Dodaj do ulubionych

Zacznijmy od matematyki

23.02.06, 08:35
Całkowicie się zgadzam z tym komentarzem. Dokładnie tak jest - ludzie niby
inteligentni, a uważają swoją ignorancję matematyczną za cnotę. To tragiczne
i żenujące!!! Gdyby mój pracownik tak powiedział straciłbym do niego
szacunek. Bo nawet na drzwiach Akademii Platońskiej był wyryty napis: "Niech
nie wchodzi tu nikt, kto nie zna geometrii", przy czym geometria była tam
użyta, jak się zdaje, jako oznaczenie matematyki.
Nasze państwo kształci więc np. nikomu niepotrzebnych, przemądrzałych
politologów, którzy tak naprawdę na polityce się nie znają, bo żaden nie
przewidział zwycięstwa PiS. W samym Wrocławiu mamy kilka kierunków
dziennikarstwa. Mamy nieprzebrane rzesze humanistów po maturze, którzy
wybierają takie studia po to, żeby sobie przedłużyć młodość, a żadnych
konkretnych - prawdziwie naukowych nie sa w stanie podjąc, bo są na to za
głupi. Chodzą więc po mieście i udają wielkich politologów, dziennikarzy i
innych etnologów. Ich kształcenie to państwowe pieniądze wyrzucone w błoto,
bo oni często lądują w firmach (jak mają tyle szczęścia by znaleźć po
studiach pracę) wykonując pracę którą równie dobrze mogliby wykonywac po
maturze - a w czasie studiów nawet jak pracują, to nie odprowadzają składek.
A lać piwo w pubie w Londynie też można bez studiów.
Obserwuj wątek
    • Gość: olo autenetyk: matematyka jest zbyt trudna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.02.06, 09:59
      dzieci tego nie rozumieją, więc będziemy uczyć więcej polskiego.
      Kto to powiedział? Pani na pierwszym zebraniu w klasie 3 szkoły podstawowej.
      Dyplomatycznie nie powiem której.
      • Gość: inżynier Re: autenetyk: matematyka jest zbyt trudna IP: *.e-wro.net.pl 23.02.06, 10:48
        Jestem młodym inżynierem. Szukam pracy od roku. Niestety we Wrocku i okolicach
        nie ma zapotrzebowania na inżynierów, a ten artykuł to nachalna propaganda (
        rektor Luty boi sie bezrobocia), która z rzeczywistością nie ma nic wspólnego.
        Na rynku pracy nie ma stanowisk dla ludzi po studiach i tak będzie , bo
        technologie napływają z Ameryki a przemysł przenosi sie do Azji. Zobaczcie, ile
        było we Wrocławiu wielkich fabryk i ile z tego zostało. Reasumując- jeśli
        kształcimy na studiach bezrobotnych, to lepiej kształcić politologów,
        historyków i etnologów, bo to jest tanie kształcenie- wystarczy kreda tablica,
        krzesło i gość, co coś poopowiada. Wykształcenie inżyniera to wielkie kosztowne
        nakłady na badania i ćwiczenia laboratoryjne, projekty itd. Nie trzeba tych
        kosztow ponosić, bo etnolog równie dobrze jak inżynier może handlować śrubkami
        ( większość inżynierów pracuje jako przedstawiciele handlowi) lub lać piwo w
        irlandzkich pubach.Szkoda społecznego grosza.
        • Gość: xYz Re: autenetyk: matematyka jest zbyt trudna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 10:53
          Ograniczyć nabór na studia techniczne. Przyjmować i kształcić najlepszych. Do
          wielu prac nie są potrzebni inzynierowie. Wystarczą technicy. Pamiętam reakcje
          jednego z koncernu samochodowego, kiedy do pracy zgłosili sie absolwenci
          Policchniki. Usłyszeli my potrzebujemy spośród Was 20, na sze linie
          technologiczne nie potrzebują ludzi z wyższym wykształceniem. Mozecie pracować
          oczywiście na stanowisach robotniczych. Tylko dlaczego macie to robic mając
          dyplom szkoły wyższej.
          • Gość: marek Re: autenetyk: matematyka jest zbyt trudna IP: *.e-wro.net.pl 23.02.06, 11:06
            Kiedy w Hutmenie szukali jakiegoś odlewnika po zawodówce, to swoje aplikacje
            złożyło kilkudziesięciu inżynierow, tylko firma zupełnie nie była
            zainteresowana tak wysoko kwalifikowanymi pracownikami- chcieli sprawnego
            fizycznie robola.
        • anu_anu A cóż Pan robi aby zmieni ten stan rzeczy? 25.02.06, 14:05
          Nie mylmy pojęć: bycie inżynierem nie jest tożsame z otrzymaniem atrakcyjnych
          propozycji pracy. Podobnie jak bycie filologiem, politologiem czy ekonomistą.
          Postawiona tu teza brzmi tak: inżynierom łatwiej jest spełnić oczekiwania rynku
          bo mają szersze horyzonty.
          A jak ktoś woli usiąść i płakać - bo ja jestem taki inżynier a "oni" nie mają
          dla mnie wystarczająco atrakcyjnych ofert - to trudno, jego wola.
          Wiem, że wzięcie swojego losu w swoje ręce nie jest receptą dla wszystkich.
          To wymaga pracy, myślenia i na dodatek nie gwarantuje 100% skuteczności. Ale
          daje szansę i możliwość sterowania swoim życiem.
      • brody Re: autenetyk: matematyka jest zbyt trudna 23.02.06, 11:25
        olo, napisz która to była podstawówka. dzięki temu możesz uchronić kilku
        dzieciaków od tej nauczycielki. pójdą do innej (może lepszej) szkoły
    • Gość: sprawiedliwy Re: Zacznijmy od matematyki IP: 80.68.236.* 23.02.06, 11:15
      a później taki "humanista" - półdebil gada w telewizorze że 19% z 10 tys. zł i
      19% ze 100 tys. zł to tyle samo.
      • Gość: as Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.e-wro.net.pl 23.02.06, 11:19
        Moze i gada, ale jego wyksztalcenie nas, społeczeństwo kosztuje o wiele mniej
        niż wyksztalcenie nikomu niepotrzebnego inżyniera.Koszty społeczne, chłopie!
        • brody Re: Zacznijmy od matematyki 23.02.06, 11:27
          wykształcenie tego debila kosztuje może i mniej, ale jego późniejsze pomysły
          przynoszą społeczeństwu ogromne straty
          • Gość: as Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.e-wro.net.pl 23.02.06, 11:33
            Nie demonizowałbym problemu. Jakie mogą być społeczne koszty jakiegoś chorego
            bleblania? Najwyżej splajtuje stacja, która takiego gostka pokazuje. Ale i tu
            straty są niewielkie- mały lifting, kampania promocyjna i już odbija sie od
            dna. A naród znudzony kupi wszystko.
            • brody Re: Zacznijmy od matematyki 23.02.06, 11:41
              to, że ten gość tworzy bzdurne przepisy kosztujące niekiedy setki mln złotych,
              to twoim zdaniem MAŁY koszt społeczny?
              • Gość: As Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.e-wro.net.pl 23.02.06, 11:45
                A jaką masz gwarancję, że ktoś dobry z matematyki będzie pisał mądre ustawy?
                • brody Re: Zacznijmy od matematyki 23.02.06, 11:52
                  gwarancji nie mam, ale ten kto się zna na matematyce potrafii policzyć koszty
                  ustaw sam, a tym samym nie musi mu nikt pomagać
                  • Gość: Micheldiavolo Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.home.cgocable.net 25.02.06, 04:22
                    Przestanmy patrzec na nauke/studia jako na cos, co musi sie juz teraz oplacic. Stworzenie luki pokoleniowej w nauczaniu, a na to sie zanosi, zemsci sie w przyszlosci. Juz teraz olewanie przez szkoly srednie matematyki skutkuje brakiem dobrych studentow nauk technicznych (ci z "lapanki' i tak beda do kitu), w kolejnosci zabraknie inzynierow, kolejnego pokolenia nauczycieli matematyki, i zaczyna sie bledne kolo. Teraz nie uczy sie porzadnie matematyki w szkolach srednich, bo "to za trudne dla uczniow", z czasem nie bedzie komu uczyc.
                    Beda za to "specjalisci" od marketingu sprzedajacy chinskie towary. Tez do czasu, bo jesli krajowa produkcja padnie, to czym zarobimy na nawet tanie chinskie barachlo?
    • Gość: WK Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.ig.pwr.wroc.pl 23.02.06, 12:32
      Bardzo rozsądna opinia. Matura bez matematyki to pseudo-matura i powinna
      dyskwalifikować przy próbie podjęcia jakichkolwiek studiów (taki rodzaj
      matury "na odczepnego" dla ubogich duchem). Humaniście matematyka jest
      potrzebna w nie mniejszym stopniu niż inżynierowi. Wystarczy posłuchać
      rozmaitych np. socjologów, którzy występując licznie w mediach nie potrafią
      zwykle sformułować logicznych wniosków na podstawie znanych przesłanek i
      popełniają elementarne błędy formalne w dowodzeniu swoich racji.
      • Gość: ja. Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.e-wro.net.pl 23.02.06, 19:08
        Demagogia.
