Dodaj do ulubionych

Absolwenci II liceum!

15.09.06, 14:21
Limit na podstawowym forum II LO się wyczerpał. Należy zacząc nowy wątek - to
zacznijmy tu wymieniać poglądy!
Obserwuj wątek
    • stalmat1 Re: Absolwenci II liceum! 15.09.06, 15:33
      dobrze ze nie limit cierpliwosci.
      duzo piszemy!

      ostatnio o kobietch kierowcach.
      ciekawy temat, choc wzbudzajacy takie emocje.
      w norwegii ok. 85% kierowcow to kobiety.
      tu nie uzywa sie kierunkowskazow.
      zapytana kobieta kierowca "dlaczego nie uzywa kierunkowskazow?" odpowiedziala:
      "przeciez wiem gdzie jade"!
      • Gość: plis Re: Absolwenci II liceum! IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 15.09.06, 17:29
        Cierpliwość jednak popłaca. Nareszcie doczekałem czasu, że jest w kraju możliwa
        autentyczna debata społeczna.Po braciach można ujeżdzać do granic dobhrego
        smaku, na rządzącej partii można wieszać wszelkie psy, do głosu dopuszczone sa
        wszelkie kościoły a i ateusze mają swoje legalne zwązki i gazty. Tylko na forum
        pojawiły się autorytety dzielące nieomylnie ludzi na mądrych i głupich,
        wypowiadające bezbłędnie tylko mądre treści. Moim zdaniem to nie normalne.
        Normalnym mędrcom też zdarza się palnąć głupstwo. Stefan Żeromski napisał wiele
        madrych testów.Popełnił też pewne głupstwo i akurat tą bzdurę wypisano wielkimi
        złoconymi literami na frontonie szkoły jego imienia w Kielcach CZŁOWIEK CO CHCE
        UCZYNIĆ MOŻE. A przecież już w zamierzchłych czasach gdy uczęszczałem do II LO
        we wrocku popularny był taki kawał który mówił czego człowiek nie jet w stani
        uczynić w okrągłym pokoju. A co dopiero mówić o pomieszczeniu w kształcie
        kuli.Było takie, wykonane, jeżeli ktoś pamięta, w jednym z pawilonów WZO
        (wystawa ziem zachodnich-1948). Tak więc, ja rezerwuję sobie w dalszym ciągu
        prawo do pisania tutaj tekstów nie słusznych i kalekich. Żeby było normalnie po
        pierwsze a po drugie bo na takie mnie stać. Ściskam wszystkich natarczywie
        (* *)
        -
      • kazimierzp Inna nazwa! 16.09.06, 09:41
        Zacząłem nowy wątek i nazwa "absolwenci II LO" przyszła mi od razu do głowy,
        gdyż tu wypowiadają się głównie (jeśli nie jedynie ?;-) absolwenci. Nie wiem
        czy jest możliwa zmiana nazwy po rozpoczęciu i kontynuowaniu wątku, bez
        utracenia poprzednich głosów. Chyba nie!!! Szkoda utracić każdy głos! Każdy coś
        niesie.
        Plis zaczął coś o autorytetach!?!;-) Ja w swoim życiu mogłem nazwać bardzo mało
        osób "autorytetem" Czasami ktoś jest dla mnie autorytetem w wąskiej dziedzinie,
        ale tak szerzej to palców jednej ręki wystarcza.
        Z naszych nauczycieli, wychowawców to tak całosciowo jako autorytety w moim
        sercu i pamięci zachowało się dwoje: Genowefa Bawolska (którą tak w pełni
        doceniłem po latach) i Józef Rajch.
        • Gość: Ewa autorytety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.06, 00:26
          No wlasnie, tego tez mi brak. Kogo podziwiac, skorom w kolo pustki.Mnie zachwyca
          wiedza i umiejetnosci niedostepne dla przecietnych. Sama znam teraz pare takich
          osob. W szkole nie bylo nikogo takiego, a nawet jezeli poczatkowo uwazalam za sa
          to mnie w koncu zawiedli.
          Lubie sluchac ludzi madrych ,takich ktorzy panuja nad emocjami i wyrazaja sie
          niezwykle logicznie, takich moge sluchac nawet jezeli temat mi nie lezy.
          I tu moge podpasc ,ostatnio sluchalam Oleksego w radiu, poczatkowo nawet go nie
          poznalam tylko zaciekawilo mnie to co mowil, nie jest dla mnie autorytetem, ale
          przynajmniej wyslawia sie tak ,ze go rozumiem a to muz cos.
        • Gość: Henry Re: Inna nazwa! IP: 209.245.22.* 18.09.06, 15:41
          Ja jakos nie moge za wyjatkiem pana Rajcha nikogo z nauczycieli nazwac
          autorytetem. Troszke to smutne ale taka jest dla mnie prawda. Na studiach tez
          jakos nikogo ze swoich nauczycieli akademickich takim tytulem bym nie
          wyroznil. Byli przecietni, powielali znane standarty i pomimo ze niektorzy byli
          dobrymi pedagogami niczym sie nie odznaczali. W zyciu spotkalem sie z wieloma
          wybitnymi fachowcami ale jakos nikt nie przychodzi mi do glowy. W dziecinstwie
          moim autorytetem, poza ojcem, byl prof. Marciniak ktory nie wiem dla czego mnie
          bardzo lubil. Opowiadal mi wiele o swojej pracy na Akademi Medycznej, jakos tak
          ciekawie ze bardzo mnie to interesowalo.
          • kazimierzp autorytet! 18.09.06, 22:24
            Oprócz wymienionych profesorów z II LO Genowefy Bawolskiej i Józefa Raicha to w
            życiu doczesnym, oprócz rzecz jasna rodziców (piszę nie dlatego, że tak
            wypada!) to są:
            -ksiądz Józef Tischner za prawdziwie chrześcijańską miłość bliźniego i lanie
            balsamu na nasze Polaków rany! Szkoda, że tak wcześnie zgasł!
            -Tadeusz Mazowiecki za determinację w realizowaniu wizji Polski, za
            niepoddawanie się koniunkturalizmowi i walkę z relatywizmem moralnym!
            Są jeszcze inni którzy są autorytetami w waskich dziedzinach życia, może i
            bardzo ważkich, ale przy nich miewam wątpliwości!
            Jest jeszcze jedna postać która była, a w swych działaniach, słowach jest moim,
            naszym autorytetem. Mam ogromną nadzieję, że potrafię prawdziwie odczytywać
            Jego słowa! Mam płonną nadzieję, że w nas wszystkich Jego nauki zasiały
            prawdziwe ziarno prawdy, miłosci, wiary w innego człowieka.
            Cieszę się, że żył w czasch w których i nam przyszło być na tym jednym z
            najmarniejszych światów!
            • Gość: Ewa Re: autorytet! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 00:09
              Kaziu, na jakim??? Najmarniejszym?? A gdzie te inne lepsze swiaty?
              Ja sobie znalazlam swoj wlasny swiat,prawdziwy istniejacy . Jest kwintesencja
              moich zainteresowan.To tylko kwestia zapatrywan i tego czego w zyciu szukam.
              Kiedys pojechalam daleko z nieduza grupa znajomych.Zobaczylismy to co trudno
              zobaczyc .Wiekszosc nie byla zadowolona,nie potrafili sie zaglebic, byli zbyt
              powierzchowni.Po powrocie do kraju ktos zapytal mnie czy jestem zadowolona z
              podrozy,bo juz sie rozeszlo, ze inni nie. Powiedzialam , wszystko zalezy od
              tego czego sie oczekuje, czy jest sie dociekliwym i czy sie widzi to co wydaje
              sie niewidzialne.
              Dlatego nie widze marnosci tego swiata, choc wiem ,ze tez istnieje taki stan w
              ocenie wielu, ale swiadomosci tej do siebie nie dopuszczam,przynajmniej sie
              staram.Czesto patrze inaczej niz pozostali. I z tego tez powodu tych pare
              osob,ktore sa moimi autorytetami, to ludzie nieznani ogolowi.
              Jacy jestesmy inni,autorytety ogolnie znane na mnie nie robia wrazenia. Wiem ,ze
              sa, ze sa cenieni,nie mowie, ze nie sa tego warci,sa.
              Nie chce sie Kaziu z toba spierac,wyrazam tylko odmienne zdanie.
              • stalmat1 Re: autorytet! 20.09.06, 13:50
                temat tylez ciekawy co obszerny.
                autorytet wg jakich kryteriow?
                co wlasciwie znaczy wg. mnie, autorytet?

                tak jak z wszystkimi innymi ocenami i ta bardzo wzgledna?

                czy mamy utonac w tzw. dyktaurze ralatywizmu?
                wszystko plynne, ja to widze tak a ty tak.
                ja mysle ze to jest wazne a ty myslisz ze to.
                ja mam swoj wlasny swiat wartosci a ty swoj?
                itd???????????
                • Gość: bary Re: autorytet - relatywizm IP: 80.51.231.* 20.09.06, 15:48
                  Czy Stalmacie relatywizmem jest budowanie własnego systemu wartości? Jeśli tak,
                  to od początku świata nie dopracowaliśmy się moralności. Jak zestawić
                  franciszkanizm i nietzscheanizm? W jakiś sposób są to biegunowo różne systemy
                  filozoficzne ze swoim spojrzeniem na człowieka (choć Nietzsche nigdy nie
                  uznawał się za filozofa). To, że żyję według "własnych" zasad, nie jest moim
                  zdaniem relatywizmem. Po prostu wybieram z każdego systemu to, co jest według
                  mnie dobre i wychowuję dzieci według zasad, w które wierzę. Jestem agnostykiem,
                  ponieważ uważam, że każda organizacja religijna zabija prawdziwego Boga. Czy w
                  związku z tym jestem przedstawicielem relatywizmu moralnego? Uważam, że nie.
                  Czy jako niekatolik, nieprawosławny, niemahometanin, nieewangelik, niebuddysta
                  etc żyję w relatywizmie religijnym? Też uważam, że nie. Czy to, że ktoś ma
                  prawo do innych przekonań, innego systemu wartości i ja to prawo mu daję, też
                  jest relatywizmem ? ....
                  Relatywizmem jest raczej to, że ta sama rzecz może być postrzegana w dwojaki
                  sposób, w zależności od sytuacji i towarzyszących jej okoliczności.
                  Przyjmijmy zatem spóściznę kultury śródziemnomorskiej z jej wielobarwnością i
                  odsiejmy tylko miałkość. Może w tym dostrzeżemy jakiś system wartości lub
                  chociaż jego zarys.
                  Prawdą jest to, co napisałeś na wstępie "temat tyleż ciekawy, co obszerny"
                  Pozdrawiam Was gorąco
                  Jarek
                  • kazimierzp Autorytet - kazdy ma swoich! 20.09.06, 16:09
                    Na szczęście każdy człowiek ma swoje autorytety! Gdyby było to zunifikowane,
                    gdyby był tylko jeden wzorzec postepowania, kierowania się jednakimi
                    działaniami - byłoby to straszne!
                    Kazda epoka, każdy kraj miał momenty gdy obowiazywał jeden wzorzec autorytetu!
                    Nazywał sie to kult jednostki, dyktatura, ...
                    Dzisiaj!?! Nie jestem zagorzałym w wierze katolikiem, ale w wielu przypadkach
                    autorytetami są dla mnie niektórzy ludzie koscioła. Nie zatapiam się w
                    buddyzmie, ale poważam, szanuję i cenię Dalaj Lamę!
                    Nikt też nie zmusza mnie do kierowania się jedynie słuszną drogą. Mogę mieć
                    swoją! Oby ta moja droga nie niszczyła szczęścia innych, oby nie burzyła świata
                    innych!
                    I tyle! Az tyle!
                    • Gość: Ewa do Jarka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 00:22
                      Omine dyskusje.Dzisiaj na ostatnim odcinku autorstrady tir polski najechal na
                      mojego syna w moim samochodzie i niby malo sie stalo, ale przez moment mialam
                      tyle strachu w sobie, ze az mnie nie bylo. Pomyslalam o Tobie ,bo wlasnie
                      niedawno Ty chyba tak sie czules.
                      Dlugo sie zastanawialam co mysli facet robiacy takie rzeczy, w efekcie potracil
                      dwa samochody osobowe. Narobil mnostwo klopotu, sam stracil czas. Moj samochod
                      na lawecie wrocil do Wroclawia.Nie bede opisywac jak wygladal caly dzien mojego
                      syna,ktory jechal na lotnisko po drugiego syna do Berlina. Wrocili pol godziny
                      temu.
                      • kazimierzp Do Ewy! 21.09.06, 08:20
                        Cieszę się, że nic się nie stało, a samochód cóż to tylko rzecz. Cały czas się
                        ocieramy o różne zdarzenia. Gdy dotyczy to osób obcych to jest to tylko dla
                        większości z nas wiadomość, statystyka. Gdy dotyczy osób nam bliskich to ma to
                        już inny wymiar. Zaczynamy zastanawiać się czy można było takich zdarzeń
                        uniknąć?
                        Nie jestem kabalistą, ale czasami zastanawiam się czy gdzieś w górze to co nas
                        spotyka nie jest juz zapisane i tak naprawdę nie mamy na to wpływu. Tu chyba
                        religie wschodu dają swym wyznawcom wskazówki jak do tego typu zdarzeń
                        podchodzić?
                        • Gość: bary Re: Do Ewy! IP: 80.51.231.* 21.09.06, 08:51
                          Kazik ma rację, z perspektywy wszystko wygląda zawsze inaczej. Bolą nas tak
                          naprawdę rzeczy, które dotykają nas bezpośrednio. Osobiście kilka razy otarłem
                          się o śmierć (własną). Widać jeszcze nie nadszedł mój czas. Bardziej bolesne
                          jest to, co może stać się najbliższym. Dlatego też nie pozwalam nikomu
                          krzywdzić własnej rodziny, kimkolwiek by nie był.
                          Ciszę się Ewo, że nic się chłopu nie stało, a samochód... Może takie przeżycia
                          nas wzmocnią i pozwolą nabrać dystansu do naszej ziemskiej wędrówki. Ściskam
                          Cię mocno i pozdrawiam.
                          Pozdrawiam również całą Resztę absolwentów
                          Jarek
                          • stalmat1 Re: Do Ewy! 21.09.06, 14:08
                            Chwila zadumy.
                            I jak niewiele trzeba aby sie wszystko wywrocilo!
                            Nigdy o tym nie myslimy kiedy wszystko jest OK.
                            Cienka jest ta granica!!!!!!!
                          • Gość: Ewa los IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 23:19
                            Ja wierze w los dlatego nifdy nie przekladam rzeczy zaplanowanych, bo cos sie
                            gdzies dzieje. Jezeli ma mnie cos trafic to i tak trafi niezaleznie od tego
                            gdzie bede. I tak jest z wypadkami , to chwila, gdyby minute wczesniej ,to by
                            sie nic nie stalo.
                            Wszyscy juz sie pozbieralismy, samochod nie tak zle, chodzi o te momenty, ktore
                            powoduja ,ze czlowieka zatyka.
                            Pamietam lata temu potworna burze na Zalesiu,przekladali dekarze wtedy dach to
                            bylo w 1990 roku.Czulo sie w powietrzu,ze cos groznego idzie, byla niewiarygodna
                            cisza i dziwnie przejrzyste powietrze, pamietam jak wszystko
                            zabezpieczalam.Popatrzylam tez na samochod na ulicy i pomyslalam,ze kasztanowiec
                            na trawniku w kiepskim stanie chyba sie nie przewroci. A kiedy po nawalnicy
                            wyszlam przed dom, to kasztanowiec lezal tuz obok mojego auta.Tak to
                            jest,wystarczy chwila.
                            A jesien jest rewelacyjna w tym roku.
                            • stalmat1 Jeisen 23.09.06, 14:06
                              i tu w Bergan fenomenalna, +26 wczoraj i nowy rekord pogodowy.
                              mimo to pojade na poczatku pazdziernika zobaczyc koniec lata na Cykladach.
                              • kazimierzp Dolny Śląsk!!!! 23.09.06, 22:33
                                Koniec lata na Dolnym Śląsku! Pełne słonce, żadnej chmurki, zero wiatru, zieleń jeszcze pełna miejscami wyzłocona jesiennymi liśćmi! Juz zacęło się Babie Lato. Za chwilę będą drobne przymrozki i będzie mozna obejrzeć złote, rude liście.
                                Zastanawiam się czy jesień w barwach nie jest wspanialsza od jesieni!?!?!
                                Jesień życia, a co to jest? Tak się czuję.
                                • Gość: Ewa Re: Dolny Śląsk!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 00:00
                                  Kaziu,jestes jakis nostalgiczny.Pewnie,ze czasami tez mysle,ale odganiam takie
                                  mysli jak bzykajace komary.Stalmat poleci na Cyklady,gdzie zawsze cudnie.Co
                                  prawda dla mnie cudniej gdzie indziej,ale kazdy ma swoje wlasne miejsca.
                                  Nie napisalam ,ze wakacje spedzilam w Mianmar. To co we mnie pozostalo tak
                                  zajelo mi caly umys,ze nie bardzo potrafie myslec o czyms innym.
                                  Wiec Kaziu zmien cos pojedz do lasu ,popatrz na babie leto, ktore rano pelne
                                  rosy blyszczy w sloncu albo pozbieraj grzyby i nie mysl przez chwile
                                  A najlepiej znajdz Nemo, bo mi go brakuje.
                                  A moze nawet dobrze ,ze idzie jesien,wrocimy do normy po lecie,ktore jednak
                                  rozbija to co ugruntowane
                                  • stalmat1 Birma 24.09.06, 12:50
                                    Ewa, czy jest tam podobnie do PL?
                                    Mysle o sposobie sprawowania wladzy i stosunkach spolecznych.
                                    A moze jednak inaczej?

                                    No i pewnie nie zbieraja grzybow?
                                    • Gość: Ewa Re: Birma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 23:51
                                      Inaczej,podobienstwo pewne jest do komuny z naszych mlodych lat. Analogie widze
                                      z Ukraina, bo bezdroza i momentami taka zapyzialosc jak w malych miasteczkach,
                                      ale na Ukrainie ludzie nie maja zebow, a tam maja sliczne. I klimat lepszy
                                      ulatwiajacy zycie. Mozna przechodzic w jednym starym t-shircie cale lata.
                                      Jezeli masz satelite to mozna ogladac program od nich i wtedy zrozumiesz jaka
                                      jest dzialalnosc hunty.Jednak nie udalo im sie jak zreszta wszystkim innym
                                      rezimom zgniesc tych milych ludzi
                                      • Gość: Ewa Mianmar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.06, 00:15
                                        I z nazwa jest tak ,Anglicy przyszli i od grupy etnicznej Bamar utworzyli nazwe
                                        Burma, ktora nie wiem jak u nas zmienila sie w Birme. Mianmar to lekko
                                        zmieniona nazwa stara, ktora obejmuje wszyskie grupy etniczne a jest ich
                                        mnostwo.Ich glowna rzeka Irrawadi to Ijauadi.
                                        Jest to kraina czarowna,bardzo ciekawie polozona,jej bliska Tajlandia ze swoim
                                        wyuzdaniem i szalonym rozwojem zupelnie do niej nie przystaje. Tam jakby
                                        zatrzymal sie czas, a do tego malo turystow, na plazy bylam sama,to jest wlasnie
                                        w moim mniemaniu raj.
                                          • kazimierzp Bahajowie! 25.09.06, 08:25
                                            Może chodzi Ci o grupę religijną Bahajów która w wielu miastach świata wielbi
                                            Boga między innymi poprzez zakładanie ogrodów. Widziałem taki ogród w Hajfie w
                                            Izraelu, moja żona była w takim ogrodzie w Sydney.
                                            Gdyby tak wszyscy przywódcy religijni mniejszego i większego kalibru nawoływali
                                            do zakładania parków i ogrodów, a nie błogosławili tych co idą na wojną, mord
                                            itp!
                                            Gdyby!?!
                                            • Gość: plis Re: Bahajowie! IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 25.09.06, 19:56
                                              Kazimierzu, czy nie lepiej samemu założyć taką pociagającą religię, niż
                                              nakazywać innym co mają czynić bądź nie czynić? Pomyśl. Wprawdzie to
                                              trudniejsze ale i płodniejsze. Znam takich którzy wykreowali sobie swoją,
                                              choćby jednoosobową i to zupełnie nie misyjną religię i funkcjonują...
                                              Ale zgadzam się z tobą, ogrody to rzecz znakomita.
                                              • kazimierzp Pamiętajcie o ogrodach! 26.09.06, 13:09
                                                Drogi Pilsie! Nikomu nie chciałbym czegokolwiek nakazywać, zmuszać. Tworzenie
                                                nowych religii jest dla mnie bzdurą w sytuacji gdy tak naprawdę mało kto
                                                (właściwie nikt!!!)zgłębił istotę tej religii której mieni się wyznawcą.
                                                Pomarzyć jednak zawsze warto. O idealnych aż utopijnych społeczeństwach też!
                                                A potem zanurzamy się w szarą choć jak na razie ozłoconą słońcem rzeczywistość
                                                nucąc przy tym:
                                                "Bluszczem ku oknom
                                                Kwiatem w samotność
                                                Poszumem traw
                                                Drzewem co stoi
                                                Uspokojeniem
                                                Wśród tylu spraw
                                                Pamiętajcie o ogrodach
                                                Przecież stamtąd przyszliście
                                                W żar epoki użyczą wam chłodu
                                                Tylko drzewa, tylko liście
                                                Pamiętajcie o ogrodach
                                                Czy tak trudno być poetą
                                                W żar epoki nie użyczy wam chłodu
                                                Żaden schron, żaden beton
                                                Kroplą pamięci
                                                Nicią pajęczą
                                                Zapachem bzu
                                                Wiesz już na pewno
                                                Świeżością rzewną
                                                To właśnie tu
                                                Pamiętajcie o ogrodach
                                                Przecież stamtąd przyszliście
                                                W żar epoki użyczą wam chłodu
                                                Tylko drzewa, tylko liście
                                                Pamiętajcie o ogrodach
                                                Czy tak trudno być poetą
                                                W żar epoki nie użyczy wam chłodu
                                                Żaden schron, żaden beton
                                                I dokąd uciec
                                                W za ciasnym bucie
                                                Gdy twardy bruk
                                                Są gdzieś daleko
                                                Przejrzyste rzeki
                                                I mamy XX wiek"
                                                (tu trzeba by za Koftę napisać XXI wiek)
                                                Pamiętajcie o ogrodach
                                                Przecież stamtąd przyszliście
                                                W żar epoki użyczą wam chłodu
                                                Tylko drzewa, tylko liście
                                                Pamiętajcie o ogrodach
                                                Czy tak trudno być poetą
                                                W żar epoki nie użyczy wam chłodu
                                                Żaden schron, żaden beton "
                                  • Gość: NEMO Jestem IP: *.saix.net 25.09.06, 20:57
                                    Nie, nie zniknalem. Bylem dosyc blisko Mianmar, gdyz w Tajlandii - znowu wypad
                                    na 2 dni ( 4 jesli wliczyc lot). Przed i po wyjazd w nasze ukochane odludne
                                    miejsce. Za pierwszym razem corka z mezem pokonywali gory konno, my zas na
                                    piechote. Widoki dosyc upiorne, gdyz wszystko wypalone na czarno. Dnie cieple
                                    zas nad ranem szron. Teraz bylo lepiej, powoli wraca zielen -wiosna. Od
                                    spacerow w sloncu twarze mamy lekko komunistyczne czyli czerwone. Cisza az w
                                    uszach dzwoni i zal wracac do cywilizacji.

                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: Ewa Re: Jestem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.06, 23:29
                                      Dobrze, ze sie pojawiles. Ja caly czas szukam ciszy i tez ja znalazlam na
                                      wakacjach. Jednak Mianmar to zupelnie cos innego niz Tajlandia. Nie wiem jak to
                                      sie dzieje ,ale 5 milionowy Yangon wyglada jak jakis Klaj, a Wroclaw jest przy
                                      nim metropolia. Nigdy jeszcze czegos takiego nie spotkalam.
                                      A we Wroclawiu ciagle cieplo,lato w pelni.Komary dalej tna.Trawa rosnie jak szlona.
                                        • Gość: Ewa oj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 00:58
                                          Umknelo mi, masz racje to srodkowo zachodni stan. Na jego poludniowym krancu
                                          bylam na plazy - Ngapali.Wszedzie mozna jechac, tylko trudniej do polnocnych
                                          stanow.Poniewaz tam ludzie chodza w strojach narodowych latwo mozna sie
                                          zorientowac skad ktos jest, oczywiscie trzeba te stroje znac. A duzo kobiet ma
                                          wlosy prawie do kostek.
                                          • stalmat1 Re: oj 28.09.06, 17:42
                                            A ja myslalem ze Chin to polnocno-wschodnia prowincja bez dostepu do morza ale
                                            za to z dostepem do Bangladesz!
                                            I to wlasnie tam mieszkaja wyzanwcy Bachaj, ktorych odbieramy w Norwegii
                                            uciekajacych od przesladowan religijnych z Birmy (Myanmar).
                                            • Gość: Ewa Re: oj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 00:48
                                              Bedac w Mianmar nie slyszalam, zeby w tym stanie byly jakies klopoty. Wiem,ze
                                              najtrudniej dostac sie do stanow polnocnych, bo one najbardziej sen z powiek
                                              spedzaja huncie.To sa Kachinowie, troche lud Shan,Naga i Lisu.Na satelicie mam
                                              Tv Mianmar, ale to panstwowa ,gloryfikujaca wszysto i wszystich, cukierkowa do
                                              bolu i raczej zla technicznie.
                                              Stan Chin jest dlugi ,a z Bangladesz ma bardzo krotka granice na spolke ze
                                              stanem Arakan.Wszystko jenak mozliwe,to kraj tajemnic.O przesladowaniach
                                              religijnych nic nie wiem. Przesladowania sa na innym tle.A na czym polega
                                              wyznanie Bachaj, bo tego nie wiem. Zreszta nie da sie wiedziec
                                              wszystkiego.Napisz cos wiecej,zaintrygowales mnie.
                                                • Gość: Ewa Re: oj,oj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.06, 00:12
                                                  Masz racje , a mojemu synowi jakis panopek wjechal w kuper samochodu. Tez nic
                                                  ,ale jednak.
                                                  A propos spadania z drzewa, to tez to swego czasu uprawialam.I tez mialam
                                                  przygode ze sliwka, kiedy to siedzialam na sliwce,zeby zbierac orzechy i galaz
                                                  na ktorej stalam sie zlamala. Wisialam na wyzszej i zastanawialam sie co zrobic
                                                  i oczywiscie kiedy zdecydowalam sie skoczyc, spadlam na ta ulamana i wbilam ja
                                                  sobie w ramie. Ale bylo to w zamierzchlych czasach i teraz juz bym nie
                                                  probowala. Dlatego gratuluje,bo to znaczy ,ze jestes w swietnej formie.
                                                  Dzisiaj bylam w Krakowie,glownie na targu i zazdrosc mnie szarpala,ze my juz go
                                                  nie mamy, a w dodatku tam tyle serow, masla, smietany,ogorkow kiszonych na rozne
                                                  sposoby i te zapachy!I baby mowiace po goralsku.Pelno wszystkiego i towarow i
                                                  krzyku,uwielbiam taka atmosfere,daleka ona od centrow handlowych, tak inna ale
                                                  swojska.Mam znajoma,ktora chodzi tam specjalnie po mlode kogutki. Ja nie
                                                  rozrozniam juz drobiu,jak to dawniej bywalo,kiedy to kaplony i pulardy wiodly
                                                  prym,a spece od pozbawiania je plci byli bardzo w cenie.Ponoc mieso bylo
                                                  delikatniejsze.
                                                  Mojego samochodu dalej nie ma,przesiadlam sie na rower,co nawet jest dobre,bo w
                                                  tloku samochodowym nie trzeba stac.Wyslalm Ci cos, ale moze znowu gdzies fruwa.
                                                  • Gość: plis Re: oj,oj IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 01.10.06, 16:52
                                                    > Pelno wszystkiego i towarow i krzyku,uwielbiam taka atmosfere,daleka ona od
                                                    centrow handlowych, tak inna ale swojska

                                                    Też lubię atmosferę targów i bazarów. Czuje się tam prawdziwe, pulsujace, bujne
                                                    życie. Z satysfakcją obserwowałem jak po likwidacji bazarku na placu
                                                    Grunwaldzkim odrodził się niebawem wpobliżu na gruzowisku wsód chwastów z
                                                    nieposkromioną intensywnością. Nic nie uleciało w niwecz.Delektuję się, dziwię
                                                    i oczywiście dziękuję.
                                                    Lecąc z drzewa przez chwilę czułem zręczność i bystrość kota. I to właśnie było
                                                    przyjemne. A po spręzystym wylądowaniu wręcz poczucie tryumfu. Warto
                                                    doświadczyć coś takiego ale zaaranżować raczej się nie da. Pozdr.
                                                • Gość: Henry Re: oj,oj IP: 209.245.22.* 02.10.06, 20:30
                                                  Malo teraz pisze, jestem bardzo zajety, ale czytam wasze posty. Bardzo tez
                                                  lubie bazary. Lubie sie po nich wluczyc wszedzie gdzie jestem.
                                                  Tez kiedys spadlem z drzewa do dzisiaj wspominam ze smiechem. Mielismy wielka
                                                  czeresnie pod ktora byly krzaki agrestu. Byl upal, malem tylko zalozone
                                                  kompielowki gdy spadlem z tej czeresni prosto w agrest. Reszte mozecie sami
                                                  sobie dopowiedziec.
                                                  • Gość: Ewa nowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.06, 01:11
                                                    Nawet ni wiedzie, co to sie u nas teraz wyrabia. Wrocili studenci i tlok sie
                                                    zrobil niemozliwy,nawet oplotkami sie ciezko jezdzi.Stoja juz dwa prowizoryczne
                                                    most szczytnickie, po jednym w kazda strone.Korki sa caly czas o osmej jeszcze
                                                    byly.Stluczek co niemiara.Oczywiscie wszedzie opoznienia.Ale za to jak
                                                    wytrzymamy to bedzie super przez jakis czas, bo z pewnoscia okaze sie ,ze cos
                                                    zle albo wydzie cos takiego jak z autostradami.Tyle krzyku, a przeciez
                                                    autostrada A4 jest waska.
                                                    A czemu nikt sie nie ustosunkowal do tego co w rzadzie. A jak sie wam podoba
                                                    "jedyna droga dla kraju " w wydaniu Kaczynskich, to mi przypomina tow.Wieslawa
                                                  • kazimierzp jedyne słuszne 04.10.06, 08:19
                                                    Żadna jedyna słuszna droga mi się nie podoba, żadna jedynie właściwa partia,
                                                    żeden najmądrzejszy na świecie przywódca, żadne...
                                                    Podobno mamy wolną wolę i rozum! Może ten rozum pozwoli nam wszystkim (w
                                                    zdecydowanej większości - jak przy demokracji powinno być) oddzielić ziarna od
                                                    plew, dostrzegą rzeczywiste zagrożenia, a nie domniemane, będą widzieć ludzi
                                                    nastawionych pozytywnie do świata, a nie ogarniętych spiskową teorią dziejów.
                                                    Oby te wybory były rzeczywiście trafne!
                                                    Na razie mamy chyba wszyscy ogromny niesmak.
                                                  • Gość: NEMO Wieslaw IP: *.saix.net 04.10.06, 17:36
                                                    Patrzac z daleka sadze,ze tow. Wieslawowi nikt do piet nie dorasta - byl jedyny
                                                    w swoim rodzaju. Zarty na bok. Dziwne rzeczy dzieja sie w Polsce. Mozna sie
                                                    jedynie pocieszyc ( watpliwa to pociecha), ze w innych krajach
                                                    politycy "wycinaja bez bolu" rownie dobre numery. To chyba choroba naszych
                                                    czasow - brak szacunku do samego siebie, do slow , ktore wypowiadamy.
                                                    Tutaj biskup Tutu coraz czesciej naraza sie nowym elitom politycznym ostra choc
                                                    bardzo sensowna krytyka. Oczywiscie nie mozna go nazwac rasista wiec,
                                                    sugerowano publicznie, ze ma lekko nie tak w glowie. On zas z usmiechem
                                                    odpowiada, ze bedzie sie za tych ludzi modlil a przy najblizszej okazji znowu
                                                    zabiera sie do mocnych ocen.
                                                    Przyrownywano Polske czasow Gierka do samolotu - niby komfort a rzygac sie
                                                    chce. Dzisiaj rzecz dotyczy nie tylko Polski.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: plis Re: Wieslaw IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 04.10.06, 22:08
                                                    Co do mnie to kiedyś już się tutaj z tego łumaczyłam. Prponowałem jednowładztwo
                                                    oświecone i azję na dyktatora. Rzadko zmieniam zdanie. Myślę że szczególnie
                                                    kompetentna może być w tm względzie nasza globtroterka Ewa, która ma imponujący
                                                    ogląd przestrenny globu i wyjąkowo wnikliwe pod każdym względem obserwacje,
                                                    szczególnie ukierunkowane na wszelkie dobro...Choć pasją jej są wartości
                                                    większego znaczenia niż sztuczne konstrukcje polityczne, prawne czy nawet
                                                    inżynierskie....

                                                    A słonko wstaje i zachodzi
                                                    z dkładnościa milionowej części sekundy.
                                                    Jest OK.
                                                  • Gość: NEMO Jednowladztwo IP: *.saix.net 05.10.06, 16:40
                                                    Wladza korumpuje a wladza absolutna korumpuje absolutnie. Rzecz jednak w tym,
                                                    ze postawy ludzi nie wynikaja z demokracji czy jej braku. Jest to chyba o
                                                    wiele bardziej zlozone zjawisko jesli spolecznosc wzrusza raminami na np.
                                                    klamstwa osoby publicznej a taz osoba przylapana na klamstwie nawet sie nie
                                                    zarumieni a wszyscy sa wlasciwie zadowolewni. Itd, itp.
                                                    Kiedys w tutejszej prasie dano dobry przyklad zmiany postaw. Jeden z
                                                    najbardziej zasluzonych premierow Unii, gdy odchodzil w stan spoczynku aktem
                                                    parlamentu, w uznaniu zaslug, otrzymal emeryture - wtedy nikt nie uwazal, ze
                                                    akurat cos mu sie nalezy. Dzisiaj, nim ktos cokolwiek zrobi juz ma roszczenia.


                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Ewa Re: Jednowladztwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.06, 00:03
                                                    I w checi wladzy wcale nie chodzi o dobro publiczne, ale o te wladze
                                                    wlasnie,wiec trzeba nabrac ile sie da zeby tej wladzy w pelni doswiadczyc i
                                                    nigdy nie jest za malo.Trzeba miec nielada twardy i niezachwiany charakter zeby
                                                    sie nie dac omamic i porwac.A wracajac do naszej obecnej wladzy to nie wiem czy
                                                    zauwazyliscie, ze Jaroslaw mowi wylacznie o opinii publicznej, nigdy o
                                                    ludziach,obywatelach, Polakach, mieszkancach czy po prostu o spoleczenstwie.
                                                    Trzeba to przeczekac jak i wroclawianie musza przeczekac modernizacje drog.
                                                    Nemo napisz cos o tym co Cie otacza.Ostatnio mam czestrze kontakty z kuzynkami
                                                    ktore sie urodzily w Poludniowej Afryce, ale one dawno ja juz opuscily i ich
                                                    opowiesci sa przestarzale.
                                                  • Gość: bary Re: Jednowladztwo IP: 80.51.231.* 06.10.06, 11:15
                                                    To co prezentuje pis, to faszyzm w czystej postaci. Naprawdę uważają, że
                                                    szczytny nawet cel uświęca użyte środki. Zapomnieli tylko o tym, że jak się
                                                    sika pod wiatr, to się zawsze poplami spodnie.
                                                    A z Wiesława lubię dwa cytaty - "ni pies nie wydra, coś na kształt świdra"
                                                    oraz "ząb czasu, co nie jedną ranę zabliźnił i tę boleść zagoi" - mam nadzieję,
                                                    że zapamiętałem w miarę poprawnie.
                                                    Pozdrawiam gorąco ( ostatnio z uwagi na ilość zajęć czytelnik - ale jestem na
                                                    bieżąco)
                                                    Jarek
                                                  • kazimierzp Dobro publiczne! 06.10.06, 11:46
                                                    Hasło- pojecie dosyć szerokie. W słowniku języka polskiego słowo dobro ma jako
                                                    znaczenie takie:
                                                    «to, co oceniane jest jako pożyteczne, wartościowe, zgodne z nakazami etyki»
                                                    Może i wszyscy wokół walczą o to "dobro publiczne" tyle, że etyki za grosz nie
                                                    widać. W staropolszczyźnie było jeszcze takie określenie polityka: "człowiek o
                                                    umiejętnościach skutecznego działania zgodnego z etyką". Jak widać wszędzie
                                                    przewija się słowo etyka, ale jeżeli w programach telewizyjnych jako autorytet
                                                    w niektórych kwestiach są ludzie tacy jak: .... (tu niech sobie każdy wsadzi
                                                    tych których nie uznajebo do wyboru do koloru)!!!
                                                    Widać u wielu ludzi niechęć do wyborów, głosowań. Wielu z nich było po prostu
                                                    przekonywanych, że "mądry głupiemu ustępuje". Tyle, że w życiu potem głupi się
                                                    z tego cieszy i rządzi!
                                                    Stoję obecnie przed dylematem, czy startować w wyborach do Rady Miejskiej
                                                    (Jeleniej Góry rzecz jasna bo tu mieszkam)? Nie bardzo chce bo mam dość już
                                                    pewnych osób, mam dość użerania się z "głupkami" którym się wydaje, że mogą
                                                    więcej bo są wybrani, bo im się też więcej należy. Z drugiej strony posiadam
                                                    ogromne doświadczenie w samorządzie gminnym (tu bez zbędnej skromności!;-),
                                                    poznałem doskonale mechanizmy wywołujące takie czy inne działania lokalnej
                                                    władzy. Lubię ludzi. Ludzie mnie znają. Ale czy to wystarczy?
                                                    Równocześnie to, że musi się startować z list partyjnych, lub całych komitetów
                                                    mieszkańców ogromnie zmniejsza szanse na wybory konretnych osób, a zwiększa
                                                    szanse dla tych którzy startują z list partii które są "modne" mimo, ze na tych
                                                    listach większość to ludzie którzy zapisali się ostatnio do tych ugrupowań i
                                                    zielonego pojęcia o mechanizmach rządzących gminami nie mają!
                                                    Trochę przyznaję rację Pilsowi, że demokracja (w dodatku ustawiona pod partie)
                                                    to dosyć g...ny system. Tyle, że jaką mamy gwarancję że ten władca mający nami
                                                    rządzić będzie jaśnie oświecony, a nie przesiąkniety nienawiścią do ludzi,
                                                    rządzą odwetu za prawdziwe i urojone krzywdy. Który nie będzie się starał siłą,
                                                    terrorem (chocby teczek)naginać ludzi, otaczający świat do własnych
                                                    wyobrażeń.To może jednak lepiej co parę lat przeżywać stres związany z wyborami
                                                    i ewentualnymi zmianami władz!?!?!;-)
                                                  • Gość: Henry Re: Dobro publiczne! IP: 209.245.22.* 06.10.06, 17:09
                                                    Powinienes startowac. Moim zdaniem to polska ordynacja wyborcza jest calkowicie
                                                    do kitu. My tez mamy wybory 7 listopada. U nas sa co 2 lata zawsze w tym samym
                                                    terminie. Glosujemy na ludzi a nie partie. Ale co najwazniejsze wybiera sie
                                                    tylko polowe radnych miejskich, stanowych itd. Chodzi o to aby nie okazalo sie
                                                    ze caly sklad np. rady miejskiej jest "zielony" Wiesz dobrze ile potrzeba
                                                    wysilku aby poznac tajniki tego co sie robi. Mamy w tym roku wiele lokalnych
                                                    spraw do glosowania. Od dodatkowych podatkow od wlasnosci (na nowe szkoly i
                                                    straz pozarna), poprawek do kondtytucji stanu, prawa do referendum itd. Jak
                                                    wiesz Ziebice sa naszym miastem siostrzanym. W tym roku gdy powrocilismy z
                                                    Polski jedna z uczestniczek (byla juz 7 raz w Ziebicach) napisala w naszej
                                                    lokalnej prasie bardzo pozytywnie o zmianach jakie zaszly w Ziebicach. Na to
                                                    jedna z mieszkanek Ziebic, osoba 23letnia ktora podobno ukonczyla studia Public
                                                    Relation, odpisala ze to wszystko nie prawda, ze Ziebice to dno, ze wladza
                                                    Ziebic winna upadkowi przemyslu, szpitala i w ogole. Ta osoba byla na wymianie
                                                    w Brighton, widziala jak Brighton wyglada dzisiaj ale nie widziala z poczatkiem
                                                    lat 80tych gdy zamknieto wszystkie zaklady, gdy chciano zamknac szpital, gdy
                                                    ludzie tez byli bez pracy. Ale byla jedna roznica. Tutaj wszyscy zrozumieli ze
                                                    wladza niczego nie da. Przeglosowano nowy podatek od nieruchomosci na szpital,
                                                    przeglosowano nowy podatek od zakupu, przeglosowano bond na parki i rekreacje.
                                                    Bylo ciezko ale dopiero dzisiaj widac zmiany. Jezeli w Polsce tak ucza public
                                                    relation to nic dziwnego ze opinia o Polsce jest taka a nie inna. Mysmy 12 lat
                                                    pracowali nad dobrym wizerunkiem Polski i Ziebic a taka gowniara potrafila to
                                                    zniszczyc jednym artykulem. Przepraszam ze tak sie rozpisalem, ale wczoraj
                                                    mielismy bardzo dlugi i trudny meeting. To lezy nam wszystkim na sercu.
                                                    Poprostu nie wiemy jak na to publicznie zareagowac.
                                                  • Gość: Ewa Re: Jednowladztwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.06, 23:42
                                                    Kaziu startuj,im wiecej myslacych ludzi u wladzy tym lepiej.
                                                    Plisie, a Ty zawsze z tym kijem w mrowisku masz zupelna racje, my tu powaznie i
                                                    w zacietrzewieniu, a Ty nas sprowadzasz na wlasciwa droge, no moze mnie z
                                                    pewnoscia, nie moge odpowiadac za innych. Po prostu dzieki tobie mam dobry humor.
                                                  • Gość: NEMO Absurdy IP: *.saix.net 07.10.06, 21:36
                                                    Henry wspomnial o absurdach - tutaj w postaci wypowiedzi mlodej adeptki PR.
                                                    Wlasnie ogladalem dwa programy sportowe w polskiej TV (poprzez internet). I tam
                                                    byla dwa razy reklama, gdzie na koniec wstawki filmowej slychac " Inwestuj w
                                                    swoja przyszlosc", a zaraz potem widac napis "...... ubezpieczenia na zycie".
                                                    Ta adeptka PR i ta reklama dobrze sie uzupelniaja.
                                                    Ewa pyta mnie, co mnie otacza. Sprobuje odpowiedziec nastepnym razem.


                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Henry Re: Wieslaw IP: 209.245.22.* 04.10.06, 23:23
                                                    To co dzisiaj dzieje sie w Polsce to dla mnie jak powracajacy sen. Przeciez to
                                                    juz bylo, chyba snilo mi sie i to kilka razy w ciagu mojego zycia. Czy to nigdy
                                                    sie nie zmieni? A myslalem ze nareszcie bedzie w Polsce normalnie. mam tylko
                                                    nadzieje ze sobota nie przyniesie znanych nam prowokacji i interwencji policji.
                    • Gość: bary Re: autorytet - relatywizm IP: 80.51.231.* 21.09.06, 14:50
                      Wiesz Stalmat, trochę się pogubiłem. Gdybyś mógł wyeksplikować bardziej
                      uniwersalne zbiory zasad, byłbym wdzięczny.
                      Nie wiem, czy się mylisz (zakładam, że nie) jeno trudno mi się odnieść do tak
                      niedoprecyzowanego pytania. Jakbym wyczuwał drobną pułapkę.
                      Pozdrawiam
                      Jarek

    • Gość: Ewa waly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 00:59
      Jezdzilam dzisiaj na rowerze, po dlugiej przerwie. Wyobrazcie sobie, ze waly za
      Morskim Okiem i Stadionem wygladaja imponujaco. Na czesci juz beda kladli
      puzzle,zrobila sie jasno i przestronnie, glowna droga co prawda kaluze i blocko,
      tez sie zmieni jak juz wszystko bedzie gotowe. Takze wkrotce bedzie mozna
      jezdzic od mostu Szczytnickiego az do Swojeckiego po rownej nawierzchni.
      • kazimierzp Re: waly 09.10.06, 14:11
        Tytuł tego wątku jest dosyć wieloznaczny!;-) Ale przyjmijmy, ze dotyczy to
        odremontowanych wałów przeciwpowodziowych! Jak obserwuję przez te parę lat
        swojego życia to wiele "władz" znajduje pieniądze na budowę nowych: ulic,
        domów, placówek, ... Potem, już po wybudowaniu skąpi się na utrzymanie,
        remonty, konserwację, a to też kosztuje! Dlatego mamy szybko "starzejące się"
        elewacje, nawierzchnie chodników, sypiące się urządzenia. To co idzie na
        bieżące utrzymanie jest ograniczane w budżetach, gdyż tym się trudno pochwalić.
        Co innego nowe kilometry...
        Dlatego chwała Dutkiewiczowi, że nie boi się remontów, nie boi
        się "przeszkadzania" w dzisiejszym poruszaniu się, na rzecz przyszłej, lepszej
        komunikacji.
        Nie będę na niego głosował bo nie mieszkam we Wrocławiu. Ale chciałbym aby
        takich Dutkiewiczów w Polsce było jak najwięcej. Takich którzy potrafią łączyć,
        a nie dzielić. Takich którzy szukają nici porozumienia, a nie zwady.Takich
        którzy kierują się dobrem swego miasta, państwa a nie dobrem swej grupy
        politycznej, czy też zemsty za wyimaginowane krzywdy!
        Ciekaw jestem kiedy zazdrośnicy zaczną Go rozrabiać?!?!
      • Gość: Henry Re: waly IP: 209.245.22.* 09.10.06, 15:33
        Zawsze ciesze sie gdy we Wroclawiu dzieje sie cos pozytywnego. Tak malo dzisiaj
        pozytywnych wiadomosci z Polski. Pare dni temu dostalem caly plik polskich
        czasopism, zaczynajacych sie w kwietniu, konczacych we wrzesniu. Zaczelem
        czytac chronologicznie ale nie dalem rady. To smutne i przerzerazajace. Dla
        tego Kaziu powinienes kandydowac. Takich ludzi jak Ty wam w Polsce potrzeba.
        Dzisiaj mamy pierwszy raz tej jesieni pogode taka typowo polska. Jest okolo 4
        stopnie C, pada deszcz, pochmurno. Zawsze taka pogoda nastraja mnie melancholia
        i jakim dziwnym uczuciem braku Polski. Cale szczescie ze nie ma jej za czesto.
        Jutro znowu bedzie slonce i sladu po deszczu nie pozostanie.
        • Gość: bary Oj Plisie.... IP: 80.51.231.* 10.10.06, 08:47
          Ewa ma rację. Plis zawsze sprowadzi człowieka na ziemię. Generalnie staram się
          nie zajmować polityką, ale ostatnio mnie trafia. Żałuję, że Korwin Mikke jest
          tak mało "medialny". Sądzę, że on jedyny ma pomysł na życie, tyle że brakuje mu
          dobrego PR. Poza tym, to jedyny gość, który się nie skompromitował. I tyle ode
          mnie, bo Plis znowu mnie pojedzie...
          Co się tyczy Wrocławia, to rzeczywiście jest masakra. W niedzielę wieczorem
          straciłem ponad godzinę na przejazd z Bielan do wyjazdu na Warszawę, ale
          przynajmniej za jakiś czas będzie porządniej - przeczekam cierpliwie.
          A Ty Kazik nie czaj się, tylko startuj w wyborach. Kilku porządnych się przyda
          w polityce lokalnej. Może uda się coś zmienić. Przynajmniej spróbujesz.
          Pozdrawiam szczególnie gorąco wszystkich.
          A tak na marginesie, zazdroszczę Ewie sposobu postrzegania świata.
          Jarek
          • kazimierzp Korwin Mikke 10.10.06, 10:09
            Korwin Mikke jest ciekawą postacią głoszącą skrajne poglądy liberalne. To
            znaczy uważa, że właściwie wszelkie ograniczenia są zbędne, a człowiek jako
            istota rozumna najlepiej potrafi zadbać o siebie. O SIEBIE!!! Tyle, że żyjemy
            wśród innych i musimy w wiekszym lub mniejszym stopniu dostosować się do
            innych. Te wszystkie normy prawne, ograniczenia które tak Korwinowi
            przeszkadzają są niejednokrotnie bezpiecznikiem przed skrzywdzeniem innym.
            Problemem jest to jaki zares ochronny powinnien być dla tych innych(dla każdego
            z nas też!)
            Tu w Jeleniej Górze znam paru wyznawców skrajnego liberalizmu, wielkich
            admiratorów Janusza Korwina Mikke. Jeden przypadek jest szczególny. Kiedy około
            dwudziestu lat temu zawaliła się pod jego kierunkiem remontowana kamienica
            zabijając kilka osób, pomyślałem że ma on pecha bo okoliczności itp. Kiedy o
            mało nie doprowadził do katastrofy przy innym budynku (tamta sprawa została
            zatarta) stwierdziłem, że ten człowiek nie ma wyobraźni. Niedawno doprowadził
            do plajty firme którą ze wspólnikiem prawadził doprowadzając wspólnika do
            całkowitej ruiny finansowej (sama jakoś na cztery łapy wylądował) Ponad rok
            temu jadąc z szybkością ponad 150 km/godz. skasował na skrzyżowaniu inny
            samochód zabijając dwoje ludzi. We wszystkich przypadkach przy pomocy procedur
            i adwokatów wywinął się od pełnej odpowiedzialności karnej. Jego konkluzja po
            tym wszystkim to taka, że wszyscy wokół sa winni, a zwłaszcza przepisy
            ograniczające wolność człowieka.
            To co przytoczyłem to skrajna patologia. Sam jestem zwolennikiem liberalizmu w
            życiu gospodarczym. Jednak w niektórych dziedzinach, zwłaszcza w życiu
            rodzinnym, stosunkach społecznych jestem konserwatystą. Jestem też za, mocno
            jednak ograniczoną, opieką nad ludźmi nieprzystosowanymi do życia, ale głownie
            na zasadzie pomocy w stanięciu na nogi, a nie zastępowaniu ich w decyzjach
            życiowych.
            • Gość: NEMO Re: Korwin Mikke IP: *.saix.net 10.10.06, 12:28
              Wypowiedzi Korwina Mikke znam tylko z gazet i czasopism. W moim odczuciu jest
              inteligentnym czlowiekiem i dlatego sam chyba nie bardzo wierzy w to co mowi -
              ale kazdy moze sie posmiac.
              Co wszystkich "-izmow", dalej czekamy na ten, ktory przyniesie "wolnosc,
              rownosc, braterstwo".

              Pozdrawiam
                • Gość: Ewa Re: Korwin Mikke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 23:41
                  A ja nie lubie Korwina Mikke bo jest antyfeminista, nie wiadomo z jakiego
                  powodu.Zawsze mam wrazenie ,ze on mysli tak - kobieta jaka jest kazdy widzi.To
                  mi troche przypomina Kadaffiego.
                  Jarek jak milo przeczytac cos milego o sobie, chociaz lubie czasmi namieszac
                  dlatego Plis ma u mnie wziecie
                • Gość: NEMO Wolnosc etc IP: *.saix.net 11.10.06, 15:08
                  Nie wiem czy wolnosc i rownosc nie ida w parze -wiele zalezy od zastosowanych
                  definicji. Ja na przyklad nie jestem "stanu wolnego" a moja zona jest nizsza
                  ode mnie - wnioski kazdy moze wyciagnac sam, wedlug uznania.
                  Byla komedia francuska, gdzie w pierwszej scenie pokazany jest napis na
                  frontonie budynku; wolnosc, rownosc, braterstwo. Kamera przesuwa sie odrobine
                  nizej i widzimy kolejny napis: wiezienie miejskie.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: plis Re: Wolnosc etc IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 11.10.06, 19:59
                    Tak, bywa że na frontonach budowli, szczególnie monumentalnych, można czytać
                    treści nie mniej zaskakujące jak na graffiti. W wrunkach wolności równośc jest
                    zjawiskiem absolutnie i wyjątkowo szczególnym. Można ją natomiast nakazać i
                    jeżeli ma się dość determinacji i środków odpowiednio mocnych, wyegzekwować.
                    Kadaffi definiuje że, człowiek aby był wolnym musi posiadać własną pracę,
                    własne mieszkanie i własny środek lokomocji.... O żonie nie nadmienia.... Sam
                    jestem posiadaczem roweru i mam namiot 4-ro osobowy. Pracy żadnej nie posiadam,
                    niesety więc jestem wolny ułomnie, bądź ułamkowo. Zonę też posiadam stety....

                    ......
                    koieta niewątpliwie
                    nie jest rzeczą
                    • stalmat1 Pils 12.10.06, 20:58
                      co sie tyczy twojego zainteresowania kobietami, to podziwiam!

                      A co sie tyczy Korwina to lubie u niego niechec do zapinania pasow w
                      samochodzie.
                      duza sprawa
                      • Gość: ewa Korwin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.06, 23:06
                        I tak go nie polubie, tego Korwina.Chociaz jego wzrost mnie cieszy.
                        Plis lubi kobitki,a ja lubie ludzi ladnych niestety. Na wakacjach podziwialam
                        waskosc bioder birmanczykow i miesnie bez grama tluszczu jak wyrzezbione.
                        A teraz mam katar,niech to licho!
                        • stalmat1 Re: Korwin 13.10.06, 20:15
                          na katar dobre raki z miodem na goraco.
                          to sprzedal mi ostatnio kelner na naxos (cyklady).
                          zamiast raki zastosuj spirytus.
                          miod napewno masz.

                          ja lubie birmanczykow u nich w domu, mniej kiedy uciekaja do "bogatej" EUROPY
                          • Gość: Ewa raki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.06, 23:37
                            A juz myslalam ze zaordynujesz mi rum i Janek.O rakach nie
                            slyszalam,zastosowalam nie spirytus, ale wodke, przedtem zjadlam miod z chlebem,
                            smarkam dalej, tylko umysl mam spowolnialy. Nie jestem typowa kobita,nie
                            potrafie sie nad soba roztkliwiac.Katar to Katar, tez ciekawe miejsce, jeszcze
                            tam mnie nie bylo.
                            Zupelnie niedawno i nie wiem dlaczego przypomniala mi sie historia babki
                            klozetowej albo pisuardessy jak kto woli, co to prowadzila najczysciejszy pisuar
                            w miescie ,mowila paroma jezykami,znala mlodoposkich literatow i malarzy,a
                            studenci przychodzili do niej zeby ich prace sprawdzala. Zawsze chcialam
                            wiedziec gdzie ona urzeduje, nigdy mi sie to nie udalo i dotad zaluje.Tylu
                            ciekawych ludzi w kolo ,po czym ich poznac?
                            A ostatnio ogladnelam w TV program o Wroclawiu,bylo mnostwo roznych ludzi z
                            kobitki z targu i pan ktorego gdzies widzialam,potem sie okazalo,ze go znam ze
                            sklepu na Kochanowskiego i kiedy go znowu spotkalam nie omieszkalam pogratulowac
                            mu ciekawego wystepu. Wspominano tez ojca naszego kolegi co to ze zlota patelnia
                            za cegle wroclawska usilowal... ale to chyba pamietasz.Swoja droga syn calkiem
                            zniknal, a tak go lubilam.Ponoc cegla wroclawska byla zagrzybiona i potem
                            Warszawa miala ponoc klopoty. Inny bohater tego programu mowil, ze cegla byla
                            swietnie wypalona i kiedy spadala lamala sie tylko na pol. I teraz komu wierzyc?
                            • stalmat1 Re: raki 15.10.06, 09:39
                              raki to grecka odmiana balkanskiej rakiji.
                              wodka robiona z wytlokow winogronowych.
                              po zrobieniu wina z winogron, to co pozostaje uzyte jest do robienia|warzenia
                              alkoholu.
                              kiedy destylacja zakonczona to nazywa sie raki.

                              z ta patelnia to pamietam jak przez mgle.
                              a propos, co to jest mgla?
                              • Gość: Ewa mgla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 00:08
                                A co tobie sie porobilo,ze nie wiesz co to mgla ? Chyba ,ze po norwesku to cos
                                pikantnego,znajac cie mysle, ze masz cos ciekawrego na mysli.
                                Zwrocono mi uwage, ze nie powinnismy uzywac nazwisk. Wiec stosuja sie do
                                powyzszego opisze wam historie patelni i tylko Stalmat bedzie wiedzial o kogo
                                chodzi.Sprawa siega 1948 roku kiedy to jeden pan zostal szefem rozbiorki gruzow
                                we Wroclawiu ( ale funkcja!).Cegle wywozono do Warszawy. Nie wiem jak ,ale udalo
                                sie na tym zarobic niezle pieniadze, ktore pan X zamienil na zloto,ktore gdzies
                                przetopil i zrobil patelnie. Mysle,ze ja czyms pokryl, ale jednak go zlapano,
                                kiedy chcial wyjechac z nia do Izraela. Nie wiem dlaczego, pomimo,ze go nie
                                znalam to go lubilam. Po wielu latach wyszedl z wiezienia, wyjechal zegranice,
                                nauczyl sie trudnego jezyka na starosc i pracowal jako ksiegowy, musial byc
                                inteligentny. Moze jeszcze zyje?Ostatnio zetknelam sie z jego nazwiskiem pare
                                razy w roznych okolicznosciach, a to w ksiazce,w programie Tv i od znajomego.
                                • Gość: plis Re: mgla IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 17.10.06, 23:13
                                  Inna podobna legenda mówiła o odlanych ze złota nogach do maszyny Singer... I
                                  odnosiła się do sympatycznego i cenionego dyrygenta Cajmera. Stał się on także
                                  bohaterem popularnego powiedzenia "grają jak orkiestra Cajmera" wyrażającego
                                  najwyższy stopień aprobaty bądź podziwu dla jakiegoś działan, akcji.....dawne
                                  przaśne czasy....ale naprawdę nie ściemniam :)
                                    • Gość: Henry Re: mgla IP: 209.245.22.* 18.10.06, 16:17
                                      Od wczoraj szukam w dostepnej mi prasie polskiej, niestety tylko internetowej,
                                      jakiejs wiekszej publikacji o nowym-starym premierze i o tym dla czego znowu
                                      jest u wladzy. Ale widocznie to temat tabu bo nic nie znalazlem. A tak naprawde
                                      to wielki obciach dla panstwa w ktorym takie zera sprawuja wladze. Przypomina
                                      mi to troszke Wlochy z lat 50-60tych, nie mowiac juz o dzisiejszej wiekszosci
                                      Afryki.
                                      • kazimierzp nowo-stary "premier" 18.10.06, 20:10
                                        Heniu! Uważam, że ten człowiek na poczatku lat dziewięćdziesiątych powinien był
                                        siedzieć za przestępstwa które dokonał (to akurat nie ma nic wspólnego z
                                        demokracją - tylko z poczuciem prawa!;-)
                                        Według mnie jest on przykładem na tezę, że pluskiew się nie oswaja, tylko
                                        rozdeptuje!
                                        Co trzeba temu człowiekowi przyznać, ma niesamowitą zdolność przyswajania
                                        wiedzy przydatnej do autokreacji. W tej chwili wszystko kręci się wokół niego,
                                        a jeden z bliźniaków któremu wydaje się, że jest wspaniałym strategiem musi
                                        dopasowywać sie do warunków określanych przez tego nowo-starego premiera! Nie
                                        wiem co premier bliźniak chce osiągnąć, jeżeli jest on ideowcem to jest to dla
                                        mnie wszystko niezrozumiałe. Chyba, że jest tak przesiąknięty chęcią zemsty za
                                        wszelkie rzeczywiste i urojone krzywdy więc chce być jak najdłużej u władzy i
                                        jak najpełniej do końca odpłacic się swym "krzywdzicielom".
                                        Z drugiej stronie w Polsce jest tak wielu ludzi którzy nie rozumieją tych
                                        wszystkich przemian, mają żal za te wszelkie zmiany, doszukują się różnych
                                        przyczyn swego obecnego stanu życiowego, więc tacy "wodzowie", takie hasła będą
                                        miały jeszcze długo poklask.
                                        • Gość: Henry Re: nowo-stary "premier" IP: 209.245.22.* 18.10.06, 22:25
                                          Kaziu, Tomek dziekuje bardzo za odpowiedz. Bardzo trudno mi jest zrozumiec to
                                          co stalo sie w ostatnim czasie w kraju. Jestem daleko i wiadomosci docierajace
                                          do mnie sa sporadyczne. Czasem znajomi pytaja sie a ja nie wiem co
                                          odpowiedziec. Dwa dni staram sie znalezc cos w dostepnej mi prasie, ale wyglada
                                          ze nikt nie chce sie wychylac. U nas tez sa wybory 7 listopada, jak zawsze co
                                          dwa lata w drugi wtorek listopada. Mamy tez swoje problemy, nawazniejsze to
                                          oczywiscie lokalne. My w przeciwienstwie do Polski glosujemy zawsze na
                                          konkretne osoby, nie partie. W tym roku mamy bardzo duzy balot. Od zmiany
                                          konstytucji Colorado dotyczacej formuly zwiazku malzenskiego, poprzez
                                          ograniczenie kadencji sedziow do lokalnych podatkow na szkoly i bibliteke i
                                          drogi. Co dwa lata wybieramy polowe radnych miejskich. W tym roku wybieramy
                                          gubernatora. Obecny nie moze juz kandydowac.Kaziu, zdecydj sie na kandydowanie,
                                          wszedzie, a juz szczegolnie w Polsce, potrzeba na stanowiskach ludzi
                                          doswiadczonych i rozwaznych.
                                        • Gość: plis Re: nowo-stary "premier" IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 18.10.06, 23:08
                                          kazimierzp napisał:
                                          >powinien był siedzieć za przestępstwa które dokonał (to akurat nie ma nic
                                          wspólnego z demokracją
                                          Czyżby? To właśnie w demokracji stanowi się prawa, choćby absurdalne, byle
                                          większością głosów i wiekszoscią głosów stanowi się czy ustanowione przepisy
                                          egzekwować. Przykład? Chocby abolicja na stosowanie kary śmierci, zresztą
                                          praktykowana zanim formalnie ustanowiona :))). Pozatym w demokracji działają
                                          systemy paraprawne jak choćby (zwyczajowy???) dyktat zasady poprawności
                                          politycznej... itd
                                          Demokracja jest nieprzydatna do stosowania w jakimkolwiek poważnym
                                          działaniu o wielkiej czy małej skali; pisanie partytury, malowanie obrazu,
                                          prowadzenie firmy bądź wojny,pilotowanie samolotu czy statku....Podobno
                                          wyjątkiem jest polityka....Kto chce niech wierzy.
                                          Absolutnie nie jest moim zamiarem nikogo tutaj do niczego przekonywać. Boże
                                          broń! Po prostu nie ugryzłem się w porę w jezk, i tyle.

                                          ----
                                          Medrzec widzi w lustrze głupca.
                                          Głupiec przeciwnie.
                                          • Gość: Ewa Re: nowo-stary "premier" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 23:52
                                            Heniu, a ja jestem na miejscu i tez nic nie rozumiem.Dziwne dla mnie jest to ,ze
                                            nasz mulat - Lepper potrafi mowic calkiem skladnie i z przekonaniem, co nie
                                            zawsze udaje sie naszym kaczkom.
                                            Wracajac do butow to ja w liceum mialam zamszowe buty czarne, ktore trzeba bylo
                                            od czasu do czasu osmalic nad swieczka. Nosilo sie tez chodaki, z ktorych szybko
                                            zlazila farba i wtedy kupowalo sie buteleczki wilbry - byly roznokolorowe i
                                            malowalo sie i chodzilo do kolejnego tym razem popekania. Zreszta uwazam, ze
                                            mielismy niesamowita umiejetnisc tworzenia czegos z niczego. Pamietam mode na
                                            broszki- trzeba bylo pila odciac z galezi albo z kolka plasterek w miare
                                            okragly, nalepic na nim reprodukcje obrazu albo cos w tym stylu, na koniec
                                            pomalowac lakierem jedynym do drewna - zywicznym i przybic gwozdziami z drugiej
                                            strony zaczep do przypiecia. Cala szkola takie cos nosila. A pamietacie
                                            ortaliony, ktore wszyscy musieli miec juz i zaraz!
                                            Stalmat, zadajesz pytanie i sam nie tlumaczysz o co Ci chodzi, co z ta mgla?
                                          • Gość: NEMO Rozdwojenie jazni IP: *.hatch.co.za 19.10.06, 11:11
                                            Tak mozna chyba okreslic wspolczeny stosunek do demokracji. Z jednej strony w
                                            okresie jednowladztwa ludzkosc usilnie probowala dazyc do ograniczenia
                                            samowladzy pojedynczego osobnika (krola, dyktatore jak kto chce). W Ameryce
                                            zaczelo sie to od hasla "no taxation without representation". I gdy juz
                                            dojdziemy do zamierzonego celu, z nostalgia wspominamy dawne czasy, gdy bez nas
                                            podejmowano decyzje.
                                            Wiele roznych rzeczy nazywa sie demokracja. Jesli moge posluzyc sie sportowym
                                            przykladem: rugby zarzadzane jest cialem, ktore nazywa sie Rugby Football
                                            Union, pilka nozna np przez European Football ... (i cos tam jeszcze). Nazwy
                                            podobne, slowo "football" w jednej i drugie ale tresc, czyli gra, nie ta sama.


                                            Pozdrawiam

                                            P.S. Ktorys z polskich satyrykow zauwazyl kiedys, ze jesli w nazwie panstwa
                                            wystepuja slowa "demokratyczne", "ludowe" i temu podobne, to jak mur beton,
                                            panstwo nie jest ani demokratyczne ani ludowe.
                                            • Gość: plis Re: Rozdwojenie jazni IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 19.10.06, 11:55
                                              Gość portalu: NEMO napisał:
                                              >jesli w nazwie panstwa wystepuja slowa "demokratyczne"..., to jak mur beton,
                                              panstwo nie jest ani demokratyczne ani ludowe.

                                              Moim zdaniem podobne zjawisko dotyczy partii w których nazwie występują terminy
                                              demkkratyczna, obywatelska.....Z reguły są wodzowskie i naszpikowane t.zw.
                                              świętymi krowami. Nawet jesli wódz prowadzi od porażki do porażki jest
                                              dogmatycznie geniuszemj nie do zastąpienia.... Ech, szkoda gadać.... Ja spadam.

                                              -----
                                              Jedną z cech głupstwa
                                              jest logika
                                              • kazimierzp Demos kratos! 19.10.06, 14:39
                                                Możnaby stwierdzić, że od czasu starożytnych Greków wszyscy głoszą że chcą
                                                dojść do idealnej formy rządów, ale jeszcze nikomu się to nie udało, no może
                                                wcześniej, przed Grekami w okresie wspólnoty pierwotnej, ale i u nich był chyba
                                                ktoś za którym szli inni!
                                                Jedno z najsłynniejszych stwierdzeń, podsumowywujących nieustającą debatę na
                                                ten temat zostało wypowiedziane przez Winstona Churchilla:
                                                "Stwierdzono, że demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć
                                                wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu."
                                                Kazik Demokrata, ale w domu w czasie wychowywania synów czasami despota (teraz
                                                już nie bo wyrośli i to na całkiem porządnych ludzi!;-)!
                                                • Gość: plis Re: Demos kratos! IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 19.10.06, 20:55


                                                  kazimierzp napisał:
                                                  > Kazik Demokrata, ale w domu w czasie wychowywania synów czasami despota
                                                  (teraz już nie bo wyrośli i to na całkiem porządnych ludzi!;-)!

                                                  I o to chodzi Kazik. Władza absolutnie despotyczna i ani krzty, ponad absolutną
                                                  konieczność.Nie jestem tolerancyjny więc łatwo się ze mna porozumieć :)))

                                                  ---
                                                  Kobieta najlepszym przyjacielem
                                                  ale najwierniejszym pies.
                                                  • Gość: Ewa nowosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 23:47
                                                    Jest nowe oboszczenie, nie wolno palic ognisk. Juz raz byla dyskusja na forum na
                                                    ten temat. Nie jestem przeciwna, jezeli sie czegos zakazuje, ale w zamian daje
                                                    inne wyjscie. Tymczasem nie wolno, a co ludzie maja robic np z galeziami, to
                                                    nikogo nie obchodzi.Moja siostra zakupila mi dmuchawe do lisci, cudna jest i ma
                                                    nawet kolko, trzeba ja zawiesis na ramieniu i umeczyc sie niemozliwie jezdzac w
                                                    ta i nazad,obawiam sie ,ze padne tej jesieni. A galezie bede palic po nocach jak
                                                    inni, wiec nie wiem, o ktorej bede chodzic spac skoro juz chodze pozno jak nikt.
                                                    Zawsze mnie wkurzaja takie dzialania,to bedzie kolejny martwy przepis jak z tymi
                                                    psimi kupkami. Nawet jezeli wszyscy beda zbierac , to kto pozbiera po duzych
                                                    psach wypuszczanych w nocy luzem, kogo bedzie scigal nasz przystojny straznik
                                                    miejski ?Moj sasiad umiescil tabliczke na trawniku przed domem z napisem -
                                                    posprzataj po swoim psie - i co jakis wielki pies narobil na tabliczke tak
                                                    wielka kupe, ze tabliczka padla i juz sie nie podniosla.
                                                    Przepraszam, ze ja tak przyziemi sie czolgam, a wy tak gornolotnie ,ze moja
                                                    wypowiedz nijak nie pasuje, ale niestety bardziej mnie to obchodzi, niz
                                                    przeklete kaczki z mulatem i tym z wielka geba...
                                                  • stalmat1 recycling 21.10.06, 10:02
                                                    to jest wlasciwie proste:
                                                    liscie i inne zielska wliczajac galezie zbiera sie i odwozi do punktow zbiorki
                                                    zorganizowanych prze sluzby miejskie, gminne , komunalne etc.
                                                    tam sa pakowane do kontenerow i odwozone do utylizacji.
                                                    wariant 2, Ewa kupuje sobie maszynke do rozdrabnienia odpadow roslinnych , next
                                                    step po odkurzaczu ktory masz.
                                                    mlynek mieli odpady a nastepnie na wczesniej zorganizownym komposcie, sie to
                                                    wyrzuca.
                                                    dobry nawoz organiczny.

                                                    co do psich kup.
                                                    ta przewrocona tabliczka nie moze usprawiedliwiac koncepcji ze jak jeden pije
                                                    to musza i inni!

                                                    motto:
                                                    cywilizacja jest czasami wymagajaca ale niestety konieczna!
                                                    sorry
                                                  • kazimierzp Też mam psa w mieście! 21.10.06, 15:00
                                                    Mam psa w mieście, chodzimy z nim na spacery a moja żona jest tak porządną
                                                    kobietą że zawsze ma przy sobie zestaw do sprzątania! I go wykorzystuje.
                                                    Ja mam jesze opory i dlatego chodzę <jeżeli z psem> na spacery z żoną. Bez psa
                                                    też chodzimy!;-)
                                                    Gdy ten pies dożyje swego kresu to chyba już na zwierzę w mieście się nie
                                                    zdecyduję.
                                                  • Gość: Henry Re: Też mam psa w mieście! IP: *.228.30.209.Dial1.Denver1.Level3.net 21.10.06, 20:21
                                                    Juz chyba kiedys na ten temat dyskutowolismy. od kad jestem w USA unie wolno
                                                    palic lisci i trawy. Odkurzacze to bardzo dobry sprzet i przy okazji
                                                    rozdrabniaja liscie zbierajac je do worka. Nalezy je tylko przesypac do kubla
                                                    na smieci.Wiem ze niestety wasze sa bardzo male. Mozna je tez przesypac do
                                                    duzego plastikowego worka i postawic obok kubla. My mamy dodatkowy problem cale
                                                    lato, raz w tygodniu, skoszona trawa. Postepujemy z nia tak jak z liscimi.
                                                    Kupy to problem kultury wlascicieli psow. U nas w miescie w najbardziej
                                                    uczeszczanych przez psiarzy miejscach i we wszystkich parkach sa pojemniki ze
                                                    specjalnymi torebkami i rekawicami.
                                                    Pisze to lewa reka wiec ni bardzo mi to wychodzi.Prawa mialem wczoraj operowana.
                                                  • Gość: Ewa Re: Też mam psa w mieście! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 00:34
                                                    No i o to mi chodzilo , wsadzilam kij w mrowisko. A wiec - od dawna mam mielarke
                                                    do galezi, buczy i telepie, przeszkadza sasiadom.Dmuchawa i owszem mieli i nawet
                                                    mozna wrzucac na kompost, nie trzeba koniecznie do kubla, ale kto mi ten kompost
                                                    przerzuci, synowie odlecieli.No jasne ja. Dmuchawa tez buczy i nie jest to
                                                    najwygodniejsze. Chyba chcecie zebym wpadla w trzesawke. No dobrze moze sie
                                                    czepiam, ale trzeba udac sie gdzies nie wiem gdzie i kupic specjalne worki, bo w
                                                    nie kupionych nie zabieraja.Mnie glownie chodzi o to ,ze sa zarzadzenia i nic za
                                                    nimi nie idzie. Nie chcecie zeby ludzie palili, to im ulatwiajcie zycie. Np.
                                                    moga byc specjalne kontenery, tylko ,ze znajac krajan oni tam wrzuca wszystko, a
                                                    najchetniej zrobia usypisko obok.To sa drobiazgi, z ktorych sie sklada nasze
                                                    zycie, a mogloby ich nie byc gdyby odpowiedzialni za przepisy ,co za tym idzie
                                                    dawali cos w zamian.
                                                    A wracajac do mielarki nie kazda galez mozna w niej zmielic, wiec wezme kolejna
                                                    buczaca maszyne ciezka do tego czyli pile lancuchowa i sobie wszystko potne. No
                                                    dobrze, ja te wszystkie urzadzenia mam, a inni?!
                                                    Efekt , ja sie bede telepala postepujac zgodnie z przepisami, a moi sasiedzi
                                                    beda palic po nocy, a trzesawka ich nie opadnie.
                                                    I ciekawe czy dalej bedziecie sie wymadrzac?!
                                                    Heniu, a co Ci?
                                                  • Gość: plis Re: Też mam zwierzaka w mieście! IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 23.10.06, 16:59
                                                    stalmat1 napisał:
                                                    > jesli masz ja w przewodzie pokarmowym...

                                                    To nie jest wykluczone. Wprawdzie hoduję ameby w wodzie, karmiąc je cukrem i
                                                    rodzynkami, niemniej ów płyn, który zastępuję w słoju od czasu do czasu świeżą
                                                    wodą, pijałem niegdyś jako eliksir młodości . Od wielu lat, ów odpad hodowlany
                                                    stosuję jedynie jako dodatek do kąpieli. Jednak od tamtej pory w brzuchu mi
                                                    burczy od czasy do czasu....
                                                    Ameba rozmnaża się przez podział osobników. Fascynująca jest jej
                                                    nieśmiertelność. Czego i wam życzę.
                                                  • kazimierzp Bleeee!!! 23.10.06, 19:56
                                                    Przy czytaniu zemdliło mnie! Zaraz napiję się "starożytnej" Pliski za Was wszystkich zdrowie, aby Wam się takie świństwa w żołądkach nie rozmnażały!;-)
                                                  • Gość: Ewa Re: Bleeee!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 00:13
                                                    A mnie nic nie przeszkadza, mozna przy mnie opowiadac obrzydliwosci, a ja dalej
                                                    bede palaszowac ze smakiem to co mam przed soba. Kiedy bylysmy male z siostra
                                                    moj ojciec specjalnie opowiadal przy jedzeniu ochydne historyji i dzieki temu
                                                    nic mnie nie brzydzi, a jakie to przydatne! A mama zawsze mowila ,ze kozuchy sa
                                                    obrzydliwe,wiec jadlysmy je jak wsciekle, bo wiadomo,ze dzieci uwielbiaja robic
                                                    wszystko na odwrot.
                                                    To jakies nowum te ameby w zawiesinie jako elixir mlodosci, ja preferuje
                                                    rteciowe tabletki na dodatek z cynobrem, a wiec dwa w jednym.
                                                  • Gość: NEMO Co mnie otacza IP: *.saix.net 24.10.06, 18:16
                                                    To wlasciwie odpowiedz na bardzo odlegle pytanie Ewy. W zasiegu wzroku dom,
                                                    ogrod basen Rodzina. To jednak malo kogo interesuje. Dalej kraj okresie
                                                    przejsciowym. Pod tym wzgledem bardzo podobny do Polski. I tu i tam wiemy,
                                                    gdzie w czasie miesci sie "A" ale nie bardzo mamy pewnosc co do "B". Polska ma
                                                    odrobine wiecej szczescia - 5 lat wczesniej nastapily zmiany, bedac w Europie,
                                                    ma wsparcie sasiadow, a Unia Europejska to szansa stulecia. Tutaj kraj na koncu
                                                    swiata, sasiedzi lepsi lub gorsi ale RPA to najbogatszy kraj regionu i na pomoc
                                                    raczej licz on z naszej strony niz my z ich. Zimbabwe - bol glowy oraz
                                                    politycznie sytuacja, ktora musi sama sie rozwiazac - nic tu nie wskoramy.
                                                    Ekonomia nabrala rozpedu, po raz pierwszy od kilku dziesiecioleci przyrost
                                                    gospodarczy okolo 6% ( malo jak na potrzeby, malo w porownaniu do krajow w
                                                    podobnej sytuacji ale jest. I znowu odniesienie do Polski. W minionej epoce
                                                    byla kleska nieurodzaju oraz kleska urodzju - dawniej zawsze bylo zle. Tutaj
                                                    nikt tych okreslen nie uzyl ale mamy "przeklenstwo" mocnego wzrostu
                                                    gospodarczego. Rzad zawalil sprawe, dazac do wzrostu przeoczyl prosty fakt, ze
                                                    wraz z tym potrzebny bedzie rozwoj infrastruktury, zwiekszy sie konsumpcja -
                                                    efekt: elektrownie pracuja na 100%, drogi zatloczone ponad miare ( nalezy
                                                    pamietac, ze tutejsza siec drog to cos na miare bogatego kraju Europy ), kolej
                                                    niewydolna, porty na gwalt wymagaja rozbudowy tudziez lotniska ( lotniskow
                                                    Johannesburgu jest w stanie permanentnej rozbudowy)itd, itp.
                                                    Nowe elity zasmakowly w dobrym zyciu i zapominaja czesto o mandacie wyborcow
                                                    choc dobrze pamietaja o swych interesach - nie to nie o Polsce!!!
                                                    Jak napisal jeden z obserwatorow sceny politycznej , i fascynujacym jest ile
                                                    starego pozostaje w nowym.
                                                    Poza tym kraj milych ludzi, wielu jezykow, religii, kultur. Sadzac z publikacji
                                                    w polskich czasopismach malo przez rodakow rozumiany i malo znany ( nie mam na
                                                    mysli turystyki, gdyz polskich turystow spotyka sie w miare czesto).
                                                    Probleme jest przestepczosc ale to tez trzeba ujac w pewnej perspektywie. Duze
                                                    miasta borykaja sie z tym probleme o wiele bardziej niz prowincja. W
                                                    perspektywie rok 2010 i Mistrzostwa swiata w pilce noznej. Moim zdaniem nie
                                                    przyniesie to zadnej korzysci tym najbardziej potrzebujacym, ludziom (tubylcom)
                                                    z prowincji, zyjacym nieomal na granicy XIX i XX wieku ( o XXI nie ma co nawet
                                                    mowic). Wiele emocji i wiele kontrowersji.
                                                    Ciag dalszy nastapi

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Henry Re: Co mnie otacza IP: *.228.111.113.Dial1.Denver1.Level3.net 24.10.06, 22:10
                                                    Bardzo fajnie opisales sytuacje w RPA. Az chce misie opisac sytuacje w USA a
                                                    wlasciwie w Colorado. Stany, pomimo ze sa czesciej odwiedzane przez Polakow tez
                                                    sa wlasciwie malo znane i rozumiane. Polacy mieszkaja w kilku wielkich
                                                    skuposkach i tam najczesciej kieruja sie odwiedzajacy, wypaczjac sobie
                                                    calkowiecie opinie. Napisal bym wiecej ale mam dalej unieruchomiona prawa dlon.
                                                    Mam nadzieje ze za tydzien bedzie lepiej.
                                                  • Gość: Ewa Re: Co mnie otacza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 00:51
                                                    Heniu, pytalam co z ta reka, a ty dalej trzymasz nas w niepewnosci.
                                                    Nemo,o to jest to .Ja nie rozumiem Polski, to jak rozumiec inny kraj. Prawda
                                                    jest,ze nasi zarozumiali krajanie, kiedy zobacza kawalek innego kraju, zaraz
                                                    maja sie za fachowcow od wszystkiego. I nie tylko krajanie. Ja nie lubie tego
                                                    wszystkiego co laczy sie z turystyka i turystami. Sama sie za takiego kogos nie
                                                    uwazam. A im wiecej wiem tym bardziej widze, ze tak naprawde jest to minimum.
                                                    Poza tym jest mnostwo ludzi, ktorzy zyja w innych panstwach, nie wiedzac nic
                                                    absolutnie, bo im to nie potrzebne.Chyba w USA powstaly pierwsze takie enklawy
                                                    nie tylko Polakow. Narodowosci zyjacych w swoich swiatach do ktorych nic nie
                                                    przenika, a tym bardziej angielski. Teraz jest problem hiszansko -jezyczny.
                                                    Nemo a jak jest w RPA, angielski, afrikaans i jakie jeszcze moze zuluski?
                                                    A wracajac do turystow czy zauwazyliscie, ze na calym swiecie, przecietny
                                                    turysta to osoba w gaciach i koszulce za pupe koloru nijakiego, tenisowkach,
                                                    czapce,torebce zapietej na wydatnym brzuchu. I nie wiadomo, czy facecik to czy
                                                    kobitka.
                                                    Nie wiem czy kiedys pisalam jak to w Tybecie byl problem z siusianiem, bo
                                                    nigdzie drzewa najwyzej trwa. A przy ogromniej ilosci wypijanych plynow rzecz
                                                    sie stala priorytetowa. No wiec panie w lewo panowie w prawo.I kobitki w tych
                                                    spodniach roznej masci do slonca wystawialy rozowe zadki, co po jakims czasie
                                                    przestalo byc zabawne i wrecz meczylo. I wtedy one wszystkie przyznaly racje
                                                    spodnicy i co tylko ja bylam w spodnicy.
                                                  • kazimierzp Co nas otacza! 25.10.06, 09:28
                                                    Ewa poruszyłaś najważniejszy według mnie problem. Zamykania się w swoistych
                                                    gettach. To co najbardziej znamy z naszego podwórka to getta żydowskie.
                                                    Ortodoksyjni Żydzi uważają siebie za naród wybrany i w żaden sposób nie
                                                    asymilują się z innymi.W ramach naturalnej reakcji wszyscy wokół traktują ich
                                                    jako "innych" najczęściej dorabiając różne mity najczęściej dyskredytujące taką
                                                    grupę. Dobrze to było pokazane w "Skrzypku na dachu". Znajomi Żydzi mówili mi
                                                    że oni nie czują się Żydami tylko w Izraelu bo wokół sami swoi.
                                                    Podobnie jest z różnymi nacjami emigrujacymi do innych krajów, czy też grupami
                                                    religijnymi zamykającymi się w swoich środowiskach, albo i kibicami jakiejś
                                                    drużyny. Oni uważają się za lepszych od otoczenia, otoczenie nie rozumiejąc ich
                                                    niektórych zachowań tworzy najczęściej zakłamany ich obraz.
                                                    To samo też dzieje się u nas w Polsce. Wielu ludzi nie rozumie przemian, nie
                                                    rozumie otwartości jaka się wiąże z przystąpieniem do Unii. Oni boją się
                                                    innego, nowego, zupełnie nieznanego. Niestety wielu przywódców politycznych i
                                                    duchowych podsyca te wszystkie fobie,gra na ich obawach! Niestety według mnie w
                                                    ostatnich wyborach do parlamentu wygrali Ci którzy własnie budują swa siłe na
                                                    podsycaniu takich nastrojów. Kiedy w końcu ludzie się przekonają, że świat nie
                                                    jest tak zły jak im się wydaje, że nie jest też tak wspaniały jak można po
                                                    pozorach ocenić. Kiedy się przekonają, że nie ma idealnych recept na zmianę ich
                                                    sytucji. I kiedy w końcu dojda do wniosku, że nie ten ich przyjaciel co im
                                                    kadzi i chwali to może do głosu i do władzy dojdą ci którzy są mężami stanu,
                                                    czyli myślą o losie przyszłych pokoleń, a nie politykierzy walczący tylko o
                                                    elektorat.
                                                    Ale to ostatnie nie tak chyba szybko, choć optymizmem wieje z tego, że już
                                                    wszystkie bez wyjątku "siły polityczne" ubrudziły się władzą i już nikt nie
                                                    może powiedzieć: to nie my to oni!
                                                    Gdyby, tu nawiązuję do pewnych idei Pilsa, u władzy był wspaniały i światły
                                                    władca to wszyscy mogliby spokojnie pracować, nikt by im nie mieszał w głowach
                                                    walką wyborczą, a nad nimi czuwałby wspaniały wódz!;-) Tyle, że każdemu władza
                                                    zwłaszcza absolutna uderza do głowy i po pewnym czasie ukochany władca stałby
                                                    się znienawidzonym tyranem i cały naród ruszyłby do walki z nim! A gdzie ludzi
                                                    kupa tam i Herkules d...! I wszystko zaczęłoby się od nowa!
                                                  • Gość: plis Re: Co nas otacza! IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 25.10.06, 13:36
                                                    kazimierzp napisał:
                                                    >I wszystko zaczęłoby się od nowa!

                                                    Tak. Koło życia i śmierci. Wszystkie procesy, także biologiczne i polityczne,
                                                    przebiegają według tej reguły. Wszystkie. Przeświadczenie że posiada się sposób
                                                    (ideę) na zastopowanie działania praw natury jest złudzeniem. Nie można wypaść
                                                    ze wszechświata.....
                                                    Polityka jest sztuką realzacji celów w realnie istniejących uwarunkowaniach
                                                    (korzystnych, mniej sprzyjających i wrogich zarazem). Na forum uprawia
                                                    się "politykę" w uwarunkowaniach wyimaginowanych, bądź całkowicie od nich
                                                    abstrachując. Jest to więc przelewanie z pustego w próżne głowy albo
                                                    (sensowniej) zabawa.
                                                    Tak mi się wydaje. Z czego nic nie wynika.

                                                    -----
                                                    Charakterystyczną cechą głupstwa
                                                    jest logika
                                                  • stalmat1 Co nas otacza- troche historii 25.10.06, 16:10
                                                    kaziu napisal
                                                    "Zamykania się w swoistych
                                                    gettach. To co najbardziej znamy z naszego podwórka to getta żydowskie."

                                                    to musi byc chyba przejezyczenie???
                                                    o ile mi wiadomo to zydow do gett zamykano a nie oni SIE zamykali.
                                                    to ostatnie byloby mozliwe gdyby miec klucze zarowno do wejscia jak i wyjscia.

                                                    co sie tyczy twoich rozwazan nt. emigracjji i zwiazanej z nia izolacji, to
                                                    podziwiam znajomosc realiow bez potrzeby bezposrednich doswiadczen!
                                                  • kazimierzp Getta! 25.10.06, 20:32
                                                    Słownik języka polskiego podaje taką definicję słowa "getto":
                                                    "getto
                                                    1. «część miasta zamieszkana przez mniejszość narodową, rasową lub religijną»
                                                    2. «w czasie II wojny światowej: przymusowo zamknięta dzielnica żydowska»
                                                    3. «odizolowana społeczność, rządząca się własnymi prawami, niechętna ludziom z zewnątrz»
                                                    Jak więc widzisz ta nazwa ma szersze znaczenie niż to co poprzez tragiczną historię II wojny światowej nam w pamięci zapadło i w takim właśnie szerszym znaczeniu tę nazwę zastosowałem.
                                                    Patrząc na historię narodu żydowskiego to należy ze smutkiem stwierdzić, że gdyby nie zamykali się właśnie w takich gettach to jako naród już dawno by znikneli z mapy świata. Równocześnie poprzez odcinanie się od innych budzą niechęć wielu innych nacji czy wyznawców, czasami przybierająca tak tragiczne działania jak zbrodnie niemieckie, choć wcześniejsze i późniejsze pogromy w innych krajach też bywały - ale nie na taką skalę.
                                                    Trudno w tym momencie stwierdzić co jest w tych działaniach słuszniejsze. Naszymi polskimi bohaterami są m.innymi Drzymała i dzieci Wrześnieńskie, a oni przecież też dla zachowania polskości zamykali się w swoistym getcie! Każdy musi sobie powiedzieć co dla niego w życiu jest najważniejsze: tożsamość narodowa, wyznaniowa, czy też dobre i pełne kontakty z innymi wśród których przychodzi nam żyć!
                                                    Ja uważam, że kiedy jedzie się do innego kraju, żyje się wśród innych ludzi i chce się byc traktowany z całą powagą to nalezy szanować i dostosowywać się do środowiska w którym przychodzi nam żyć. Z drugiej strony dla przybyszy powinnismy być serdeczni i tolerancyjni, ale nie musimy zgodzić się aby przybysze narzucali nam swój styl życia!
                                                    Co w tym wszystkim jest najważniejsze!?!
                                                  • Gość: Ewa odpowiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 00:15
                                                    Macie racje, choc mnie nie chodzilo o az tak sieriozna dyskusje.Kazdy z nas ma
                                                    inne doswiadczenia, moze nie inne jesli chodzi o tresc, ale miejsca czy
                                                    sytuacje.Wracajac do turystow ktorzy mnie najbardziej interesuja, to zauwazylam,
                                                    ze sa nacje ktore uwazaja sie za cos lepszego. Oczywiscie sa to male grupy i nie
                                                    koniecznie odzwierciedlaja zachowania ogolu. Niemcy i Amerykanie uwazaja sie za
                                                    tych lepszych, od tubylcow np.Zadziwiaja mnie ludzie, ktorzy jada ogladzc
                                                    dalekie kraje i nie chca jesc tamtejszego jedzenia. Czego oni sie spodziewaja i
                                                    o czym mysla? Zadawalaja sie frytkami, jajkami, a kiedy ich nie ma to nie wiem
                                                    co jedza. Czesto wiedza lepiej i wyrabiaja sobie opinie na podstawie
                                                    niesprawdzonych wiadomosci.My tez nie jestesmy lepsi, a moze takie zachowania sa
                                                    wszedzie. W kazdym narodzie sa rozne postawy,a jednak powtarzajace sie.
                                                    Ela a gdzie Ty sie podziewalas? Marysia ma wnuka.
                                                    Nemo pisz dalej, ciekawe te Twoje sprawozdania.
                                                  • Gość: Henry Re: odpowiedzi IP: 209.245.22.* 26.10.06, 16:15
                                                    Ja moglbym z Toba dyskutowac na temat turystow. Bardzo duzo podrozuje i nie
                                                    mozna uogolniac. Twoje spostrzezenia sa napewno trafne ale odnosza sie do
                                                    nieduzej grupy tak Amerykanow jak i Niemcow. Ktos obserwuje Polakow jako
                                                    turystow tez moglby powiedziec to samo. Jeszcze za czsow studenckich gdy
                                                    prowadzilem obozy w NRD i Wegrzech spotykalem sie z duza grupa, najczesciej
                                                    kobiet ktore nie chcialy niczego z tamtejszej kuchni nawet skosztowac. Wszyscy
                                                    Amerykanie ktorych znam, ktorzy byli w Polsce poprostu zakochali sie w polskim
                                                    jedzeniu nie mowiac juz o piwie. Na kazde party musze gotowac bigos, robic
                                                    barszcz, golabki, flaki i inne specjaly kuchni polskiej, nawet taki
                                                    niepopularny w USA smalec. Wiec jeszcze raz nie mozna nic uogolniac.
                                                  • Gość: NEMO Re: Co mnie otacza IP: *.saix.net 25.10.06, 10:00
                                                    Oficjalnych, czyli urzedowych jezykow jest 11- do wyboru do koloru. Mozna
                                                    jeszcze doliczyc kilka,ktore czesto sie spotyka choc urzedowymi nie sa. Z
                                                    europejskich np portugalski, wloski czy tez grecki. Jedna z milych cech kraju
                                                    jest akceptacja faktu ( i nie ukrywanie ), ze jestesmy inni ( w sensie kultury,
                                                    jezyka, zwyczajow ) choc jednoczesnie tacy sami ( jako ludzie i obywatele).
                                                    Zasadniczo dalej w szkolach ucza angielskiego oraz afrikaans. Istnieje problem
                                                    wprowadzenia do szkol innych jezykow oficjalnych, gdyz brakuje odpowiednio
                                                    wyksztalconej kadry. Angielski staje sie jezykiem dominujacym, choc ludzie,
                                                    gorzej lub lepiej, sa w stanie poslugiwac sie dwoma lub trzema jezykami.
                                                    Napisalem angielski, ale jest to bardzo zlozone. Prowincja to dalej dominacja
                                                    afrikaans i jezykow lokalnych. Wiele miast tak naprawde to osrodki jezyka
                                                    afrikaans. Pomine "interior" ale wspanialy, oswiecony Kapsztad, serce ( na tych
                                                    terenach) kolonialnej Wielkiej Brytanii, taki chyba tutejszy Krakow to wlasnie
                                                    powszechnosc afrikaans.


                                                    Ciag dalszy nastapi


                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Henry Re: Co mnie otacza IP: *.225.213.255.Dial1.Denver1.Level3.net 25.10.06, 18:08
                                                    Reka powoli sie goi. Mialem w piatek operacje na carport tunnel. Bolala mnie
                                                    jak diabli. Dzisiaj juz jest lepiej i jutro ide do pracy. Mam dosc siedzenia w
                                                    domu. I tak nic nie moge robic.Bardzo sluszne Twoje i Kazika uwagi o enklawach
                                                    jedno narodowosciowych lub religijnych, Nic bardziej nie denerwoje mnie gdy
                                                    slysze od takich ktorzy nie znaja jezyka, nigdzie poza swoim gettem nie byli, o
                                                    tym jacy to wszyscy amerykanie sa durni.Dotyczy to wszystkich znanych mi grup
                                                    narodowosciowych ale Polakow szczegolnie.Znam malzenstwo polskie uwazajace sie
                                                    za kwiat inteligencji ktore kiedys gdy do klubu polskiego przyprowadzilem grupe
                                                    Amerykanow powiedzialo mi. my z Amerykaninami sie nie zadajemy, to kompletni
                                                    durnie, nie ma o czym z nimi rozmawiac. Odpowiedzialem im ze zeby rozmawiac
                                                    najpierw potrzeba znac ich jezyk.Ja bylem w tej dobrej sytuacji ze mialem zone
                                                    Amerykanke, mialem amerykanska rodzine i poznalem wielu wspanialuch ludzi,
                                                    Amerykanow, roznego pochodzenia, religi i ras. Oczywiscie cholota jest wszedzie.
                                                    Mysle ze kiedys bede mogl ugoscic Was u siebie i poznac was z prawdziwa
                                                    Ameryka, nie taka z Chicago czy NY. Zapraszamdo pieknego Colorado. W tym roku
                                                    znowu bedziemy goscili grupe uczniow z Ziebic. To juz 12 lat wymiany uczniow.
                                                    Jestem bardzo zadowolony ze wlasnie dzieki tym durnym Amerykanom mlodziez z
                                                    malej polskiej miejscowosci moze zapoznac sie z zyciem rodzin w USA, z kultura
                                                    i zwyczjami. Ze moze zobaczyc ze sa inne zwyczaje, inna kultura i religie ale
                                                    ludzie sa tacy sami. A tak przy okazji to od kilku miesiecy mamy w kosciele
                                                    Katolickim mlodego ksiedza z Polski, ktory ukonczyl turaj seminarium. Nawet i
                                                    on jest inny niz ksieza w Posce a Kosciol Katolicki rozni sie bardzo od tego w
                                                    Polsce.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Mysza Re: Co mnie otacza IP: *.universalplastics.com 26.10.06, 13:55
                                                    Zrobilo mi sie lzej po przeczytaniu Henryka wypowiedzi..Amerykana widziana
                                                    przez niego i jego odczucia sa zbiezne z moimi.
                                                    Pracuje razem z Polakami i czuje sie inna, na swoj sposob odseparowana.
                                                    Dlaczego? dlatego, ze nie pasuje do reszty smietanki polskiej - maz nie Polak,
                                                    mowie po angielsku, mam znajomych roznych grup kulturowych, jezykowych,
                                                    rasowych - jest to mi niestety wytkniete i uwazane za cos zlego. A ja odstaje i
                                                    jest mi z tym dobrze. Innosc jest interesujaca, swoje znam i czasem mi za
                                                    nas,Polakow, wstyd ..
                                                    Ciekawe jest tez to, ze Henryk zauwazyl roznice miedzy kosciolem katolickim w
                                                    Polsce a USA. Kosciol z Polski jest pelen trwogi, kar, piekla i kary Boskiej.
                                                    Kosciol z USA to kosciol milosci, przebaczenia, nadzieji. Od lat nie chodze na
                                                    polskie msze, bo burze sie na slowa ksiezy, ktorzy tylko potrafia straszyc
                                                    Panem Bogiem.
                                                    Zycze Henrykowi szybkiego powrotu do zdrowia, a reszte serdecznie pozdrawiam
                                                  • kazimierzp Bóg jest miłością! 26.10.06, 15:07
                                                    W jednej z pieśni kościelnych są słowa: "Bóg jest miłością, miłuje nas!" i tak
                                                    ja widzę i czuję że powinne być podstawowe zasady chrześcijaństwa! Nieżyjący
                                                    już niestety ksiądz Józef Tischner twierdził, że rolą kapłana jest lanie
                                                    balsamu na krwawiące rany, a wielu naszych faroszy woli te rany rozdrapywać.
                                                    Chyba to wynika z ich jakichś kompleksów czy co!?!?
                                                    Dlatego do urzędników pana Boga, bez względu na wyznanie, podchodzę zawsze z
                                                    dystansem. Wolę sam chłonąć i przeżywać to wszystko co nas otacza, a jeszcze
                                                    bardziej w otoczeniu bliskich sobie ludzie do których i Was (zwłaszcza tych
                                                    spierających się) zaliczam!
                                                  • Gość: Henry Re: Co mnie otacza IP: 209.245.22.* 26.10.06, 16:22
                                                    Dziekuje za zyczenia. Jestem juz w pracy. Co do reszty to widze ze pomimo ze
                                                    mieszkasz w duzym skupisku Polakow mamy podobne opinie. To temat rzeka.
                                                    Podstawa mojego sukcesu bylo wtopienie sie w srodowisko amerykanskie a przy tym
                                                    zachowanie korzeni polskich i podkreslanie ich w sensie bardzo pozytywnym. U
                                                    nas w Brighton nie znajdziesz chyba osoby ktora by na Polske i Polakow
                                                    powiedziala jedno zle slowo. Wczoraj pilem piwo w towarzystwie ludzi, lacznie z
                                                    pania senator, ktorzy byli w Polsce lub ich dzieci byly tam na wymianie. Nawet
                                                    nie wiesz jak to milo slyszec o Polsce tylko pozytywy. Mlodziez z pierwszej
                                                    grupy ma juz okolo 30lat. Maja swoje rodziny i to doswiadczenie przekazuja
                                                    dalej.
                                                  • Gość: Mysza Re: Co mnie otacza IP: *.universalplastics.com 26.10.06, 17:20
                                                    Chicopee ma prawa miejskie, ale to bardzo male miasteczko - ok. 64 tys i jak
                                                    na warunki amerykanskie to mala miescina. Ciekawostka jest to, ze okolo 60% to
                                                    ludzie pochodzenia polskiego podtrzymujacy tradycje polskie, dumni z tego, ze
                                                    sa pochodzenia polskiego. Ja na kazdym kroku takze podkreslam, ze jestem z
                                                    Polski, bo nie mam czego sie wstydzic - ostatecznie ten kraj mnie wyksztalcil,
                                                    a tylko sytuacja ekonomiczna spowodowala, ze szukalam szczescia w swiecie.
                                                    Boli jednak to, ze my Polacy, mamy tendecje generalizowania i jak slusznie
                                                    zauwazyles przyszywania latek np."Amerykanie to durnie" - i za to mi wstyd.

                                                    Mi tez jest milo slyszec pozytywnie o Polsce. Jeden z moich bylych szefow
                                                    ozenil sie z Polka - najpierw zakochal sie w zonie, a potem w naszym kraju -
                                                    jest w Polsce kilkakrotnie i nie moze sie opowiedziec. Ale... no wlasnie... ale
                                                    zadal mi ostatnio pytanie dlaczego Polacy mieszkajacy w USA (najnowsza
                                                    emigracja) roznia sie tak bardzo zachowaniem od rodakow w Polsce; Madrkowanie,
                                                    upartosc, zawzietosc.... no wlasnie..

                                                    Chec asymilacji pomoglaby naszym rodakom decydujacym sie na stala emigracje ,
                                                    co nie oznacza ze musieliby zrezygnowac z tradycji i zaprzeczyc tym kim sa i
                                                    skad pochodza

                                                    ale to temat rzeka...
                                                    Pozdrawiam jeszcze raz
                                                  • Gość: Henry Re: Co mnie otacza IP: 209.245.22.* 26.10.06, 17:39
                                                    No wlasnie.... dla czego? A co do malzenstw to moja znajoma byla juz w Polsce
                                                    12 razy w ciagu 11 lat. Zakochala sie w Polsce i Polakach do tego stopnia ze
                                                    ozenila syna z Polka. Najpierw namowila mnie zebym znalazl jej Polke, ale
                                                    koniecznie z Polski na gosposie. Potem oczywiscie wszystko zrobila zeby sie
                                                    pobrali. Dzisiaj sa szczesliwym malzenstwem. Ci co byli kilka razy w Polsce
                                                    zadaja mi te same pytania co Twoi znajomi. Dla czego....?
                                                    U nas dzisiaj burza sniezna do rana spadlo ponad 30 cm mokrego ciezkiego
                                                    sniegu. Jak tak dalej pujdzie to bedzie sniezna i dluga zima. Takiej nie bylo
                                                    juz 10 lat. A starzy mowia ze pododa tutaj jest w 10 letnich cyklach. Moze to i
                                                    prawda?
                                                  • Gość: Mysza Re: Co mnie otacza IP: *.universalplastics.com 26.10.06, 18:11
                                                    a my jeszcze cieszymy sie zlota jesienia.... ale to juz niestety niedlugo;
                                                    lisci coraz wiecej opada- jest co grabic i z tego najbardziej cieszy sie moj
                                                    syn - moze sie porzucac na usypane kupki.. i w to moj graj..

                                                    O tej zimie slyszalam dzisiaj w porannych wiadomosciach - zaczelo sie od Salt
                                                    Lake City i zapowiadano, ze idzie w kierunku Colorado.. i juz z tego co
                                                    donosisz zrobilo sie bialo. brr... jeszcze nie chce o tym myslec - wole juz te
                                                    liscie

                                                    a jesli chodzi o zony Polki.. mloda generacja meska, ktora przyjechala w latach
                                                    80 do USA tez szuka zon Polek - nie tyle co do milosci, ale jako przyszle zony
                                                    gosposie - bo uprane, ugotowane, posprzatane i zadbane, a pan jest
                                                    wladca...ciarki przechodza, ze tak niestety mysli meska czes tutejszej meskiej
                                                    Polonii - bardziej jednak podoba mi sie model tutejszy - przynajmniej mi znany -
                                                    odpowiedzialnosc malzenska - bez podzialow, partnersko - i do garow i do
                                                    zarzadzania

                                                    chyba dostanie mi sie za to po glowie.... a niech tam.



                                                  • Gość: Henry Re: Co mnie otacza IP: 209.245.22.* 26.10.06, 20:09
                                                    Od kogo masz dostac po glowie. Odpowiadajac za siebie, zawsze uwazalem taki
                                                    uklad. Moze dla tego ze moj tato tez lubial gotowac. Jednak sprzatajacego lub
                                                    pioracego nigdy jego nie widzialem. O przepraszam, raz gdy kupil taka wielka
                                                    czeska pralko-wirowke. Ale to byl tylko jedyny raz.
                                                  • Gość: plis Re: Co mnie otacza IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 26.10.06, 21:27
                                                    Co do mnie Myszko, to w praktyce realizuję z niezłym skutkiem, model jaki zdaje
                                                    się nie brałas wogóle pod uwage. Do Kazi należą resorty od finansów,
                                                    zarzadzenia, prania, prasowania, gotowania po sprzątanie. Wszystkie pozostałe
                                                    są domena moją. No i w każdym niemal żoninym resorcie, mam jakiś swój suwerenny
                                                    departamencik. Po prostu, nie jestem zachłanny na władzę. W Warszawie mam rząd,
                                                    w Kielcach wojewodę i prezydenta miasta, w domu żonę. Wszyscy oni zgodnie dbają
                                                    o moje dobro, niewątpliwie i nieustannie. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Ewa Re: Co mnie otacza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 00:16
                                                    Heniu cos sie nie wgryzasz ostatnio w moje wypowiedzi, nigdy niczego nie
                                                    uogolniam i tak napisalam ostatnio.I napisalam tez ,ze kazdy z nas ma rozne
                                                    doswiadczenia i przemyslenia.
                                                    Mysza ma chyba taki charakter jak ja.Pomimo,ze jestem w kraju tez szukam innosci
                                                    ,a nasze forum jest tego przejawem.
                                                    Polacy potrafia byc okropni, na szczescie mozna z nich zrezygnowac i znalesc
                                                    takich jak my tu wszyscy.
                                                    Jesien tegoroczna jest bajkowa,nie musze isc do parku,zatyka mnie na widok
                                                    wlasnego ogrodu, kolory teczy i jaskrawe niebo i ciagle cieplo, do sniegu
                                                    daleko, tylko ciebie Heniu zasypalo.
                                                    A w parku na lawkach tabunami siedza starsi panowie i gadaja zawziecie o wojnie,
                                                    zaczepilam niedawno samotnie siedzacego i zapytalam czemu z tamtymi nie siadzie,
                                                    a on na to - moje dziecko,oni tacy nudni - ale bylo mi milo z powodu tego dziecka.
                                                  • Gość: Mysza innosc.. IP: *.universalplastics.com 27.10.06, 14:25
                                                    moze dlatego Stany mnie ujely - ze w tym wielkim kotle imigracyjnym mozna
                                                    spotkac ludzi z calego swiata, ktorzy z jednej strony dbaja o tradycje i
                                                    pochodzenie, a z drugiej zarazaja to innoscia - oferujac nie tylko egzotyczne
                                                    potrawy, ale inne spojrzenie na swiat od mojego - i to jest najbardziej
                                                    ujmujace;
                                                    Poznawanie innych kultur wywoluje we mnie dystans i pokore. Nakazuje cisze, aby
                                                    przemyslec, spojrzec jeszcze raz na te sama rzecz z innego punktu - a noz sie
                                                    okaze, ze nie mam racji, albo ze wlasnie ja mam... innosc to dla mnie
                                                    weryfikacja tego co jest mi znane z tym co nowe i czerpanie, i uczenie sie na
                                                    nowo...ze moze byc inaczej..


                                                  • Gość: WIKA Re: innosc.. IP: *.ri.ri.cox.net 27.10.06, 18:56
                                                    Niewiele rzeczy da sie porownac z poczuciem wspolnoty.Lubimy uczestniczyc,
                                                    przynalezec na rownych prawach, patrzec w jednym kierunku , przezywac
                                                    jednolitosc. Po to sie pije alkohol albo uprawia rytualne herbatki.Dlatego
                                                    odkrywa sie w sobie poklady serdecznosci kiedy wszystkich snieg zasypie albo
                                                    woda zaleje albo ogien spali......