Rower a autobus...

15.07.03, 15:56
Ostatnio spotkałem sie z taką sytuacją - oto do autobusu próbował wsiąść
młody człowiek z rowerem-góralem. Rowerem z przebitą tylną oponą. Zaznaczam,
że w autobusie było w miarę luźno (tzn. wszyscy siedzieli, nawet i parę
wolnych miejsc by się znalazło).
Reakcja kierowcy tegoż autobusu była natomiast następująca. Mówiąc
delikatnie, mocno podniesionym głosem zabronił on wprowadzenia roweru do
autobusu, dodając przy tym swój własny komentarz: "Niech Pan łatki ze sobą
wozi, a nie mi się tu ładuje do środka!!". Oczywiście nic nie pomogły prośby
i wyjaśnienia tegoż młodego człowieka, że daleko do domu itp.

Czy rzeczywiście zabronione jest wprowadzanie rowerów do autobusu?
Jeśli tak, to czy taki kierowca nie może dostąpić od egzekwownia tego prawa w
niektórych, wyjątkowych sytuacjach (tak jak w opisanej powyżej)?
Wiadomo przecież, że Wrocław terytorialnie jest bardzo rozległy. Czy naprawdę
należy tak bezwględnie skazywać takiego pechowego rowerzystę bez łatek na
czasem naprawdę dłuuuuugi spacer...

Pozdrawiam
koyot
    • sebcat Re: Rower a autobus... 15.07.03, 18:28
      Tutaj znowu by sie mógł popisać Janusz Rajces. Dla mnie ten zakaz jest tak samo
      głupi jak zakaz przesiadania sie w tramwajach.Ale mozna tez zabronić wsiadać
      matkom z wózkami:)No gdyby jednak nie było to moze bysmy mieli wiecej
      rowerzystów w autobusach. W łodzi sa specjalne linie którymi z rowerkiem mozna
      jezidzić, obsługiwene przez niskopodłogowce takze krotkie siedmiotysieczniki.
    • mikwo Re: Rower a autobus... 15.07.03, 19:25
      hmmm przepis rzeczywiście jest kretyński ale zdarzają się kierowcy którzy
      patrzą na to z przymrużeniem oka. Mi dwa lata temu zdarzyło się wjechać w
      słupek na Psim Polu i cięzko by było na rowerze na Nowy Dwór wracać ale
      trafiłem na jakiegoś miłego kierowcę 128 który nie puścił ani pary z ust a
      zaznacze że przejechałem tym autobusem od samego Zakrzowa aż po stację na
      Kuźnikach... rozumiem że nie ma miejsca na rowery itp. ale przecież można
      wprowadzić za to opłaty jak za bagaż, a nikomu korona z głowy nie spadnie.
      pozdrawiam życzliwych kierowców
    • perian_me Re: Rower a autobus... 16.07.03, 09:57
      koyoty napisał:

      > Czy rzeczywiście zabronione jest wprowadzanie rowerów do autobusu?

      Tak.

      > Jeśli tak, to czy taki kierowca nie może dostąpić od egzekwownia tego prawa w
      > niektórych, wyjątkowych sytuacjach (tak jak w opisanej powyżej)?

      O ile wiem, przepis ten nie przewiduje wyjątków (a szkoda). Zatem kierowca ma
      pilnować przestrzegania tego przepisu. Inaczej może stracić premię.
      Niech "przepisodawca" zmieni zapis i będzie dobrze.
      • man_of_brass Re: Rower a autobus... 18.07.03, 23:53
        ten przepis jest umieszczony w środkach komunikacji miejskiej? kiedyś
        przeczytałem całość i nie przypominam sobie, jeśli nie to czy ktoś ma prawo
        takowy zakaz egzekwować?

        tak na marginesie rowerem jeżdże dużo i po całem mieście, i blisko 20
        kilometrowego powrotu do domu nawet nie chce sobie wybobrażać
        • krzysztof_kiniorski Re: Rower a autobus... 24.07.03, 16:18
          Przepis ma to do siebie, że niezależnie od tego, czy wydaje nam się mądry czy
          głupi, musi być przestrzegany. Spójrzmy jednak na sprawę od drugiej strony. W
          polskich autobusach i tramwajach nie ma przedziałów bagażowych. Nie ma i już.
          Po prostu. Rower z całą pewnością nie jest bagażem podręcznym. Nie jest i już.
          Po prostu. Tak, jak nie jest nim rurka gazowa ocynkowana długości 2m, jak nie
          jest nim zwój drutu kolczastego czy komplet mebli kuchennych. Wszystkie te
          przedmioty, przy odpowiednim samozaparciu i determinacji, można umieścić w
          autobusie. Z pianinem może byłoby trudniej, choć z pewnością znalazłby się i
          taki pasażer, który umiałby to zrobić. Czy jeżeli na przewożony przez kogoś
          zwój drutu kolczastego, w czasie gwaltownego hamowania, wpadnie ktoś z
          pozostałych pasażerów i dozna licznych ran kłutych oraz szarpanych, to winny
          będzie tylko wlaściciel drutu? Nie - nie tylko, również pan kierowca, bo to on
          (jako obsługa pojazdu) dopuścił do znalezienia się niebezpiecznego przedmiotu
          podczas jazdy. Proszę mi wierzyć, że rower również "potrafi" być niebezpiecznym
          przedmiotem. Kierownica roweru jest na wysokości oka kilkuletniego dziecka.
          Rower ma jeszcze - prócz kierownicy - kilka innych wystających, ostro nieraz
          zakończonych części. Nikt, łącznie z rowerzystą, nie jest w stanie przewidzieć,
          jak "zachowa się" rower przewożony autobusem w czasie gwałtownego hamowania. A
          podczas gwałtownego hamowania pasażerowie - bywa - tracą równowagę. To nie musi
          być tak, że rower kogoś uderzy, bo "wymknie się" z rąk przewożącemu go
          rowerzyście. Może być tak, że to ktoś wpadnie na ten przewożony rower. I np.
          ubrudzi sobie szykowną sukienkę, pierwszy raz założoną z myślą o randce mającej
          się odbyć za dwadzieścia minut. Albo np. rozedrze sobie spodnie od garniaka, w
          którym właśnie zmierza na rozmowę kwalifikacyjną o pracy. Już nie mówię o
          takich "hardach" jak rozcięcie łydki pedałem lub rana kłuta brzucha zadana
          manetką hamulca. Nie chciałbym uczestniczyć w takim wypadku, ani jako
          rowerzysta, ani jako kierowca busa, ani tym bardziej jako poszkodowany. Trzeba
          pogodzić się z tym, że pewnych rzeczy nie przewozi się miejskimi środkami
          komunikacji zbiorowej. Że nie wozi się nimi taczek, hulajnog, rowerów, bo są to
          środki transportu, a nie bagaż podręczny.
          Pozdrawiam
          KK
          • _cinek_ Re: Rower a autobus... 26.07.03, 11:38
            Słyszałem, że w Krakowie na niektórych liniach wprowadza sie specjalne
            bagażniki na rowery umieszczone z tyłu pojazdu. Może u nas jakiś podobny patent
            zastosować?
            • robertrobert1 Re: Rower a autobus... 05.08.03, 20:07
              _cinek_ napisał:

              > Słyszałem, że w Krakowie na niektórych liniach wprowadza sie specjalne
              > bagażniki na rowery umieszczone z tyłu pojazdu.

              Moim zdaniem, wzorem L.A. z USA, bardziej by sie sprawdzily bagażniki
              umieszczane z przodu pojazdu.
              Jesli rower umieszczany bylby na tylnym bagazniku wowczas kierowca nie ma
              zadnej kontroli nad nim.
              Z przodu natomiast widzi kiedy czlowiek chce zalozyc badz zdjac rower z
              bagaznika. Ponadto mialby ciagla kontrole w trakcie jazdy (a noz widelec rower
              lekko sie obsunie z bagaznika na jakims dołku?)
              • _cinek_ Re: Rower a autobus... 09.08.03, 22:15
                robertrobert1 napisał:

                > Moim zdaniem, wzorem L.A. z USA, bardziej by sie sprawdzily bagażniki
                > umieszczane z przodu pojazdu.
                > Jesli rower umieszczany bylby na tylnym bagazniku wowczas kierowca nie ma
                > zadnej kontroli nad nim.
                > Z przodu natomiast widzi kiedy czlowiek chce zalozyc badz zdjac rower z
                > bagaznika. Ponadto mialby ciagla kontrole w trakcie jazdy (a noz widelec
                rower
                > lekko sie obsunie z bagaznika na jakims dołku?)

                Niby wszystko fajnie, ale czy w autobusach niskopodłogowych rowery wtedy by nie
                zasłaniały widoku kierowcy?
          • koyoty Re: Rower a autobus... 31.07.03, 23:33
            krzysztof_kiniorski napisał:

            > Przepis ma to do siebie, że niezależnie od tego, czy wydaje nam się mądry
            czy głupi, musi być przestrzegany. Spójrzmy jednak na sprawę od drugiej
            strony. W polskich autobusach i tramwajach nie ma przedziałów bagażowych. Nie
            ma i już. Po prostu. Rower z całą pewnością nie jest bagażem podręcznym. Nie
            jest i już. Po prostu. Tak, jak nie jest nim rurka gazowa ocynkowana długości
            2m, jak nie jest nim zwój drutu kolczastego czy komplet mebli kuchennych.
            Wszystkie te przedmioty, przy odpowiednim samozaparciu i determinacji, można
            umieścić w autobusie. Z pianinem może byłoby trudniej, choć z pewnością
            znalazłby się i taki pasażer, który umiałby to zrobić. Czy jeżeli na
            przewożony przez kogoś zwój drutu kolczastego, w czasie gwaltownego hamowania,
            wpadnie ktoś z pozostałych pasażerów i dozna licznych ran kłutych oraz
            szarpanych, to winny będzie tylko wlaściciel drutu? Nie - nie tylko, również
            pan kierowca, bo to on (jako obsługa pojazdu) dopuścił do znalezienia się
            niebezpiecznego przedmiotu podczas jazdy. Proszę mi wierzyć, że rower
            również "potrafi" być niebezpiecznym przedmiotem. Kierownica roweru jest na
            wysokości oka kilkuletniego dziecka. Rower ma jeszcze - prócz kierownicy -
            kilka innych wystających, ostro nieraz zakończonych części. Nikt, łącznie z
            rowerzystą, nie jest w stanie przewidzieć, jak "zachowa się" rower przewożony
            autobusem w czasie gwałtownego hamowania. A podczas gwałtownego hamowania
            pasażerowie - bywa - tracą równowagę. To nie musi być tak, że rower kogoś
            uderzy, bo "wymknie się" z rąk przewożącemu go rowerzyście. Może być tak, że
            to ktoś wpadnie na ten przewożony rower. I np. ubrudzi sobie szykowną
            sukienkę, pierwszy raz założoną z myślą o randce mającej się odbyć za
            dwadzieścia minut. Albo np. rozedrze sobie spodnie od garniaka, w którym
            właśnie zmierza na rozmowę kwalifikacyjną o pracy. Już nie mówię o
            takich "hardach" jak rozcięcie łydki pedałem lub rana kłuta brzucha zadana
            manetką hamulca. Nie chciałbym uczestniczyć w takim wypadku, ani jako
            rowerzysta, ani jako kierowca busa, ani tym bardziej jako poszkodowany.



            Do tej pory powiedzmy, że zgadzam się ze wszystkim. Powiedzmy, bo np. wózki
            dziecięce w tak przedstawionym świetle również mogą być bardzo niebezpieczne -
            także bowiem mają rączki na wysokości oka kilkuletniego dziecka i mogą
            wyrządzić podobne szkody jakie niesie za sobą przewożenie roweru. A z tego co
            mi wiadomo ich przewożenie nie jest już chyba zabronione... Więc?

            ________
            > Trzeba pogodzić się z tym, że pewnych rzeczy nie przewozi się miejskimi
            środkami komunikacji zbiorowej. Że nie wozi się nimi taczek, hulajnog,
            rowerów, bo są to środki transportu, a nie bagaż podręczny. Pozdrawiam
            > KK



            I tutaj miałbym już większe wątpliwości. Przepisy z jednej strony są po to, by
            ich przestrzegać. Ale z drugiej strony należałoby poszukiwać rozwiązań dla
            sytuacji, w których się najzwyczajniej nie sprawdzają.
            Wracając do tematu roweru - w dalszym ciągu nie otrzymałem odpowiedzi na
            podstawowe pytanie. Co ma zrobić kierujący tym środkiem transportu, jeżeli po
            prostu pojechał sobie gdzieś daleko na wycieczkę na drugi koniec Wrocławia i z
            przyczyn od niego niezależnych nie może na nim wrócić do domu? I nie jest dla
            mnie rozwiązaniem 20-sto kilometrowy z nim spacer, szukanie jakiegos
            znajomego "wujka" z busikiem, czy w ostateczności wzywanie taksówki bagażowej
            (ew. combi). Nie jest nim również tłumaczenie, że "po prostu" pewnych rzeczy
            się komunikacją miejską nie przewozi. Otóż z definicji słowa "komunikacja"
            wynika, że jest to "przenoszenie i przewożenie ładunków oraz osób (transport),
            a także przekazywanie informacji z miejsca na miejsce (łączność)".
            Dodatek "miejska" wskazuje, że definicja ta najzwyczajniej i po prostu dotyczy
            miasta. I w tym znaczeniu - dla takiego rowarzysty - żaden środek wrocławskiej
            komunikacji miejskiej nie zapewnia swojej podstawowej funkcji transportu.
            Niestety.
            A wydaje mi się, że można znaleźć rozwiązanie dla tego problemu. Chociażby
            właśnie jak już wymienione autobusy z bagażnikami na tyle, jakieś specjalne
            ich linie... Trzeba tylko chcieć...

            I Panie Krzysztofie - gratuluje naprawdę bujnej wyobraźni dla obrazowania
            swoich przykładów.;) Do tej pory nie byłem w stanie sobie wyobrazić takiej
            sytuacji jak gramolenie się pasażera z pianinem do tramwaju, czy też
            szczególnie przewożenie nim zabytkowej zbroi rycerskiej... A może to po prostu
            Pana doświadczenie z zycia? No ale teraz będzie mi chyba nieco łatwiej - w
            pewnym stopniu przekonał mnie Pan bowiem, że jest to możliwe. Przynajmniej
            teoretycznie.;) Ja sam mam też nadzieję, że chociaż w pewnym stopniu z kolei
            przekonałem Pana do połączenia "nieszczęsnego" roweru z autobusem... Ale tym
            razem już nie teoretycznie.
            Zresztą zapraszam na rowerową wycieczkę i... absolutnie nie życzę przebitej
            dętki w oponie daleko od domu.;)

            Pozdrawiam
    • mokato Tramwaj i stół 26.07.03, 14:09
      Jechałam kiedyś tramwajem nr 6. Tramwaj pełen ludzi, jak to zwykle ok 15 bywa.
      Na jedym z przystanków wsiada para ze stołem, który pewnie zakupili w pobliskim
      sklepie. Pchali się na tych biednych ludzi bez przepraszam. Po prostu
      taranowali tym stołem. Kierowca nic. Ktoś zwrócił uwagę, że nie bardzo jest
      miejsce na ten "stoliczek" a oni na to, że jak sie nie podoba to niech
      wysiądzie. Bezczelność. Oczywiście biletu nie mieli. Poszłam do pana kierowcy a
      on tylko wzruszył ramionami i zero reakcji. Więc dalej cisnęliśmy się z tym
      Państwem i ich stołem.
      Było to jakieś dwa miesiące temu a ja nie wiedziałam jeszcze o tym forum. Teraz
      wiedziałabym co zrobić.
      Pozdrawiam wszystkich
      • artful Re: Tramwaj i stół 28.07.03, 13:01
        mokato napisała:

        > Jechałam kiedyś tramwajem nr 6. Tramwaj pełen ludzi, jak to zwykle ok 15
        bywa.
        > Na jedym z przystanków wsiada para ze stołem, który pewnie zakupili w
        pobliskim
        >
        > sklepie. Pchali się na tych biednych ludzi bez przepraszam. Po prostu
        > taranowali tym stołem. Kierowca nic. Ktoś zwrócił uwagę, że nie bardzo jest
        > miejsce na ten "stoliczek" a oni na to, że jak sie nie podoba to niech
        > wysiądzie. Bezczelność. Oczywiście biletu nie mieli. Poszłam do pana kierowcy
        a
        >
        > on tylko wzruszył ramionami i zero reakcji. Więc dalej cisnęliśmy się z tym
        > Państwem i ich stołem.
        > Było to jakieś dwa miesiące temu a ja nie wiedziałam jeszcze o tym forum.
        Teraz
        >
        > wiedziałabym co zrobić.
        > Pozdrawiam wszystkich

        Czyli teraz co byś zrobił?
        • mokato Re: Tramwaj i stół 28.07.03, 13:09
          To chyba wynika z mojej wypowiedzi!
          Spisałabym numery i zgłosiła do zdiku.
          Przecież wyraźnie jest powiedziane, że regulamin zabrania przewożenia rzeczy w
          tym stylu. Nie wiem czym różni się rower od stołu. Stół jest chyba większy i
          bardziej kanciasty, nie? A poza tym zachowanie kierowcy...
          Nie rozumiem więc Twojej ironii!!
          Pozdrawiam
          • krzysztof_kiniorski Re: Tramwaj i stół 28.07.03, 13:29
            mokato napisała:

            > To chyba wynika z mojej wypowiedzi!
            > Spisałabym numery i zgłosiła do zdiku.
            Słuszna postawa :-) A jeszcze słuszniejsza - zgłosić rzecz bezpośrednio
            pracowdawcy kierowcy czy motorniczego, czyli do MPK Wrocław Sp. z o.o. (pl.
            Solny 20, tel. 3444421)

            > Przecież wyraźnie jest powiedziane, że regulamin zabrania przewożenia rzeczy
            w
            > tym stylu. Nie wiem czym różni się rower od stołu. Stół jest chyba większy i
            > bardziej kanciasty, nie?

            Bywają wprawdzie stoły mniejsze od rowerów, np. tzw. stoliki lub stoliczki. Ale
            z reguły nie miewają kierownicy, łańcucha ni dzwonka, nie mówiąc o innych
            elementach wyposażenia, jak np. pompka czy dynamo.

            A poza tym zachowanie kierowcy...

            Zachowanie kierowcy nie reagującego na próby wsiadania ze stołem, rowerem czy
            np. zrolowanym dywanem, zabytkową zbroją rycerską lub worem cementu, jest
            naganne i wymaga napiętnowania.

            > Nie rozumiem więc Twojej ironii!!

            Ja też jej nie rozumiem.
            > Pozdrawiam
            Ja też pozdrawiam
            KK
            • mokato Re: Tramwaj i stół 28.07.03, 13:56
              Oczywiście miałam na myśli: czym różni się przewożenie roweru od przewożenia
              stołu?!
              ;-)))
              Pozdrawiam
              • _cinek_ Re: Tramwaj i stół 28.07.03, 19:27
                Praktycznie niczym. No może objętością, a tak jeśli ktoś chce przewozic meble
                nie to niech zamówi taksówkę bagażową.
                • sebcat Re: Komunikacja zbiorowa 28.07.03, 21:10
                  nie ma mowy o tym ze MPK ma swiadczyc uslugi w zakresie transportu towarów. Nie
                  którzy naprawde zachowuja sie jak swinie. Kolo mnie tez wsiada taka kobieta zo
                  ma dwie wielkie torby, wózek do walizek i stół skladany (pewnie handluje na
                  pl.1 maja) zawsze jak autobus podjzda to ona nikogo nie przepusci tylko wrzuca
                  te manele tak ze zatrzymuja sie na lewej scianie autobusu. Nie dosc ze zajmuje
                  tym burdelem zale miejsce dla wózków to jeszcze smierdzi.ble!!!!!
                  • predo Re: Komunikacja zbiorowa 05.08.03, 20:42
                    ludzie ale mowimy o przypadkach wyjatkowych a nie nagminnym jezdzeniu rowerem w
                    autobusie... a do pana Kiniorskiego jedna uwaga... w autobusie bez roweru jest
                    sie tak samo narazonym na obrazenia ciala w przypadku hamowania jak w takim z
                    rowerem... sam sobie raz prawie nie rozbilem glowy o kasownik bo wroclawscy
                    kierowcy jezdza dosyc ostro....
                    • svarte_sjel Re: Komunikacja zbiorowa 06.08.03, 10:15
                      predo napisał:
                      > rowerem... sam sobie raz prawie nie rozbilem glowy o
                      kasownik bo wroclawscy

                      Nie trzymałeś się rurki?
                      • predo Re: Komunikacja zbiorowa 06.08.03, 13:28
                        trzymalem ale naprawde kierowcy czasami hamuja jakby zaliczyli czolowe.....
                        ale co tu duzo mowic... wystarczy wsiasc do autobusu jak jedzie odcinek fat
                        oporow... tam to sie czasami kierowcy tak rozpedzaja ze ja bym autem tak nie
                        smigal...
                    • krzysztof_kiniorski Re: Komunikacja zbiorowa 06.08.03, 10:19
                      predo napisał:
                      ... a do pana Kiniorskiego jedna uwaga... w autobusie bez roweru jest
                      > sie tak samo narazonym na obrazenia ciala w przypadku hamowania jak w takim z
                      > rowerem... sam sobie raz prawie nie rozbilem glowy o kasownik bo wroclawscy
                      > kierowcy jezdza dosyc ostro....

                      Pozwolę sobie nie zgodzić się z tą opinią. Otóż mnożenie zagrożeń zawsze
                      sprawia, że jest bardziej niebezpiecznie niż tak samo niebezpiecznie.
                      Pozdrawiam
                      KK
                      • _cinek_ Re: Komunikacja zbiorowa 09.08.03, 23:03
                        Na chodniku też można zostać uszkodzonym.A jeśli chodzi o rowery to sądze ze
                        zakaz przewozu rowerów komunikacją to element walki rowerzystów z kierowcami.
                        • _cinek_ Re: Komunikacja zbiorowa 09.08.03, 23:04
                          tfu. Walki kierowców z biednymi rowerzystami.
                          • leo19 Re: Komunikacja zbiorowa 10.08.03, 20:06
                            Argumenty przeciwko przewozowi rowerów są nie do końca przekonujące, choć
                            jakaś racja może w nich jest, przy czym należałoby konsekwentnie zakazać
                            przewozu wózków dziecięcych, zwierząt domowych i w ogóle wszystkiego co ma
                            ostre krawędzie i może uszkodzić pasażera w razie gwałtownego hamowania.
                            Proponuję jednak wprowadzenie zapisu kompromisowego: przewożenie roweru
                            środkami komunikacji zbiorowej jest zabronione, o ile w pojeździe brakuje
                            miejsc siedzących. To chyba logiczne - jak wszyscy siedzą, to rower stojący
                            poza ciągiem siedzeń nie powinien ich uszkodzić.
                            • svarte_sjel Re: Komunikacja zbiorowa 11.08.03, 19:22
                              leo19 napisał:
                              > środkami komunikacji zbiorowej jest zabronione, o ile w
                              pojeździe brakuje
                              > miejsc siedzących. To chyba logiczne - jak wszyscy

                              A w momencie, gdy ostatnie miejsce siedzące zostanie
                              zajęte i wsiądzie kolejny pasażer
Inne wątki na temat:
Pełna wersja