Dodaj do ulubionych

nie chcę leżeć rodząć...

05.11.07, 12:21
Czy na Dolnym Ślasku jest w ogóle jakiś szpital, gdzie rodzącej
pozwolą rodzić w takiej pozycji, w jakiej jej najwygodniej?
We wszystkich większych miastach w Polsce chyba są już na
porodówkach jakieś krzesełka porodowe, liny, w niektórych można
rodzić klęcząc.
A we Wrocławiu - hmmmm, nie słyszałam, żeby cokolwiek się zmieniło -
2,5 roku temu rodziłam na Klinikach, chciałam rodzić w wodzie, ale
na końcówkę położyli mnie na łóżku porodowym (zbyt krótkie skurcze)
i juz klops - w tej pozycji to ja sama czułam, ze nie urodzę. No i
skończyło się na kleszczach...
Czy gdzieś jest szpital, gdzie ufa się troche kobiecie? czy też
wszędzie nadal jest tak, żeby położnej było najwygodniej...?
Będę rodzić pod koniec kwietnia... i zrobię wszystko, zeby wówczas
nie leżeć na wznak (tzn. półleżąc - jeden pies, i tak
niefizjologicznie...).
Obserwuj wątek
    • mmala6 Re: nie chcę leżeć rodząć... 05.11.07, 16:14
      nie słyszałam....
    • julia78 Re: nie chcę leżeć rodząć... 05.11.07, 18:43
      Przykre wieści...we Wrocławiu NIGDZIE nie można rodzić w innej niż leżąca
      pozycji ;-( Ciągle mnie to zadziwia wszak to dość duże miasto a zacofane pod tym
      względem straszliwie. Nawet na zzo nie można liczyć...już prędzej pod Wrocławiem
      w jakiejś prywatnej klinice...
    • pchliczek Re: nie chcę leżeć rodząć... 05.11.07, 20:25
      A próbowałaś rozmawiać z położnymi? Czy to w dużej mierze od nich
      nie zależy? Może jednak znajdzie się jakaś, która jest gotowa pomóc
      rodzić w pozycji pionowej?
      Sama jestem tym bardzo zainteresowana a mam termin miesiąc przed
      Tobą więc jakbyś coś się dowiedziała daj znać :)
      p.
    • poziomka555 Re: nie chcę leżeć rodząć... 06.11.07, 12:18
      na Kamińskiego wanna, też położna p. Ptak, myślę że warto porozmawiać
      • janka39 Re: nie chcę leżeć rodząć... 06.11.07, 13:33
        wanna na Kamienskiego to pic na wode
        sam ordynator mowil mi, ze wstawil ja tylko dlatego, ze dyrektor
        kazal (to podwyzsza standard oddzialu), ale on sam nie jest za
        porodami w wodzie, wiec na te ostatnia faze i tak najczesciej babka
        jest wyciągana na łozko

        a nie chcesz rodzic w domu? Znam dziewczyne, ktora juz drugie
        dziecko urodzila w swoim mieszkaniu
        Trzeba sie tylko umowic z polozna
        • poziomka555 Re: nie chcę leżeć rodząć... 07.11.07, 15:22
          jednakże porody w wodzie się odbyają i nie w każdym przypadku kończy
          się na łóżku porodowym :-)
    • jooska2 tak, jest 06.11.07, 15:22
      nie wiem czy to zależy od szpitala, czy od połoznej.
      Rodziłam na kamienskiego i mogłam rodzic jak mi sie podoba. nawet
      pani sama mnie zachęcała do zmiany pozycji, alby ułatwic porod.
      mi niestety lub stety było nawygodniej leżąc na wznak.choc tez
      bardzo chcialam w roznych pozycjach, np. w kucki. korzytsac z pilek
      i workow.
      mysle ze jakbym rodzila na stojąco to bym po prostu zemdlała z bólu.
      nie mialam sily nawet chodzic.

      dodam ze polozna byla z dyzuru.

      mysle ze porod kleszczowy niekoniecznie wiaze sie ze zla pozycja
      przy rodzeniu. to bardziej skomplikowana sprawa.

      tak czy siak, zycze lekkiego , normalnego porodu.
      • doroszka Re: tak, jest 06.11.07, 22:25
        Hmmm, nawet rozmawiając wczesniej z jakąś położną nie mam pewności,
        czy ona potem będzie przy porodzie :/ bo albo nie jej dyżur, albo
        akurat w tym szpitalu nie będzie miejsca... różnie może być niestety.

        Poród kleszczowy, dodam, był dlatego, że młody nie mógł się obrócić
        w kanale rodnym tak, by mógł gładko się urodzić. Gdybym mogła wstać
        na chwilę, poruszać biodrami, zgiąć się tak, jak mi podpowiadała
        natura, przyjąć przy tym pozycję bardziej pionową... nie mam
        oczywiście pewności, ale wszelka logika i przeczucie podpowiada (i
        podpowiadała) mi, że to by pomogło.
        Miałam przy porodzie położną, która w trakcie skurczów partych
        mówiła mi przez przeszło pół godziny "nie przyj, przeoddychaj", nie
        tłumacząc, dlaczego mam to robić, skoro przecież przez parcie rodzi
        się dziecko, grrr... (dopiero dwa dni później od mojego gina
        dowiedziałam się, że to po to, żeby dziecko mogło zrobić woltę)
        czułam się jakby myślała, że poród pozbawił mnie mózgu i możliwości
        zrozumienia tak skomplikowanego tłumaczenia :/ a nie miałam siły
        pytać ją, dlaczego... więc odmówiłam współpracy - na wszystko
        mówiłam jej "nie" i "nie mogę". To się nazywa dobre wyczucie
        pacjenta ;) A przy przyjmowaniu na oddział wypytali mnie o
        wykształcenie ;), a jakże, ;) mogła sobie przeczytać, że nie
        podstawowe, więc chyba potrafię mysleć ;) :o)
        Ja dużo nie chciałam - tylko trochę zaufania do tego, co robię,
        rodząc i informacji, co się, do cholery, dzieje ;) i dlaczego musi
        być tak, jak ona mi podpowiada...
        • poziomka555 Re: tak, jest 07.11.07, 15:31
          ja rodziłam na Kamieńskiego i położna wręcz namawiała mnie na
          chodzenie, prysznic, piłkę, zmiany pozycji, ale mi najwygodniej było
          w jednej określonej i nieszczególnie co innego mi pomagało, z tego
          co się orientuję na Kamieńskiego można wynająć położną
          • doroszka Re: tak, jest 07.11.07, 16:47
            To zależy, w której fazie porodu - w drugiej to wszędzie cuda można
            robić - piłka, sako, prysznic, chodzenie.
            Chodzi mi o tę ostatnią fazę - gdy dziecko już wychodzi. Właśnie
            wtedy nie chciałabym leżeć, wolałabym mieć wybór - czy na kolanach,
            czy w kucki, czy tradyzyjnie na łóżku porodowym...
            • plufik Re: tak, jest 07.11.07, 19:20
              witajcie- ja rodziłam w domu i znam już dość dużo kobiet, które też
              dokonały takiego wyboru- żadna się nie kładła (typowe pozycje, kiedy
              możesz wybrać, to w kuckach lub klęcząc).tyle, że te dziewczyny są
              wcześniej mocno wyedukowane- jak, po co, jaka pozycja i jakie ruchy
              na co wpływają itp....to duży temat... jeśli chodzi o szpital, to
              własnie tak to wygląda- wcześniej można chodzić, piłka, wanna itp,
              ale w ostatniej fazie kładą cię na łóżku. można jednak wynająć
              położną, która będzie towarzyszyć ci w szpitalu i z nią uzgodnić
              wszytstko, w zeszłym roku kosztowało to ok. 600 zł. pozdrawiam.
            • summerdays Re: tak, jest 08.11.07, 17:15
              urodzilam na Kamienskiego w 2006 roku - tak jak bylo mi wygodnie :)
        • jooska2 doroszka 09.11.07, 11:13
          przy wyjajetej poloznej masz 100 % pewniosc ze ona bedzie przy twoim
          porodzie. a i miejsce sie dla ciebie wtedy znajdzie.

          prawde mowiac nie sadze aby polzna celowo utrudniala ci porod nie
          pozwalajac sie obrocic , czy wstac. sadze ze trudniej sterowac
          porodem kleszczowym. zreszta tez taki trwa dłuzej i istnieje
          prawdopodobienstwa krowotku.poza tym robi sie zamieszanie, trzeba
          wzywac lekarza, anestezjologa czasem. polozne raczej unikaja porodu
          innego niz naturalny. no chyba ze si einaczej nie da.

          to ze tobie sie wydalwalo ze bylo by ci lepiej w innej pozyjic to sa
          twoje przypuszczenia. tego nie wiesz.ale wczesniej chyab mialas
          mozliwosc spacerowania i chodzenia a miomo to dziecko sie nie
          przekrecilo prawidłowo. poza tym skor az tak ci bylo zle to sie
          dziwie ze nie probowals sie na lozku jakos przekrecic czy nawet
          ukleknąc. chyba nie bylas przywiazana ??
          moim zdaniem twoje dziekcko weszlo zle w kanal rodny i nie bylo juz
          mozliwoscie zeby sie obrocilo.

          mi polozna w trakcie surczow partych nie kazala przec. wrecz mowila
          zebym nie parla na sile. chodzilo pewnei o to zeby nie wyciskac
          dziecka na sile, skurcze patre do pewnego momentu same maja wrzycic
          dzieko do kanalu rodnego i potem jest twoja rola czyli parcie.
          jakbys parla od poczatku to dobrze ulozone dzieko wyskoczylo by z
          ciebie jak torpeda rozrywajak szyjke , pochwe i nei wiem co jeszcze.
          oddychac każą bo dostarczasz w ten sposob tlen dziecku ktore z racju
          wchodzenia w kanal rodny ma go coraz mniej lub byc moze bylo lekko
          juz podduszone. oddech ma pomoc dzieku przy rodzeniu a nie tobie !!!

          wiesz skoro mialas skomplikowany porod to muysle ze polozna byla
          bardziej przejeta tym abys urodziaa zywe dzieko , nie ztłumaczeniem
          ci po co masz przec , czemu oddychac itp. tym bardziej ze jednak
          odmawialas wspolpracy.
          wiekszosc kobiet w bolu i tak nie słyszy tych opwiesci, czasem nawet
          polecen.

          mi polozna mowila : najwazniejsze zeby rodzaca wspolpracowala z
          polozna ( tzn. słychala jej polecen). polozna w koncu lepiej widzi
          co sie dzieje z dzieckiem a nie ty. moje dzieko tez szlo krzywo
          glowa i aby pomoc mu sie naprostowac musialam przyjmowac pozycje
          ktore byly dla meni bardziej bolesne i niewygodne niz lezenie na
          plecach. ale zadaniem poloznej jest pomoc dziecku zdrowo przyjsc na
          swiat a ie to jak ty sie czujesz. w przypadkach gdzie nie wszystko
          idzie jak po masle waznjesze jest dzeicko a nie matka.

          nie wyksztalcenie swiadczy o poziomie czlowieka. jako osoba
          wyksztalcona powinnas to wiedziec.

          moze zle trafilas moze dramatyzujesz z ta polozna,ale skoro masz az
          tak zle wspomnienia, to polecam ci wynajecie jakiejs. bedziesz jaj
          miala tylko dla siebie i pewnie wszystko pojdzie duzo lepiej.
          pozdrawiam i zycze udanego porodu.
          • doroszka Re: doroszka 09.11.07, 17:40
            jooska2 napisała:

            > przy wyjajetej poloznej masz 100 % pewniosc ze ona bedzie przy
            twoim
            > porodzie. a i miejsce sie dla ciebie wtedy znajdzie.

            Pod warunkiem, że zdąże dojechać do szpitala :o) Mam nadzieję, że z
            tym miejscem masz rację - ostatnio jest dramatycznie.
            >
            > prawde mowiac nie sadze aby polzna celowo utrudniala ci porod nie
            > pozwalajac sie obrocic , czy wstac.

            Wcale ją o to nie podejrzewam :o) Daleka jestem od
            tworzenia "spiskowej teorii dziejów" ;)

            sadze ze trudniej sterowac
            > porodem kleszczowym. zreszta tez taki trwa dłuzej

            Poród nie był długi, lecz wyczerpujący - decyzja o kleszczach
            zapadło w ostatnich 5 minutach. Użycie kleszczy to była kwestia 2
            minut. To wszystko dzięki temu, że zjawił się mój gin, który
            bezbłędnie wybadał sytuację (leżę, przysypiam m. skurczami partymi,
            jestem zirytowana, bo nic nie wiem o postępach porodu, twierdzę, że
            czuję, iż tak nie urodzę...) rzucił krótkie, ale jakże mnie
            motywujące (położna na to nie wpadła) "ale główkę już widać!" i
            zaproponował kleszcze, twierdząc, że "w ciągu kilku minut bedzie po
            porodzie". :) Tak niewiele przeba, by obudzić kobietę do współpracy.
            Zrobił nacięcie i kazał nareszcie przeć!
            >
            > to ze tobie sie wydalwalo ze bylo by ci lepiej w innej pozyjic to
            sa
            > twoje przypuszczenia. tego nie wiesz.

            Przperaszam Cię, jeśli Twój ton tutaj odbieram jako próbę
            deprecjonowania mojej własnej intuicji jako rodzącej.
            Tak, przypuszczenia i nie wiem - i własnie chciałabym sie przekonać.
            Nic innego.
            Skoro w szkole rodzenia piali w zachwycie nad rodzeniem w kucki lub
            na klęcząco i że to tak pomaga dziecku, że hej, a potem okazało sie,
            że na sali porodowej każda babka ma grzecznie leżeć :/ to jest to
            nie moja schizofrenia. I ja od niej chcę być jak najdalej.
            Niepotrzebnie chcesz mi ją chyba na siłę oswoić :)

            ale wczesniej chyab mialas
            > mozliwosc spacerowania i chodzenia a miomo to dziecko sie nie
            > przekrecilo prawidłowo.

            Tak w 2 fazie porodu. wtedy dziecko sie nie "przekręca", tylko
            wstawia w kanał rodny. Nie wstawiło sie prawidłowo, więc trzeba było
            kombinować, żeby jakoś się przekręciło - fakt, pozycja półleżąca nie
            jest w tym przypadku najgorsza ;) najgorsza jest zupełnie leżąca,
            nie miałam aż tak utrudnione ;) Ale pomóc mu nie mogłam, ani ruchami
            ani grawitacją... ;) :/

            poza tym skor az tak ci bylo zle to sie
            > dziwie ze nie probowals sie na lozku jakos przekrecic czy nawet
            > ukleknąc.

            Proszę o głos kobiety, którym udało sie urodzić w pozycji klęczącej
            na łózku porodowym :o)
            czy wiesz, co proponujesz? :)))) Nie chciałabym w trakcie porodu
            złamać sobie karku, a dziecko wydać na świat, robiąc fikołka na
            kafelki ;)
            Obrócić sie próbowałam owszem, ale - jak wiesz pewnie - lózko
            porodowe nie jest stworzone do pozycji bocznych :o)

            chyba nie bylas przywiazana ??

            cóz za niepotrzebny sarkazm
            >
            > mi polozna w trakcie surczow partych nie kazala przec. wrecz
            mowila
            > zebym nie parla na sile. chodzilo pewnei o to zeby nie wyciskac
            > dziecka na sile, skurcze patre do pewnego momentu same maja
            wrzycic
            > dzieko do kanalu rodnego i potem jest twoja rola czyli parcie.
            > jakbys parla od poczatku to dobrze ulozone dzieko wyskoczylo by z
            > ciebie jak torpeda rozrywajak szyjke , pochwe i nei wiem co
            jeszcze.
            > oddychac każą bo dostarczasz w ten sposob tlen dziecku ktore z
            racju
            > wchodzenia w kanal rodny ma go coraz mniej lub byc moze bylo lekko
            > juz podduszone.

            Kochana, dziękuję Ci za powtórkę wykładu ze szkoły rodzenia, ale ja
            to wszystko wiem :) a nawet chyba troche więcej. Podduszone dziecko
            raczej nie rodzi sie z 10 pkt APGAR ;)

            oddech ma pomoc dzieku przy rodzeniu a nie tobie !!!

            ...teraz ja pozwolę sobie na sarkazm: to z mądrości ludowych? z na
            pewno jeszcze sprzed czasów akcji "Rodzić po ludzku" :) wtedy typowe
            było bagatelizowanie tego, co czuje matka - dziecko urodzą lekarze i
            położna, prawda? ;) To, jak matka sie czuje, w ogóle zapewne nie
            wpływa na szczęśiwy finał... ;)
            Ja jestem przekonana, że oddech ma pomóc i dziecku (przez
            dotlenienie) i rodzącej przy łagodzeniu bólu.
            >
            > wiesz skoro mialas skomplikowany porod

            skomplikował sie w końcówce (ostatnia faza, gdy leżałam) - pisałam
            juz o tym.

            to muysle ze polozna byla
            > bardziej przejeta tym abys urodziaa zywe dzieko , nie
            ztłumaczeniem
            > ci po co masz przec , czemu oddychac itp. tym bardziej ze jednak
            > odmawialas wspolpracy.

            Tak, była przejęta - aż mi sie udzielało, wydawało mi się przez to,
            że nie pracuje w tym zawodzie zbyt długo... Powinna informować,
            musiała widzieć moja irytację - prosta logika: irytacja bierze się z
            braku zrozumienia, więc trzeba choćby krótko wytłumaczyc...

            > wiekszosc kobiet w bolu i tak nie słyszy tych opwiesci, czasem
            nawet
            > polecen.

            A tyle sie mówi o podejściu indywidualnym. Moim
            wyznacznikiem "profesjonalizmu" położnej jest to, na ile potrafi
            złapac kontakt z rodzącą - a to wręcz wymaga podejścia
            indywidualnego, a nie traktowania ją jak większość.

            > mi polozna mowila : najwazniejsze zeby rodzaca wspolpracowala z
            > polozna ( tzn. słychala jej polecen). polozna w koncu lepiej widzi
            > co sie dzieje z dzieckiem a nie ty.

            Pewnie, że lepiej. Tym bardziej mogła mnie poinformować, że widać
            główkę. czyżby nie chciała mnie budzić? :o)

            moje dzieko tez szlo krzywo
            > glowa i aby pomoc mu sie naprostowac musialam przyjmowac pozycje
            > ktore byly dla meni bardziej bolesne i niewygodne niz lezenie na
            > plecach.

            I tyle niepotrzebnego pisania wczesniej - cały czas próbujesz
            mi "oswoić" podejście mojej położnej, a tu sie okazuje, ze moje
            odczucia i pragnienia są jak najbardziej ok - tylko powinnam trafić
            ma Twoja położną! Tez chciałabym spróbować tych niewygodnych
            pozycji ;) mam przeczucie, że trud nie zmarnowałby sie ;)

            ale zadaniem poloznej jest pomoc dziecku zdrowo przyjsc na
            > swiat a ie to jak ty sie czujesz.

            Nie skomentuję - odsyłam wyżej, tam gdzie napisałaś o roli oddechu...

            w przypadkach gdzie nie wszystko
            > idzie jak po masle waznjesze jest dzeicko a nie matka.
            >
            jak wyżej, poza tym chyba dziecko i matka na równi, bo jest
            narzędziem wydania go na swiat... :/

            > nie wyksztalcenie swiadczy o poziomie czlowieka. jako osoba
            > wyksztalcona powinnas to wiedziec.

            Znów niepotrzebny sarkazm. Zastanawiam się, dlaczego Cie tu boli...
            W dodatku źle zrozumiałaś :( Nie chodzilo mi o poziom człowieka
            wszak, a o pewne nastawienie do rzeczywistości - im wyższe
            wykształcenie, tym człowiek bardziej stara się "tłumaczyć" i
            zrozumieć rzeczywistość, a nie przyjmować, że jest tak, bo po prostu
            jest... to oczywiste. Byłam nastawiona na informacje, a nie na
            polecenia, których powodu nie rozumiem - to wynika z mojej natury,
            która w końcu miała główny udział w zdobyciu wykształcenia ;)
            >
            > moze zle trafilas moze dramatyzujesz z ta polozna,

            nie dramatyzuję - poród wspominam ogólnie ok, o dziwo :) ale położną
            oceniam nienajlepiej... mam do tego prawo, prawda? :)

            ale skoro masz az
            > tak zle wspomnienia, to polecam ci wynajecie jakiejs. bedziesz jaj
            > miala tylko dla siebie i pewnie wszystko pojdzie duzo lepiej.

            Też jestem tego zdania, i dlatego założyłam ten wątek :)

            > pozdrawiam i zycze udanego porodu.

            Pozdr, thx :)

            Wielka prośba do odpisujących na mój post - proszę nie starać się
            udowodnić mi, że moje odczucia są bzdurne, a aspiracje zadziwiające,
            to nie miejsce też na wykłady z podstaw położnictwa (w dodatku ze
            starych podręczników;) - nie po to zaczęłam wątek.
            Ja chcę sie po prostu dowiedzieć, czy przypadkiem nie ma we Wro
            miejsca, gdzie mogłabym urodzić "jeszcze bardziej po ludzku" :)
            Będę wdzięczna za sugestie, do kogo mogę się z tym zwró
            • doroszka Re: doroszka 09.11.07, 17:44
              Będę wdzięczna za sugestie, do kogo mogę się z tym zwrócić, w jakim
              szpitalu jest pod tym względem naj... Na razie wydaje mi sie z
              waszych wpisów, ze faktycznie na Kamińskiego jest jakis powiew
              postępu... :o)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka