isis!
29.01.03, 15:26
Skuszona przez niejakiego pana Pułkę zajrzałam tam wczoraj. Wystrój niezły,
belki, te sprawy, kelnerki miłe i uśmiechnięte, pomocne przy odpieraniu
ataków ze strony dwóch panów przy barze zamroczonych alkoholem w
postaci "najtańszego piwa". Cóż - po takiej reklamie na szybie to normalne,
że tam ściągają. I ci panowie (spierający się o to czy pójść czy nie do
agencji towarzyskiej) - to był jedyny minus sympatycznej knajpki.
Żarełko pyszne, bezpretensjonalne i tanie. Mniam czekadełko (2 zł) w postaci
bułeczek i rogalików własnego wypieku z masłem czosnkowym. Potem gorąca
przystawka - spinacci e broccoli zapiekane pod "parmezanem". Mimo tego
cudzysłowu - niezłe, podane na oryginalnych deseczkach z pnia drzewa. Potem
sałatka Bravissimo - z łososiem i jajkiem (jak dla mnie za dużo kapusty
pekinskiej, reszta w porządku, nawet zdziwiłam się sporą ilością łososia...).
W deserach można przebierać i wybierać - wszystko robione jest na miejscu,
wygląda świeżo i cudnie, a jak pachnie... jak smakuje? Wiem na razie tylko o
babeczce Bravissimo: spód cudnie kruchy, pachnący, na tym świeże owoce i bita
śmietana (nie z "dezodorantu"). Na drugi raz skuszę się na Tiramisu, które
jak zapewniano robione jest z mascarpone. Chociaż sernik i szrlotka też
kusiły, oj, kusiły......
Domowe wino jest cieniutkie, ale smaczne i tanie (karafka 9 zł). Może to była
pomyłka, ale za trzecią nam nie policzono :))))))
Niestety - jadłyśmy z przyjaciółką to samo, więc na razie mam mało do
opisywania, ale w menu jest kilka interesujących pozycji (oprócz pizzy w 22
rodzajach), która jest tania i wygląda na oryginalną włoską), m.in. dyży
wybór makaronów i dań mącznych w baaardzo przystępnych cenach. Dziwią
niektóre zestawienia, np. barszcz czerwony z mini pizzą calzone - takie
połączenie kuchni polskij i włoskiej, zupa cebulowa zapiekana z parmezanem
(tu odzywa się kuchnia francuska) albo "sopa criola" - peruwiańska zupa
gulasz z chili con carne... Zastanawia mnie busecca, zupa, którą
określono "flaki po włosku". ja znam flaki po włosku pod nazwą trippa...
Podsumowując- jeszcze tam się wybiorę, z nadzieją, że nie będzie zbyt wielu
amatorów taniego piwa...