Dodaj do ulubionych

Psu na budę czipowanie

25.07.06, 07:48
moj dagi jest zaczipowany. wlasnie na wypadek gdyby sie zgubil.

ale jako wlascicielka psa musze powiedziec, ze nie dziwie sie ze ludzie nie
czipuja swoich czworonogow.
przykro mi to stwierdzic, ale wielu z nich jest pozbawionych jakiejkoliwiek
wyobrazni. na przyklad paniusie od malych pieskow ktore namawiaja mnie bym
swojego spuscila ze smyczy (owczarek niemiecki) bo sie beda ladnie bawic. i
nie moga zrozumiec, ze nie chce tego zrobic, bo jakkolwiek jest spokojny, to
nigdy nie wiadomo co mu strzeli do lba.
Obserwuj wątek
    • Gość: zpq1 Psia paranoja IP: 156.17.201.* 25.07.06, 09:08
      Jak to możliwe, że urzędnicy szacują liczbę psów w mieście na 12 tys. (wg nich
      6 tys. to połowa zarejestrowanych). Chyba za bardzo się nie pomylę, jeżeli
      stwierdzę, że jest ich co najmniej 50 tys.
      Bardzo podobało mi się rozwiązania bułgarskie z lat 80-tych. Opłata za psa
      wynosiła co najmniej 3 miesięczne pensje. I psów prawie się tam nie widywało -
      było bezpiecznie, spokojnie i nie trzeba było ciągle patrzeć pod nogi.
      Jak ja nie lubię tych kundli!!!
      • Gość: Adrianowroc Re: Psia paranoja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.06, 09:21
        Taaaaa, tylko spytaj bułgarów gdzie się podziały tamte psy pewnie w schronisku
        albo co gorsze w lesie uwiązane do drzewa.
        • Gość: Gość Re: Psia paranoja IP: 156.17.201.* 25.07.06, 10:59
          W tamtych latach Bułgarzy naprawdę nie trzymali psów! W związku z tym nic złego
          nie mogło się dziać zwierzętom, których nie było. Nie możesz zrozumieć, że że
          świat może być tak piękny - bez psów.
          Serdecznie pozdrawiam!
          • czarnykluch Re: Psia paranoja 25.07.06, 11:23
            ja tego nie mogę zrozmieć...
            a może będą mogły to zrozumieć niepełnosprawne dzieci z którymi na codzień
            pracuje mój pies??? które dzięki kontaktowi z nim zaczynają mówić, albo ludzie
            tacy jak Ty których być może uratuje mój pies bo pracujemy także w straży
            pożarnej w grupie poszukiwawczo ratowniczej...
            także serdecznie pozdrawiam i mam nadzieje, że nigdy nie będziesz potrzebował
            naszej pomocy
            • Gość: Gość Re: Psia paranoja IP: 156.17.201.* 25.07.06, 11:58
              Ja piszę o tych psich hordach, z którymi mam do czynienia codziennie i niczemu
              nie sł€żą jak tylko zatruwaniu życia innym ludziom.
              W te upały muszę mieć zamknioęte okna, gdyż na zewnątrz ciągle słychać
              ujadanie "pupilków".
              Pies "Użytkowy" - (naprawdę służący człowiekowi pomocą) - może być. Na ogół
              jest ułożony. Natomiast kundel szczekający w kojcu, który pilnuje powietrza -
              nie powinno być tych psów!
              • Gość: ...... Re: Psia paranoja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.06, 10:49
                Ty to faktycznie masz jakąś psią paranoję. Idź sie leczyć.
              • Gość: vrere Re: Psia paranoja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.06, 17:32
                psia mać.
              • m0jo Idiota.. 30.07.06, 13:33
                Idiota..Czlowieku idz sie leczyc..
    • Gość: vlad1 Re: Psu na budę czipowanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.06, 13:34
      Typowo zabużańskie zarządzanie - czipować trzeba ale kary za brak czipa nie ma.
      A ulice jak były zasrane tak są! I niech kiedyś jakiś taki kundel pogryzie
      kogoś to pytanie czy pan Dutkiewicz wypłaci odszkodowanie?
      "hadziajstwo"!!!
    • nat.wroclaw A to się uśmiałam .. 25.07.06, 14:19
      "Miasto ma podpisane umowy z dziewięcioma lecznicami wykonującymi
      __bezboleśnie__ ten zabieg".

      Rozumiem, że Bożenka gwoli dziennikarskiej rzetelnosci sprawdziła _bezbolesność_
      czipowania organoleptycznie :))

      Dużo lepsza i skuteczniejsza alternatywą dla czipowania, którego jestem
      przeciwnikiem bezwzględnym, byłaby obowiązkowa sterylizacja _każdego_ psa i
      suki, które nie mają uprawnień psa reproduktora czy suki hodowlanej. Totez na
      "dzień dobry" poszłyby na stoły wetów wszystkie pieski kundelki uniemożliwiając
      ich niekontrolowany rozród raz na zawsze. Psy z zarejestrowanych hodowli z
      metrykami miałyby powiedzmy 3 lata na zrobienie uprawnień hodowlanych, potem
      byłyby obowiązkowo sterylizowane i cześć pieśni. Taka sama polityka wobec kotów
      i doprawdy, w kilka pokoleń czyli powiedzmy w jakieś 2-3 lata mielibysmy
      porządek z bezdomnymi cierpiacymi zwierzakami.

      Zapyta ktoś: a skąd miałbym sobie wziąc psa, gdybym chciał mieć "pieska
      kundelka"? Ze schroniska - odpowiem. Ich tam nigdy nie zabraknie, nawet, hdyby
      mój pomysł został wprowadzony w zycie i bardzo restrykcyjnie egzekwowany.
      Głupota i ludzkie okrucieństwo obejdą każde prawo.
      • Gość: diplomatica a ja padlam ze smiechu po przeczytaniu tych bzdur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.06, 15:14
        nat.wroclaw chyba na ciebie spadl bernardyn z drugiego pietra tak jak to sie
        stalo w sosnowcu

        a co do chipowania - smiem twierdzic ze jest bezbolesny, bo moj pies paranoik
        nawet nie zauwazyl jak zostal zachipowany. (a przynajmniej musi bolec nie wiecej
        jak ugryzienie kleszcza czy komara)

        sterylizacja jest dobrym pomyslem, zwlaszcza jakby zastosowac ja wobec ludzi a
        nie tylko psow.
        • nat.wroclaw cóż 25.07.06, 15:30
          No tak, gdy kończą się argumenty zaczynają sie osobiste wycieczki. To chyba
          jednak kończy tym samym rozmowę, a zaczyna bełkot, w którym nie chce mi się
          uczestniczyć :)
          • Gość: ..... Re: cóż IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.06, 10:52
            Tam były rzeczowe argumenty. Ale tchórzliwie udajesz, że była tylko złośliwość.
          • Gość: tyc Re: cóż IP: *.madcomputers.pl 28.07.06, 09:02
            podobnie jak i mi.
      • emi_l Re: A to się uśmiałam .. 25.07.06, 17:27
        Moje trzy piesy są zaczipowane. Spędziłam trzy długie godziny ze zwierzakami na
        mrozie czekając w kolejce do weta. Nie należało to do przyjemności. Ale o czym
        innym chciałam napisać. Jestem zwolenniczką sterylizacji. Chciałam ciachnąć
        swojego bezpapierowego pięcioletniego boksera, głównie w celu uniknięcia
        niepotrzebnych szczeniąt, a przy okazji po to, by w przyszłości uniknąć
        możliwych zachorowań. I co? Byłam u trzech różnych weterynarzy i każdy z nich,
        jak jeden mąż, stanowczo odradzał mi taki zabieg. Chciałam zapłacić, podjęłam w
        swoim mniemaniu słuszną decyzję, i co? "- szkoda psa", "- dlaczego chce pani mu
        to zrobić?", "- to mu zupełnie spaprze charakter" itd, itd... ręce i cycki opadają.
        Pozdrawiam - emi.
        • Gość: Adrianowroc Re: A to się uśmiałam .. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.06, 18:33
          Do Emi_l a jak by Ciebie wysterelizowali to zachowałaś byś normalne myślenie i
          nie spaprało by Ci to chakteru?
          Nie twierdze że nie masz racji co do sterylizacji, ale pies też nie będzie
          obojętny psychicznie jak mu jajka ciachniesz.
          • nat.wroclaw Re: A to się uśmiałam .. 25.07.06, 18:49
            Adrianowroc napisał(a):
            >>a jak by Ciebie wysterelizowali to zachowałaś byś normalne myślenie i
            nie spaprało by Ci to chakteru<<

            Tymsamym rozumiem, że twoim zdaniem kobiety po histeroktomii i mężczyźni z
            podwiązanymi nasieniowodami mają "spaprany charakter". Tiaa

            >>ale pies też nie będzie obojętny psychicznie jak mu jajka ciachniesz<<

            A o jakich konkretnie zmianach mówisz? Czy sa to zmiany na "grsze" bądź
            niebezpieczne dla zdrowia psa? Możesz podac przykłady?

            Dzięki, pozdrawiam
        • nat.wroclaw Emi 25.07.06, 19:05
          Wiesz, może ci weci wychodzili z założenia, że nie ma co interweniować, gdy
          widzieli sensownego odpowiedzialnego właściciela - czyli Ciebie, który tak czy
          siak będzie pilnował.

          Dodatkowo mit o "ospałym, leniwym" psie po sterylizacji (podobnie, jak
          powalający mnie zupełnie mit "kazda suczka powina być przynajmniej raz pokryta")
          - poktuje zadziwiająco trwale.

          Na marginesie, ciekawam ilu Wrocławian wie, że bezdomne zwierzęta są
          sterylizowane na koszt gminy. Schroniskowe koty przed adopcją, jeśli wiek i
          zdrowie im na to pozwala - sterylizowane sa zawsze, psy - tylko niektóre.
      • Gość: tento Re: A to się uśmiałam .. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.06, 23:01
        a,propos sterylizacji: bywa szkodliwa, o czym wielu weterynarzy nie uprzedza. Moze sami nie wiedza, a moze zalezy im na tym, zeby wykonac kosztowny zabieg. Jesli pojawia sie potem problemy, pacjent i tak do niego przyjdzie po rade. Tak bylo z moja suka. Wysterylizowana, zaczela miec koszmarne klopoty z hormonami, co sie objawialo lysieniem, nietrzymaniem moczu. Pies stal sie osowialy - stary po prostu. Zanim trafillismy na weterynarza, ktory potrafil jej pomoc, odwiedzilismy wielu, wydalismy mnostwo pieniedzy na badania, kolejne lekarstwa, ktore nie pomagaly. Teraz wlasciwie do konca zycia codziennie bedzie brac leki, raz na jakis czas zastrzyk. Lekarz, ktory postanowil zmierzyc sie z tym problemem, najpierw usiadl do literatury i przeczytal, ze sa rasy, ktorym taki zabieg po prostu nie sprzyja, jedna z nich jest bokser. Warto przemyslec.
        • nat.wroclaw Re: A to się uśmiałam .. 27.07.06, 14:08
          Hej tento,

          to bardzo przykre, co piszesz. No i chwała ci za to, że nie zostawiłes psiaka w
          biedzie, tylko szukałeś pomocy do skutku. A czy mógłbys napisać dlaczego
          podjąłes decyzję o streylizacji suni i w jakim była wieku? Czy przed zabiegiem
          iała jakies objawy, które skłaniałyby weta do podjęcia decyzji o wykonaniu
          badania poziomu hormonów?

          >bywa szkodliwa, o czym wielu weterynarzy nie uprzedza. Moze sami nie wiedza, a
          >moze zalezy im na tym, zeby wykonac kosztowny zabieg. Jesli pojawia sie potem
          >problemy, pacjent i tak do niego przyjdzie po rade

          Wiesz co .. chyba nie. Weci bywają zepsuci i cyniczni do cna - jak w kazdej
          profesji, ale celowe szkodzenie pacjentowi w oczekiwaniu na korzyśc materialną,
          to chyba szczyt absurdu.
          Każda ingerencja w organizm niesie za sobą ryzyko - to oczywiste. I nawet przy
          stuprocentowej kontroli bywają sytuacje, których nie dało się przewidzieć
          (słyszałeś o niespecyficznym wstrząsie anafilaktycznym?).
          Teraz dwa słowa o czipach.
          Zwolennicy czipów, jako logistycznie wygodnego i stosunkowo łatwego systemu
          kontrolowania zwierzat nie wiem - pewnie nie zdają sobie sprawy, że po pierwsze
          na swiecie: brak longitudinalnych badań dotczących reakcji organizmu zwierzęcia
          na wszczepionego czipa. Po drugie żaden wet, który ma czipy w ofercie oraz
          intratny kontrakt z producentem czy dystrybutorem tychze - nie powie pewnie
          właścicielowi zwierzęcia, że czip może się przemieszczać w ciele (pół biedy,
          najwyżej trochę pocharata tkanki podskórne), ale przede wsystkim na świecie
          obserwuje się masowe otorbielanie się wczepów. Torbiele po jakimś czasie się
          uzłośliwiają, co dalej - nie musze chyba pisać.

          Kiedys w innej dyskusji napisałam tu sporo o czipach na świecie, przytaczałam
          odnośniki do artykułów, badań, statystyk. W wolnej chwili może odszukam ten wątek.

          W lasach przygranicznych Włoch, Francji i Hiszpanii obserwowano przez lata całe
          grupy porzucanych zwierząt w okresie okołowakacyjnym. Te rasowe miały obcinane
          uszy, na których znajdował się wcześniej tatuaz - właściciele unikali w ten
          sposób identyfikacji. Od kilku sezonów w tych samych lasach straż zwierzęca
          znajduje jeszcze jedna grupę psów - te z wyprutymi, wyskubanymi czipami.

          No starczy smutnych przemysleń na ten upał,
          pozdrawiam
          Natalia
          • Gość: tento Re: A to się uśmiałam .. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.06, 09:54
            Zanim podjelismy decyzje o sterylizacji, pytalismy o to chyba 10 weterynarzy. Kazdy twierdzil, ze to bardzo bezpieczne i najlepsze wyjscie - tanie, zdrowe i wygodne. Nikt nie wspominal, ze czasem moze byc odwrotnie. Po fakcie wszystko bylo dobrze przez 2 lata. A potem koszmar. Ten weterynarz, ktory wpadl na odpowiednie lekarstwo wyczytal w madrej literaturze, ze sa rasy, ktorym sterylizacja nie sluzy i sa zachowania w szczeniecym wieku, ktore moga wskazywac na to, ze lepiej sie zastanowic. Ze na przyklad sunia dlugo sika w domu (moja do pol roku), ze czesto zdarzalo sie posikac z radosci czy strachu, itp.
          • miriam11 Re: A to się uśmiałam .. 30.07.06, 13:23
            Nat, przeraziłaś mnie. Mój cocker nie jest jeszcze zaczipowany, ale się do tego
            przymierzałam. A po tym co napisałaś o możliwych powikłaniach, to ja się ciężko
            i długo zastanowię...
            • nat.wroclaw miriam 30.07.06, 20:22
              hej Miriam, przede wszystkim spokój i rozsądek.

              Jeśli masz taką potrzebę, żeby zaczipowac psa i ma to uzasadnienie w realiach
              Twojego zycia (często wyjeżdżasz z psem za granicę, mieszkacie gdzieś, gdzie
              pies jest puszczany bez smyczy, a może sę zdarzyć, że da drapaka (np za suczką z
              cieczką), pies jest pracujący, jeździcie na próby polowe) - to jeśli chcesz i da
              Ci to spokój, to zaczipuj i tylko .... nie zapominaj. Obserwuj tego czipa, nie
              czesz psa w tym miejscu intensywnie, nie łap tam za skórę, nie pozwól, by czip
              został wstrzykniety tam, gdzie psu zsuwa się luźno założona obroża. No i tyle.

              Jestem przeciwnikiem ślepego i przymusowego czipowania zwierząt w ogóle, ale
              jeśli taki czip jest pomocą dla właściciela, to przy minimum uwagi poświecanej
              czipowi do końca zywota psa - myślę, że nic tam strasznego nie może się stać. Bo
              każdą zmianę zauważysz na tyle wczesnie, że bedzie czip mozna bezpiecznie u
              lek-weta usunąć. Natomiast stosowanie czipów na masową skalę jako środka
              regulującego ilość bezdomnych zwierząt jest moim zdaniem wyjściem bezsensownym -
              bo od tego zaczęła się chyba ta rozmowa gdzieś wyżej :)

              No, głowa do góry, nie straszny czip cockerowi, jeśli trzeba. Ludzie na świecie
              tez się czipują :))

              Pozdro
              Nat
    • Gość: gosieeek Re: Psu na budę czipowanie IP: *.magma-net.pl 25.07.06, 23:14
      Psy schroniskowe, tylko na życzenie nowego właściela. Wiem, bo pytano mnie kilka
      razy, czy na pewno nie chcę mieć wysterlizowanego piesa (amstaf). Nie mam, ale
      za to go piluję. A piesek jest przecudny -zachipowany, spokojny, zrównoważony,
      szkoda, ze wcześniejszy własciel był niezrównoważony - przywiązał psa do drzewa
      w lesie zimą i pojechał... na zasłuzone ferie...
      Dla takich właścieieli sterylizacja obowiązkowa!
    • kb6 Re: Psu na budę czipowanie 25.07.06, 23:37
      Mam suczke ze schroniska (od 3,5 roku) i nie jest wysterylizowana. Jest bardzo
      pilnowana przez domownikow, ale ciagle urojone ciaze sa dla nas meczace,
      zwlaszcza, ze cieczke ma co 4,5 miesiaca.
      • Gość: tepe Re: Psu na budę czipowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.06, 10:39
        Mam dwie wysterylizowane suki, są dokładnie takie same w usposobieniu po jak i
        przed. Co prawda jednej leci sierść kłakami, podobno to może być spowodowane
        sterylizacją.
        W Bułgarii obecnie sa potworne ilości bezpańskich psów. W Sofii dziesiątki po
        ulicach. W Warnie chodzą też, jak są wysterylizowane, mają oznakę na uchu. To
        samo podobno jest na Litwie, gdzie każdy pies musi być oznakowany chipem.
        Ludzie to potworne pozbawione rozumu i wyobraźni bydlęta: dwie kretynki
        zamęczyły swojego własnego psa, zamykając go na dwie godziny w samochodzie w
        upale. Oby im się śnił do końca życia jak się dusi. One musiały po sklepach
        sobie połazić... nie mowię o tych, co sobie biorą żywe zabawki i wyrzucają na
        dwór, jak im się znudzi. A w życiu nie widziałem ufniejszego stworzenia niż pies
        przy właścicielu....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka