Gość: Rafis
IP: *.wro.vectranet.pl
03.10.06, 00:19
Kto zrobi porządek z inwestorami, którzy zapomnieli o swoich obowiązkach?
Rozgrzebane miasto
Przemysław Ziółek, Andrzej Rodziewicz, Bartłomiej
Na terenie po byłym dworcu PKS-u stanie 14-piętrowy biurowiec. Dziura w ziemi
w samym centrum miasta, jeden z wyrzutów sumienia władz Wrocławia, zniknie.
Inne rozpoczęte, a następnie zapomniane inwestycje, dalej będą straszyć
Deptak na Oławskiej, Dworzec Główny PKP i Panorama Racławicka - to miejsca
odwiedzane przez tysiące turystów. Aż dziw, że goście mają o nas dobre
zdanie. Dlaczego? Bo w ich pobliżu są najbardziej szpetne punkty stolicy
Dolnego Śląska - budowy, na których od lat nic się nie zmieniło.
Przy placu Konstytucji 3 Maja za metalowym płotem rośnie las. Ale są szanse
że wkrótce to się zmieni. Tak przynajmniej zapewniają przedstawiciele firmy
Maripol, która kilka lat temu została właścicielem tego teren.
- Mamy pozwolenie na budowę 14-piętrowego budynku - mówi wrocławski architekt
Zbigniew Walas, projektujący biurowiec, który powstanie w tym miejscu. Jego
budowa powinna ruszyć wiosną. Jednak to tylko jeden z punktów, gdzie będzie
lepiej.
Ludzie mieszkający wokół mają już dość mieszkania obok.
- Narkomani i dom publiczny pod gołym niebem otwarty dzień i noc - mówi
Arleta Wójcik, która od czterech lat ogląda plac z okna. - Już kilka razy
słyszałam, że mają tu coś zbudować. Uwierzę, jak zobaczę - dodaje.
Witają ich rudery
Ale nie tylko tam turystów może zaskoczyć szpetny widok. Co widzą wjeżdżając
do miasta? Od strony autostrady, przy ul. Kobierzyckiej - stojący od wielu
lat szkielet niedokończonego biurowca Wrocławskiego Przedsiębiorstwa Robót
Telekomunikacyjnych. Turyści wysiadający z autobusów pod Panoramą Racławicką
od razu widzą zarośnięte zielskiem Wzgórze Polskie. A gdy później idą z Rynku
w kierunku pl. Dominikańskiego, muszą patrzeć na ruiny drukarni przy
Wierzbowej.
W najgorszej sytuacji jest Wzgórze Polskie. O ten teren toczy się sądowy bój.
Gmina w 1996 r. sprzedała go francuskiej firmie Ingetech, jednak inwestor nie
wywiązał się z obowiązku rozpoczęcia budowy i urzędnicy postanowili zabrać mu
wzgórze. Sprawa trafiła do sądu. Po trwającym pięć lat procesie, pod koniec
2004 r. zapadł wyrok nakazujący zwrot terenu gminie. Ingetech nie zgodził się
z tym werdyktem. i złożył apelację.
- Kilka dni temu Sąd Najwyższy przyjął nasz wniosek o kasację wyroku, z
którym nie zgadzamy się - mówi Jacek Łempicki, pełnomocnik firmy Ingetech.
Zanim Wzgórze Polskie trafi na kolejny przetarg, minie więc co najmniej pół
roku. Bo gmina nie zaryzykuje sprzedaży przed werdyktem sądu.
To nie zabytki
Pozostałe działki i budynki mają swoich właścicieli, ale ci ociągają się z
rozpoczęciem budów. Biurowiec przy ul. Kobierzyckiej kilka lat temu kupiła
Wyższa Szkoła Zarządzania i Finansów. Miała wybudować tam swoją siedzibę. Do
dziś prace nie ruszyły.
Wrocławskie firmy miały wynajmować powierzchnie biurowe w budynku, na miejscu
dawnej drukarni przy ul. Wierzbowej. Biurowiec chciała postawić szwedzka
firma NCC, która kupiła teren. Ale już pozbyła się działki. Następny
właściciel też ja sprzedał, a obecny nie chce ujawniać swojej nazwy, ani
planów dotyczących budowy.
Nie budujesz - tracisz
Dlaczego gmina nie robi nic, by pospieszyć inwestorów?
- Bo w przypadku gdy są właścicielami terenu nie możemy nakazać im niczego -
mówi Grzegorz Roman, dyrektor Departamentu Architektury i Rozwoju
wrocławskiego magistratu. - Gdyby to były budynki zabytkowe, moglibyśmy
wystąpić do konserwatora z zawiadomieniem, że właściciel nie dbając o nie
pogarsza ich stan. A to jest podstawą do zabrania budynku lub nakazania
remontu. Trwa to długo, ale coś można zrobić. Działki to co innego. W tym
przypadku możemy upominać jedynie za to, że na działce panuje bałagan -
dodaje. Uspokaja jednak, że nie grozi nam wielki wysyp nowych działek, na
których inwestorzy zapomnieli o budowach.
- Od kilku lat w umowie sprzedaży każdej gminnej działki zaznaczone jest, że
jeśli inwestor w danym czasie nie rozpocznie prac, będziemy mogli zabrać mu
sprzedany teren - mówi Grzegorz Roman.
Historia pustego placu
Ostatni autobus z dworca PKS przy pl. Konstytucji 3 Maja odjechał 16 maja
1994 r. Po kilku latach Skarb Państwa sprzedał teren prywatnym osobom
powiązanym z korporacją budowlaną Janusza Polewczyka. Działka ma powierzchnię
4800 m kw. Nowy właściciel zaplanował wybudowanie tam m.in. hotelu na 220
miejsc. Kłopoty zaczęły się już przy wkopaniu pierwszej łopaty.
Kiedyś bowiem część obecnego pl. Konstytucji 3 Maja zajmował cmentarz
żydowski. Co prawda jeszcze przed II wojną światową miasto odkupiło parcelę
od gminy żydowskiej, a cmentarz został przeniesiony.
Jednak we Wrocławiu rozpoczęła się dyskusja, czy w takim miejscu należy
budować cokolwiek. Nie wiadomo, czy z tej przyczyny, ale po wykonaniu
nielicznych robót ziemnych właściciel gruntu sprzedał go warszawskiej spółce
Zapol, powiązanej z Maripolem. Od tego czasu nic się tam nie dzieje.
_________________