snafik
02.06.06, 12:32
wczoraj po południu na Sieniewicza niemal centralnie na chodniku mijałem
nieogrodzoną zapadniętą studzienkę - pokrywa znajdowała się co prawda na końcu
studzienki z tym małym szczegółem, że nie na tym końcu co trzeba. Zacząłem się
zastanawiać komu i jak to zgłosić. Policji? Zadzwonię na 112 to mnie
wyśmieją... Straży miejskiej? A jaki jest tam telefon? Jasne że mogę się
rozglądać czy będzie jakiś patrol szedł akurat. Albo przejść się na rynek do
ich kanciapki. Ale myślę, że też mnie wyśmieją... No to pewnie ZDiK-owi. No
ale jaki jest tam telefon? W dodatku pewnie już nikt go nie odbierze bo i tak
już jest po godzinach pracy... Hmmm no to komu ? A w końcu ktoś wpadnie w tę
studzienkę i coś sobie połamie...