Gość: Fish
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
04.07.03, 22:18
Opowieść jest banalna... urwało mi spojler w autku w trakcie mycia w myjni
automatycznej...no cóż, zirytowałam się, ale tak bywa...myjnia jest
ubezpieczona w PZU, ja też, więc wydwało się, że nie będzie żadnego problemu,
pare minut załatwiania i finito .... oczywiście problem był... problem to
PZU! Brak organizacji pracy, nieszanowanie czyjegoś czasu, brak kompetencji-
oto całe PZU. Straciłam tam coś około 4 godzin. Jeśli chodzi o ściąganie
pieniędzy za ubezpieczenie to są pierwsi, ale jeżeli człowiekowi już coś się
dzieje...to ich nie ma... kicha, po prostu jedna wielka kicha i już. Ciekawe
czy u innych ubezpieczycieli jest tak samo?