Dodaj do ulubionych

Recenzja z dolnej półki.

15.11.01, 00:22
Oglądałem przedstawienie "Homlet" w teatrze "Kalambur" z którego refleksjami
podzielił się z czytelnikami portalu gazety Leszek Pułka. Nie mogę się
powstrzymać przed zacytowaniem i skomentowaniem pewnych co dziwaczniejszych
fragmentów tego zdumiewającego tekstu.

Leszek Pułka:
"We wrocławskiej realizacji pastiszu "Hamleta" z pewnością najsmaczniejsze były
tartinki na popremierowym bankiecie."

Pastisz to utwór będące świadomym naśladownictwem jakiegoś stylu lub tekstu.
Jeśli ten spektakl naśladował ( w formie parodii, groteski albo jekiejkolwiek
innej) Hamleta Szekspira to obawiam się, że oglądałem jakieś całkiem inne
przedstawienie. Spektakl opowiada o sytuacji w której prowincjonalny teatr
przygotowuje się do wystawienia "Hamleta". Pastisz stylu drogi panie to byłoby
mniej więcej coś takiego:
Oryginał: "We wrocławskiej realizacji pastiszu "Hamleta" z pewnością
najsmaczniejsze były tartinki na popremierowym bankiecie. "
Pastisz: "W tekście Leszka Pułki najbardziej inteligentnym fragmentem wywodu
była kropka po ostatnim zdaniu."

Leszek Pułka:
"Prawdę o nas reżyser i autor Andrzej Celiński zamknął w słowach przez l u d z
i w r a ż l i w y c h nadal uważnych za wulgarne. Ściera, wóda i telefon
komórkowy jako metafory współczesnych postaw wydały mi się banalne, ograne i
zwyczajnie prostacze."

Ściera i wóda jako metafory współczesności ? Znaki naszych czasów ? Ich
wyróżnik ? Coś co zaistniało na przełomie wieków ? Jako metafory ? Ściera to
ściera sprzątaczka wyciera nią podłogę, aktor grający szefa teatru dzwoni z
telefonu czyli robi z nim to co się robi z telefonem... Rzeczywistość to
rzeczywistość i nie odczaruje pan problemu ściery i wódy nazywając go banalnym.
Domyślam się , że zalicza się pan do "ludzi wrażliwych", ja także (któż w końcu
sam siebie do nich nie zalicza) niemniej jednak nie czułem się obrażony ani nie
zauważyłem wulgarnej intencji wpisanej w przesłanie spektaklu, co najwyżej w b
o h a t e r ó w tej historii. Falstaff to także postać w sporym stopniu
wulgarna, że już o bohaterach różnych "Schoping and Fucking" nie wspomnę.

Leszek Pułka:
Ściera, wóda i telefon komórkowy jako metafory współczesnych postaw wydały mi
się banalne, ograne i zwyczajnie prostacze."

Cóż zrobić drogi panie recenzencie , rzeczywistość sportretowana w spektaklu j
e s t banalna i prostacza. Jej portretu chyba nie da się przedstawić w
koronkach i złoconej ramie. Ale jako widz musiałbym wykazać maksymalnie złą
wolę, albo całkowitą ślepotę ,żeby nie zauważyć interpretacyjnego nawiasu w
jaki rzeczywistość ta została ujęta przez Celińskiego, choćby przez zderzenie
jej z nutą czystej poezji której jak sam pan twierdzi zabrzmiała szlachetnie, a
której sensu w zderzeniu z "prostactwem i banałem" jak obiektywnie pan
przyznaje - nie udało się panu zrozumieć. Tak się składa, że pracuję na
uniwersytecie i nie jedną już widziałem sytuację rozgrywającą się po
habilitacyjnym bankieciku wśród luminarzy humanizmu, przy których wulgarność i
prostactwo zachowań bohaterów "Homleta" jest jak kwilenie niemowląt. Jeśli żywi
pan iluzję iż bycie człowiekiem wykształconym albo znawcą sztuki oznacza zawsze
subtelność i wyrafinowanie to podziwiam pana naiwność.

Leszek Pułka:
"Homlet" jest także najzwyczajniej wtórny wobec lekkich, błyskotliwych komedii
Bogusława Schaeffera, skonstruowanych na podobnej zasadzie zderzenia banału i
idealizmu, głupoty i wyrafinowanej filozofii (słynne "Tercety" i "Kwartety")((

To samo pisano o tekstach Schaeffera w chwili ich pojawienia się na scenach
porównujac je z "lekkimi i błyskotliwymi" komediami Mrożka i Głowackiego (!).
Niewiele tu dla mnie podobieństw do Schaeffera jeśli oczywiście pominąć temat
zderzenia niskiego z wysokim . Tylko, że wtedy musielibyśmy sięgnąć do
Arystofanesa i stwierdzić, że Schaeffer jest wobec niego "wyraźnie wtórny"

Leszek Pułka:
Gdy Mrożek, Schaeffer, u Włochów Fo śmieją się z błazeńskich czapek filozofów w
wielkim i lekkim stylu, Celiński niemal sadza widzów na kuble z brudną wodą po
zmywaniu podłóg.

Jak zatem wrażliwy panie Leszku przedstawić ludzi którzy mają wrodzoną
skłonność do wylewania na innych kubłów pomyj, w dodatku robią to w formie
eleganckiego dyskursu obficie cytując Szekspira i Goethego ? Albo takich
którzy plują jak czarna Mamba jadem na odległość, a intencja dopatrywania się
we wszystkim niskich pobudek i głupoty zaślepia ich do tego stopnia, że nie
widzą nic poza czernią, którą tak bardzo pragną widzieć nawet tam gdzie jej nie
ma ? Otóż wydaje mi się, że wartością tekstu granego w "Kalamburze" ( tego
którego ja oglądałem na szeregowym przedstawieniu) jest przedstawienie takiej
właśnie paskudnej duchowej konstrukcji - niskiej i prymitywnej intencji
dokopania i oplucia drugiego człowieka , którą skrywa elegancki i pełny
swady "bon mot". Przedstawiony w spektaklu portret miernotki walącej w
przeciwnika cytatem z filozofa albo wieszcza to niech mi pan wierzy postać
przeraźliwie rzeczywista. Cokolwiek pan pisze o kubłach pomyj pomieszanych z
Szekspirem - pisze pan w jakimś stopniu o pewnym specyficznym typie kanalii
(bohaterze sztuki) racjonalizującej teoriami, ideami i zręcznymi
sformułowaniami swą irracjonalną niechęć (czasami pełną jadu nienawiść) do
wszystkiego co nie mieści się w jej ciasnym pojęciu kanonu dzieła sztuki.

Leszek Pułka:
W swej sztuczce zmieszał oryginał Szekspira z Hamletem-kazirodcą, Ofelią-
zamaskowanym transwestytą i dyrektorem teatru, który mówiąc: "Być albo nie
być", tarza się po podłodze.

Być może przedstawienie zmieniło się od czasu premiery, ale z tego co pamiętam
dyrektor teatru nie tarza się po podłodze mówiąc "być albo nie być". Jest to
jeden z najspokojniejszych fragmentów spektaklu, pięknie i refleksyjnie
wypowiedziany tekst - jakby chwila prawdy o marnej sytuacji ludzi teatru, tekst
mówiony prawie szeptem (musiałem wytężać słuch), intymny i poetycki. Nawiasem
mówiąc wydaje mi się na miejscu, że ludzie teatru wyrażają swoje frustracje
tekstem dramatycznym . Homlet kazirodca i Ofelia zamaskowany transwestyta to
pomysły postaci - reżysera, której bzdurność autor spektaklu wyśmiewa, a nie
jak zdaje się pan sugerować akceptuje jako swoje własne idee.

Leszek Pułka:
"Gdy Mrożek, Schaeffer, u Włochów Fo śmieją się z błazeńskich czapek filozofów
w wielkim i lekkim stylu"

W jakich jednostkach mierzy pan wielkość stylu tak różnych i nierównych autorów
jak Mrożek, Schaeffer i Fo ?

Leszek Pułka:
Mnie to bawi średnio, choć jasne, że czasem rezygnujemy z godności osobistej,
ustępując przed chamstwem.

Nie takie to całkiem jasne i oczywiste skoro wyniki ostatnich wyborów tak
strasznie zaskoczyły i zszokowały nasze wrażliwe elity do których jak
zrozumiałem pan także się zalicza

Oczywiste, że wóda dla wielu nadal jest lekiem na całe zło.

Postać pijaka to postać złożona i piękna na swój tajemniczy i przekorny sposób -
polecam lekturę "Pod Wulkanem" i ostatniej nagrodzonej nagrodą "Nike" książki
Jerzego Pilcha

Leszek Pułka:
Naturalne, że marzymy o posiadaniu insygniów władzy nawet tak mizernych jak
klucz do gabinetu.

Że o posadce estetycznej wyroczni bawiącej się w arbitra dobrego smaku (szef
teatru) nie wspomnę. Pokusa sądzenia i wydawania arbitralnych opinii
podpartych prostacką i banalną niechęcią i ciasnotą umysłową jest ogromnie
silna i także daje iluzję władzy nad duszami. „Sądzę więc jestem ponad
sądzonymi” to jedno z pospolitszych złudzeń ludzi zajmujących się nauką i
sztuka. Śmieszne ale prawdziwe.

Leszek Pułka:
Prawdą jest i to, że chamstwu, wódzie i chorym ambicjom ulegają także artyści
teatru. Ale jaki stąd wniosek dla nas?

Mimo wszystko pisać o teatrze z miłością a nie nienawiścią. Nie mogę się oprzeć
wrażeniu , że autor jednak lubi swoich pokracznych bohaterów i na swój sposób
im współczuje. W końc
Obserwuj wątek
    • lora Re: Recenzja z dolnej półki. 15.11.01, 14:01
      Nareszcie ! Nareszcie ktoś dobrał się do Pułki. Czytam od czasu do czasu
      recenzje mr. Pułka i z podziwu wyjść nie mogę, że redakcja trzyma go na etacie.
      Czytam sporo o teatrze, ale tak złośliwego typka , tak tendencyjnie i
      niechętnie bnastawionego do tego co ogląda jeszcze nie spotkałam. No cóż,
      prowincja i jej typowe pyskówki. A jeszcze ten ton "z wysokości" znawcy. Śmiech
      na sali. Podejrzewam ciężkie urazy z okresu młosdości. Może zdawał na PWST i go
      nie przyjęli ?
      • Gość: pio Re: Recenzja z dolnej półki. IP: 195.94.218.* 15.11.01, 17:08
        lora napisał(a):

        > Nareszcie ! Nareszcie ktoś dobrał się do Pułki. Czytam od czasu do czasu
        > recenzje mr. Pułka i z podziwu wyjść nie mogę, że redakcja trzyma go na etacie.
        >
        > Czytam sporo o teatrze, ale tak złośliwego typka , tak tendencyjnie i
        > niechętnie bnastawionego do tego co ogląda jeszcze nie spotkałam. No cóż,
        > prowincja i jej typowe pyskówki. A jeszcze ten ton "z wysokości" znawcy. Śmiech
        >
        > na sali. Podejrzewam ciężkie urazy z okresu młosdości. Może zdawał na PWST i go
        >
        > nie przyjęli ?

        Lora! Bingo!!! Pan Pułka zdawał do naszej wrocławskiej szkoły teatralnej i przepadł z kretesem!!! Ten pan
        to chodzący kompleks! Ktoś kiedyś rzekł (chyba Zdrojewski...), że przerażający jest poziom współczesnej
        krytyki teatralnej, bo tworzą ją już nie niespełnieni aktorzy, którym się nie udało, ale wręcz kolesie, którzy
        nawet nie potrafili nimi zostać...

        • Gość: tt Re: Recenzja z dolnej półki. IP: 192.168.0.* 01.12.01, 17:32
          zdawałem do pwst. nie zdałem. nie mam kompleksów. nie piszę recenzji.
      • kwazar Re: Recenzja z dolnej półki. 15.11.01, 19:28
        nie wiem czy zdawal, ale na pewno pisał jakąś smutną poezję, której nikt czytać
        nie chciał. Coś tam wydał, ale nie sądzę, by sprzedał choć jeden egzemplarz.
        Potwierdza się więc teoria kompleksów rodem z młodości... co za koleś..
      • Gość: goj Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 09:31
        Zamiast skakać po Pułce przczytajcie recenzję I.Niebiał
        Może to nie "Tadeusz Nowak, Urszula Kozioł, Lothar Herbst, Leszek Szaruga,
        Jacek Łukasiewicz, Stefan Chwin, Stanisław Rosiek, Zbigniew Joachimak, Anna
        Czekanowicz, Marianna Bocian" ale o Homlecie pisze inaczej niż nasz zoilek.
        CYTUJĘ:




        Homlet - upadek czy przystosowanie?
        Ilona Niebał
        2001-10-29
        Oliviero Toscani w swojej książce „Reklama. Uśmiechnięte ścierwo” pisał, że
        wkrótce cały świat dreptać będzie na pasku telewizji i reklamy. „Wstępujemy –
        jego zdaniem – w rzeczywistość, sponsorowaną przez Coca-Colę, McDonalda,
        Microsoft i IBM pod sympatycznym przewodnictwem jakiegoś Cyber-Berlusconiego”.
        Czy formułując swoją tezę mógł przypuszczać, że wśród „dreptających” znajdzie
        się teatr?

        W spektaklu zagra Niunia, która ma ascendent w Wydziale Kultury i Śliczna
        dlatego, że gra wszędzie. Jedna będzie okręcona wężem do odkurzacza a druga w
        zastępstwie wachlarza będzie z porównywalną gracją używać na przykład żelazka.
        Na scenie okablowanej kablem sponsora przestanie być ważna sztuka, jej sens i
        wartość. Ważne będzie to, jak zrobić spektakl, by miał dobre notowania na
        giełdzie. Teatr jako instytucja, nie mając wyboru, wystawi jedynie sztuki,
        które będą w stanie przebojem wejść na parkiet.
        Przed taką rzeczywistością ostrzega spektakl „Homlet” Andrzeja Celińskiego.
        Pretekstem do takiej misji jest spotkanie Dyrektora Teatru (Bogdan Grzeszczak)
        z Twórcą (Wojciech Ziemiański). Spłaszczony i uniżony do granic możliwości
        Twórca chce uzyskać aprobatę u Dyrektora. Nie jest to zwykła rozmowa. Szybko
        przekształca się w wyścig koncepcji z towarzyszeniem duchów i dziwnych zdarzeń.
        Są odwołania między innymi do Kantora, Grotowskiego i Czechowa. Kolejne sceny
        odkrywa przed widzem Sprzątaczka (Elżbieta Wróblewska), sama dziwiąc się temu,
        co się dzieje. Okazuje się, że Dyrektor działa pod presją trudnych realiów, a
        żyjącego ideami Twórcę można w końcu przekonać do wszystkiego, włącznie z
        obsadzeniem Niuni i Ślicznej.

        Wydarzenia w Teatrze Ogromnym (nazwa widnieje na wielkiej skrzyni ustawionej na
        scenie) to ciąg ekstatycznych, zadymionych scen i komicznych kwestii. Każdy,
        kto wychodzi z teatru zapewne długo będzie pamiętał teatralnego maklera z
        laptopem, komisję szaleńczo obskakującą Twórcę, czy niesamowity taniec w rytm
        piosenki „Kalinka moja”.

        Temat obecnego stanu kultury, a w szczególności teatru, poruszony w taki sposób
        nie nuży. Najpierw rozbawia, chwilami zaskakuje, by czasem przerazić. Gdy w
        miejsce teatru za sprawą dwóch budowlanych robotników powstaje Pomnik Twórcy
        Teatru, przychodzi czas na zastanowienie, czy taka będzie przyszłość
        dzisiejszych scen. Komiczną szansę na jednak lepszą prognozę daje sam pomnik.
        Ryba poruszająca ogonem i głową śpiewa Don’t worry, be happy.

        Czas na wybór takiego tematu przez Andrzeja Celińskiego wydaje się odpowiedni.
        Nie jest niestety za wcześnie, by mówić o konieczności zmian w polskim teatrze,
        ani na szczęście za późno by te zmiany próbować wprowadzać. Jedno jest pewne –
        samo wołanie „Jerzy, wróć...” z myślą o Grotowskim ani słuchanie optymistycznej
        ryby nie pomoże.

        Odpowiedź na pytanie „teatr upadnie czy się przystosuje?” nie może być prostym
        wyborem jednej z możliwości. Teatr musi poszukiwać, a nie czekać, co przyniesie
        mu kolejny dzień i z trudem zdobyty sponsor. Powroty do dawnych tradycji zwykle
        są tylko marną ich namiastką. Nowe koncepcje i nowi twórcy to przyszłość
        teatru. Z takim przekonaniem być może ani nie upadnie, ani się nie przystosuje.
        Przetrwa.

        Homlet, reż. Andrzej Celiński, teatr k2, premiera – 28 października 2001r.

        Ilona Niebał

    • kwazar Re: Recenzja z dolnej półki. 15.11.01, 16:04
      Człowieku! Kim Ty jesteś?!!! Szacunek, szacunek i jeszcze raz szacunek!!!!!
      Cudowna replika! Cudowna!!! Mądra, logiczna, trafna w każdym szczególe. To
      trzeba opublikować!!! Zgadzam się z Toba w najdrobniejszym szczególe!!! Aleś
      napisał!!!!!!!!!! No brak mi słów!!!! GRATULUJĘ!!!!
    • Gość: bromden Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.11.01, 16:13
      Uwazajcie, bo traficie do oslej lawki.
    • Gość: dlugopis Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.foxboro-eckardt.com 15.11.01, 16:55
      Ladna riposta ze strony wardejna. Tylko chyba serwer obciol koncowke wypowiedzi.
      To musi byc dobry spektakl skoro pan Pulka tak go obsmarowal.
      Czy ktos inny z forum juz ogladal, jakie wrazenia ?
      • nitka Re: Recenzja z dolnej półki. 16.11.01, 08:48
        Ja widziałam. Na początku jest bardzo zabawnie, ale im bliżej końca tym
        straszniej. Dwa indywidua walczą ze sobą i wogóle nie zauważają, że
        równocześnie z ich pyskówką jakieś bliżej niezidentyfikowane siły w miejsce
        teatru stawiają pomnik. Na koniec występuje śpiewająca ryba/pomnik - puenta jak
        z Monthy Pytona . Spektakl mi się podobał. Byłam na nim z moim chlopakiem
        aktorem, który pokładał się ze śmiechu (podobno portret środowiska bardzo
        udany, a on czytał tam dodatkowo rozmaite smaczki lokalne) . Są dwie piękne
        sceny z cytatami z Kantora i Grotowskiego , których panowie dyrektor o reżyser
        wypychają za scenę (za dobrzy na ich teatr). Polecam.
        • Gość: misiek Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 18:51

          Ryba na końcu jest dwuznaczna . Tak naprawdę nie do końca wiem czy to jest
          optymistyczne przesłanie w stylu Hoolywoodzkim, czy ironia.
          misiek
          • Gość: lora Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 19:02
            Misiu ! Śpiewająca ryba w stylu Hoollywoodzkim stylu ? Przestań....
            lora
    • wardejn Re: Recenzja z dolnej półki. 15.11.01, 21:23
      Ciąg dalszy recenzji recenzji Leszka Pułki (nie wszystko się zmieściło)

      Leszek Pułka:
      Prawdą jest i to, że chamstwu, wódzie i chorym ambicjom ulegają także artyści
      teatru. Ale jaki stąd wniosek dla nas?

      Mimo wszystko pisać o teatrze z miłością a nie nienawiścią. Nie mogę się oprzeć
      wrażeniu , że autor jednak lubi swoich pokracznych bohaterów i na swój sposób
      im współczuje. W końcu portretując reżysera dokonuje czegoś w rodzaju aktu
      samobiczowania




      Leszek Pułka:
      Czego więcej się dowiadujemy ze sztuki Celińskiego nad to, że gdy pijaczyna
      bełkocze Mickiewiczem czy Szekspirem, to staje się błaznem? Pijaczek, nie
      poeta, gdyż mimo drwin słowa poetów bronią się w tym spektaklu zadziwiająco
      skutecznie.

      Otóż to. Pijak cytujący Szekspira to już nie jest zwykły pijak. Czasami to co w
      człowieku najlepsze pojawia się w stanie upojenia.. Poezja w spektaklu wydaje
      się być użyta bardzo świadomie jako przeciwwaga dla małego światka teatralnych
      podchodów. Dlatego działa tak silnie.

      Leszek Pułka:
      Tylko one na tej scenie są zdumiewająco piękne i prawdziwe - wszystko inne,
      dopisane przez autora to hucpa i koszarowe dowcipy.

      Nie pamiętam w tekście, żadnych grubych dowcipów. Hucpa sugeruje kłamstwo, a ja
      zbyt wiele takich pijanych manifestów widziałem, żeby nie wierzyć w ich
      realność.

      Leszek Pułka:
      Podobnie głębokie jak u Celińskiego prawdy o życiu usłyszymy w pierwszym
      tramwaju, który zatrzyma się na przystanku przy ul. Szewskiej, gdy wyjdziemy z
      k2.

      Bo sporo tym tramwajem dojeżdża profesorów na pobliski uniwersytet, a ich
      sytuacja w dużym stopniu przypomina tę ze spektaklu (sponsorzy, targi o granty
      etc)

      Leszek Pułka:
      Trochę żal aktorów, bo Wojciech Ziemiański jako Reżyser ujawnił wielki talent
      komediowy. Nie po raz pierwszy widzę, że ten aktor Teatru Polskiego świetnie
      panuje nad ciałem - w "Homlecie" nawet stał tak, jakby siedział. Drobne sypki
      dykcyjne to koszt premiery, a banalność ruchu scenicznego to ewidentne błędy
      reżyserskie. W kabarecie zresztą raczej się markuje niż gra, i to było widać.

      Dawno już nie widziałem tak ciekawie i z poświęceniem, żeby nie powiedzieć
      błyskotliwie zagranego przedstawienia. Nie ma co żałować aktorów bo
      teatr "Kalambur" to o ile wiem impresariat i nikt ich nie zmusza do grania w
      czymś w czym zagrać nie chcą. Czyżby byli idiotami ?

      Leszek Pułka:
      Bogdan Grzeszczak jako Dyrektor teatru był poprawnie zabawny - jak zawsze. Ten
      aktor ma vis comica jak Buster Keaton i potrafi się poświęcić (w końcu wylewa
      kubeł wody na własną głowę). Reszta ról to już kabaret po polsku - średni
      wdzięk, średni humor, średni talent, a ponieważ z pewnością nie ma rzeczy
      śmieszniejszej nad zderzenie patosu sztuki z trywialnością życia, znakomita
      większość publiki umierała ze śmiechu, widząc Sprzątaczkę z rurą od odkurzacza
      uplecioną wokół głowy, przymierzającą się do roli Ofelii (Elżbieta Wróblewska).

      Na spektaklu który ja widziałem publiczność zamilkła widząc sprzątaczkę z rurą
      na głowie. Dla mnie sens tej sceny to profanacja. Liryczna piosenka Ofelii z
      rurą na głowie to czysty smutek dziwactw i banału współczesnego teatru
      szukającego oryginalności na siłę i lawirującego pomiędzy rozmaitymi naciskami.
      Sprzątaczka Ofelia to raczej zbrukana przez głupotę czystość a nie numer do
      rozśmieszania. Sporo zależy od tego co się chce w tym obrazie zobaczyć.

      Leszek Pułka:
      Można oczywiście przyjść na spektakl, by śmiać się z głupstw do woli.

      Tu zgoda z głupstw śmiać się należy. Czy to źle , że oglądając "Mieszczanina
      Szlachcicem" śmiejemy się z jego prostactwa pretensjonalności i głupoty ?

      Leszek Pułka:
      Nie rozumiem tylko, po co Celiński poniewiera w interludiach Szekspira,
      Mickiewicza, Słowackiego z Grotowskim i Cieślakiem w roli "Księcia Niezłomnego"
      na dokładkę?

      O ile nie jestem głuchy i ślepy to Grotowski pojawia się w spektaklu jako
      wyrzut sumienia i obraz kontrastujący z pseudo twórczymi bełkotami reżysera i
      dyrektora teatru. To oni negatywni bohaterowie tej sztuki, a nie Celiński
      (autor) poniewieraja wielkie legendy polskiego teatru (walenie księcia w głowę
      gongiem)

      Leszek Pułka:
      Pod wódeczkę i koreczek wystarczyliby "tanie dranie" z "Kabaretu Starszych
      Panów",

      Nie, nie panie Leszku. Po obronie pewnej pracy doktorskiej doszło kiedyś w
      mojej przytomności do sceny w której pijany w sztok promotor uzasadniał świeżo
      upieczonej atrakcyjnej doktorantce konieczność udania się do sypialni,
      imperatywem odpowiedzi na wezwanie jego pijanej twarzy do aktu dialogu w duchu
      filozofii Bubera i Levinasa. W tym wypadku pod wódeczkę i panienkę przydały się
      nie "Tanie dranie", ale awangarda współczesnych teorii filozoficznych
      wypowiadanych trzeba przyznać z dużą dozą pijackiego ferworu. Nie powiem, żebym
      gorszącej tej sceny nie obejrzał z zainteresowaniem. Podczas spektaklu stanęła
      mi przed oczami jak żywa.

      Leszek Pułka:
      Hamlet wódy by nie ruszył.

      Ale aktor, podejrzewam ruszy.

      Leszek Pułka:
      "Bez sponsora można piknąć jedynie Dulską" - mówi Dyrektor, chcąc przed trzecim
      aktem pokazać na scenie reklamę odkurzacza. I to jako puenta sztuczki
      Celińskiego jest jakieś potworne kłamstwo. Kilka tygodni temu oglądaliśmy
      genialnego "Woyzecka" Wilsona, romantyczną ramotę, która okazała się genialnym
      widowiskiem. Na scenie była prawdziwa sztuka, a wśród widzów wzruszenie -
      sponsorzy zostali na okładce programu.


      Drogi panie Leszku. Obejrzałem wczoraj na Polsacie "The Truman show". Ta
      zjadliwa, mądra i przepiękna krytyka świata zdominowanego przez reklamę i
      marketingową hucpę przerywana była przez stację nadawczą „Polsat”co dwadzieścia
      minut blokami reklamowymi sławiącymi proszek do prania i gumę do żucia. To nie
      kłamstwo to rzeczywistość. Tej ironii nie wymyśliłby żaden scenarzysta.
      Reklama wciska się wszędzie. Pojawi się także w spektaklach teatralnych -
      możemy być pewni. Łatwo chwalić "Woyzecka" i Wilsona którego uznały
      już największe autorytety. Rozpływając się nad tym rzeczywiście wspaniałym
      spektaklem nie ryzykuje pan zbyt wiele. Co do poruszenia - spektakl "Homleta" ,
      który oglądałem zakończył się owacją na stojąco. Czyżby upadek "potęgi smaku" i
      perwersyjne zamiłowanie teatralnego plebsu do "kubła pełnego pomyj" ?
      • Gość: bromden Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.11.01, 21:44
        O kurcze, Wardejn, napisales Pulce recenzje gorsza niz Pulka Homletowi.
    • Gość: Leszek P Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.11.01, 23:04
      Odpowiem krótko, w punktach, bo korzystam z gościny przyjaciół, a nie chcę ich
      katować rachunkiem.

      1. „Homlet” jest pastiszem – od tytułu po zdarzenia przywołujące sytuacje i
      postacie rodem z Hamleta, odgrywanie intryg z „Hamleta”, chwyt teatru w teatrze
      itp. – w którym prześmiany oryginał(y) miesza(ją) się z tekstem Celińskiego,
      który je komentuje, ujmuje w nawias, obraca na nice itd. Słownik czytałem,
      pojęcie rozumiem. Nie mogę odpowiadać za to, co i kiedy Pan oglądał.

      2. Telefon komórkowy, o którym Pan z lubością wspomina przeszedł już do języka
      jako „skrzydlata myśl” we frazie „skóra, fura i komóra” i jest metaforą
      współczesnej postawy konsumenckiej. O „szmaciarzach” pisał już Jacek
      Łukasiewicz 30 lat temu – w teatrze jej praktyczność (zwłaszcza po zabawach
      Schaeffera) także nie jest z rzeczy świata tego.

      3. Nie jestem wrażliwy, lecz gruboskórny i zimny jak lód.

      4. Bohaterowie klną jak szewcy – słowami autora jak mniemam – trzeba czy nie.
      Resp. wulgaryzują świat przedstawiony, co sprawia, że Sienkiewiczowskie (od
      Kuby) „wszystko chuj” staje się obligiem dla odbiorcy [sala rechotała do łez].
      Pan tego nie rozumie?.

      5. Faktycznie, nie zauważyłem „interpretacyjnego nawiasu, w jaki rzeczywistość
      ta została ujęta przez Celińskiego” – „nuty czystej poezji” są w sztuce
      wykpione. Niech pan idzie do kina na „Amelię” – zobaczy Pan, co to są „nuty
      czystej poezji” wtopione w życie.

      6. A propos „sytuacji rozgrywających się po habilitacyjnym bankieciku wśród
      luminarzy humanizmu” - proszę zmienić uczelnię, żaden problem. Ja pracowałem na
      czterech (dwóch europejskich) nigdy nie miałem takich doznań. Umiem wybierać
      przyjaciół i przełożonych. Czasem po prostu odmawiam współudziału – to się
      opłaca.

      7. „Jak zatem wrażliwy panie Leszku przedstawić ludzi, którzy mają wrodzoną
      skłonność do wylewania na innych kubłów pomyj, w dodatku robią to w formie
      eleganckiego dyskursu obficie cytując Szekspira i Goethego”?
      Nie przedstawiać, szkoda czasu – „nie rzucajcie pereł przed wieprze” – mówił
      mój guru.

      8. Punkt dla Pana, faktycznie, tarza się przed i po „być albo nie być”.

      9 „W jakich jednostkach mierzy pan wielkość stylu tak różnych i nierównych
      autorów
      jak Mrożek, Schaeffer i Fo” – w ilości wzruszeń, jakich dostarczają.

      10. Wynik wyborów mnie nie zaskoczył. Przynajmniej dwa razy dziennie bywam
      wśród „zwykłych” ludzi. Widzę i słyszę. Nie rozumiem.

      11. „Postać pijaka to postać złożona i piękna na swój tajemniczy i przekorny
      sposób - polecam lekturę "Pod Wulkanem" i ostatniej nagrodzonej nagrodą "Nike"
      książki Jerzego Pilcha”.
      Czytałem obie książki. Są niedobre, apoteozują grzech i występek. Uważam, że
      nałogi należy leczyć, zamiast je popularyzować. (Prywatnie - „Nike” dla Pilcha
      to katastrofa „potęgi smaku” w Polsce). Mieszkam obok i pod alkoholikami – nie
      ma w tym nic tajemniczego ani pięknego - jest zło, przemoc i zniszczenie.

      12. „O ile nie jestem głuchy i ślepy to Grotowski (raczej Cieślak! - pl)
      pojawia się w spektaklu jako wyrzut sumienia i obraz kontrastujący z pseudo
      twórczymi bełkotami reżysera i dyrektora teatru” – nie zgadzam się z Panem,
      został przyjęty głośnym śmiechem a rybę-pozytywkę śpiewającą „don’t worry, be
      happy” publika przyjęła za dobrą monetę (sic!).

      13. Autor to nie Piłat, lecz reżyser tego „Homleta”, czyż nie?

      14. Każdy spektakl we Wrocławiu kończy się owacją na stojąco. Taka lokalna
      choroba. Rodzaj hemoroidów albo reumatyzmu (miasto leży nad Odrą).

      PS
      Do reszty forumowiczów:

      Nigdy nie zdawałem na PWST.
      Nie jestem niczyim kolesiem – starannie wybieram przyjaciół.
      W młodości nie miałem kompleksów – komplementowali mnie (jako poetę) m.in.
      Tadeusz Nowak, Urszula Kozioł, Lothar Herbst, Leszek Szaruga, Jacek
      Łukasiewicz, Stefan Chwin, Stanisław Rosiek, Zbigniew Joachimak, Anna
      Czekanowicz, Marianna Bocian [mam listy i recenzje, mogę okazać]. Przestałem
      pisać wiersze, gdy przeczytałem „Niepodległych nicości” Krynickiego a
      potem „Nieobjętą ziemię” Miłosza – uznałem, że takiej poprzeczki nie
      przeskoczę. Uważam to za powód do chluby.

      Leszek Pułka
      • Gość: tepy Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.11.01, 23:25
        Malkontenci wszystkich krajów, łączcie się! Waszy prezesem, wiceprezesem,
        skarbnikiem - przewodnikiem i guru bedzie LP! Hmm, a myslalem, ze tylko ja go
        nie lubie?
      • Gość: wardejn Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.01, 18:46
        Leszek Pułka:
        > 1. „Homlet” jest pastiszem – od tytułu po zdarzenia przywołuj
        > ące sytuacje i
        > postacie rodem z Hamleta, odgrywanie intryg z „Hamleta”, chwyt teat
        > ru w teatrze w którym prześmiany oryginał(y) miesza(ją) się z tekstem Celińskie
        > go,
        > który je komentuje, ujmuje w nawias, obraca na nice itd.
        > itp. –

        Leszek Pułka:
        Czyli "Hamlet" Szekspira jest pastiszem sztuki odgrywanej przed królem na
        zamówienie Hamleta bo , że pozwolę sobie pana zacytować są tam (w odgrywanej na
        dworze sztuce) obecne postacie rodem ze świata Hamleta (to podobieństwo sprawia,
        że Hamlet decyduje się na ten właśnie dramat) Mało tego Hamlet wywraca ten
        tekst "na nice" dopisuje swoje wątki, miesza ze swoim dzięki czemu dokładnie
        trafia w sumienie króla, celnie i prosto. Dlaczego przedstawienie "Homleta"
        trafiło właśnie w pana i wywołało aż taką furię nie mnie wyrokować. Myślę sobie ,
        że nawet panu się przydało choćby po to, żeby ostrzyć krytyczne pióro. Tylko
        czemu poświęca mu pan aż tyle uwagi , skoro uważa je pan za "sztuczkę" i , ze
        ponownie zacytuję pana post "szkoda czasu – „nie rzucajcie pereł przed wieprze” –
        Nie szkoda panu czasu na rzucanie pereł przed nas - "internetowe wieprze" ?

        > 2. Telefon komórkowy, o którym Pan z lubością wspomina przeszedł już do języka
        > jako „skrzydlata myśl” we frazie „skóra, fura i komóra”

        To powiedzenie ma już lekko licząc osiem lat. Myślę, że traktowanie komórki jako
        symbolu współczesności ma miejsce już tylko w krajach środkowej Azji. Pana
        bohater pozytywny Robert Wilson z pewnością korzysta z telefonu komórkowego. No
        cóż zarabia dobrze więc pewnie - "skóra , fura i komóra"

        Tu pozwolę sobie na mały żarcik. Otóż zestawię dwie pana wypowiedzi, w których
        niejako sam pan sobie stawia diagnozę.

        Leszek Półka o swojej spostrzegawczości:
        > 5. Faktycznie, nie zauważyłem „interpretacyjnego nawiasu, w jaki rzeczywi
        > stość ta została ujęta przez Celińskiego” – „>
        I auto-diagnoza Leszka Półki:
        > Nie jestem wrażliwy, lecz gruboskórny i zimny jak lód

        Pytanie: "czy jestem złośliwy zestawiając te dwa własnorecznie przez pana
        napisane zdania ?" Bo jeśli tak to jest dokładnie ten styl który pan stale
        wybiera opisując przedstawienia. Zestawia pan fragmenty wyrywając je z kontekstu
        i udowadnia pan tezę , którą jest aprioryczna negacja. Mam wrażenie, że ogląda
        pan spektakle będąc wyczulonym wyłącznie na błedy i potkniecia do tego stopnia,
        że nie jest pan w stanie zobaczyć niczego pozytywnego. Pan jak podejrzewam po
        prostu nie lubi teatru. Kubły pomyj, które wylewa pan nie tylko na Kalambur ale i
        inne spektakle wybaczy pan wskazują na niewybaczalną u recenzenta cechę -
        nienawiść do środowiska teatralnego ufundowaną na jakimś osobistym urazie. >

        > 9 „W jakich jednostkach mierzy pan wielkość stylu tak różnych i nierównyc
        > h
        > autorów
        > jak Mrożek, Schaeffer i Fo” – w ilości wzruszeń, jakich dostarczają

        Mnie wzruszył "Homlet". Jedna ze smutniejszych sztuk o paskudnej sytuacji teatru
        i kultury w kraju "Samoobrony"


        > 11. „Postać pijaka to postać złożona i piękna na swój tajemniczy i przeko
        > rny
        > sposób - polecam lekturę "Pod Wulkanem" i ostatniej nagrodzonej nagrodą "Nike"
        > książki Jerzego Pilcha”.
        > Czytałem obie książki. Są niedobre, apoteozują grzech i występek. Uważam, że
        > nałogi należy leczyć, zamiast je popularyzować. (Prywatnie - „Nike”
        > dla Pilcha
        > to katastrofa „potęgi smaku” w Polsce). Mieszkam obok i pod alkohol
        > ikami – nie
        > ma w tym nic tajemniczego ani pięknego - jest zło, przemoc i zniszczenie.

        Tej opinii nie komentuję , bo ona komentuje się sama.

        >
        > 13. Autor to nie Piłat, lecz reżyser tego „Homleta”, czyż nie?


        Ma pan rację Autor to Piłat. Umywa ręce od panoszącego się wszędzie chamstwa i
        złej woli przebranych (że użyję ewangelicznego stylu) w płaszcz szlachetnych idei
        >
        14. Każdy spektakl we Wrocławiu kończy się owacją na stojąco. Taka lokalna
        > choroba. Rodzaj hemoroidów albo reumatyzmu (miasto leży nad Odrą).

        No wie pan, to już gruba przesada, a "hemoroidy" to coś jakby "koszarowy dowcip".
        Bywam na spektaklach przynajmniej raz w miesiącu i nie zauważyłem objawów tej
        groźnej choroby. Trochę pokory w stosunku do głupich widzów. Teatr to nie jest
        sztuka tworzona z myślą o recenzentach.
        • Gość: PL Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.11.01, 22:11
          przecież to pan(in) zaczął, ja tylko odpowiedziałem. Też źle?
      • zoli Re: Recenzja z dolnej półki. 20.11.01, 09:27
        jakie kpiny z poezji ? Raczej z marnego teatru ktory z niej robi skonczoną
        kaszane. Wszystko co sie wydarza to sa opowiesci z glowy rezysera, dyrektora i
        sprzataczki. "Sen dyrektora" mowi sprzataczka i uderza w gong palka. Nie
        zauwazyl pan tego ?
    • kwazar Re: Recenzja z dolnej półki. 16.11.01, 10:17
      1. Panie Leszku Pułka, doprawdy z wielką radością zafunduję Panu bilet na
      HOMLETA. A to po to, aby wybrać się tam z Panem w nadziei, że wskaże mi Pan owe
      wulgaryzmy, których się Pan tak okrutnie przyczepił.
      2. Rozumiem, że gdyby dyrektor w HOMLECIE posłużyl się tradycyjnym telefonem na
      sznurku, to nie miałby Pan nic przeciwko temu? Telefon komórkowy już panu nie
      odpowiada, bo dopatruje się Pan w nim jakichś dziwnych analogii. Obawiam się,
      że już niedługo w ogóle niemożliwym będzie zadowolenie pana, a to dlatego, że
      świat idzie na przód. Dzisiaj już nawet stacjonarne telefony potrafią nie mieć
      sznurka. Chętnie pokażę, gdyby próbował pan podważać prawdziwość moich
      twierdzeń.
      3. Dla mnie osobiście nie ma żadnego znaczenia czy Pan zdawał do tej PWST czy
      nie i czy Pana wiersze są dobre czy nie. Wiem jednak na pewno, że nawet gdyby
      okazały się one czymś bardzo 'niezjadliwym' ja nie byłbym w stosunku tak bardzo
      zjadliwy jak Pan w stosunku do wszystkiego co się Panu nie podoba. Na pewno
      podarowałbym sobie sformułowania typu 'hucpa' , 'wierszyczki' , nie robiłbym
      wycieczek do fizjonomii ich autora 'lekko opasły poeta' i takie tam. Krótko
      mówiąc na pewno nie uciekłbym sie do Pańskiego stylu....
      4. ..... miałem jeszcze i 5 i 6 aż do 12, ale już mi się nawet nie chce. Już
      Pańskie pierwotne zarzuty były mocno dyskusyjne. pańska odpowiedź jest żałosna
      i tyle
      • Gość: Jureek Re: Recenzja z dolnej półki. IP: 62.8.156.* 16.11.01, 10:43
        kwazar napisał(a):

        (...)

        Nie mogę się ustosunkować, bo nie widziałem przedstawienia.

        > Pańskie pierwotne zarzuty były mocno dyskusyjne. pańska odpowiedź jest żałosna
        > i tyle

        Nie wiem, czy żałosna, z powodów j.w. Natomiast bardzo pozytywnie oceniam fakt, że pan P. w ogóle
        odpowiedział. Zyczyłbym sobie, żeby i inni, o których się tu pisze, nie tylko czytali, ale i czasami zadali
        sobie trud odpowiedzi.
        Pozdrawiam
        Jurek
        • Gość: wędzonka Re: Recenzja z dolnej półki. IP: 156.24.231.* 16.11.01, 14:44
          Gość portalu: Jureek napisał(a):

          > kwazar napisał(a):
          >
          > (...)
          >
          > Nie mogę się ustosunkować, bo nie widziałem przedstawienia.
          >
          > > Pańskie pierwotne zarzuty były mocno dyskusyjne. pańska odpowiedź jest żał
          > osna
          > > i tyle
          >
          > Nie wiem, czy żałosna, z powodów j.w. Natomiast bardzo pozytywnie oceniam fakt,
          > że pan P. w ogóle
          > odpowiedział. Zyczyłbym sobie, żeby i inni, o których się tu pisze, nie tylko c
          > zytali, ale i czasami zadali
          > sobie trud odpowiedzi.
          > Pozdrawiam
          > Jurek


          Dodam ze ten facet wzbudza kontrowersje jak nasza fontanna, co samo w sobie tez
          jest pozytywne. Oby tylko nie palowal Marshy! :)
          • Gość: marsha Re: Recenzja z dolnej półki. IP: 192.168.0.* 16.11.01, 21:45

            >
            > Dodam ze ten facet wzbudza kontrowersje jak nasza fontanna, co samo w sobie tez
            >
            > jest pozytywne. Oby tylko nie pałował Marshy! :)

            już nie zaczynam pseudo-dyskusji z panem P. ,bo mogłoby się to znów
            zakończyć "groźbami". dzięki miły kolego za troskliwość :))

            również jestem za tym,aby Gazeta wydrukowała cały ten wątek!
      • Gość: PL Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.11.01, 10:44
        Tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Bez pozdrowień.
        PL
        • kwazar Re: Recenzja z dolnej półki. 16.11.01, 11:22
          wreszcie napisał pan coś zgodnego z prawdą. Ja jednak w odróżnieniu od Pana
          serdecznie Pana pozdrawiam. I na tym właśnie polega różnica nie tylko między
          Panem a mną, ale między Panem a zdecydowaną większością ludzi.
    • laurra Re: Recenzja z dolnej półki. 16.11.01, 11:25
      Byłam na „Homlecie”. Oprócz sporej uciechy miałam jako świeżo upieczony
      magister filologii (praca dotyczyła polskich realizacji „Hamleta” ) niezłą
      zabawę w śledzenie rozmaitych stylów i cytatów wplecionych w akcję sztuki.
      Powiedzieć o „Homlecie”, że jest pastiszem „Hamleta” to pomyłka (chyba, że
      bierze się pod uwagę sam tytuł). Całość jest zbudowana na pastiszach co
      najmniej kilku dramatów i teatralnych stylów. Z literackich pierwowzorów
      doszukałam się następujących: Schaeffer, Szekspir, Czechow, Kantor, Mickiewicz,
      Słowacki, Ionesco, z teatralnych – Swinarski, Kantor, Grotowski, Warlikiowski,
      Lupa i Zioło. Moim zdaniem pomysł na przedstawienie spraw teatru poprzez
      poprzez style i cytaty teatralne i dramatyczne okazał się ciekawy i zabawny.
      Szczególnie scena ze zjawą klnącego żołnierza z „Wielopola, Wielopola” T.
      Kantora. Ciekawe jest to, że w obrębie pastiszu szekspirowskiej sceny
      rozgrywającej się w komnacie matki Hamleta pojawia się wewnętrzna scena, która
      jest już nie pastiszem, a raczej cytatem z „Wielopola, Wielopola”. Zamiast
      ducha ojca (jak w „Hamlecie”) pojawia się żołnierz z „Wielopola”. Pretensje
      reżysera o kwestie artystyczne są tu jakby przewrotką pretensji Hamleta do
      matki. Żołnierz podobnie jak duch ojca w „Hamlecie” pojawia się jako wyrzut
      sumienia. Wojciech Ziemiański (świetny w tej roli) krzyczy oryginalnym tekstem
      Szekspira „ Czy tu przybyłeś aby skarcić syna który roztrwonił twe wielkie
      dziedzictwo” ? Czyli, że reżyser – postać ze sztuki- uważa się za artystycznego
      spadkobiercę Kantora (cha, cha, cha), który sprzeniewierza się swojej „misji
      artystycznej” idąc na kompromisy z głupawym dyrektorem (który jest tutaj jakby
      odpowiednikiem króla-stryja). Nawiasem mówiąc ciekawa jestem, czy pan recenzent
      przekleństwa żołnierza, które są dokładnym cytatem ze spektaklu „Kantora” uznał
      właśnie za owe „koszarowe dowcipy”, które tak go zbulwersowały.
      • kwazar Re: Recenzja z dolnej półki. 16.11.01, 12:09
        Lauro, najdroższa.....
        "Daremne żale, próżny trud, bezsilne złożeczenia..."
        pan pułka L. ma wizję swą i nic jej nie odmieni

        Ale to miło, że znalazła się kolejna osoba, która utwierdza mnie w przekonaniu,
        że jestem normalny. Przyznam szczerze, że już myślałem, że ze mną coś nie tak,
        bo mi sie spektakl również szalenie podobał.
      • Gość: PL Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.11.01, 12:15
        Nie sposób w jednozdaniowym lidzie powiedzieć że „Homlet” jest pastiszem nie
        tylko "Hamleta" (oczywista gra słów), bo jest! [por. "Słownik terminów
        literackich" red. J. Sławiński i inni], ale także Schaeffera, Szekspira,
        Czechowa, Kantora, Mickiewicza, Słowackiego, Ionesco i dzieł teatralnych
        Swinarskiego (?), Kantora, Grotowskiego, Warlikiowskiego (?), Lupy (?) i Zioły
        (?). Takiego menu na dobry początek żaden czytelnik nie wytrzymałby, bo połowa z
        tych nazwisk to pełna egzotyka.
        Moim zdaniem - i o tym napisałęm - "pomysł na przedstawienie spraw teatru poprzez
        style i cytaty teatralne i dramatyczne" nie okazał się wcale ciekawy i zabawny,
        lecz szmoncesowy i wtórny. I naprawdę nie warto wikłać połowy słownika
        biograficznego reżyserów czy pisarzy dla sztuki klasy B, tak jak do "Trędowatej"
        nie przykłada się narzędzi odczytujących "Pałubę" - i tyle.

        Pana Jureeka (jak to odmienić? oczywiście pozdrawiam), nie pozdrawiam
        internetowych chuliganów.
        Szanuję uwagi i opinie wszystkich państwa, ale ze zrozumiałych względów raczej
        ich nie podzielam.
        PL
        • kilia Re: Recenzja z dolnej półki. 16.11.01, 13:44
          Jeżeli pan Leszek Pułka uważa arcydzieło literatury światowej, czyli powieść
          Malcolma Lowry'ego "Pod Wulkanem" za - cytuję: 'niedobre' - to chyba nie tylko
          nie rozumie tego, co ogląda, ale również tego, co czyta. Nabieram w związku z
          tym podejrzeń, iż nie rozumie także tego, co pisze.
          Serdecznie pozdrawiam i zanurzam się w "anielskiej" lekturze Jerzego Pilcha.
          Malec:)))
    • pszczolowski Recenzja z dolnej półki -moze by ja na gorna dac ? 16.11.01, 14:57
      hmm, to w sumie pokrzepiajace, ze spektakl teatralny i osoba krytyka potrafi
      wzbudzic tyle rzeczowej dyskusji i ze prawdziwa cnota etc ....
      Moze z Forum nie jest jeszcze tak zle.
      GW powinna chyba wydrukowac ten dialog Pulka - Wardejn, bo jest tego wart .
      bzzz serdeczne
      • stteffa Re: Recenzja z dolnej półki -do Pana Pułki 16.11.01, 15:05
        Drogi Panie Leszku!
        Bardzo nam Pana żal za te napaści na Pana! Jesteśmy słuchaczkami Radia "Maryja".
        Ma Pan rację, trzeba tępić grzech i występek!
        Nie widziałyśmy tego "Homleta", ale z tego, co Pan pisze wynika, że jest to coś
        wyjatkowo obrzydliwego i na pewno na to pójdziemy, żeby to z całą surowością
        potępić.
        Łączymy się z Panem duchowo i modlimy się za Pana.
        Stefania i Jola z Brochowa.
        • Gość: dlugopis Re: Recenzja z dolnej półki -do Pana Pułki IP: *.foxboro-eckardt.com 16.11.01, 15:26
          :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          Az sie poplakalem
          • Gość: tepy Re: Recenzja z dolnej półki -do Pana Pułki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.11.01, 15:51
            W takim razie, moze spróbujemy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ludziom
            potrzebni są krytycy sztuki? A jeżeli tak, to jacy i czy krytyka ta powinna
            mieć jakieś granice?
            • Gość: dlugopis Re: Recenzja z dolnej półki -do Pana Pułki IP: *.foxboro-eckardt.com 16.11.01, 15:59
              Prawdziwy krytyk sztuki sie nie boji. Albo jakos tak ...
              • kinga!!! Re: Recenzja z dolnej półki -do Pana Pułki 16.11.01, 19:21
                Tak czytam i Pana recenzje i tą dyskusję na Forum i szlag mnie trafia jak poraz
                kolejny słyszę że coś jest do dupy ponieważ Panu i tylko Panu sie to nie
                spodobało. Może to uraz z dzieciństwa? Zmień Pan zawód i sam napisz scenariusz
                będzie Pan sam reżyserem, aktorem, inspicjentem, scenografem, horeografiem... i
                wtedy będzie najlepiej dla Pana! na koniec napisze Pan sobie krytyke bez
                krytyki nikt nie będzie chorował na "hemoroidy" !!!

                W nieciekawym świetle stawia Pan aktorów, widzów, reżyserów i wszystkich
                artystów ba całe społeczeństwo pisząc ciągle pesymistyczne i krytyczne nad
                wyraz opinie, coś tu jest nie tak!!!
                narazie tyle!!!!!!!!!!!!
            • Gość: lotar Re: Recenzja z dolnej półki -do Pana Pułki IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 22:38
              Krytykować każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. A granice ? Kłamstwo,
              zła wola, uprzedzenia, kompleksy... Złym krytykiem sztuki jest ten któremu nie
              wyszło w sztuce. Co tu gadać , to jednak potem ktoś czyta. Acha jeszcze
              wrzody. Jak czytam Pułkę mam wrażenie, że faceta bolał żołądek w momencie
              pisania i nawet słońce świeciło mu w negatywie, czyli zabierało światło.
              cze
    • partyline Re: Recenzja z dolnej półki. 16.11.01, 19:04
      Byłem widziałem, podobało mi się. Scena a'la Czechow arcyzabawna (bitwa
      na "achy"). Ryba też jest mocna. Co do krytyka - jego problem. Ja bym się nie
      przejmował. Dla mnie to sztuka klasy A
      • nitka Re: Recenzja z dolnej półki. 16.11.01, 19:15
        partyline napisał(a):

        > Byłem widziałem, podobało mi się. Scena a'la Czechow arcyzabawna (bitwa
        > na "achy"). Ryba też jest mocna. Co do krytyka - jego problem. Ja bym się nie
        > przejmował. Dla mnie to sztuka klasy A

        Za to Pułka to liga zdecydowanie okręgowa. Prowincjonalny pyskacz pokłócony z
        aktorami. Lepiej niech swoje sądy ogranicza do wędzonki we wrocławskich knajpach (
        ech ta niepowstrzymana skłonnność do "wymierzania sprawiedliwości widzialnemu
        światu" !
        pozdrawiam
        N.
        • Gość: Tirsa Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.11.01, 10:47
          Nitka... a cóż Ci zrobił nasz ulubiony Wędzonka, że na pożarcie go rzucasz??? ;-
          )))
          • nitka Re: Recenzja z dolnej półki. 17.11.01, 12:08
            Gość portalu: Tirsa napisał(a):

            > Nitka... a cóż Ci zrobił nasz ulubiony Wędzonka, że na pożarcie go rzucasz??? ;
            > -
            > )))

            Przepraszam Wędzonkę w istocie swej szlachetną i sympatyczną. Ale o czym może nie
            wszyscy wiedza, naszemu drogiemu pułkownikowi mało władzy sądzenia nad
            spektaklami. Ostatnio zaczął naśladować Bikonta i bawi się w wyrocznie w sprawach
            kulinarnych ! Pisze recenzje z knajp ! Jak Boga kocham ! Silny imperatyw
            Konradowski nie do przezwyciężenia - "wymierzanie sprawiedliwości widzialnemu
            światu". Jeszcze troche i zacznie pisać recenzje ze sklepow spozywczych i
            miejskich toalet.
            pozdrawiam
            N.

      • arturjan Re: Recenzja z dolnej półki. 16.11.01, 21:06
        Na początek chce powiedzieć, że nie widziałem spektaklu. Pewne elementy tej
        dyskusji skłoniły mnie jednak jako człowieka interesującego się filozofią do
        zabrania głosu . Otóż pewien niegłupi filozof , Edmund Husserl stworzył
        pojęcie tak zwanej intencjonalności, która w pewnym uproszczeniu głosi tezę, iż
        każdy akt spostrzeżeniowy zawiera intencję , to jest przymierza do postrzeganej
        rzeczywistości pewną gotową roboczą hipotezę , domniemującą po stronie
        przedmiotu postrzeżenia (tego co postrzegamy) jakieś
        charakterystyczne „uposażenie jakościowe”. Kiedy widzimy z daleka
        nierozpoznawalny kształt „przymierzamy” do niego rozmaite domniemania
        (człowiek ? duży kamień ? krzew ?). Tę hipotezę następnie weryfikujemy
        zbliżając się do nierozpoznawalnego kształtu eliminując początkowe fałszywe
        domniemania (rusza się , czyli nie kamień). Taka postawa wymaga jednak
        zawieszenia sądu wartościującego (do jakich zalicza się sądy estetyczne) czyli
        jak wymyślił Husserl tzw „epoche” . Wymaga to całkowitego odizolowania się od
        swoich subiektywnych uprzedzeń . Psychologia zna pojęcie tzw. „percepcji
        zawężonej” to jest takiej, która u ludzi owładniętych jakimś bardzo
        emocjonalnie nasyconym sądem wartościującym wywołuje zjawisko odcięcia
        wszystkich elementów spostrzeżenia, które nie zgadzają się z emocjonalnym
        tonusem światopoglądu. Np. Talib będzie widział w każdym chrześcijaninie
        wysłańca diabła i raczej nie będzie sobie w stanie przypomnieć pozytywnych cech
        jego osobowości, bo „intencjonalność” jego spostrzeżenia każe mu się skupiać na
        cechach które dają się dopasować do obrazu diabła. Recenzent spektaklu pan
        Pułka to człowiek zajmujący się na co dzień sztuką, a w dodatku jak
        przeczytałem – poeta. Ludzie zajmujący się sztuką przeważnie reagują
        emocjonalnie, ich sądy są zatem zabarwione intencjonalnie. Może dlatego
        właśnie, ze względu na jakiś element przedstawienia, który uruchomił w nim
        negatywne skojarzenia nie był w stanie dostrzec w nim pozytywów ? Nie czytam
        recenzji teatralnych, ale jeśli takie „czarne” zabarwienie innych opinii pana
        Pułki ma jak twierdzą dyskutanci charakter powtarzalny to może to wskazywać na
        taki właśnie dobrze znany psychologii fenomen.
        pozdrawiam serdecznie uczestników dyskusji
        Artur Klimaszewski
        • Gość: bromden Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.01, 00:05
          Nie widzialem przedstawienia i nie potrafie wypowiedziec sie, co do meritum. Ale
          patrzac z boku na spor widze wiecej intencjonalnosci w krytykach niz krytyce
          Pulki.

          Panie Leszku, moze napisalby Pan cos o filmach? Moglbym sobie wtedy wyrobic
          zdanie. (Rozumiem, ze Amelia sie Panu podobala. Czyli nie jest Pan przypadkiem
          beznadziejnym.)
          • nitka Re: Recenzja z dolnej półki. 21.11.01, 18:28
            Uwaga podpucha !!!
      • arturjan Re: Recenzja z dolnej półki. 16.11.01, 21:08
        Na początek chce powiedzieć, że nie widziałem spektaklu. Pewne elementy tej
        dyskusji skłoniły mnie jednak jako człowieka interesującego się filozofią do
        zabrania głosu . Otóż pewien niegłupi filozof , Edmund Husserl stworzył
        pojęcie tak zwanej intencjonalności, która w pewnym uproszczeniu głosi tezę, iż
        każdy akt spostrzeżeniowy zawiera intencję , to jest przymierza do postrzeganej
        rzeczywistości pewną gotową roboczą hipotezę , domniemującą po stronie
        przedmiotu postrzeżenia (tego co postrzegamy) jakieś
        charakterystyczne „uposażenie jakościowe”. Kiedy widzimy z daleka
        nierozpoznawalny kształt „przymierzamy” do niego rozmaite domniemania
        (człowiek ? duży kamień ? krzew ?). Tę hipotezę następnie weryfikujemy
        zbliżając się do nierozpoznawalnego kształtu eliminując początkowe fałszywe
        domniemania (rusza się , czyli nie kamień). Taka postawa wymaga jednak
        zawieszenia sądu wartościującego (do jakich zalicza się sądy estetyczne) czyli
        jak wymyślił Husserl tzw „epoche” . Wymaga to całkowitego odizolowania się od
        swoich subiektywnych uprzedzeń . Psychologia zna pojęcie tzw. „percepcji
        zawężonej” to jest takiej, która u ludzi owładniętych jakimś bardzo
        emocjonalnie nasyconym sądem wartościującym wywołuje zjawisko odcięcia
        wszystkich elementów spostrzeżenia, które nie zgadzają się z emocjonalnym
        tonusem światopoglądu. Np. Talib będzie widział w każdym chrześcijaninie
        wysłańca diabła i raczej nie będzie sobie w stanie przypomnieć pozytywnych cech
        jego osobowości, bo „intencjonalność” jego spostrzeżenia każe mu się skupiać na
        cechach które dają się dopasować do obrazu diabła. Recenzent spektaklu pan
        Pułka to człowiek zajmujący się na co dzień sztuką, a w dodatku jak
        przeczytałem – poeta. Ludzie zajmujący się sztuką przeważnie reagują
        emocjonalnie, ich sądy są zatem zabarwione intencjonalnie. Może dlatego
        właśnie, ze względu na jakiś element przedstawienia, który uruchomił w nim
        negatywne skojarzenia nie był w stanie dostrzec w nim pozytywów ? Nie czytam
        recenzji teatralnych, ale jeśli takie „czarne” zabarwienie innych opinii pana
        Pułki ma jak twierdzą dyskutanci charakter powtarzalny to może to wskazywać na
        taki właśnie dobrze znany psychologii fenomen.
        pozdrawiam serdecznie uczestników dyskusji
        Artur Klimaszewski
        • Gość: PL Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.11.01, 22:05
          Groch o ścianę,
          może Państwo pójdą na tę wybitną sztukę i doczytają recenzję, w której piałem
          m.in.: "Można oczywiście przyjść na spektakl, by śmiać się z głupstw do woli.
          Całą gębą i od ucha do ucha – tak dzieje się w kabaretowych nadscenkach
          Hamburga czy Londynu przed, w trakcie lub po zakrapianej kolacji. Żeby było
          jasne – takich scenek nie potępiam".
          Jeśliby chcieli Państwo wiedzieć, co uznaję za top na scenie, prosze jechać
          na "Uroczystość" Jarzyny. To jest teatr klasy A.
          A potem proszę o porównania, wypowiedzi, diagnozy lekarskie itd. I wara od
          mojego dzieciństwa!
          • Gość: PL Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.11.01, 22:08
            Dla skłonnych do rechotu - miało być "pisałem" nie "piałem", chociaż czasem
            chce się wyć.
          • Gość: colorado Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.01, 23:30
            Gość portalu: PL napisał(a):

            > Groch o ścianę,
            > może Państwo pójdą na tę wybitną sztukę

            Byłem, bawiłem się, zrozumiałem, podobalo mi się. Jestem prostakiem ? Nie śmiałem
            się tylko "rechotałem" ? Nie dorosłem do teatru ? Studia na teatrologii to moja
            życiowa pomyłka ? Ale Wilson też mi się podobał... Schizofrenia ?

            buźka

            • Gość: Dyzio Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.01, 23:38
              Gość portalu: colorado napisał(a):

              >
              > Byłem, bawiłem się, zrozumiałem,

              Ja też byłem i pamietam, że sprzątaczka czyta na początku podtytuł sztuki "skecz
              sceniczny". Może zatem nie było intencją autora uplasowanie się pomiedzy
              Szekspirem i Gogolem (ten dopiero opisywał kreatury), a po prostu napisanie
              sprawnie skonstruowanej współczesnej komedii ?

              > rechotałem ?

              Nno właśnie ja też "rechotałem". Czyżby śmiech w teatrze stawał się podejrzany ?
              A może "grzeszny" jak "pijaństwo" ?

        • Gość: Jaśko Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 01:34
          Odczepcie się od przyjemniaczka. Cokolwiek nie zostanie napisane i tak będzie
          przekonany, że jest jedynym sprawiedliwym na tym bożym świecie obrońcą
          wartości. "Jestem gruboskórny i zimny jak lód". Czyli mroczny typ skandynawski
          (ostatnio bardzo w modzie). Ciemny, ponury i surowy jak głaz narzutowy.
          Homleta nie widziałem, ale widzialem kilka innych zjechanych przez gościa
          całkiem fajnych przedstawień, więc się natychmiast wybieram.
          Jaśko
      • mitia Re: Recenzja z dolnej półki. 16.11.01, 23:12
        Bylem na premierze Kordiana w Jeleniej Górze. Potem czytałem "recenzję z dolnej
        półki" i nie wierzyłem własnym oczom. Potworny bełkot i kakofonia głupawych
        pomysłów reżyserskich została opisana jako genialne ,pełne polotu widowisko.
        Takiej bzdury nie mającej nic wspólnego z literaturą , którą się podpierało
        dawno już nie widziałem . Nie chce mi się wdawać w szczegóły, ale straszny to
        był szmonces. Może recenzje pana P. należy czytać w lustrze. Tam gdzie
        pisze "białe" czytać "czarne" ? Wyczytał gdzieś, że Jarzyna jest na topie,
        chwali Hanuszkiewicza bo jest w encyklopedii, a łoi nieznanych i debiutantów ?
        Pijaństwo mu grzeszne, dzieciństwa nie pozwala ruszać . Dajcie mu już spokój
        niech sobie skrobie te recenzje. Pracuję w reklamie , czytałem w jakichś
        badaniach, że prawie nikt nie kieruje się w wyborze przedstawień teatralnych
        recenzjami, tym bardziej w lokalnych dodatkach do gazety.
    • Gość: EwkaT Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 00:50
      Bardzo mi się podobała rola B. Grzeszczaka jako dyrektora. Brawurowo ale z
      umiarem. Bez walenia "śmiesznych min". Co do recenzenta to faktycznie proponuję
      sie nie przejmować
      • Gość: feran Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.txucom.net 17.11.01, 01:40
        Dyskusja ciekawa.Wyglada mi ze przeciwnicy pana Pulki sa znacznie mlodsi od
        niego(swiezi absolwenci) i jeszcze nie zaistnieli samodzielnie,dopiero sie
        zobaczy "czy przezimuja,czy przetrwaja".LP nie moze byc takim szwarccharakterem
        jak go maluja bo zdecydowal sie odpowiedzic i prowadzic rzeczowa dyskusje.To
        trzeba cenic.
        Temu przedstawieniu to tylko moze pomoc,nie ma takiego czegos jak zly rozglos.
    • Gość: Tynio Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 01:24
      Pułka na półkę !
      • Gość: feran Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.txucom.net 17.11.01, 01:46
        Arturjan: czy percepcja zawezona to to samo co "tunell vision".Tunel vision
        doswiadczyl kazdy kto jechal autem:po dluzszej jezdzie,niewyspaniu,zmeczeniu
        kierowca koncetruje sie wylacznie na tym co przed nim na jezdni;nie patrzy na
        obie strony drogi-nie zauwaza ze jelen czy pieszy szukuje sie do skoku na
        jezdnie.
    • nitka Re: Recenzja z dolnej półki. 17.11.01, 09:56
      Skoro pan Pułka taki łaskawy i jak ktoś go tu chwali "prowadzi merytoryczną
      dyskusję" może odpowie mi na pytanie, czemu potrzebował ponad pół miesiąca na
      napisanie recenzji ? Czemu Pan te myśli dobroduszne i pełne surowej ojcowskiej
      troski wypowiedział tak późno, narażając tylu widzów na straty materialne i
      moralne związane z oglądaniem "Homleta" ?
      pozdrawiam
      N.

    • Gość: goj Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 10:03
      Zamiast skakać po Pułce przczytajcie recenzję I.Niebiał
      Może to nie "Tadeusz Nowak, Urszula Kozioł, Lothar Herbst, Leszek Szaruga,
      Jacek Łukasiewicz, Stefan Chwin, Stanisław Rosiek, Zbigniew Joachimak, Anna
      Czekanowicz, Marianna Bocian" ale o Homlecie pisze inaczej niż nasz zoilek.
      CYTUJĘ:



      Homlet - upadek czy przystosowanie?
      Ilona Niebał
      2001-10-29
      Oliviero Toscani w swojej książce „Reklama. Uśmiechnięte ścierwo” pisał, że
      wkrótce cały świat dreptać będzie na pasku telewizji i reklamy. „Wstępujemy –
      jego zdaniem – w rzeczywistość, sponsorowaną przez Coca-Colę, McDonalda,
      Microsoft i IBM pod sympatycznym przewodnictwem jakiegoś Cyber-Berlusconiego”.
      Czy formułując swoją tezę mógł przypuszczać, że wśród „dreptających” znajdzie
      się teatr?

      W spektaklu zagra Niunia, która ma ascendent w Wydziale Kultury i Śliczna
      dlatego, że gra wszędzie. Jedna będzie okręcona wężem do odkurzacza a druga w
      zastępstwie wachlarza będzie z porównywalną gracją używać na przykład żelazka.
      Na scenie okablowanej kablem sponsora przestanie być ważna sztuka, jej sens i
      wartość. Ważne będzie to, jak zrobić spektakl, by miał dobre notowania na
      giełdzie. Teatr jako instytucja, nie mając wyboru, wystawi jedynie sztuki,
      które będą w stanie przebojem wejść na parkiet.

      Przed taką rzeczywistością ostrzega spektakl „Homlet” Andrzeja Celińskiego.

      Pretekstem do takiej misji jest spotkanie Dyrektora Teatru (Bogdan Grzeszczak)
      z Twórcą (Wojciech Ziemiański). Spłaszczony i uniżony do granic możliwości
      Twórca chce uzyskać aprobatę u Dyrektora. Nie jest to zwykła rozmowa. Szybko
      przekształca się w wyścig koncepcji z towarzyszeniem duchów i dziwnych zdarzeń.
      Są odwołania między innymi do Kantora, Grotowskiego i Czechowa. Kolejne sceny
      odkrywa przed widzem Sprzątaczka (Elżbieta Wróblewska), sama dziwiąc się temu,
      co się dzieje. Okazuje się, że Dyrektor działa pod presją trudnych realiów, a
      żyjącego ideami Twórcę można w końcu przekonać do wszystkiego, włącznie z
      obsadzeniem Niuni i Ślicznej.

      Wydarzenia w Teatrze Ogromnym (nazwa widnieje na wielkiej skrzyni ustawionej na
      scenie) to ciąg ekstatycznych, zadymionych scen i komicznych kwestii. Każdy,
      kto wychodzi z teatru zapewne długo będzie pamiętał teatralnego maklera z
      laptopem, komisję szaleńczo obskakującą Twórcę, czy niesamowity taniec w rytm
      piosenki „Kalinka moja”.

      Temat obecnego stanu kultury, a w szczególności teatru, poruszony w taki sposób
      nie nuży. Najpierw rozbawia, chwilami zaskakuje, by czasem przerazić. Gdy w
      miejsce teatru za sprawą dwóch budowlanych robotników powstaje Pomnik Twórcy
      Teatru, przychodzi czas na zastanowienie, czy taka będzie przyszłość
      dzisiejszych scen. Komiczną szansę na jednak lepszą prognozę daje sam pomnik.
      Ryba poruszająca ogonem i głową śpiewa Don’t worry, be happy.

      Czas na wybór takiego tematu przez Andrzeja Celińskiego wydaje się odpowiedni.
      Nie jest niestety za wcześnie, by mówić o konieczności zmian w polskim teatrze,
      ani na szczęście za późno by te zmiany próbować wprowadzać. Jedno jest pewne –
      samo wołanie „Jerzy, wróć...” z myślą o Grotowskim ani słuchanie optymistycznej
      ryby nie pomoże.

      Odpowiedź na pytanie „teatr upadnie czy się przystosuje?” nie może być prostym
      wyborem jednej z możliwości. Teatr musi poszukiwać, a nie czekać, co przyniesie
      mu kolejny dzień i z trudem zdobyty sponsor. Powroty do dawnych tradycji zwykle
      są tylko marną ich namiastką. Nowe koncepcje i nowi twórcy to przyszłość
      teatru. Z takim przekonaniem być może ani nie upadnie, ani się nie przystosuje.
      Przetrwa.

      Homlet, reż. Andrzej Celiński, teatr k2, premiera – 28 października 2001r.
      Ilona Niebał

      • Gość: gerda Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.01, 21:20
        Recenzja I.Niebał: To jest arcyprzykład żenady. Ze względu na powierzchowność
        obserwacji i sądów oraz ich obojętność. To ja już wolę coś z nerwem i z iskrą,
        jak u Leszka. Szanuję za indywidualność.
        Gerda
        • Gość: tosca Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 22:08
          Tośmy się doczekali recenzowania recenzentów. Drżyjcie pismaki !Co do mnie moim
          zdaniem recenzja Niebiał jest o niebo bliższa prawdy (byłam na spektaklu)
          Czytałam też w którejś z gazet (Słowo ?) bardzo pozytywną recenzję.
          Tosca
    • Gość: bono Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 11:47
      Wiem ! W Homlecie autor drze lacha z recenzentow ! W snie pojawia sie jakies
      jury teatraalnych ekspertow ktore pieprzy od rzeczy chodzac w kolko w dodatku
      tylem. Recio sie zwyczajnie obrazil.
      __+__
    • stteffa Re: Recenzja z dolnej półki- do Pana Wardejna 17.11.01, 12:33
      Wielce Szanowny Panie – krzywdzi Pan Pana Leszka Pułkę.
      Krytykując jego uwagi dotyczące hemoroidów i reumatyzmu u wrocławskiej
      publiczności. Nie ma Pan racji. Zaraz to Panu udowodnimy!
      Otóż dzięki Panu Leszkowi Pułce nie chodzimy do teatru w ogóle, bo i po co,
      prawda? Zdarzyło się jednak, iż Pan Leszek Pułka zniknął na dłużej z wrocławia,
      wyjechał chyba za granicę studiować na jednem z tych nielicznych uniwersytetów
      na których nie spozywa się napojów alkoholowych (wyobrażamy sobie jak trudno
      się tam dostać!!!). Korzystając wiec z jego nieobecności - szybciutko
      pobiegłyśmy do teatru. Z powodu mocno zaawansowanej starczowzroczności -
      wykupiłysmy bilety w I rzędzie. Mamy również (tak tak!!!) hemoroidy i reumatyzm
      (o których tak pieknie i słusznie napisał Pan Leszek Pułka).
      Postanowiłyśmy wiec nie siadać w ogóle. Niestety, stojąc zasłaniałyśmy scenę
      widzom, którzy siedzieli za nami, więc oni rónież wstali i zasłaniali
      następnym. tamci też wstali itd...
      Kiedy przedstawienie siś skończyło, cała widownia już stała.
      No i, bo tak wypada, zaczęła bić brawa. To wszystko.
      Czy teraz zmieni Pan zdanie? Byłybyśmy tym bardzo usatysfakcjonowane.
      Pozdrawiamy Pana (mimo wszystko) serdecznie i bardzo gorąco sie za Pana modlimy.
      Stefania i Jolanta z Brochowa
      • Gość: kodeks Re: Recenzja z dolnej półki- do Pana Wardejna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.11.01, 21:01
        . Niestety, stojąc zasłaniałyśmy scenę
        widzom, którzy siedzieli za nami, więc oni rónież wstali i zasłaniali
        następnym. tamci też wstali itd...
        To jest niemożliwe, chyba że byłyście na "Mayday".
        • Gość: kolor Re: Recenzja z dolnej półki- do Pana Wardejna IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 11:55
          Gość portalu: kodeks napisał(a):

          > . Niestety, stojąc zasłaniałyśmy scenę
          > widzom, którzy siedzieli za nami, więc oni rónież wstali i zasłaniali
          > następnym. tamci też wstali itd...
          > To jest niemożliwe, chyba że byłyście na "Mayday".

          A jeśli wstawali od ostatniego rzędu ?
    • stteffa Re: Recenzja z dolnej półki - do Pana Leszka Pułki 17.11.01, 12:37
      Drogi Panie Leszku!
      Na tego "Homleta" wybieramy się w miedzielę z powodów, o których pisałyśmy
      wcześniej. Zaraz po mszy św. ustawiamy się w kolejce po bilety, bo wnuczek
      mówił, ze trudno je dostać.
      Pozdrawiamy bardzo serdecznie i trzymamy z Panem, Panie Leszku!
      Stefania i Jolanta z Brochowa.
      • Gość: skierka Re: Recenzja z dolnej półki - do Pana Leszka Pułki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.11.01, 12:53
        Jesteście faryzeusze i ujadacie jak kundelki. Przecież Grzeszczak to nie jest
        Andrzej Seweryn a Ziemiański to nie Gajos. "Homlet" przypomina popłuczyny po
        kabarecikach Olgi Lipińskiej skrzyzowane z Koniem Polskim. Nie wdzicie tego,
        wasza broszka, ale woźcie się na swoich nazwiskach, tchórze!
        • Gość: olek Re: Recenzja z dolnej półki - do Pana Leszka Pułki IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 13:14
          Skierka daj spokój. Pułka to nie spełniony seksualnie pajac.
        • Gość: zuza Re: Recenzja z dolnej półki - do Pana Leszka Pułki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.11.01, 13:17
          Nie chciałabym poszczekiwać (fe!) w zgodnym chórze, ale właśnie skończyłam
          czytać listopadową "Odrę". W zeszycie jest wywiad L. Pułki z K. Meissner.
          Bardzo ciekawy, o teatrze. Bohater waszegfo wątku nie sprawia w nim wrażenia
          człowieka pozbawionego gustu czy rozsądku. Nie tak dawno Pułkę
          cytował "Newsweek", potem "Tygodnik Powszechny" w kontekstach pozytywnych. Mylę
          się, co do osoby? Pisanie Pułki mnie drażni, ale gdybym nie chciała być
          drażniona, czytałabym "Galę" lub "Panią domu" nie "Wyborczą". Co i Wam polecam.
          • Gość: goj Re: Recenzja z dolnej półki - do Pana Leszka Pułki IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 13:33
            Bohater waszegfo wątku nie sprawia w nim wrażenia
            > człowieka pozbawionego gustu czy rozsądku.

            Bohaterowie Homleta też na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie "nie pozbawionych
            rozsądku" W końcu trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że "lewa to lewa, a
            prawa to prawa" jak głosi jedna z nich. Mądrości wszelkich mają gęby tak pełne i
            nazwiska rzucają tak wielkie, że nic tylko uklęknąć. Może właśnie to dotknęło PL-
            a ?

            Co do szczekania w chórze otwórz nowy wątekw dyskusji. Może się nazywać "Obrona
            Pułki"
          • Gość: kelle Re: Recenzja z dolnej półki - do Pana Leszka Pułki IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 09:46
            Pisanie Pułki mnie drażni, ale gdybym nie chciała być
            > drażniona, czytałabym "Galę" lub "Panią domu" nie "Wyborczą". Co i Wam polecam.

            Opinie dziennikarza mogą być kontrowersyjne, ale powinny być dobrze uzasadnione,
            logiczne, podparte wiedzą i wyważone w sferze argumentacji. A teraz do naszych
            baranów.

            >>"Homlet" jest także najzwyczajniej wtórny wobec lekkich, błyskotliwych komedii
            Bogusława Schaeffera, skonstruowanych na podobnej zasadzie zderzenia banału i
            idealizmu, głupoty i wyrafinowanej filozofii (słynne "Tercety" i "Kwartety")<<

            Brak wiedzy ! Komedia Arystofanesa "Chmury" napisana 2000 lat temu wyśmiewa
            Sokratesa przedstawiając go jako cwaniaka , który ściemniając filozoficznie i
            stosując mętne chwyty sofistyczne wyciąga pieniądze z biednych ateńczyków . Cała
            rzecz zbudowana jest na chwycie zderzania idealizmu i przyziemności. Należałoby
            zatem za wtórne uznać wszystkie teksty które odwołują się do tego chwytu, czyli
            Schaeffera także. Sokrates jest pokazany w "Chmurach" jako cwany prymityw,
            słowo "pierdzi" pojawia się na samym początku. Portet Sokratesa jest tendencyjny,
            nieprawdziwy w sensie historycznym, wulgarny a mimo to "Chmury" pozostają
            arcydziełem światowej literatury dramatycznej. Jestem pewny, że gdyby LP był
            krytykiem współczesnym Arystofanesowi napisałby że "Chmury" to kabarecik pod
            śledzika a brzydkie słowa eliminują dramat z kręgu uwagi ludzi wrażliwych.

            >>Czego więcej się dowiadujemy ze sztuki Celińskiego nad to, że gdy pijaczyna
            bełkocze Mickiewiczem czy Szekspirem, to staje się błaznem? Pijaczek, nie
            poeta, gdyż mimo drwin słowa poetów bronią się w tym spektaklu zadziwiająco
            skutecznie. <<

            Rcenzent chyba powinien sobie zadać pytanie jaką rolę pełni poezja w konstrukcji
            tekstu, bo chyba nie została użyta jako ozdoba "ściery i wiadra" , czy rodzaj
            przerywnika jak na akademii ? Tu mamy do czynienia z tendencyjnością. Chęcią
            udowodnienia z góry załozonej tezy. W tym duchu można by zrecenzować "Moskwę
            Pietuszki" pisząc "o czymże jest ten tekst jak nie o banalnej prawdzie , że
            smutno być pijakiem ?. Nawiasem mówiąc ciekaw jestem czy "Moskwę Pietuszki" pan
            Leszek Pułka także uważa za "złą" i "szkodliwą moralnie" Można oczywiście
            powiedzieć , że LP chciał sprowokować dyskusję. Ale co wtedy z tymi, którzy
            wzięli jego prowokację na serio ?
        • Gość: totataca Re: Recenzja z dolnej półki - do Pana Leszka Pułki IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 13:25
          Gość portalu: skierka napisał(a):
          woźcie się na swoich nazwiskach, tchórze!

          "skierka" to imię czy nazwisko ? Bo cechy stylu wskazują raczej na nazwisko Pułka.
          • Gość: skierka Re: Recenzja z dolnej półki - do Pana Leszka Pułki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.11.01, 20:32
            Gość portalu: totataca napisał(a):

            > Gość portalu: skierka napisał(a):
            > woźcie się na swoich nazwiskach, tchórze!
            >
            > "skierka" to imię czy nazwisko ? Bo cechy stylu wskazują raczej na nazwisko Puł
            > ka.

            poczytaj Słowackiego, to będziesz wiedział(a)
            • Gość: totataca Re: Recenzja z dolnej półki - do Pana Leszka Pułki IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 22:45
              Wasze imie i nazwisko "skierka" . Tylko bez krętactw !
              Balladynę czytałem
    • Gość: K.K. Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 14:37
      Panie Leszku. Solidaryzuje się z panem. Jak każdy człowiek który wali prawdę w
      oczy, musi pan cierpieć ciosy faryzeuszy. Jezusowi też nie było lekko, ale
      prawda była przy nim a nie przy tych, który krzyczeli "ukrzyżuj" chociaż oni
      byli w większości. Kpiny z religii jakich dopuszcza się Steffa jej samej
      wystawiają właściwe świadectwo. Niech pan się trzyma.
      z szacunkiem
      Kazimierz Karwaszewski
      • Gość: PL Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.11.01, 20:55
        Mili Państwo,
        jak tak dalej pójdzie, przebijemy wątek Konrada Imieli, więc było warto!
        Naprawdę przejmuję się tym, co piszecie, wykpiwacie, podpowiadacie. Nie jestem
        ponurakiem, umiem się śmiać z waszych uszczypliwości i podczas zabawnych
        spektakli. Frasują mnie opinie krytyczne, ale są pewne minima przywoitości,
        które trzeba sobie definiowac co dnia. Wiem, że to trudne, autorytety rozmywają
        się coraz bardziej, a lokalni mędrcy zamykają się co piątek w salonie
        przemiłego prof. Dudka, podnosząc siebie samych na duchu jak w salonie księstwa
        Himalaj (hosanna na wysokościach!) z "Operetki" Gombrowicza, zamiast nieść
        kaganki oświaty, dobrego gustu, stylu, cywilnej odwagi itp.
        Przeceniacie mnie, kudy mnie do nim, robaczkowi. Ale kocham Was za to, że
        jesteście, że się przejmujecie, że Wam zależy. Jako dziennikarz nie mogłem
        marzyć o niczym więcej. Pamiętajcie tylko, że recenzent nie jest od wyrażania
        woli opinii publicznej - od tego jest rzecznik praw obywatelskich.
        Dla błądzących - powodzenia, dla pewnych drogi - szczęść Boże!
        PL
        • pszczolowski Recenzja z dolnej półki - czyli gdzie krytyka boli 17.11.01, 23:35
          Szanowny Panie PL,

          i oto dotrwalismy do etapu katharsis krytyka, co sie nie boi .

          1. po pierwsze primo osobiscie jest mi obojetne co krytykowi w duszy gra, liczy sie to co
          pisze, a gdy gani (albo wychwala ) ja chcialbym tylko zrozumiec dlaczego. Reszta to literatura .
          I jest mi to obojetne czy sie krytyk przejmuje czy tez ma w nosie tych do ktorych pisze, wazne
          zeby w tym co pisze o spektaklach byl logiczny i konsekwentny.
          Ja sie z ta logika zgadzac nie musze.

          2. po drugie primo, gdy krytyk chce ustalac, co jest a co nie jest przyzwoite, moze to robic jedynie w
          swoim wlasnym imieniu. Lepiej nie platac zyciowych misji i dzialalnosci profesjonalnej, zwlaszcza
          gdy jest to dzialnosc publiczna (na przyklad recenzenta teatralnego), bo z tego nigdy nic dobrego
          wyniknac nie moze.

          3. po trzecie primo, gdy krytyk czuje, ze ma misje do spelnienia (no chocby ten przyslowiowy kaganek
          co to trzeba z nim pod strzechy) to jest tysiace innych, skuteczniejszych metod niz krytykowanie
          salonow. Forum gazety daje Panu taka mozliwosc, to swietne miejsce aby dac upust wlasnym
          wizjom swiata, wystarczy tylko chciec.

          > Dla błądzących - powodzenia, dla pewnych drogi - szczęść Boże!

          4. Rozumiem, iz dla Pana pewni drogi nie moga zabladzic i z ta logika Panie Redaktorze zgodzic sie
          nie moge.

          Troszke mniej wykrzyknikow a wiecej znakow zapytania ....

          bzzz
          • Gość: PL Re: Recenzja z dolnej półki - czyli gdzie krytyka boli IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.01, 00:08
            Najbardziej smuci mnie to, że Państwo musza powstawić na swoim. Warto czy nie
            warto, trzeba czy nie trzeba. Ponieważ puenta wiersza Potockiego (?) "Golono,
            strzyżono" nie jest optymistyczna, resztę niech Państwo strzygą beze mnie.
            Miłej zabawy.
            • Gość: tetra Re: Recenzja z dolnej półki - czyli gdzie krytyka boli IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 01:24
              Siła złego na jednego. Może oceniają pana niesprawiedliwie. Widziałam spektakl
              i uważam , że jest ciekawy i zabawny. Gdybym jako osoba dająca wiarę fachowcom
              chciała się wybrać po przeczytaniu recenzji pewnie bym się poddała. Czyli, że
              jednak jakaś odpowiedzialność na recenzencie ciąży i chyba powinien ważyć
              zdania zanim je przeleje na cierpliwy papier.

              te




































              te
          • Gość: Tirsa Re: Recenzja z dolnej półki - do Pszczółka - o.t. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.01, 10:22
            ja tu sobie pozwolę off topic...
            ale... Pszczółek ulubiona... wypowiedź w rodzaju męskim???...
            idę w świat do źródeł wiedzy... bom zgłupiała okrutnie ;-)...
            paaaaaaa
            • pszczolowski Re: Recenzja z dolnej półki - do Tirsy - o.t. 18.11.01, 10:30
              Tirsa, widzisz wystarczy zmienic plec i od razu reagujesz :-)
              Dobre i to ...
              bzzz poranne
              • Gość: Tirsa Re: Recenzja z dolnej półki - do Tirsy - o.t. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.01, 11:49
                heh... nie da się ukryć... z niektórych mych reakcji Pawłow byłby dumny :-))...
        • Gość: chochol Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 09:55

          > Dla błądzących - powodzenia, dla pewnych drogi - szczęść Boże!

          Niech pan się jeszcze nie żegna. Bardzo jestem ciekawy co pan myśli o roli
          Elżbiety Wróblewskiej bo jak mi się zdaje to Homlet jest jakby w jej reżyserii.
          Ona sobie to wyobraża z tekstem na kolanach. Mnie się podobała, zwłaszcza w
          zakończeniu.
          pozd.
      • Gość: pela Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 11:08
        ....Jezusowi też nie było lekko, ale
        > prawda była przy nim a nie przy tych, który krzyczeli "ukrzyżuj" ...

        Pan redaktor Jezusem polskiego dziennikarstwa ?
        O matko !
        • Gość: dzik Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 11:14
          Nie widziałem spektaklu ale czytałem recenzję. Nie trzeba go wcale oglądać,
          żeby przeczytać między wierszami, że nastawienie LP jest bardzo na "nie" i
          jakieś takie pełne zimnej złości. Ale przy innych recenzjach P. ta wydaje mi
          się wręcz anielska. Jezu jak jego boli . Kiedy to grają ?
          chrum
    • Gość: bromden Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.01, 00:08
      Nie widzialem przedstawienia i nie potrafie wypowiedziec sie, co do meritum.
      Ale patrzac z boku na spor widze wiecej intencjonalnosci w krytykach niz
      krytyce Pulki.

      Panie Leszku, moze napisalby Pan cos o filmach? Moglbym sobie wtedy wyrobic
      zdanie. (Rozumiem, ze Amelia sie Panu podobala. Czyli nie jest Pan przypadkiem
      beznadziejnym.)
      • Gość: PL Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.01, 00:12
        Proszę czytać najnowszy numer "Świat filmu. DVD" (numer z Tytusem Andronikusem,
        ma być lata tydzień w kioskach.
        Pozdrawiam
    • Gość: jersey Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 01:16
      Spektakl widziałem jest O.K. Recenzje PL mam gdzieś
      PP
      • Gość: mela Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.01, 11:25
        Ja to się nawet posiakałam ze śmeichu, taki cudowny "Homlet". I ten Ziemiański
        skaczacy po ścianach jak małpa, i ten Grzeszczak z kubłem wody na głowie, o
        rany, jakie to było śmieszne, Cieslak dostał pokrywką w łeb, mnie do dziś po
        prostu pęka brzuch z tego smichu. Wymemłani artyści w gównianej Polsce, jaka to
        głęboka mysl, ten teatr ogromny jak trumna, to chyba Wyspiańskiego pod but
        wzięli, bo bredził. Celiński ma rację - my cudni jesteśmy, jak ten Arystofanes
        o pierdzącym Sokratesie głębocy i inteligentni, no to na razie pa!
        • Gość: lotar Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 11:40
          Ze spektaklem jak z kobietą. Albo się podoba albo nie. Nie da się wytłumaczyć
          temu komu się nie podoba, że ma się podobać. Czy wszystko w teatrze musi być
          serio, głębinowo i "na wysokościach" ? Że sparafrazuję św.p. księdza
          Tischnera "nie widziałem, żeby kogoś zniechęciła do teatru farsa, ale widziałem
          już niejednego którego zniechęcił kiepsko grany Wyspiański.
          Cze
        • Gość: bono Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 11:53

          > rany, jakie to było śmieszne

          Śmieszne ? Raczej groteskowe. Nie bawiło mnie, że Cieślak dostał w łeb. Raczej
          zasmuciło.
        • Gość: goj Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 12:04
          Gość portalu: mela napisał(a):

          Mela, Mela... Czy ty się czasem nie nazywasz Dulska ?
          P.S. Pozdrowienia dla Hesi
        • Gość: tereska Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 18:05
          Gość portalu: mela napisał(a):

          > Ja to się nawet posiakałam ze śmeichu, taki cudowny "Homlet".
          ja zawsze sikam ze śmiechu jak coś jest cudowne

          I ten Ziemiański
          > skaczacy po ścianach jak małpa,

          skakanie po ścianach było banalne. Tendencja do skakania po ścianach stała się
          tak powszechna , że trudno już doprawdy wytrzymać. Skaczą w Polskim, Wspólczesnym
          a teraz jeszcze w k-2. Ziemiańskiemu nie od dziś brakuje moralnego pionu.

          i ten Grzeszczak z kubłem wody na głowie
          > rany, jakie to było śmieszne,

          Grzeszczak jest Busterem Keatonen i jako taki nie powinien występować na scenie
          krzewiącej wartości narodowe


          Cieslak dostał pokrywką w łeb, mnie do dziś po prostu pęka brzuch z tego smichu.
          Wymemłani artyści w gównianej Polsce, jaka to głęboka mysl,

          Za granicą powodzi im się faktycznie lepiej... Cieślak,Seweryn, Pszoniak... tam
          jakby mniej małostkowej zawiści


          ten teatr ogromny jak trumna, to chyba Wyspiańskiego pod but
          > wzięli, bo bredził.




          Celiński ma rację - my cudni jesteśmy, jak ten Arystofanes
          > o pierdzącym Sokratesie głębocy i inteligentni, no to na razie pa!

        • lora Re: Recenzja z dolnej półki. 18.11.01, 20:02
          Krytyka z pozycji romantycznych. Grrrryzzząca ironia. Ziemiański akrobatą ?
        • laurra Re: Recenzja z dolnej półki. 21.11.01, 19:44
          Wymemłani artyści w gównianej Polsce, jaka to
          >
          > głęboka mysl, ten teatr ogromny jak trumna, to chyba Wyspiańskiego pod but
          > wzięli, bo bredził. Celiński ma rację - my cudni jesteśmy, jak ten Arystofanes
          > o pierdzącym Sokratesie głębocy i inteligentni, no to na razie pa!

          Jeden lubi tuttu frutti di mare , drugi jagody ze śmietaną. Krytyk może nie lubić
          określonej formy albo gatunku, ale nie powinien nie znać faktów, i powinien umieć
          oceniać to co widzi we właściwym kontekście. Jeśli ktoś miesza w jednym mikserze
          swoje gusty i teorie estetyczne nie powinien pisać recenzji.

    • Gość: krzycho Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 11:21
      PL - wracaj do poezji. Nie musisz być od razu Miłoszem. Świetlicki nie Miłosz,
      a jednak parę osób go czyta. Wracaj - skorzysta poezja i krytyka teatralna.
      Można prosić o jakiś wiersz ? Ciekawośc zżera.
      krzycho
      • Gość: krzycho Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 11:32
        Acha proszę na aders krzyniut@wp.pl
    • Gość: tededete Re: Recenzja z dolnej półki. Wiersze PL IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 12:46
      Czy ktoś czytał albo wie gdzie możmna przeczytać wiersze Leszka Pułki ?
    • Gość: zyta Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 14:41
      Bardzo to ciekawe co piszecie o P. i o Homlecie. Osobiście bardzo lubie K-2.
      Mam nadzieje, że spektakl obejrzę obiektywnie, bez "intencjonalnego
      zaślepienia" tą sympatią.
      Dzisiaj grają ostatni raz w tym miesiącu. Mam bilety. Jak zobaczę - napiszę.
      pa
    • Gość: wisior Re: Recenzja z dolnej półki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 18:08
      "wrażenie jakie wywołuje jest tym, co w sobie kto poczuje..."
      Taka tradycja, że się trzeba zastanawiać. Tego nikt nie lubi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka