Gość: Jureek
IP: 62.8.156.*
27.04.01, 17:47
Znalazle taki tekscik w internecie i juz wiem dlaczego Wroclaw nie ma czego zazdroscic Warszawie.
A Wy, Warszawiacy, nie obrazajcie sie, bo to tylko zart.
Jurek
****
Taaaak, my tu w Warszawie mamy prawdziwy Sajgon. Nigdy nie wiesz czy do roboty dojedziesz tym
samym autem którym wyjechales spod domu... Nawet ciekawe jest, mozna duzo furek poznac. Raz,
pamietam, wyjezdzam spod domu Mercem ale mi go zabrali na pierwszych swiatlach. Ale, patrze,
jedzie BMK-a. Wywloklem kierowce zza kierownicy (specjalnie sie nie opieral, bo widzialem ze juz sie
czai na Jaguara co stal kilka samochodów dalej) i jade. Ale zaraz dwie przecznice dalej zrobili mnie
na kolo. Mysle sobie, kurna, nie jest dobrze, do roboty sie spóznie bo nic wartego uwagi nie jedzie!! W
koncu odwiesilem dume na kolek i pobralem jakiegos Poldolota co stal przed sklepem. Tym
poldolotem to nawet udalo mi sie na drugi brzeg Wisly przeprawic (na moscie tylko raz do mnie
strzelali i jakis patafian próbowal lapac za klamke, ale przytarlem palanta o latarnie). Ale zaraz za
mostem oberwalem rykoszetem w chlodnice bo sie dostalem w srodek strzelaniny od
prowokacji policyjnej (policaje puscili na miasto tramwaj z full wypasem i jechali za nim
nieoznakowanym rowerem - kiedy mafia próbowala zrobic tramwaj "na stluczke" wtedy policja
wkroczyla do akcji). No i przecznice dalej silnik mi sie zapalil bo pewnie weze paliwowe tez oberwaly.
To go zostawilem na srodku - mysle sobie, jak ktos bedzie chcial to go sobie zgasi, a ja nie
mam teraz czasu na glupoty. Kurrrna, za piec minut powinienem byc w robocie. Na szczescie trafil mi
sie zaraz zupelnie przyzwoity Passacik, w dodatku z klima, a dzien byl upalny. Co prawda na poczatku
sie troche cykalem bo na tylnym siedzeniu truposzczak siedzial - w garniturku, pod krawatka, a jakze,
tylko lba nie mial bo mu odstrzelili - ale mysle sobie - daleko do roboty juz nie mam, a jeszcze klima
jest to woniec nie bedzie. No i jade. I zaraz za rondem Wiatraczna mnie patrol policji zatrzymal. Dzien
dobry panie kierowco, prawo jazdy i dowód poprosze - no to dalem prawko mojej ciotki co to je w 37
we Lwowie zrobila, a dowód to akurat mialem na tescia nyske z czasów kiedy tesciu na taryfie
bagazowej robil. Pan policjant tylko szybko sprawdzil czy sie aby czasem numery silnika i nadwozia
nie zgadzaja (nie zgadzaly sie, chwala Bogu!!) i mówi: dziekuje i prosze jechac, no to sie pytam czy im
tego trupa co mi sie na kanapie z tylu rozsiadl nie móglbym zostawic, ale mi powiada ze oni sa
drogówka i sie trupami nie zajmuja i jak chce to moge do kryminalnego podjechac i tam zostawic -
ale nie gwarantuje czy wezma bo podobno maja sporo tego towaru co se sami z miasta posciagali i
obcych trupów moga juz nie chciec. A tak miedzy nami - pyta - to za co pan go kropnal? No to mowie,
ze to nie mój tylko razem z autem mi sie zaposiadl. No to faktycznie problem - powiada - tylko go pan
na ulicy nie zostaw bo Straz Miejska panu 20 zlotych mandatu za zasmiecanie miasta wlepi, a co
bedziesz pan - powiada - za obcego trupa placic? A najlepiej - powiada - wrzuc go pan do jakiej
glinianki to bedziesz mial pan spokój. Ale gdzie ja mam czas po gliniankach jezdzic, jak od dziesieciu
minut w robocie powinienem siedziec. Wiec go tylko poprosilem coby mi do bagaznika
truposzczaka pomógl przemiescic, bo tak na tylnej kanapie bez lba to mi z moim poczuciem estetyki
nie konweniowal. No i dojechalem wreszcie do roboty, spózniony jak cholera, i wale do szefa sie
usprawiedliwic - a on mi na to powiada ty mi tu k**va nie opowiadaj, bo dla chcacego nic trudnego, i
patrzaj czym ja dzisiaj przyjechalem do roboty. No to wygladam przez okno, a tu faktycznie elektrowóz
stoi, chociaz zadnych szyn przy naszej firmie nie ma, i w dodatku patrze dokladnie, a to kurna ruski bo
na szerokie tory!! I tak to sie u nas w Warszawce kreci - raz na wozie, raz pod wozem...