Gość: JKM
IP: *.visp.energis.pl
18.12.02, 13:42
EXPOzycja tromtadracji
Janusz Korwin-Mikke
Wiele osób twierdzi - nie bez pewnej słuszności - że samorząd jest bliżej
ludzi - więc jest mniej głupi niż rząd. Jednak - o czym też trzeba pamiętać -
za samorząd biorą się ludzie nieco niższej klasy niż ci, co walczą o rząd...
Średnio wychodzi więc na to samo.
Dowodem tego jest afera z EXPO 2010 we Wrocławiu. Na pomysł ten wpadł WCzc.
Bogdan Zdrojewski, w 1999 r. prezydent m. Wrocławia. Rzucił myśl - a oni (tj.
radni miejscy) ją złapali...
Nigdy nie będziemy wiedzieli, czy złapali ją dlatego, że rzeczywiście
uwierzyli, że Wrocław może otrzymać organizację tej imprezy - i na tym
zarobi - czy z innych powodów, o których za chwilę. Nie będziemy - bo sam
człowiek nie wie na ogół, dlaczego coś zrobił. Jednak te dwie pierwsze
przyczyny wymagają drobnej analizy.
W zasadzie nie ma przeszkód, by Wrocławiowi organizację EXPO powierzono. We
Wrocławiu jest tyle wolnej przestrzeni, że można by tam pomieścić pięć wystaw
światowych i jedną kosmiczną. Na szczęście - pojawili się konkurenci...
Na szczęście - bo doskonale wiadomo, że Wrocław wyszedłby na tym, jak śp.
Zabłocki (a także np. mój Dziad!) na mydle. Twierdzenie, że miasto by na tym
zarobiło, jest szaleństwem. Już dwie poprzednie EXPO były finansową
katastrofą - i nie widać powodu, dla którego EXPO zrobione na zapyziałym
przylądku Azji, jakim jest Europa, miałoby nagle przyciągnąć tłumy? Dawniej
na takich wystawach pokazywano Murzynów i Papuasów - ale dzisiaj nie pozwolą
pokazać nawet słonia (bo zwierzę się męczy...). A cuda techniki ludzie nimi
zainteresowani oglądają po prostu w internecie.
Na szczęście są miasta zarządzane przez ludzi jeszcze chętniejszych do
wydawania publicznego grosza niż Wrocław - a to koreańskie Yaeso, a to
meksykańskie Querétaro, a to Moskwa... Czynią to z powodów politycznych - i
niezaspokojonej ambicji ich włodarzy. I chwała Bogu!
W ten sposób doszliśmy do trzeciego powodu, który mógł kierować rajcami
głosującymi za ubieganiem się za EXPOzycją. Otóż - niezależnie od tego, czy
Wrocław zostanie, czy nie, gospodarzem EXPO 2010 - całkiem realne były
perspektywy: wyjazdów z miłą sekretarką na rozmaite "akcje promocyjne".
Rozdawanie między rozmaitych ludzi (z kieszeni podatnika) różnych prezentów -
w nadziei, że i od nich otrzyma się jakiś prezent (tym razem: dla siebie).
Rozliczanie (korzystne) diet. Dawanie znajomym (darmo) lub nieznajomym (za
łapówkę) drukarzom zamówień na broszury propagandowe itd.
No, i wreszcie można było załatwić coś dla miasta: Sejm nie da może pieniędzy
na metro we Wrocławiu - ale, poruszony wizją całego świata zjeżdżającego się
do Polski, może da forsę na zakup lepszych tramwajów?
Co prawda - w Sejmie ludzie są twardzi: robiąc podobną hucpę, Zakopane (jako
miejsce Zimowej Olimpiady) liczyło, że władze państwowe dadzą z tej okazji
choć na drugą nitkę szosy do Krakowa... i zawiodło się! Co zresztą pozwoliło
lokalnym władzom mówić, że właśnie dlatego Zakopane zostało na lodzie. Co to
za olimpiada bez porządnej szosy!
Nie muszę w tym miejscu tłumaczyć, że bzdurą są argumenty, iż do
EXPO "trzeba" dołożyć, bo zysk propagandowy, bo nowe miejsca pracy... Nie
muszę? No to nie będę.
Co jest natomiast interesujące, to to, że w miarę szerzenia "propagandy
sukcesu" wrocławscy oficjele najwyraźniej sami uwierzyli, że Wrocław otrzyma
tę organizację! Zaangażowali w to JE Leszka Millera, który wziął od
wszystkich premierów państw "15" obietnice, że ich ambasadorowie rzucą swe
głosy na Wrocław. Obliczono, że
1/3 stanowić będą przedstawiciele Trzeciego Świata, z czego połowa zagłosuje
za Wrocławiem. Co (na 88 głosów) dawałoby: 1/6 z 88, czyli 15 plus 14 z UE
(Hiszpania obiecała poprzeć meksykańskie Querétaro) plus "Wyszehrad" (Czesi,
Słowacy, Węgrzy.).... Praktycznie pewne dojście do finału.
Finał - to miało być pasjonujące dla Wrocławia widowisko: co prawda zamiast
p. Premiera miał tam pojechać JE Grzegorz W. Kołodko - ale trudno. Niestety
jak podała Xin-Hua (bo ona podała to jako pierwsza!) Wrocław otrzymał 2 (dwa)
głosy: Polski i podobno Węgier. Ani jeden urzędnik rządu żadnego z państw UE,
którego premier obiecał ponoć "naszemu" premierowi głos - tego głosu nie
oddał!!!
O przedstawicielach krajów III Świata nie mówimy. Inni po prostu dali im
więcej pieniędzy... Natomiast ambasador Słowacji podobno w ogóle nie
wiedział, że Wrocław kandyduje!!
Absolutnie w tej sprawie skompromitowało się "WPROST". Nie wiem, czy p.
Jarosław Gajewski pisząc w numerze z 8 XII tekst "Wrocław EXPOrtowy", popisał
się bezbrzeżną naiwnością - czy po prostu był to "artykuł sponsorowany" - ale
było to żenujące. Autor twierdził tam, że: "U bukmacherów Wrocław ma obecnie
dwukrotnie lepsze notowania niż Moskwa" (nie znam tych bookmacherów, ale
Wrocław dostał dwa głosy, a Moskwa 10). Na Wrocław miała przerzucić swoje
głosy "co najmniej połowa" krajów III Świata (może by i przerzuciła - ale
Wrocław nie dał im szansy, nie wchodząc do II rundy...). Kapitalnym (polecam
je uwadze p. [a.f.] do "Kwaśnego Ogórka") jest zdanie, że EXPO "To właściwie
jedyny realny projekt mogący stymulować wzrost gospodarczy całego kraju" (to
stwierdzenie nie obciąża Autora, bo pochodzi z ust Ojców Miasta - ale też p.
Gajewski, zamiast od tej głupoty się odciąć, umieścił ją nawet jako wiodącą
myśl w spisie treści!!!).
Przyczyną, dla której Wrocław na pewno miał znaleźć się w finałowej dwójce (a
już na 100% w "trójce"), było też to, że "Wrocław reklamował się w
tygodniku "TIME"!". A także to, że władze "cztery lata temu zawiązały spółkę
Wrocławski Park Technologiczny", która przez te cztery lata
obmyśliła... "plan utworzenia infostrady informatycznej między Wrocławiem a
Krakowem"!!!
Niestety: Achtundachtzig Botschafteren - Breslau: du bist ganz verloren! 88
ambasadorów nie raczyło tego docenić. I wybrało miasteczko Szanghaj, co po
chińsku oznacza: "Nad morzem". A Wrocław morza nie ma...
Nowy prezydent Wrocławia, p. Rafał Dutkiewicz, skrytykował p. Zdrojewskiego
za naiwność. Po czym natychmiast oświadczył, że trzeba pomyśleć o staraniu
się o EXPO 2012.
Bo te zagraniczne delegacje są realne...
Janusz Korwin-Mikke