sledzik4
09.05.06, 20:53
... przylegającej do ul. Baudouina de Courtenay.
Jadę z Żoną po ścieżce/drodze rowerowej, a jaśnie pani ma wszystko/kich w... .
Dzwonię, piszczę przednim hamulcem - zero reakcji. Pewnie dostawała o...... .
W końcu podjechałem do niej i DOTKNĘŁEM "toto" w jej prawy łokieć.
"Co mnie pan popycha?"
Różnica ogromna między DOTKNIĘCIEM a popychaniem. ;)
Oczywiście NIE dotarło do "tego", że jest w nieodpowiednim miejscu... .
Ale... NIC TO... .
Nadjeżdża jaśnie pan:
"Dlaczego pan na tą panią krzyczy?"
Konsternacja. (((( ????
Po chwili wytłumaczyłem GŁĄBOWI (jadąc), ale nie dotarło:
Usłyszałem: "Nie wypada na panią krzyczeć".
Myślałem że szlak mnie na miejscu trafi.
Zas...y rowerzysta - gdzie był ten krzyk?
"Wie pani, że idzie po ścieżce rowerowej?" - grzeczne pytanie - to miał być
krzyk???
Ni wie o co chodzi a się ....... .
Wybaczcie, ale nerwy mam takie na te dwie RURY, że... .
DAJCIE MI POZWOLENIE NA .... , A ZACZNĘ ELIMINACJĘ ......