18.11.05, 18:27
                                              Wiem zew zyciu sa odcienie szarosci, ale chyba odpwiedz na to pytanie nie
                                              powinna byc az taka trudna...to moze inaczej...jestes szczesliwy?
                                              • jes3 Re: samotne kobiety... 18.11.05, 23:51

                                                Nie wiem po co tak pytasz i "dociskasz".
                                                Wybacz, to pytanie także trochę nie ma sensu,
                                                bo szczęscie niejedno ma imię ...
                                                • medea11 Re: samotne kobiety... 19.11.05, 10:35
                                                  Wybacz...juz nie bede wnikac. Mi sie tylko wydaje, ze to bardzo proste pytania,
                                                  szczegolnie to drugie. Ale ok juz sie wycofuje i nie
                                                  bede "dociskac"...wlasciwie i tak dowiedzialam sie tego, co chcialam.
                                                  • czuly_barbarzynca Re: samotne kobiety... 19.11.05, 13:08
                                                    hmmm...mój wątek żyje własnym żyiem :-))))
                                                  • Gość: viki Re: samotne kobiety... IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 23.11.05, 21:14
                                                    Czuły barbarzyńco, powiem tak, słuchaj sam siebie, w odpowiednim momencie
                                                    przestaniesz się bać. tylko będziesz wiedział. ot tak po prostu. nie okrywaj
                                                    sie pancerzem, bo budowanie związku to wysiłek całego teamu a nie tylko kobiety
                                                    i Ciebie schowanego w kokon :-) Sama jestem w trakcie rozwodu, czuję się
                                                    silniejsza, mądrzejsza, pełna energii, optymizmu. Moze zabrzmi to niczym kubuś
                                                    fatalista, ale w życiu nic się nie dzieje przypadkowo :-) i tym optymistycznym
                                                    akcentem, wierząc w Twoją mądrość, która zapewne objawia się swiatu nie tylko
                                                    poprzez literki wystukiwane na klawiaturze, kończe ten mikro potok słow.
                                                    Pomyśl, jesteś bogatszy o doswiadczenie, pewnie trudne, pewnie chciałbyś je
                                                    wyrzucić z pamięci, ale to jest część Ciebie :-) Nie bój się, jutro się
                                                    delikatnie uśmiecha. mrugnij do niego też ;-)
                                                    ps. wszystkie życzliwości przez sentyment do czułego barbarzyńcy - zakochałam
                                                    się w tym miejscu :-) pozdrawiam
                                                  • jes3 Re: samotne kobiety... 19.11.05, 17:23
                                                    medea11 napisała:
                                                    Mi sie tylko wydaje, ze to bardzo proste pytania, szczegolnie to drugie.

                                                    Skoro takie proste, więc proszę, powiedz czy Ty masz /miałaś/ w pełni
                                                    satysfakcjonujacy zwązek i czy jesteś szczęśliwa ?
                                                  • medea11 Re: samotne kobiety... 19.11.05, 23:06
                                                    NIE to odpowiedz na oba pytania. Pytajac chcialam tylko zebys zwrocil uwage na
                                                    to, ze w teorii wszystko ladnie brzmi, gorzej jest w praktyce...
                                                  • jes3 Re: samotne kobiety... 19.11.05, 23:42
                                                    Dzięki za odpowiedź. Broniłbym tego co pisałem.
                                                    Ale nie nudźmy już innych, to jest dyskusja na zimową noc,
                                                    przy kominku i butelce wina ...
                                                  • medea11 Re: samotne kobiety... 20.11.05, 10:12
                                                    Tak, faktycznie to temat rzeka i nadaje sie w sam raz na jesienne wieczory - ta
                                                    pora roku chyba sprzyja tego typu refleksjom:)
    • Gość: Dotyk Słów Re: samotne kobiety... IP: *.wroclaw.agora.pl 28.11.05, 13:45
      czy tak łatwo rzeczywiście się umówić. Skoro kobieta jest samotna, to albo z
      własnego wyboro, albo też nie. Zatem, jeżeli chce się wumówić to albo to robi,
      albo znajomi robia to za nią. Takich wyliczeń można tutaj sporo podać, lecznie
      oto chyba chodzi... kwestia - czasu, chęci, otwartości i.. może lekkiej nutki
      odwagi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka