Gość: la bella
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
24.11.01, 08:53
Ktos kiedys slusznie stwierdzil ze rok w milosci nie ogranicza sie do jesieni
czy wiosny, zupelnie nieprzypadkowo jest jeszcze do wyboru lato i zima :))Ciag
tych por roku (nie) jest koniecznoscia. Bo nie ma zlej pory dla uczuc.Byloby to
niesprawiedliwe dla zakochanych slowikow w zimowej porze roku. Niemniej na
obrone znalazlam sie sobie slowa ,ktorych tresc z tematem "Jesiennych
mysli...dotyk mojej pamieci harmonizowac mogly i mialy. Jesieni czasu wspomnien
i czasu uczuc ktore nieprzemijaja wraz z odchodzaca w zimowy spoczynek
przyroda. I zima nie potrafi tutaj nic zmienic, szkoda, ze jej atrybuty w
zmieniajacym sie klimacie,staly sie tylko wspomnieniem czasow kiedy bywalo
inaczej.
"z ziaren waszego chlorofilu
bedzis z nas kiedys piekna wiosna...
....az do jesieni szelestu
suchego czasu pod stopami zywych..."
Jesien to czas KALUZ odbijajacych jak zalamane zwierciadla barwy jeszcze
niebieskiego nieba, przegladajacego sie swymi promieniami,w nich slonca
drzenie, plywajacych niczym po jeziorach roznobarwnych lodkach z lisci, co
swych zagli mocowanie wlasnie utracily.Zamarle w bezruchu, targane tylko od
czasu do czasu coraz mocniejszym wiatru podmuchem, miotajacym je posrod fal
miniaturowego morza - oceanu.Rozblyskujace w nocy srebrzystym odbiciem gwiazd i
ksiezyca.Zdjecia nietrwalego spokoju.Wykrzywiajace w perspektywie
przechodzacych przez nie, obok ludzi.Rozbijane obuwiem, budzone ze swego
milczenia, pluskiem jakby ostatnim slowem, ktorego znaczenia nie zrozumiemy.
Mowa wodnych czastek ku ziemii opadajacych, kregow na wodzie,rozbijajacych sie
o kamienie, jak o skaly nadbrzezne.Porankiem zastygle w zyciu, sciete nocnym
przymrozkiem.Jak stluczone szyby, popekane lustra w tysiace drobnych
czasteczek. Symetrii zamarznietej cieczy zachwycajacej boska doskonaloscia ich
budowniczego.
Przypomninam sobie, gdy jako dziecko, poszukiwalam okazji by ta wlasnie
budowle pod naciskiem jeszcze dzieciecych nog zlamac.Do wtoru skrzypienia
ocierajacych sie kawalkow rzeczywistosci.
Zdradziecko pekajace, zgrzytajace jak upadajace szklo,pod cienka warstwa,
ukazujace pulsujaca pod tym naciskiem ciecz.Jak w sloncu tysiace mieniace sie
diamentow, mieniace sie teczy barwami.Odszukuje te zdarzenia w mej
pamieci.Powracam do lat dziecinnych, spedzonych na spacerach po lesnych
duktach, posrod wlasnie szeleszczacych lisci,rekoma odgarnianych brazow -
zolto - czerwonych pyramid usypanych przez jesienny wiatr. Rozplywaly sie w
powietrzu szumem niczym latawce - lotnie, by znow opasc na otaczajaca
trawe.Zawody w rozniecaniu burzy wsrod listowia. Mokre rece od ich
wilgoci,dlonie umorusane ziemia co stawaly sie zdradzieckimi swiadkami tych
swawoli. Wieczorem rodzice odnajdowali inne dowody,jesiennych harcow, miedzy
garderoba.
Przylepione do tkanin resztki jesiennego spaceru.
Swiadkow straconych marzen dziecinstwa.Wolnosci i nieskrepowanego bytu w i- ..
z natura.Wspomnien, reminiscencji utraconej niewinnosci.Gdzies w szufladzie,
na jej dnie leza pozolkle zdjecia z tych lat.
Przyszla dzis zima, ale to juz inna historia.
A my zblizamy sie do NASZEJ WLASNEJ JESIENI by bezszelestnie,samotnie odejsc,
odplynac jak te liscie i upasc gdzies bezpowrotnie.I tylko przelatujacy w
poblizu wiatr bedzie targal te listowe wspomnienia po naszym bycie. Naszej
wiosnie, lecie jesieni i zimie.Czy ktos odnajdzie ten zagubiony posrod milionow
jesiennych lisci, jak gwiazde w plejadach na niebie??
Pamiec jest w nas czyms oczywistym. Bolesna pustka, bo pamiec przywodzi mysli,
zdarzenia, ktore tutaj i teraz stac sie nie moga.
" i znow zasypiam marzen otoczona kregiem,
marzen co witaja mnie pozna godzina
z mojej pamieci powracajacych wspomnien..."
Bo.....
"czas plynie jak rzeka
Reczy przemijaja bezpowrotnie
Niech to pozostanie swiadkiem
Milosci. Dwoch Dusz. Dwoch Serc.
....dotyk pamieci