        • tomek854 Re: Zacznijmy od matematyki 23.02.06, 20:48
          prawda.
      • Gość: greg Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.tvk.wroc.pl / *.unreg.tvk.wroc.pl 23.02.06, 20:55
        Jeszcze nie słyszałem, żeby równania matematyczne nauczyły kogokolwiek
        wysławiania się. DO tego trzeba CZYTAĆ KSIĄŻKI. Tylko czytanie daje mądrość. I
        językową sprawność.
        • tomek854 Re: Zacznijmy od matematyki 25.02.06, 04:55
          Nie tylko czytanie. Do językowej sprawności potrzebna jest też podstawowa znajomość logiki - np aby stworzyć zdanie złożone.
    • tomek854 Re: Zacznijmy od matematyki 23.02.06, 20:49
      Bardzo dobry komentarz.
    • Gość: JolantaSz. Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.tvk.wroc.pl / *.unreg.tvk.wroc.pl 23.02.06, 20:52
      Wycieranie się "ścisłowców" humanistami zaczyna mi działać na nerwy. To nie
      jest prawda, droga autorko komentarza, że żaden "ścisłowiec" nie mówi, że nie
      zna się na naukach humanistycznych. Owszem, często i z pogardą podkreślają, że
      nie znają ortografii, nie potrafią ułożyć pełnego zdania, że nie obchodzi ich
      historia własnego kraju. Nie ukrywają wstydliwego faktu, że nie potrafią mówić
      obcymi językami, że nie czytają gazet. O czym to ma świadczyć? O wyjątkowości
      intelektu "ścisłowca"? Wiadomo o czym - warto sobie popluć na kiepskich
      humanistów i tym sposobem ocenić całe środowisko ludzi nie zainteresowanych
      inżynieryjnym życiorysem.
      I prosiłabym wejśc do przeciętnej klasy sprofilowanej matematycznie - jakaż w
      tej klasie panuje atmosfera ignorancji humanistycznej, to nie do pojęcia.
      Przeciętny uczeń nie potrafi napisać więcej niż stronę wypracowania, w tym dwa
      najwyżej sensowne wnioski! Znam takie klasy z doświadczenia koleżanek
      nauczycielek i mojego syna, który w takiej wątpliwej intelektualnie klasie jest
      wybitny z języka polskiego, choć wybitny nie jest z mojego punktu widzenia.
      Tłumaczenie, że się miało w dzieciństwie otoczenie "ścisłowców" jest dla mnie
      prezentowaniem własnego kompleksu - wybaczy Pani, ale filolog, który mówi, że
      jest "tylko" filologiem, jest dla mnie humanistą bezwartościowym. To tak, jakby
      kucharz powiedział, że jest tylko gotującym. Bycie humanistą to coś więcej.
      Jeśli ceni się wyżej inny typ umysłowości, może warto zmienić zawód. Bo do
      humanistyki trzeba pasjonatów, nie narzekających na własną miernotę.
      Co do nadprodukcji "humanistów" zgadzam się - ale nie widzę w tym nic złego.
      Humanista wartościowy potrzebuje konkurencji. Innych osób, inspirujących do
      myślenia.
      I proszę wziąć pod uwagę, że nie mówi do Pani w mojej osobie ktoś postronny - w
      dawnych szkolnych czasach byłam finalistką Olimpiady Fizycznej. Niewiele osób
      może się tym pochwalić. Wątpię, czy Pani otoczenie może. A jednak zdecydowanie
      jestem humanistą. Nie uważam, by nasz kraj zubożał przeze mnie w inżynierię.
      Niechże każdy robi, co może robić. I co lubi.
      • Gość: wert Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.e-wro.net.pl 24.02.06, 09:16
        Swięte słowa. Niech każdy robi to co lubi i do czego ma talent. Nie zmuszajmy
        kulawego do studiów baletowych i głuchego do ćwiczeń na skrzypcach. Po co?
        Niech kulawy gra na skrzypcach, bo ma słuch absolutny a głuchy maluje, bo np.
        robi to genialnie itd.Każdy ma jakieś ograniczenia i nie należy na siłę
        wskazywać mu właściwej drogi życia. Matematyka dla tych, którzy mają ku temu
        zdolności. Takie jest moeje zdanie. Należy sie zastanowić, czy jej upadek nie
        wiaże sie z mniejszym zapotrzebowaniem rynku na ścisłowców. Wyraźnie widać, że
        najwieksze zapotrzebowanie na rynkach pracy będzie teraz na rozrywkę,
        informację, media i do tego potrzebni będą humaniści.Zobaczcie jak stoja na
        gieldach takie firmy jak Agora czy TVN.
      • tomek854 Re: Zacznijmy od matematyki 24.02.06, 22:10
        Akurat tacy zaszufladkowani ścisłowcy, co nie mószom umjedź ortokrafji, to takie samo nieszczęście, jak humaniści nie umiejący myśleć.

        Pani dziennikarka narzeka, że jest tylko humanistką, Natomiast JolantaSz. jest humanistką z wyboru - była olimpijką z fizyki, a wybrała życie humanisty, bo to bardziej lubi. I to jest ta róznica.Każdy powinien poznać obie strony medalu i wybrać dla siebie odpowiedniejszą.

        Bo dlaczego nie mozna zmuszać humanistow do nauki matematyki, a ścisłowców do nauki polskiego zmuszać trzeba? To niekonsekwencja. Albo-albo ;-)
      • life_ever Wreszcie rzeczowy komentarz! 25.02.06, 08:29
        Pani Jolanto w pełni się z Pani słowami zgadzam. To, że matematyki w szkołach
        uczyć trzeba, to fakt. Ale bawi mnie niezmiernie, że ścisłowcy za wszelką cenę
        chcą udowodnić swoją wyższość nad humanistami. Czyżby jakiś kompleks?
        Kompleksy mają też humaniści, którzy wydają się żałować, że nimi są. Tylko
        dlaczego? Dlatego że poczuli w sobie duszę ścisłowca? Czy dlatego, że są
        kiepscy jako humaniści?
        Mój tato jest inżynierem. Ja - aż filologiem, w dodatku podwójnym. Aż,
        nie "tylko". Szukając męża nie patrzyłam na profil jego wykształcenia, tylko na
        to, jakim jest człowiekiem. A z komentarza wynika jedno: ukryte frustracje
        osoby, która go pisała.
    • Gość: krl Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl / *.fsmw.math.uni.wroc.pl 24.02.06, 09:46
      Trudno nie zgodzić sie z komentarzem pani Banaś. Wypowiedzi kwestionujące go nie
      podważają samego komentarza, tylko jego przesłanki, a mianowicie to, że w
      społeczeństwie potrzebni sa ludzie wykształceni matematycznie w stopniu i
      liczbie większej niż obecnie, bo inaczej grozi nam zapaść cywilizacyjna (jak
      pisze prof. Luty, ale nie tylko on, tak samo mówi i Unia Europejska, podobnie
      mówią i w USA).
      W USA poziom nauczania matematyki jest fatalny, ale to bogaty kraj i mogą sobie
      tam sprowadzić gotowych wykształconych fachowców z zagranicy.
      Zaś wracając do komentarza pani Banaś:
      Oczywiście, że trzeba zacząć od szkoły podstawowej.
      1. Dobrzy nauczyciele. By byli dobrzy, musi byc pozytywna selekcja do zawodu.
      Ale jeśli już uznamy, że nauczanie matematyki jest szczególnie ważne, to może
      nauczycielom matematyki płacić wyraźnie więcej, niż nauczycielom niektórych
      innych przedmiotów (tak jest przynajmniej gdzieniegdzie w USA).
      2. Jeśli uznajemy nauczanie matematyki za ważne, to może trzeba zwiększyć wymiar
      godzinowy zajęć z tego przedmiotu, kosztem przedmiotów ideologicznych.

      Duzo złego sprawiła ostatnia reforma szkolnictwa: wprowadzenie gimnazjów. W
      gimnazjach są słabsi nauczyciele niż w liceach (co nie znaczy, że w liceach jest
      dobrze). Cie lepsi z liceów mają mniej czasu na nauczenie (niecale 3 lata
      zamiast 4).

      Pomysły, by dopłacać studentom za studiowanie kierunków ścisłych są jednak bez
      sensu.
      • Gość: wojtek Re: Pare uwag IP: *.mat.univie.ac.at 24.02.06, 10:57
        1) Na ile pamietam wyniki testow kompetencyjnych z myslenia
        matematycznego/naukowego, to polscy uczniowie plasowali sie tam wyraznie za
        ucznami z USA. W zwiazku z tym, byc moze poziom ksztalcenia matematyki w USA
        jest fatalny - ale lepszy od naszego, a jednoczesnie wyzszy od sredniej dla
        krajow rozwinietych (chyba tylko takie braly udzial w badaniu).

        2) Nie mozna fatalnosci naszego systemu nauczania matematyki tlumaczyc
        trojstopniowym systemem oswiaty, bo ten jest niemal powszechny dzis w krajach
        rozwinietych, w szczegolnosci w krajach ktore uzyskuja najwyzse wyniki w
        rzeczonych testach kompetencji.

        3) Odnosnie USA, jest jeszcze jedna uwaga: ich system nauczania matematyki ma te
        wyzszosc na polskim, ze kazdy student musi zaliczyc przynajmniej semestr
        matematyki na studiach, niezaleznie od tego czy studiuje biologie czy liteature
        angielska.
    • Gość: kotbehemot Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 10:39
      doskonały komentarz, opisuje samą istotę rzeczy.
    • Gość: XXX Re: Zacznijmy od matematyki - BZDURA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.02.06, 08:42
      Chyba się trochę zagalopowałeś w swoich osądach i poglądach. Matematyka jako
      przedmiot jest nauczana do ostatniej klasy liceum a jej nezaliczenie w
      ostatniej licealne skutkuje tym, że uczeń nie zostaje dopuszczony do matury.
      Tak więc nauczanie tego przedmiotu trwa do końca szkoły średniej. Po co więc
      fundować stres związany ze zdawaniem tego przedmiotu na maturze tym, którzy
      podczas dalszego kształcenia nie będą mieli z tym przedmiotem nic wspólnego?
      Oni się tego przemiotu uczyli przez kilka lat i im to wystarczy. Co powiesz na
      taki przykład. Ktoś się uczy w liceum muzycznym. Jest uzdolnionym muzykiem i
      swoją przyszłość wiąże z muzyką. Uczy się też w tym liceum wszystkich innych
      przedmiotów z matematyką włącznie. Ale po ukończeniu tego liceum z matematyką w
      wydaniu szkolnym nie będzie miał już nic wspólnego. Po co taka osoba ma tracić
      czas na dodatkowe uczenie się matematyki do matury? Czy nie odniesie większej
      korzyści poświęcając ten czas na dodatkowe ćwiczenia na swoim instrumencie?
      Matematykę ta osoba miała do końca nauki w liceum, więc jakieś wiadomości z
      tego przedmiotu posiada. Tych wiadomości już nigdzie, w żadnej innej szkole nie
      będzie pogłębiać. Po co fundować jej dodatkowy stres?
      Piszesz w sposób krzywdzący i lekcewarzący o plolitologach, dziennikarzach i
      tych, którzy ukończyli inne studia o kieruku humanistycznym. Ręczę Ci, że na
      wrocławskiej politologii miałbyś tyle samo nauki, co na kierunku
      politechnicznym. Porozmawiaj ze studentami politologii i zapytaj ich ile muszą
      zdać egzaminów w jednym semestrze, do tego dochodzą jeszcze zaliczenia. Czy
      próbowałeś się kiedyś zastanowić dlaczego aż tylu młodych ludzi ucieka od
      kierunków ścisłych? Może wina leży także po stronie niekompetentnych
      nauczycieli tych przedmiotów. Nauczycieli, którzy studia ścisłe ukończyli po
      to, aby przedłużyć sobie młodość (tu pozwoliłem sobie zacytować twój tekst).
      Może byli za słabi aby dostać się na kierunek humanistyczny i poszli na ścisły.
      Tam bardzo często przyjmowano bez egzaminów. Potem jakoś się przez całe studia
      przebujali i zostali nauczycielami matematyki, fizyki i innych ścisłych
      przedmiotów. Lecz w ich wypadku nazwanie ich nauczycielami obraża tych
      nauczycieli, którzy potrafią swoim przedmiotem ucznia zainteresować, potrafią
      mu przekazać swoją wiedzę i swoją pasję do nauk ścisłych. Mój syn miał na
      koniec trzeciej kalsy szkoły podstawowej z matematyki czwórkę. Z tego wynika,
      że coś z tego przedmiotu "chwytał". Niestety od czwartej klasy naukę matematyki
      kontynuował pod okiem nieodpowiedzialnego człowieka, który był doktorem chemii.
      Gdy mój syn podczas lekcji mówił nauczycielowi, że czegoś nie rozumie, zostawał
      przy całej klasie przez nauczyciela wyśmiewany i wyszydzany (i nie tylko on).
      Ze strony tego nauczyciela nie było żadnego zrozumienia dla tych, którzy
      potrzebowali więcej czasu na zrozumienie tematu. Taka postawa tego
      pseudopedagoga spowodowała zamkięcie się dzieci na ten przedmiot (na fizykę
      także - bo on też uczył ich i tego przedmiotu). A wiesz, zapewne, że z
      matematyki jak się coś straci na początku, to później trudno zrozumieć resztę.
      Później tym dzieciom było obojętne, czy z matematyki mają trzy jedynki, czy
      mają ich osiem. Ilość jedynek nie stanowiła tutaj problemu. Problemem był
      nauczyciel. I właśnie tacy nauczyciele rozpoczynają kształcenie naszych dzieci.
      I na koniec zapytam, czy uważasz, że po ukończeniu ścisłych kierunków dużo
      łatwiej będzie basolwentom otrzymać pracę? Do mojej firmy nadchodzą
      kwestionariusze i podania o pracę młodych osób po bardzo różnych kierunkach
      studiów i tyle samo ich jest po studiach humanistycznych, co po ścisłych, a
      pracy szukają od bardzo długiego czasu. Zyczę dobrego samopoczucia.
      • Gość: ~wiedząca Re: Zacznijmy od matematyki - BZDURA IP: *.spox.org / *.inet.polhost.pl 25.02.06, 09:07
        owszem, bywało, ze przyjmowano na studia ścisłe bez egzaminów, ale... wiele z
        tych osób nie mogło się potem "przeturlać" nawet przez pierwsza sesję
      • tomek854 Re: Zacznijmy od matematyki - BZDURA 25.02.06, 21:07
        Masz dużo racji.

        Dodam tylko parę uwag: matematyka nie jest uczona do samego końca - wielu humanistów w ostatnim semestrze ma juz tylko fakultety. To raz. Po drugie - własnie dlatego, że nie jest ona zdawana na maturze nauczanie jej odbywa się "po łebkach". Tu nie chodzi o to, żeby im "dowalić więcej nauki do matury" tylko o to, żeby wymusić porządne nauczanie matematyki. Ja wiem, że dzisiaj to trochę utopia, ale ideałem by było, aby taki uczeń był tak nauczany matematyki, żeby matura nie stanowiła dla niego problemu.

        Jeżeli chodzi o Twój przykład z muzykiem - to jest niby dobry przykład, ale nie do końca :-) Mozna go za łatwo odwrócić:

        Jeżeli ktoś uczy się w technikum elektronicznym i wie, ze pójdzie na politechnikę dlaczego ma się uczyć polskiego i zdawać z niego maturę? Przecież polskiego uczy się do ostatniego semestru technikum włącznie, po co jeszcze matura? Czy to nie wystarczy?

        Jeżeli chodzi o nauczyciela Twojego syna, to tylko współczuć. Ale żenujący poziom nauczycieli, to jeszcze nie argument. Czy jeżeli okaże się, że wielu nauczycieli polskiego też jest do duoy to zlikwidujemy maturę z polskiego?

        Natomiast jeżeli chodzi o egzaminy na humanistycznych kierunkach: z całym szacunkiem, ale z mojego skromnego doświadczenia (mam za sobą parę egzaminów humanistycznych - tak na moich studiach (pedagogika, psychologia, metodyka nauczania) jak i na dodatkowych studiach, które sobie kiedyś wziąłem) są one z reguły o wiele łatwiejsze. Co z tego, że ma się 10 egzaminów, jeżeli do nauki wystarczy jeden- dwa wieczory? Studenci fizyki do egzaminu z mechaniki kwantowej w sesji zimowej zaczynają się uczyć już w okolicach Bozego Narodzenia...
      • piast9 Re: Zacznijmy od matematyki - BZDURA 26.02.06, 00:20
        Gość portalu: XXX napisał(a):

        > Tak więc nauczanie tego przedmiotu trwa do końca szkoły średniej. Po co więc
        > fundować stres związany ze zdawaniem tego przedmiotu na maturze tym, którzy
        > podczas dalszego kształcenia nie będą mieli z tym przedmiotem nic wspólnego?
        A po co w takim razie kazać zdawać język polski tym, którzy w dalszej swojej
        edukacji nie będą mieli z nim nic wspólnego?
        • Gość: XXX Re: Zacznijmy od matematyki - BZDURA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.06, 14:06
          Po co zdawać J. polski? Ludzie nie załamujcie mnie! Jesteśmy polakami,
          mieszkamy w Polsce, mówimy i piszemy w tym języku. To jest całe nasze
          dziedzictwo. To już są wystarczające powody do uczenia się tego języka i
          zdawania go na maturze
          • piast9 Re: Zacznijmy od matematyki - BZDURA 26.02.06, 16:49
            Gość portalu: XXX napisał(a):

            > Po co zdawać J. polski? Ludzie nie załamujcie mnie! Jesteśmy polakami,
            > mieszkamy w Polsce, mówimy i piszemy w tym języku.
            Specjalnie napisałem takie twierdzenie, mimo że uważam je za niedorzeczne, aby
            wywołać taką właśnie reakcję.

            Tak samo uważam za niedorzeczne twierdzenie, że z matematyką się nie będzie
            miało nic wspólnego więc nie zmuszajmy humanistów. A potem są kłopoty z
            wypełnieniem PITa, ze zrozumieniem umowy o kredyt, z wyliczeniem koniecznej do
            kupienia ilości kafelków itp itd.

            > To jest całe nasze
            > dziedzictwo. To już są wystarczające powody do uczenia się tego języka i
            > zdawania go na maturze
            Matematyka i logika to też jest m. in. dziedzictwo kulturowe.

            Obecnie można zdawać podstawową matematykę bądź rozszerzoną. Podstawowa naprawdę
            obejmuje podstawowe sprawy, tak samo potrzebne w życiu _wykształconej_ osoby jak
            znajomość kultury języka.

            Dla tzw. "humanisty" przyswojenie takiej wiedzy wymaga takiego samego wysiłku,
            jak przyswojenie przez ścisłowca wiedzy wymaganej na maturze z polskiego.
    • Gość: | Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.localdomain / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.06, 19:20
      Ewolucja metod nauczania matematyki na przykładzie zadań egzaminacyjnych

      1965: Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Wiedząc, że koszt
      produkcji drewna wynosił 4/5 jego ceny, oblicz zysk drwala.

      1975: Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Wiedząc, że koszt
      produkcji wyniósł 4/5 jego ceny, czyli 80 dolarów, oblicz zysk drwala.

      1985: (nowy program matematyki) Drwal dokonał wymiany zbioru T tarcicy na zbiór
      P pieniędzy. Moc zbioru P wyrażona w liczbach kardynalnych wyniosła 100, przy
      czym każdy z jego elementów jest wart 1 dolara. Zaznacz w kwadratowej tabeli 100
      punktów, aby przedstawić graficznie elementy zbioru P. Zbiór kosztów produkcji
      zawiera 20 elementów mniej niż zbiór M. Przedstaw zbiór K jako podzbiór M i
      odpowiedz na pytanie: jaka jest moc zbioru Z zysku wyrażona w liczbach kardynalnych?

      1995: Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za 100 dolarów. Koszt produkcji drewna
      wyniósł 80 dolarów, a zysk drwala 20 dolarów. Zakreśl liczbę 20.

      2005: Ścinając stare piękne i bezcenne drzewa, ekologicznie niezorientowany
      drwal zarobił 20 dolarów. Co myślisz o takim sposobie na życie? W podgrupach
      postarajcie się przygotować teatrzyk przedstawiający, jak czują się leśne
      ptaszki i dzika zwierzyna.
    • Gość: uczennica liceum Re: Zacznijmy od matematyki IP: 212.244.78.* 25.02.06, 21:17
      matematykę powinni zdawać na maturze WSZYSCY uczniowie. Piszę to z punktu
      widzenia uczennicy drugiej klasy liceum - klasy z podstawowym programem nauki
      matematyki. Jest to tak samo ważny przedmiot jak język polski. To, że uczymy
      się jej do końca liceum o niczym jeszcze nie świadczy - tak naprawdę większość
      osób przykłada się jedynie do przedmiotów, które zamierza zdawać na maturze.
      Żałuję, że dopiero w 2009 roku matematyka będzie obowiązkowym przedmiotem
      maturalnym. Nie ma znaczenia, czy człowiek ma zainteresownia ścisłe czy
      humanistyczne - każdy humanista powinien uczyć się matematyki, chemii bądź
      fizyki, a ścisłowiec języka polskiego czy historii. ja się uczę wszystkich
      przedmiotów - wprawdzie najbardziej skupiam się na chemii, biologii i fizyce
      (wybieram się na medycynę) - ale historii czy matematyki nie traktuję po
      macoszemu.
      • Gość: kosa Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.reja.osiedla.net 25.02.06, 22:52
        to zdawaj tez matme, uczennico liceum:p
        a jak dla mnie to matematyka na (nowej) maturze byla zupelnie oderwana od tego,
        czego sie uczylem w LO i od tego, czego teraz ucze sie na PWr. a moze by lepiej
        uczyc logiki np. na pierwszym semestrze wszystkich studiow? zarowno matematykowi
        jak i inforamtykowi, prawnikowi, lingwiscie i politologowi sie przyda;)
        • Gość: wojtek Re: Zacznijmy od matematyki IP: *.mat.univie.ac.at 25.02.06, 23:01
          "logiki" trzeba uczyc na pewnym modelu, bo abstrakcyjna jest niestrawna dla
          wiekszosci dzieci i mlodziezy. Kiedys to byla lacina, a teraz matematyka jest
          tym "modelem".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka