Gość: ola
IP: *.as.kn.pl
13.12.07, 14:02
Wczoraj jechałam ulicą Kleczkowską od strony ulicy Trzebnickiej.Na
skrzyzowaniu Kleczkowskiej z Rejmonta ustawiłam sie przy osi jezdni
i po zapaleniu sie zielonego swiatla ruszylam na wprost do
portu.Jakie bylo moje zdziwienie kiedy kierowca auta ktory stał obok
mnie przy krwezniku ruszyl z kierunkowskazem wloczonym w lewo i
zaczał mocno trabic na mnie.Niestety doszlo do kolizji.Kierowca
ktory doprowadził do kolizji wparł mi ze to byla moja
wina.Napisalismy oswiadczenie i sie rozjechalismy.Po powrocie do
domu maz zrobił mi okropna bure za przyznanie sie do winy.Stwierdził
ze absolutnie wina za kolzje lezy po stronie kierowcy
busa.Argumentował to tym ze tam nie ma dwoch pasow.Kierowca przy
krawezniku ma obowiazek jechac w prawo lub na wprost na tym
skrzyzowaniu.Absolutnie w lewo.Wprawdzienie nie ma tam wytoczonych
dwoch pasow ale dwa auta moga swobodnie stanac kolo siebie.Mam
pytanie w zwiazku z tym co o tym przypadku myslicie?Kto miał racje i
ewentualnie jesli okazaloby sie ze to nie ja ponosze wine to czy
jest mozliwosc wycowania sie z oswiadczenia ktore napisalam kierowcy
busa.Nadmieniam ze nie bylo na miejscu policji.