Dodaj do ulubionych

THE NEW SAMI SWOI ORCHESTRA

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.01, 02:10
Już zdążyłem ochłonąć po piątkowym zaduszkowym koncercie Zbigniewa Czwojdy.
Ciepła herbatka oraz godzina przy kominku zrobiła swoje. Impreza przyciągnęła
wiele lokalnych osobistości, sam miałem przyjemność siedzieć w towarzystwie
kadry naukowej jednego z "kulturalnych" wydziałów Uniwersytetu Wrocławskiego.
Zatem organizatorzy (Polskie Stowarzyszenie Jazzowe oddział dolnośląski) mogą
czuć sie w pełni usatysfakcjonowani. Na scenie oprócz samej trupy "samych
swoich" pojawił się m.in. Wayne Bartlett oraz Ewa Uryga. Nazwiska skądinąd
znane, dlatego też moją obecność na tej imprezie uznałem za wskazaną. Przyznam
się na od razu, iż z początku trochę się wahałem, lecz po przeczytaniu
pochlebnego zwiastuna w Gazecie postanowiłem spożytkować swój piątkowy bezczas
na tę pozycję. Już przy wejściu spotkałem się z propozycją okazjonalnego kupna
tańszego biletu od podejrzanie wyglądającego młodzieńca. Z wrodzonej uczciwości
odmówiłem, przeczuwając najgorsze. Moje ucho środkowe zostało potraktowane w
wyjątkowo brutalny sposób. Dźwięki jakich doświadczyłem były naprawdę
niecodzienne, chyba w sam raz na zaduszkowy wieczór w mniemaniu animatorów
fatalnego meetingu. Niestety, nazwiska to nie wszystko. Niezgranie i żenujący
poziom improwizacyjnych zdolności muzyków pana Czwojdy wpędziły mnie wtórnie w
nikotynizm. Do tej pory nie mogę pozbyć się z głowy tandetnych fal
prostokątnych, które bezwzględnie wydobywały się z plastikowego keyboardu, czy
gospelowych pisków Ewy Urygi. Lider zespołu również nie skąpił swych możliwości
wokalnych, nie mogąc zdecydować się czy grać na instrumencie czy przekrzykiwać
i tak już wymęczonego czarnoskórego showmena, gościa zza oceanu, z pewnością
mającego dni swej świetności już dawno za sobą. Na estradzie pojawiła się także
córka samego drygenta, która, jak wynika z moich obserwacji, bardziej
zainteresowana była osobą trębacza niż grą we wspaniałym bandzie swojego
protoplasty. Ta niezwykle atrakcyjna, a w szczególności zgrabna kobieta,
skutecznie dekoncentrowała publiczność, nawet ja, na pozór nie czuły na
wdzięki, dałem się oczarować. Daruję jej nawet kilka karygodnych pomyłek w
muzycznym fachu...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka