Dodaj do ulubionych

Politycy PO o zmianie szefa partii

20.02.06, 21:38
To kolejna raczej intryga ojca dyrektora z bracmi blizniakami. Platformo
trzymaj sie! Niech nami nie rzadzi sekta ojca dyrektora!
Obserwuj wątek
    • Gość: miki Re: Politycy PO o zmianie szefa partii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.06, 21:41
      Palant!!!!
      • Gość: ja Dzięki Ci Ojcze Dyrektorze za oświecenie narodu ! IP: *.daminet.pl / *.daminet.pl 20.02.06, 21:51
        Dzięki Ci Ojcze Dyrektorze za oświecenie narodu !!! Wspólnym siłami Samoobrony-
        LPR-PiS zatopimy platformę. Za rok pójdzie, ścieżką mumii wolności czy też
        kanapy pede, w niebyt.
    • Gość: do anwb Re: Politycy PO o zmianie szefa partii IP: *.daminet.pl / *.daminet.pl 20.02.06, 22:02
      Wyluzuj się! Przestań ziać nienawiścią do tego co jest prawdziwie Polskie i
      obrażac Prezydenta. Rozumiem twoją frustrację, być może nie otrzymałeś
      konkretnych obiecanych ci przez platformę tematów, ale takie jest życie, twoja
      platforma przegrywa. Proponuję ci wyluzuj, masz jeszcze czas na nawrócenie się
      na właściwą drogę. Posłuchaj Radia Maryja, pooglądaj ( ze zrozumieniem )
      Telewizję TRWAM, a po pewnym - dość krótkim czasie - dojdziesz do wniosku, że
      błądziłeś w swoich poglądach. I jak się nawrócisz na właściwą drogę, to i
      przestaniesz głupoty wypisywać.
    • Gość: bobas Re: Politycy PO o zmianie szefa partii IP: *.zak.com.pl / *.zak.com.pl 21.02.06, 10:59
      Mocny człowiek Tuska Źródło: Przekrój

      GRZEGORZ SCHETYNA przez najbliższe lata będzie trzymał żelazną ręką Platformę
      Obywatelską, choć marzy mu się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. 15 lat czekał,
      by stać się jednym z najważniejszych graczy. I się doczekał.
      Gdy w słuchawce telefonu słychać "k……, no", znaczy to, że dzwoni mocny człowiek
      z Wrocławia. Nie musi się przecież tłumaczyć, po co dzwoni. To wiadomo.
      Interesuje go tylko, czy sprawa, którą zlecił, została już załatwiona. Dlatego
      to krótkie przywitanie zupełnie wystarcza. Wtedy należy wypowiedzieć się
      zgrabnie i na temat. Mówić krótko. Bo Grzegorz Schetyna lubi krótkie zdania i
      tryb rozkazujący.
      - Lokalni działacze cenią w nim tę siłę, której brakuje Tuskowi i Rokicie -
      mówi poseł K. z Platformy Obywatelskiej. - Dzięki Grześkowi wiedzą, dokąd mają
      iść i co robić. I wiedzą, że jak im się noga powinie, będą mogli do niego
      zadzwonić i poprosić o pomoc. On bardzo chętnie wtedy zainterweniuje, zadzwoni
      do znajomego prezesa, wiceprezesa czy posła i sprawę załatwi.
      W Platformie nic się nie zmieniło. Nadal najważniejszą osobą jest Donald Tusk.
      Grzegorz Schetyna stoi tylko w jego cieniu. - Ale to Grzegorz ustawia tę całą
      armię - dodaje poseł. - To on dowodzi tym wojskiem, w którym rozkazy wydaje
      Tusk. To on zna wszystkich lokalnych działaczy z nazwiska, bo Donald nie ma do
      tego głowy. Dlatego może sobie pozwolić, by w każdej chwili zadzwonić i
      zapytać, czy wszystko w porządku, czyli "ku.., no".
      Sekretarz może poturbować

      Swojego pierwszego spotkania z Donaldem Tuskiem Grzegorz Schetyna nie pamięta.
      Pamięta drugie, te z roku 1990, bo zaważyło na jego życiu. Dzięki temu jest
      dziś jedną z najważniejszych osób w Platformie i w państwie.

      Tusk zaprosił go wtedy do swojego warszawskiego mieszkania. I przez cztery
      godziny mówił o liberalizmie. Potrzebował kogoś, kto zbuduje we Wrocławiu
      struktury Kongresu Liberalno-Demokratycznego, kieszonkowej partii, która swój
      rodowód czerpie z gdańskiej spółki robót wysokościowych.

      - Zauważyłem, że myślimy podobnie - mówi Schetyna, który do KLD zapisał się z
      grupą kolegów z dawnego wrocławskiego NZS. Jan Waszkiewicz, ówczesny szef
      wrocławskiego KLD, pamięta, że młodzi wnieśli dynamikę tak dużą, że zaraz go
      odwołali. Poszło o kandydatów na posłów w wyborach 1991 roku. Waszkiewicz
      chciał liderów z KLD, młodzi, którymi kierował Schetyna, forsowali biznesmenów.
      Dlatego posłem z Wrocławia został Zenon Michalak (później znany już jako Zenon
      M. i występujący w kronikach kryminalnych, a nie sejmowych).

      Po usunięciu Waszkiewicza całą władzę we wrocławskim KLD przejął Grzegorz
      Schetyna i od 14 lat umacnia swą pozycję na Dolnym Śląsku. Jacek Merkel, jeden
      z liderów KLD, mówi, że Schetyna już wtedy był istotnym i wyróżniającym się
      elementem krajobrazu liberalnego. Od samego początku był postrzegany jako
      człowiek od czarnej organizacyjnej roboty i szło mu świetnie.

      Z początku pełnił funkcję osobistego sekretarza Tuska, a potem, gdy sekretarz
      generalny KLD Krzysztof Żabiński poszedł pracować do URM, to właśnie Schetyna
      przejął jego obowiązki.

      - Bo bycie sekretarzem nie jest zajęciem dla pięknoduchów, ale dla twardzieli
      takich jak Schetyna, którzy znają prawdziwe życie - mówi Merkel. - Sekretarz
      jest jak dowódca armii. Nie może tolerować symulantów i dezerterów. I czasami
      musi kogoś poturbować.

      Schetyna swoją pozycję w partii budował krzykiem i brutalnością. I nic się nie
      zmieniło od 14 lat. Potrafił na przykład publicznie zmieszać z błotem posła Z.
      na posiedzeniu klubu. Potem co prawda go przeprosił i zrobił liderem listy, ale
      niesmak pozostał.
      Piął się po szczeblach partyjnej drabiny, aż stał się rozgrywającym. Dziś jest
      najbardziej zaufanym człowiekiem przewodniczącego partii Donalda Tuska. To
      właśnie on był w elitarnej, czteroosobowej grupie liderów Platformy wyznaczonej
      po wyborach do prowadzenia rozmów z PiS. Choć przez całe spotkanie milczał.

      Lewita walczący

      Kariera polityczna Grzegorza Schetyny zaczęła się 2 października 1981 roku, gdy
      tylko przyjechał z Opola do Wrocławia. Drugiego dnia pobytu na uniwersytecie
      zapisał się do Niezależnego Zrzeszenia Studentów, które pełniło funkcję
      Solidarności studenckiej. Zaraz przyłączył się do największego wówczas
      studenckiego strajku, który zakończył się 10 grudnia. Potem był stan wojenny.
      Brat Grzegorza - Janusz, działacz bydgoskiej Solidarności - został wtedy
      internowany i zmuszony do emigracji. Wyjechał do Winnipeg w Kanadzie.

      Do konspiracji Schetynę wciągnął kolega z wydziału filozoficzno-historycznego
      Bogdan Zdrojewski, obecny poseł PO. Było podziemie, gazetki i knucie przeciwko
      systemowi. Gdy w 1985 roku Mariusz Kamiński, obecny poseł PiS, objeżdżał
      krajowe uczelnie z misją reaktywowania zdelegalizowanego NZS, we Wrocławiu
      spotkał nierozłączną parę działaczy Grzegorza Schetynę i Jacka Protasiewicza,
      obecnego szefa sztabu Tuska. Schetyna był szefem NZS, Protasiewicz jego
      zastępcą.

      - Grzesiek był wtedy bardzo radykalny i współpracował z Solidarnością Walczącą
      Kornela Morawieckiego - mówi Mariusz Kamiński i dodaje, że trochę mu tej
      radykalności zostało do dziś, bo był jedynym posłem UW, który głosował za
      ustawą dekomunizacyjną.

      Schetyna był jednym z założycieli podziemnego wydawnictwa książkowego
      Universitas i pod pseudonimem Mateusz Lewita pisywał do prasy podziemnej. W
      drugiej połowie lat 80. poznaje w akademiku Parawanowiec swoją przyszłą żonę -
      Kalinę, która studiuje administrację. W 1987 razem wyjeżdżają na cztery
      miesiące do brata Grzegorza na saksy. Za zarobione w Kanadzie pieniądze kupują
      swoje pierwsze własne mieszkanie. Z żoną i córką Natalią mieszkają we Wrocławiu
      do dzisiaj.

      Richelieu POmpuje koła

      Stanisław Huskowski, obecny poseł Platformy, zobaczył Grzegorza Schetynę w 1989
      roku, gdy jako student historii prowadził on spotkanie z Lechem Wałęsą na
      Uniwersytecie Wrocławskim. Zapamiętał go, bo wydał mu się niezwykły.

      - Na sali uwielbienie dla Wałęsy, bo to prawie Pan Bóg do nas przyjechał -
      opowiada Huskowski. - Wszyscy zwracają się do przewodniczącego z uwielbieniem,
      aż ten młody prowadzący bez żadnego respektu pyta bezczelnie: Panie Wałęsa, jak
      pan mógł załatwić legalizację Solidarności, zapominając o NZS? Sala zaszumiała.
      Skandal wisi w powietrzu. Wałęsa zaskoczony bąknął coś pod nosem. Trzeba było
      mieć sporo odwagi na taki gest wówczas.

      Kilka miesięcy potem, gdy wszyscy jeszcze trwali w rozkoszy zdobytej
      niepodległości, Schetyna rozpoczynał swoją karierę urzędnika państwowego. Miał
      wtedy 26 lat.

      Janisław Muszyński, który został w 1990 roku wojewodą wrocławskim, dostał z
      Komitetu Obywatelskiego Solidarności kartkę z nazwiskami dwóch chłopców, którzy
      mieli mu pomóc w reorganizacji urzędu. - Ja i dwóch studentów. Tak wyglądało
      przejmowanie władzy we Wrocławiu przez Solidarność - wspomina Muszyński.
      Jednego z poleconych chłopców woSzybko awansował na dyrektora Urzędu
      Wojewódzkiego, a gdy premierem został Jan Krzysztof Bielecki, z którym grywał w
      piłkę, został najmłodszym w Polsce wicewojewodą. Miał wtedy 28 lat. - Jako
      urzędnik był bez zarzutu - mówi Janisław Muszyński. - Tylko już wtedy lubił
      działać z drugiej linii.

      Bo Grzegorz Schetyna to człowiek drugiego planu. Skryty, cichy, stroni od
      publicznych występów. Nie walczy o tytuły i stanowiska. Lubi działać za
      kulisami. Kierować z tylnego siedzenia. Prowadzić wojny podjazdowe. Gra ostro i
      nie uznaje kompromisów. Stąd nazywany jest we Wrocławiu kardynałem Richelieu.

      Jego talent do zakulisowych rozgrywek rozwinął się na dobre po połączeniu się
      KLD z Unią Demokratyczną w 1994 roku. We Wrocławiu rozpoczęła się wtedy walka
      na śmierć i życie między dwoma liderami - Grzegorzem Schetyną i legendarnym
      przywódcą związkowym Władysławem Frasyniukiem.

      - To nie był konflikt personalny, a najważniejsza różnica, która nas d
    • Gość: WROCŁAWIJANIN SCHETYNA TO KANCIARZ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.02.06, 11:37
      WYMUSZANIE "DOBROWOLNYCH" DATKÓW NA JEGO PRYWATNĄ FIRMĘ (ŚLĄSK WROCŁAW)OD
      HIPERMARKETÓW ZA SZYBKIE ZAŁATWIENIE LOKALIZACJI, PREZENTY MIASTA WROCŁAW DLA
      JEGO FIRMY, WSADZA SWOICH LUDZI NP NA SZEFA TV WROCŁAW, NIEKOMPETENTNYCH
      DYREKTORÓW TEATRU MUZYCZNEGO "CAPITOL" - DYR FINANSOWY TO M IGNOR - SZEF PO
      DZIELNICY KRZYKI - DAWNIEJ SKARBNIK NIESŁAWNEJ PAMIĘCI EURO ART MEETINGu itd.,
      itd., ...
      • platformers Re: SCHETYNA TO KANCIARZ 21.02.06, 13:23
        Było parę wątków o tym panu na forum. GW jak zwykle ma usta pełne wody (vide
        wątek o płonących kosztorysach TVP albo "czy tym miastem rzadzi major schetyna).
        Cóż pozostaje tylko czekać na posuniecia ministra Dorna......
        • Gość: WildFlow Re: SCHETYNA TO KANCIARZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 23:40
          A wy swoje... jedyne co potraficie, to przytoczyć jakiś przeterminowany tekścik
          z Przekroju... I niech mi ktoś powie - kto nazywa we Wro Scheta richelieu? A
          wszystkich krzykaczy o rzekomych wałkach poproszę - podajcie choć JEDEN
          przykład.
          • Gość: duck tator Re: SCHETYNA TO KANCIARZ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.02.06, 00:03
            a ty kto? huskoś czy loś?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka