Dodaj do ulubionych

Pierwsza niezależna recenzja - Zwycięstwo

IP: 10.40.68.* 07.04.03, 09:45
GWIAZDA STENKA, KRÓL TOMASZEWSKI!



Dla tych, którzy nie lubią długich recenzji jedno zdanie: To jest dobry
spektakl, warty obejrzenia.


A teraz przejdźmy do rzeczy.
I
Można to potraktować jako odwagę, że teatr Współczesny zawsze stawia
na jakość a nie na atrakcyjność współczesności i wszystkich towarzyszących
jej trendom w teatrze. Castorf obnaża i wyśmiewa, Młodsi Zdolniejsi poszukują
swojego własnego języka a tak naprawdę dobry teatr tkwi w aktorze, którego
środki wyrazu nie zmieniły się od wieków. Zawsze będzie trudniej rozśmieszyć
publiczność niż tandetną nostalgią zmusić ją do płaczu. Zwłaszcza, że płacz
jest raczej zarezerwowany dla filmu. Kiedy jestem w teatrze uważnie
przysłuchuję się temu o czym rozmawiają widzowie. Na Azylu podsłuchiwałem
Hrabiego Dzieduszyckiego, który spektakl skwitował słowami: flaki z olejem.
Na Zwycięstwie podsłuchiwałem hrabinę Wandę Ziębicką, która w towarzystwie
kilku ciotek głośno komentowała aktorów pojawiających się na scenie i wyzwała
(w trakcie spektaklu) od kretynów młodych studentów szkoły teatralnej, którzy
żywo reagowali na wydarzenia sceniczne. Cóż, jak wszyscy wiedzą z poczuciem
humoru u pani Wandy krucho a jeszcze gorzej z autoironią. Nic to. Pani Wando,
teatr jest właśnie po to aby wzbudzać w widzu emocje! Telewizja jest
natomiast po to aby gospodynie domowe miały rozrywkę w porze południowej. Ale
wróćmy do spektaklu.

II
Spektakl jest prosty. Żadnych fajerwerków scenograficznych, poza ciekawym
rozmieszczeniem publiczności i małą wycieczką w zakamarki teatru. Poza tym
gołe ściany, oszczędne rekwizytu i znakomita gra aktorska.
A to przede wszystkim gwiazda wieczoru Danuta Stenka, która w ciągu trzech
godzin opowiada swoją postacią losy kobiety kochającej, poniżonej,
triumfującej, pożądanej i grzesznej. Jej postać jest prawdziwie ludzka
poprzez pomieszanie godności ze śmiesznością. Jest trochę jak bohaterka filmu
Romana Polańskiego Tess, w której odnajdujemy całą złożoność losów kobiety,
ale także losów każdego człowieka. Kreacja Stenki nie jest jednoznaczna, nie
ma w niej patosu kobiety walczącej. Jest za to dużo zwykłego człowieczeństwa.
To rzadkość, żeby w teatrze pokazać taką rozpiętość życiowych rozterek.
Kostium i epoka niczego tutaj nie wnoszą ani nie pomagają. Stenka jest tak
kobieca, że równie dobrze mogłaby zagrać bez kostiumu a i tak wszyscy by jej
uwierzyli.
Jednak bezsprzecznym królem wieczoru jest Maciej Tomaszewski. Jego król
przyćmiewa zdecydowanie wszystkie kreacje aktorskie. Balansuje na pograniczu
wszelkich typów aktorstwa. Jest trochę śmieszny, trochę poważny, trochę
wyuzdany i odrobinę zwierzęcy. Waży jednak wszelkie swoje przypadłości, a
wywar który z nich powstaje jest przyrządzony według złotego środka. To rola
wybitna.
Reszta aktorów poprawna, aczkolwiek nie wyróżniająca się. Wszystkie
damy w dobrym guście. Niektóre nawet w zbyt dobrym (brak niektórych części
garderoby). Wśród panów warto zwrócić uwagę na sceny z udziałem Lubosa, który
ma w sobie jeszcze nie do końca wykorzystany zwierzęcy potencjał aktora
zabójcy. Jest w nim coś co powoduje dreszcze strachu i zachwytu. Natomiast
dwaj młodzi aktorzy Radek Kaim i Tomasz Tyndyk chyba cały czas czekają na
swoją kolej w ogonku po teatralną ambrozję. Ich postaci wydają się
najsłabsze, chociaż Tomasz Tyndyk w scenie pierwszej biesiady królewskiej
całkiem zgrabnie kręci tyłkiem.
Warto też wspomnieć o Bogusławie Kiercu, który ku mojemu
rozczarowaniu zgolił brodę. Jego postać wytrwale towarzyszy losom głównej
bohaterki, jest też efektownym prezentem na uroczystości ślubnej. Poza tym to
niczym specjalnym się nie wyróżnia.
Słabo natomiast wypadł zalotnik Stenki, którego imienia nie pamiętam.
Jego kreacja pachniała momentami teatrem amatorskim. Wydaje się, że mocno
nadużywał techniki zapominając o naturalności. Forma targała jego ciałem i
mową. Szkoda, bo delikatny szlif tej postaci dopełniłby sceny z udziałem
gwiazdy.

III
Spektakl wciąga. Jak dobra muzyka, z którą trzeba się oswoić i która
po pierwszym przesłuchaniu nie bardzo nam się podoba. Napięcie wzrasta,
rzeczywistość wykreowana tylko i wyłącznie przez znakomite aktorstwo staje
się wiarygodna. Umowność teatralne znika, skupiamy się na twarzach aktorów,
wchodzimy coraz głębiej w odległą epokę tak jakby wydarzenia działy się tu i
teraz.
Jeśli chodzi o reżyserię to najwyższą miarą jej oceniania jest chyba
stwierdzenie, że po prostu nie było jej widać. W trudnej przestrzeni,
zmuszającej do grania na dwa fronty aktorzy uniknęli widocznego ustawiania
się, chociaż czasami czułem, że przyzwyczajeni do grania na dużą widownię
instynktownie odwracali się w tamtym kierunku. Moim zdaniem, reżyseria bez
zarzutu, sceny zbiorowe bardzo dobre a duety, tercety i kwartety ciekawie
rozplanowane.


JUŻ KOŃCZĘ
Dobry teatr nie potrzebuje efektów multimedialnych. Dobry teatr to teatr,
który chwyta widza za „mordę” i trzyma do ostatniej chwili. Zwycięstwo nie
chwyta od razu. Jest w nim jednak kilka momentów, które nie tylko chwytają
za „mordę” ale i za inne części ciała. Polecam ten spektakle wszystkim tym,
którzy stracili wiarę w to, że wszystko już było i trzeba udziwniać i
kombinować żeby zaciekawić widza. Okazuje się, że wystarczy „tylko” dobra
reżyseria i wspaniały zespół aktorów. To przede wszystkim ich zasługa, że
Zwycięstwo ogląda się bez nerwowego spoglądania na zegarek.
Obserwuj wątek
    • Gość: magician Re: Pierwsza niezależna recenzja - Zwycięstwo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.03, 18:44
      dziwny z Ciebie facet, karakan. :)
      Przeczytałam Twoją recenzję, całkiem mądra.
      Dlaczego dziwny? Bo z jednej strony krzyczysz i wyzywasz od idiotów :> tych,
      którzy nie podzielają Twojej opinii, a z drugiej taki fajny tekst piszesz...
      I dzięki za szczegóły, bo Pan Pułka obszedł temat dwa razy i zakończył :)

      trzmaj
      sie
      i do zobaczenia
      na Zwyciestwie :))
    • Gość: orzelbialy Re: Pierwsza niezależna recenzja - Zwycięstwo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.03, 21:17
      jak wytłumaczysz, że istnieje połowa złożoności kobiety, to przyznam ci tytuł
      superhero polskiej recenzji!
    • ludkaa Re: karakan ma nadzieje 16.04.03, 12:09
      A karakan to pewnie mysli, ze gazeta go zatrudni na miejsce pulki:)) I dlatego
      tak sie stara i tyle wypisuje. A moze to labella, ktora kiedys na forum
      wrzucala swoje ”potwory” literackie i teraz zmienila nicka!!!....
    • Gość: salomon Re: Pierwsza niezależna recenzja - Zwycięstwo IP: *.net80.citysat.com.pl 21.04.03, 12:14
      Na co ty liczysz. Do Pułki to Ci daleko.
      NAIWNIAK !!!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka