Dodaj do ulubionych

uwaga w rossmanie

27.01.08, 18:23
w piatek wraz z synem udalam sie na zakupy do rossmana ,podeszlam z synem do kasy, byla duza kolejka ,ale obok w kasie byla tylko jedna osoba ,wzielam sobie folder z rossmana i schowalam sobie go do torby,za moment przy kasie zjawil sie pan i grzecznie powiedzial do nas,czy moze nas prosic na zaplecze ,bo ktoras z pan powiedziala ze pani chowala cos do torebki ,syn studiowal administ. i kategorycznie zabronil mi pokazanie torebki tylko powiedzial zeby pan zadzwoil po policje,na zapleczu odbyl sie HORROR ,pan zaczal do nas wulgarnie sie odzywac ,do syna mowil na Ty do tego uzywal wulgarnych slow ,a ja mu powiedzialam co o tym sadze i zeby tak do mnie sie tez nie odzywal , a on do mnie tak :ku.. kobieto przestan juz ,bo k,,,,a moja cierpliwosc sie skonczy,mnie po prostu zamurowalo syn wyciagnal komorke chcial to wszystko nagrac ,ale pan ucichl, na policje czekalismy okolo 30 minut zaznacze iz na zapleczu byla rowniez pani kierowniczka ,to ona zadzwonila po policje uwagi oczywiscie mu nie zwrocila bo taka mloda guwniara po przyjezdzie policji pan wladza stwierdzil ,ze moje nazwisko mu sie nie podoba ,bo ma jakies niemile wspomnienia ,mowil do mnie na ty lub bezosobowo po wyjeciu wszystkiego z torebki okazalo sie ze niczego nie mialam,zadzwonili na centrale spr.wszystkie dane noi zostalismy WOLNI !!!!!!!!!!!!!!!!!Na koniec nie uslyszalam Glupiego slowa PRZEPRASZAM an od kiereowniczki ani od PSEUDO PRACOWNIKA OCHRONY, KTORY NAWET NIE MA NUMERU LICENCJI TYLKO JEST ZATRUDNIONY JAKO ZWYKLY PRACOWNIK !! Teraz swoich praw moge dochodzic tylko na drodze cywilnej, ale czy to cos da ??? czy to cos zmieni ?? chyba nie, ale uwazajcie jak tam bedziecie robili zakupy, HAMSTWO NIE Z TEJ ZIEMI !!!!

Pozdrawiam czestochowa
Obserwuj wątek
    • Gość: hgfhf Re: uwaga w rossmanie IP: *.finemedia.pl 27.01.08, 19:06
      Ale po co ta cała szopka ?
      Nie mogłaś po prostu powiedzieć, że wzięłaś sobie tylko ulotkę ? I nawet otworzyć torebkę i pokazać ? Tak bardzo by Cię to zabolało, upokorzyło ?
    • Gość: hip hop Re: uwaga w rossmanie IP: *.magma-net.pl 27.01.08, 19:57
      Kochana w Rosmanie to norma.
      Jest to jedyny - powtarzam JEDYNY sklep w którym nie wolno pod żadnym pozorem zastanawiać sie, czytać składu na opakowaniu,mieć chwilę zwątpienia czy wybrać to czy inną rzecz.
      A dlaczego ??
      A no dlatego że z chwilą wejścia do Rosmana ochrona uważa że weszłaś nie po to by coś kupić a jedynie coś ukraść.
      Nie dalej jak wczoraj byłam w Esesmanie po krem depilujący,chwilę sie zastanawiałam , czytałam co jest napisane na opakowaniu i...za chwilę poczułam czyjś wzrok na plecach.Kątem oka zobaczyłam młodego chłopaka który mimochodem patrzył co ja tak długo tam robie.
      Wybrałam co chciałam,kierując się do kasy zobaczyłam że ich już tam stoi dwóch i zerkają co mam w koszyku.
      Jest to poprostu żenujące.

      Nie raz byłam w niemczech i tam nie raz wchodząc do np Schlekera nie było nikogo z obsługi, o ochronie nie mówiąc.Chwilę później z końca sali wyszła ekspedientka z radosnym powitaniem i znikała znowu na magazynie.
      Nam jednak daleko jest do cywilizacji :(
      • wielki_czarownik Dziwne 27.01.08, 20:13
        Zawsze jak jestem w Rossmanie to spędzam przed półkami całe godziny (wiadomo jak facet kupuje kobiecie kosmetyki). Potem jak już coś wybiorę to (jeżeli nie jest zafoliowane) otwieram kartonik i sprawdzam, czy butelka jest pełna.
        No i nigdy nikt mnie nie kontrolował, nie zaglądał do torby etc.
        • Gość: hip hop Re: Dziwne IP: *.magma-net.pl 27.01.08, 22:10
          To nie tylko moje odczucia...naszczęście
          Wystarczy poczytać komentarze w artykule
          www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-48645.html
          • Gość: misio Re: Dziwne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.08, 15:53
            Na forum wrocławski nie dyskutuje się z osobnikiem o nicku
            wielki_czarownik bo on jest najmądrzejszy i zawsze wszystko wie.
      • Gość: gazela755 Re: uwaga w rossmanie IP: *.wro.vectranet.pl 27.01.08, 22:28
        Tak,masz racje,ja mieszkam w Niemczech i dosc czesto odwiedzam
        rodzicow we Wroclawiu.Zdarza mi sie robic zakupy w roznych marketach
        i w Rossmanie i stwierdzam,ze takiego chamstwa wsrod obslugi tych
        sklepow,to nie ma w calym cywilizowanym swiecie.A Wroclaw ma ambicje
        byc wielkim miastem ha ha ha ZENADA to wiocha totalna!!!
        • hawk75 Re: uwaga w rossmanie 28.01.08, 10:28
          Taaak, masz rację. Jak przyjadą do Wrocławia ludzie którzy pomieszkali chwilę w
          Niemczech, to oczywiście natychmiast jest to dla nich wiocha. Żal mi tych,
          którzy próbują nieudolnie opluć cały Wrocław bo im ktoś na ręce patrzy w
          Rossmanie. Gazela755 robisz pewno zakupy w Polsce, bo taniej wychodzi - prawda ?
          Oszczędność przesiedleńców, pseudo Niemców?
          Co do samego sklepu - omijam go szerokim łukiem, bo już kilka razy trafiłem tam
          na przeterminowany towar. Obsługi nie oceniam, bo nie miałem z nimi nigdy
          konfliktu.
          Tak więc jako wrocławianin z urodzenia powiem tylko że jeden rossman wioski nie
          czyni, o czym większość ludzi mieszkających w tym mieście wiedzą doskonale. Dla
          wszystkich anty pozdrowienia serdeczne :))
          • Gość: pepe Re: uwaga w rossmanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.01.08, 13:02
            śmieszny jesteś, co ma obrzucenie błotem wrocławskiego Rossmana do samego
            Wrocławia? Każdy krytyczny głos nt wrocławskiego sklepu, urzędu itp traktujesz
            jako atak na Wrocław?

            P.S
            Z racji wykonywanego zachodu często bywam w krajach Europy Zachodniej i jak
            tylko mam możliwość to zakupy drogeryjno-chemiczne robię w Niemczech, bo są tam
            artykułu wyższej jakości i w cenach zbliżonych do tych w Polsce.
            • hawk75 Re: uwaga w rossmanie 28.01.08, 20:00
              Okulary dobra rzecz, okulary trzeba mieć - jak mówią słowa rymowanki. Jakbyś
              dokładnie przeczytał post do którego się ustosunkowałem wiedziałbyś o co mi
              chodzi. Tak więc dla Ciebie specjalnie wyjaśniam: jeżeli ktoś wyraża opinię o
              całym Wrocławiu na podstawie jednego wydarzenia w Rossmanie, to niech faktycznie
              jedzie gdzieś, gdzie będzie mu lepiej. Nie bronię ślepo Wrocławia, twierdzę
              jedynie że uogólnianie to ograniczenie, jeżeli nie głupota. Co do Twoich słów
              powiem tyle.
              Gratuluje wyboru miejsca robienia zakupów. Popierajmy unijną gospodarkę.
              • Gość: gazela755 Re: uwaga w rossmanie IP: *.wro.vectranet.pl 28.01.08, 21:05
                To teraz ja Ci zwroce uwage,ze niedokladnie skupiasz sie na tekscie
                i zabierasz glos.Ja nie musze nigdzie wyjezdzac,ja mieszkam od wielu
                lat w Niemczech,a Wroclaw odwiedzam,bo tu sa moi rodzice i tu sie
                urodzilam.Moje dzieci byly po raz pierwszy w Polsce.Chcialam sie
                pochwalic,a tylko sie skompromitowalam.Na kazdym kroku chamskie
                odzywki,zero usmiechu i zyczliwosci.I ten brudny,przereklamowany
                Rynek,ci grajkowie,wyludzacze kasy i ciagle ci sami podstarzali
                panowie,sliniacy sie na widok przechodzacych dam..Zenada ten Wrocek!!
                • hawk75 Re: uwaga w rossmanie 29.01.08, 10:26
                  Wiesz, ja Ci nie zazdroszczę. Skompromitowałaś się, to prawda. Pewno chciałaś
                  żeby we Wrocławiu podczas Twojego pobytu było tak, jak w Niemczech. Ale nie
                  było. Wiesz dlaczego ? Dlatego że Wrocław to nie Niemcy. Brudny przereklamowany
                  Rynek, grajkowie wyłudzający kasę, pewno jeszcze wiatr wiał nie w inną stronę
                  niż sobie życzyłaś. Wiesz, lepiej pozwól dzieciom przyjechać tu bez Ciebie.
                  Przynajmniej będą coś z tego miały, a nie tylko niezadowolonego rodzica, bo
                  świat wygląda nie tak jakby sobie tego życzyła mamunia, czy tatunio.
                  • Gość: Gazela755 Re: uwaga w rossmanie IP: *.wro.vectranet.pl 29.01.08, 14:42
                    Widze,ze niewiele zrozumiales..a kto chcialby tu wracac,juz wszystko
                    wiadomo..klimat tworza mieszkancy,a nie budynki,markety itp..A
                    ludzie Wroclawia nie sa przyjazni sami dla siebie,a dla
                    odwiedzajacych tymbardziej(nie tylko moja opinia o Was)Tylko troche
                    refleksji,do jakiej kategorii mozna zaliczyc to miasto?Przestancie
                    sie tak promowac,bo sie osmieszacie.Wiecej pokory!Uczcie sie od
                    innych nacji,tylko w ten sposob pokonacie kompleksy
                    • hawk75 Re: uwaga w rossmanie 29.01.08, 15:12
                      Powiedziała panna mieszkająca w Niemczech. Pamiętajcie wszyscy mieszkańcy
                      Wrocławia - bierzcie przykład z owej Pani która to przecież światowa taka i wie
                      co to kultura. Kłaniam się w pas przed Tobą przyjmując serdecznie w swoje progi
                      byś zobaczyć mogła jacy ludzie tu mieszkają i nie musiała oceniać kogokolwiek na
                      podstawie ograniczonych obserwacji. :))
                      • Gość: gazela755 Re: uwaga w rossmanie IP: *.wro.vectranet.pl 29.01.08, 18:51
                        Drogi Panie"hawk75"ja rowniez przed Panem chyle czolo i cieszy mnie
                        fakt,ze probuje mnie Pan przekonac,jak niewlasciwie oceniam
                        ludzi..widocznie mialam pecha,ze nie spotykalam podczas moich
                        wedrowek po miescie,tak kulturalnych i sympatycznych osob jak
                        Pan.Wszystkich,ktorych urazilam,przepraszam,ale zrobcie cos z tymi
                        ktorym elementarne zasady grzecznosci sa obce
                        • Gość: klojtek Re: uwaga w rossmanie IP: *.chello.pl 29.01.08, 19:14
                          Oni z tym nic nie zrobią, bo oni na to nie zwaracają uwagi. Poza tym
                          jest tego tyle, że... traktują to jak normalność
                    • Gość: maxx Re: uwaga w rossmanie IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 10.02.08, 15:12

                      Gość portalu: Gazela755 napisał(a):

                      > Widze,ze niewiele zrozumiales..a kto chcialby tu wracac,juz wszystko
                      > wiadomo..klimat tworza mieszkancy,a nie budynki,markety itp..A
                      > ludzie Wroclawia nie sa przyjazni sami dla siebie,a dla
                      > odwiedzajacych tymbardziej(nie tylko moja opinia o Was)Tylko troche
                      > refleksji,do jakiej kategorii mozna zaliczyc to miasto?Przestancie
                      > sie tak promowac,bo sie osmieszacie.Wiecej pokory!Uczcie sie od
                      > innych nacji,tylko w ten sposob pokonacie kompleksy

                      Nie kompromituj sie juz dziewczyno- wystarczy. Co do 'grajkow, brudu i
                      obslinionych, podstarzalych lowelasow', to mam multum podobnych obserwacji z
                      twojego obecnego faterlandu podczas czestych wizyt zwiazanych z moja praca. Ale
                      rozumiem, ze zapach tureckich kebabow oszolomil cie i zakrecil w glowie.
                    • Gość: gość Re: uwaga w rossmanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.08, 08:48
                      Ale się zniemczyłeś , a fe...
                    • Gość: RudaKazia Re: uwaga w rossmanie IP: *.218.151.59.telsat.wroc.pl 15.02.08, 21:17
                      Zenujaca to jestes ty dziewczyno. Wielu moich przyjezdnych znajomych pierwsze
                      slowa, jakie wypowiadalo na temat pobytu we Wrocku to wlasnie slowa o tym, jacy
                      tu mili ludzie. Ze potrafia sie usmiechnac do siebie na ulicy bez powodu,co sie
                      np. w takiej Wawie (czy niemczech) nie zdarza. A ponadto nei chce mi sie
                      dyskutowac z takim babolem. Piszesz o kompleksach...jak najbardziej
                      zakompleksiony stwor na ziemi. Ot co.
                      • Gość: ELFI Re: uwaga w rossmanie IP: *.wro.vectranet.pl 19.02.08, 14:21
                        Gazela 755 napisala prawde,bo tak jest brud,chamstwo,Rynek itp.A do
                        Ciebie Ruda to pewnie przyjezdzaja w odwiedziny ze wschodu,lub z
                        bylej NRD i to moze sie pokrywac z tym co piszesz.
              • Gość: pepe Re: uwaga w rossmanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.01.08, 17:00
                Zrozumiałem i jeden i drugi post, dziwne jest dla mnie to, że ktoś ocenia miasto
                na podstawie sklepu/urzędu a druga osoba bierze to na serio.
            • Gość: P.P. Re: uwaga w rossmanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 12:21
              Przecież on ustosunkował się tylko do stwierdzenia poprzednika,że Wrocław to
              totalna wiocha. ????
          • Gość: klojtek Re: uwaga w rossmanie IP: *.chello.pl 29.01.08, 19:11
            Przyjechałem z Poznania i tez uwazam, ze Wrocław to jedna wielka
            totalna wiocha
            • Gość: gazela755 Re: uwaga w rossmanie IP: *.wro.vectranet.pl 29.01.08, 19:51
              Tak witam Cie Panie z Poznania i musze stwierdzic,ze w tym miescie
              zawsze bylo widac na kazdym kroku tzw.kulture.Jak mieszkalam w
              Polsce,dosc czesto odwiedzalam to urocze miasto,bylam oczarowana ich
              mieszkancami.I zawsze po powrocie do Wroclawia czulam sie,ze
              mieszkam na prowincji.Pozdrawiam Pana serdecznie
          • Gość: autochton Re: uwaga w rossmanie IP: 217.153.131.* 07.02.08, 14:20
            Hawk, sugerowałbym ostrażniej z pojęciem: "przesiedleniec" bo takim
            jesteś Ty i Twoja rodzina jeszcze przez parę pokoleń....
            • hawk75 Re: uwaga w rossmanie 08.02.08, 12:39
              Powiem tyle - a skąd Ty to możesz wiedzieć buraczku ćwikłowy ?
          • moniewa1 Re: uwaga w rossmanie 16.02.08, 21:04
            Ooooh, duzo jadu w tobie i tak jakby zawisc mozna wyczuc czy co...
            niestety w moim odczuciu nie masz racji i chyba nawet nie wiesz o czym piszesz.
            jestem (o zgrozo!)osoba ktora nie mieszkala w Polsce przez kilkanascie lat i
            moge sie odniesc do tego jak widza Polske osoby, ktore co nieco pobyly za
            granica. z przykroscia trzeba stwierdzic, ze nasuwaja sie bardzo negatywne
            skojarzenia. Wroclaw ma taaakie aspiracje, ceny jak z kosmosu (a zakupy w Polsce
            wcale taniej nie wychodza! madralo)a dookola to brud, kicz i chamstwo rzuca sie
            w oczy - wszedzie, na ulicy, w tramwaju, w sklepach, nawet tych ekskluzywnych -
            zalosne.
      • Gość: P.P. Re: uwaga w rossmanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 12:19
        Może oni po prostu byli gotowi, żeby odpowiedzieć na ewentualne pytania.
      • Gość: Zośka Re: uwaga w rossmanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 15:08
        W kazdym ze sklepów Rossmana czuję się zawsze tak, jakby z góry
        zakładano, że każdy klient to złodziej.Nawet ostatnio przestałam tam
        robić zakupy. Mam w nosie ich promocje.Wolę sklepy gdzie bardziej
        dyskretnie obserwuje się klientów.A swoją drogą,czy firme rossman
        nie stać na monitoring ? Proponuję bojkot tych sklepów.
        • hawk75 Re: uwaga w rossmanie 30.01.08, 15:17
          Monitoring nie zdaje egzaminu. Dopiero by było jakby na zapleczu siedział jakiś
          koleś i wyskakiwał nagle, gdy tylko wydawałoby mu się że ktoś coś sobie
          przywłaszczył.
          Bojkot, dobra metoda, ale myślę że to też nie metoda.
          Może po prostu wszyscy idźmy do Rossmana i nie robiąc zakupów pakujmy sobie
          ulotki do toreb. Po dwóch dniach takiej obserwacji ochroniarz będzie miał dość
          zaglądania w każdą torebkę, czy plecak. A jakby jeszcze każdy z nas odmawiał
          pokazania zawartości i wzywana byłaby policja z pewnością pomyśleliby nad inną
          metodą pilnowania sklepu, bo nasza kochana władza udusiłaby ich za 50
          bezpodstawnych wezwań w ciągu doby.
      • Gość: RudaKazia Re: uwaga w rossmanie IP: *.218.151.59.telsat.wroc.pl 15.02.08, 21:11
        Nie zgadzam sie,ze to norma. Kiedys w rosmannie stracilam niechcacy jakis
        szampon czy cos. W szklanej butelce. Butelka sie stlukla, szampon rozlal, mi sie
        zrobilo glupio. Nikt do mnie nie podszedl,wiec ja podeszlam do ochroniarza.
        Chcicalam nawet sprzatnac(choc nie musialam tego robic) na co ochroniarz, bardzo
        przemily zreszta powiedzial, zebym sie nie przejmowala i robila sobie dalej
        zakupy,ze ktos to sprzatnie. Wiec nie w kazdym rosmannie jest chamstwo i nie
        kazdy ochroniarz jest chamem.
        • Gość: XXX Re: uwaga w rossmanie IP: *.wro.vectranet.pl 19.02.08, 14:32
          Ruda Kaziu Ty nie potrafisz sie zachowac,niszczysz wszystko po
          kolei,pewnie wpadasz do sklepu jak taran i nie zwracasz uwagi na
          nikogo i nic....a we Wrocku ludzie owszem usmiechaja sie,ale
          szyderczo.
        • Gość: XXX Re: uwaga w rossmanie IP: *.wro.vectranet.pl 19.02.08, 14:36
          Ruda Kaziu nie potrafisz sie zachowac,wpadasz jak taran i niszczysz
          wszystko i jeszcze sie tym chelpisz...A ludzie we Wrocku owszem
          usmiechaja sie,ale szyderczo
    • mr_pope Re: uwaga w rossmanie 27.01.08, 20:05
      Współczuję sytuacji, ale sama byłas sobie winna, że syna posłuchałaś. Jeśli
      tylko ulotkę wzięłaś, to trzeba było od razu pokazać. Zapewne byś nie usłyszała
      przeprosin, ale nie czekalibyście na przyjazd policji.
    • Gość: Piotr Chamstwo droga Pani jak już IP: *.telsat.wroc.pl 27.01.08, 20:06
      ale widzę, że z kulturą też nie za bardzo, więc może to usprawiedliwiona reakcja ;)
    • Gość: maciop Re: uwaga w rossmanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 21:31
      o który dokładnie to sklep chodzi ?
    • Gość: X-men Re: uwaga w rossmanie IP: *.magma-net.pl 27.01.08, 21:36
      A nie prościej było poprostu otworzyć torebkę i pokazać schowaną
      ulotkę, a nie rżńąć urażonej księżniczki?? Może Twój synek studiuje
      administrację i liznął trochę wiedzy prawniczej, ale mądrości
      życieowej niestety już nie ma. Cała masa znajomych robi zakupy w
      Rossmanie, ale żadne z nich nie miało problemów z ochroną chociaż
      niektórzy z nich potrafią wybierać jeden krem przez prawie godzinę.

      PS. Proponuję zamiast do Rossmana wybrać się do księgarni po słownik
      języka polskiego (np. gó..ara a nie guwniara) i poszukać lewego
      alta na klawiaturze.
      • tbernard Re: uwaga w rossmanie 28.01.08, 11:16
        Gość portalu: X-men napisał(a):

        > A nie prościej było <<<poprostu>>> otworzyć torebkę i pokazać schowaną
        > ulotkę, a nie <<<rżńąć>>> urażonej księżniczki?? Może Twój synek studiuje
        > administrację i liznął trochę wiedzy prawniczej, ale mądrości
        > <<<życieowej>>> niestety już nie ma. Cała masa znajomych robi zakupy w
        > Rossmanie, ale żadne z nich nie miało problemów z ochroną chociaż
        > niektórzy z nich potrafią wybierać jeden krem przez prawie godzinę.
        >
        > PS. Proponuję zamiast do Rossmana wybrać się do księgarni po słownik
        > języka polskiego (np. gó..ara a nie guwniara) i poszukać lewego
        > alta na klawiaturze.

        Jak się kogoś do słowników odsyła, to warto samemu do niego zajrzeć zanim się
        tekst na publiczne forum wypuści. Niedouczony nauczyciel bowiem jest jeszcze
        bardziej żałosny. Warto też dając techniczne porady odnośnie alta na klawiaturze
        umieć rozróżniać lewy od prawego.

        A teraz merytorycznie: może i prościej byłoby otworzyć. Ale nie każdy musi lubić
        udowadniać, że nie jest złodziejem. Moim zdaniem powinno obowiązywać w takich
        momentach coś w rodzaju hazardu. Jeśli podejrzenie jest fałszywe, to podejrzana
        powinna mieć prawo wybrać sobie dowolną rzecz w prezencie. Wtedy by to
        utemperowało zapędy domorosłych detektywów i ograniczyło interwencje do
        przypadków absolutnej pewności. Takie widzimisię, że ktoś podejrzany choćby
        podejrzanie się zachowywał, to trochę za mało. Najlepiej gdyby po prostu w
        kamery zainwestowali i posadzili ochroniarzy przy monitorach. Ewentualnie bramki.
        Tym niemniej ja chyba bym pokazał dla świętego spokoju. Po prostu szkoda czasu i
        nerwów na bezowocną szarpaninę.
      • piast9 Re: uwaga w rossmanie 28.01.08, 16:01
        Gość portalu: X-men napisał(a):

        > A nie prościej było poprostu otworzyć torebkę i pokazać schowaną
        > ulotkę
        Otóż to. Kiedyś w MM schowałem do kieszeni ulotkę Duracell, mieli jakiś tam
        konkurs czy inną promocję. Pani w kasie poprosiła czy może mi skasować te
        bateryjki co do kieszeni włożyłem. Wyjaśniłem, pokazałem ulotkę, koniec sprawy.
        Po co robić dym?
        • map4 Re: uwaga w rossmanie 28.01.08, 16:12
          piast9 napisał:

          > Wyjaśniłem, pokazałem ulotkę, koniec sprawy.
          > Po co robić dym?

          "W imię zasad", jak powiedział porucznik Franciszek Maurer.
    • Gość: olla Re: uwaga w rossmanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 22:24
      Ale przyznacie że ochrona w Rossmanie jest zbyt nachalna! To jest wręcz
      niegrzeczne! Tylko w Rossmanie jest tak nachalna ochrona, czy ktoś wie dlaczego?
      W innych sklepach jakoś radzą sobie dyskretniej z tym problemem!
      • Gość: wxa Re: uwaga w rossmanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 22:49
        bo Rossman jest ulubionym miejscem złodziei-w niedzielę towar za pół
        ceny sprzedają na Świebodzkim i Niskich Łąkach
        • Gość: feta Re: uwaga w rossmanie IP: *.nat.tvk.wroc.pl 28.01.08, 19:01
          to może tym bardziej warto coś zmienić z tą ochroną, dlaczego kupując kosmetyki
          z górnej półki płaci się przy kasie "na sklepie" ( monitoring w postaci czynnika
          ludzkiego podchodzi do klientów patrząc do koszyka pokazuje gdzie należy płacić
          ; i co z tego, że pomyśle sobie o nim =dziad ze szmat=), jak za resztę towaru
          płacę się przy wyjściu, należy stać w dwóch kolejkach.
    • Gość: właścicielka Re: uwaga w rossmanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 22:43
      od 18 lat prowadzę sklep samoobsługowy i muszę niestety
      stwierdzic,że Polacy kradną na potęgę.Nie zatrudniam ochroniarzy,ale
      pracownicy sklepu mają obowiązek pilnowania stoisk-nie jest to moja
      fantazja,ale koniecznośc.Gdy nie było kamer i pilnujących
      pracowników w ciągu miesiąca ginął towar na kwotę 30-40tys.
      Idąc do sklepu na zakupy nie zwracam uwagi na to,czy mnie ktoś
      pilnuje i obserwuje-mam czyste intencje,idę zrobic zakupy i za nie
      zapłacic.A właściciel i pracownicy mają prawo i obowiązek dbac o
      swoje pieniądze.
      wszczynanie awantur świadczy o braku kultury obu ston.Ja na pani
      miejscu otworzyłabym torebkę i byłoby po sprawie.Pani tego
      odmówiła,obsługa nie miała innego wyjścia-musiała wezwac
      policję.Ochroniarz zresztą był spostrzegawczy,widział,że Pani coś
      schowała do torebki,ale przecież nie mógł wiedziec co.Jest to jeden
      ze sposobów walki ze sklepowymi złodziejami-nawet przypadki drobnych
      kradzieży mają swój finał w sądzie grodzkim.
      Syna niestety sytuacja przerosła-wiedział,że pracownicy sklepu nie
      mają prawa Pani przeszukac i sam wpędził Panią w nieprzyjemną
      sytuację.Warto się wzajemnie szanowac i wykazac trochę
      zrozumienia.Każdy z nas pilnuje swojego mienia i nie można miec
      pretensji do pracowników sklepu-oni też pilnują swoich pieniędzy/w
      handlu obowiązuje zasada materialnej odpowiedzialności/.
      • Gość: kotek Re: uwaga w rossmanie IP: *.50.akron.net.pl 28.01.08, 09:10
        Hmm.. za mną w Rossmanie też chodził ochroniarz. Byłam jedną z dwóch
        klientek w sklepie i łaził za mną krok w krok - może mu się
        nudziło... Na moją prośbę, żeby chociaz nie stał mi nad głowa i
        przez ramię nie zaglądał usłyszałam, ze jak mi się k... ochrona nie
        podoba, mogę zmienić sklep..
        I wiecie co, zmieniłam... złożywszy uprzednio oficjalna skargę
        kierowniczce, a co ona z tym zrobi, to już nie moja sprawa.
        • Gość: gość Re: uwaga w rossmanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.08, 09:49
          ja mam te same odczucia - zwłaszcza rossman przy świdnickiej i chyba w galerii
          arkady.
          Cały czas czuć gorący oddech na plecach śledzącego Cię "ochroniarza" - masakra.
          I jeszcze jedna rzecz która dla mnie była "kropką nad i" - dwie oddzielne kasy -
          kolorówka i inne rzeczy. I nie ma siły żeby "przesympatyczna" Pani skasowała Ci
          wszystko w jednej kasie.
          Na szczęście mam wybór - nie muszę tam chodzić.
          • outorka Re: uwaga w rossmanie 28.01.08, 12:20
            Mój kolega jest ochroniarzem w jednym z Rossmanów i mówi, że to chodzenie krok w
            krok i kukanie zza pleców to nakaz odgórny. Sam się źle z tym czuje, zwłaszcza,
            że nie raz usłyszał jakieś chamskie komentarze od klientów, ale kierowniczka
            każe mu tak chodzić, więc nie ma wyjścia. Zwłaszcza, że jeśli ktoś coś ukradnie,
            on będzie za to musiał zapłacić ze swojej wypłaty.

            Sama robię zakupy w Pasażu Grunwaldzkim i tam taki starszy pan pilnuje- zawsze
            widzę na sobie jego wzrok, ale nie przeszkadza mi jakoś to. Natomiast moja mama
            w swoim miasteczku ma tak fajnego ochroniarza Rossmanowego, że jak przychodzi do
            sklepu, to pan jej na wejściu np. mówi, że przywieźli akurat tą karmę, którą
            kupuje swojemu kotu, albo, że nie ma jakiegoś tam artykułu, ale będzie kiedyś
            tam ;)
            • Gość: tedi Nadęta matka i synuś IP: *.as.kn.pl 28.01.08, 12:41
              Przeciez nikt nikogo nie zmusza do robienia zakupow w
              Rossmanie.Jesli sie ktos zle czuje w tym sklepie to prosze go omijac
              z daleka.A,tak na marginesie to strasznie mnie urzekła ta historia z
              pania i pani synem w roli głownej.I tak na przyszlosc to prosze
              ulotki reklamowe pakowac do torebki po wyjsciu ze sklepu a nie w
              trakcie robienia zakupow.Mysle ze bedac ochorona w tym sklepie
              zachowałbym sie identycznie.
              • Gość: gg Re: Nadęta matka i synuś IP: *.e-wro.net.pl 28.01.08, 13:28
                Gość portalu: tedi napisał(a):
                > Przeciez nikt nikogo nie zmusza do robienia zakupow w
                > Rossmanie

                Niestety sa tam produkty których nie ma gdzie indziej. Mówiąc krótko
                nie mam wyjścia.

                > Mysle ze bedac ochorona w tym sklepie
                > zachowałbym sie identycznie.

                Czyli chamstwo i rzucanie k... to u Ciebie standard. No cóż, dobrze
                chociaż, że jesteś szczery...
                • Gość: Funkcjonariusz Re: Nadęta matka i synuś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 14:36
                  Pamiętajcie o jednej ważnej rzeczy gdy spotka Was (klientów) w
                  którymkolwiek ze sklepów sytuacja gdy staniecie się podejrzanymi o
                  popełnienie przestępstwa. Ochrona sklepu NIE MA PRAWA ZABRAĆ WAS NA
                  ZAPLECZE WYLEGITYMOWAĆ i ZAGLĄDAĆ DO TOREB KIESZENI I GDZIEKOLWIEK
                  INDZIEJ.
                  Jeśli chcemy obsługa sklepu MUSI wezwać policję lub sami ją
                  wezwijcie. W trakcie oczekiwania na przyjazd patrolu ZOSTAŃCIE na
                  sklepie.
                  Wiem wiem zaraz ktoś napisze że czeka się długo. I to prawda.
                  Naprawdę są takie dni w których zgłoszeń takich mamy mnóstwo.
                  Ale czy nie lepszym miejscem jest sala sprzedaży gdzie nikt nam nie
                  ubliży ??? Na zapleczu właśnie okazuje się jaki jest człowiek który
                  pracuje jako ochroniarz.
                  Nie wierzę w to jak tutaj ktoś pisał że pracownik który robi za
                  ochroniarza w danym sklepie pokrywa braki jakie wynikną z kradzieży.
                  A tak apropos to Ci "ochroniarze" z Rossman'ów naprawdę nie nadają
                  się do tej pracy. Sprawdziłem to osobiście. Jak ???
                  Mam 195cm wzrostu 100kg wagi. Fryzura na 0,1mm. I uwieżcie mi że jak
                  wchodzę do Rossman'a to wszyscy ci pseudo ochroniarze nie zwracają
                  na mnie uwagi tylko w pośpiechu oczy kierują w podłogę albo
                  wypatrują "mniejszą" "ofiarę". :):)
                  A ja taki spokojny jestem.

                  Tak na marginesie.
                  Każdy klient który wchodzi do któregokolwiek sklepu jest
                  potencjalnym złodziejem. I tak jest wszędzie.

                  Sierżant
                  • Gość: na zimno Spocznijcie, sierzancie, nie trzeba... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.01.08, 14:59

                    Kilka ogolnych uwag, nie majacych nic wspolnego z tym akurat sklepem.

                    Zeby cos ukrasc ze sklepu, trzeba najpierw do niego wejsc.
                    To jest tzw. warunek konieczny znany z dziedziny nauki zwanej logika.

                    Dalsze rozumowanie Pana Sierzanta jest jednak bledne.

                    Otoz: NIE KAZDY klient jest potencjalnym zlodziejem.
                    Tak moze myslec tylko Pan Sierzant, niestety.

                    Dlaczego?

                    "Potencjalnymi zlodziejami" moga byc (zgodnie z zasada podana
                    przez Szanownego Pana Sierzanta) tez:

                    -kierownik placowki
                    -personel sklepowy
                    -kasjerka
                    -sami ochroniarze

                    Wiec ja bym uwazal z formulowaniem takich tez.
                    No chyba, ze czasy Komisarzy Ludowych i NKWD wrocily juz na calego.
                    Aaaaaaaaaaaaaaaa....., to wtedy przepraszam.

                    Baaaaaaaaacznosc!
                    I po trzykroc:

                    Niech zyje, niech zyje, niech zyje!!!
                    No, teraz bedzie w porzadku...

                    • mr_pope Re: Spocznijcie, sierzancie, nie trzeba... 28.01.08, 17:51
                      > "Potencjalnymi zlodziejami" moga byc (zgodnie z zasada podana
                      > przez Szanownego Pana Sierzanta) tez:

                      Mogą być, dlatego personel sklepowy jest bacznie obserwowany przez kamery jak i
                      samych pracowników. W niektórych sklepach, nie wiem czy w Rossmanie także,
                      pracownicy kończący pracę poddawani są rewizji.

                      A co do potencjalnego, to oznacza to ni mniej, ni więcej jak "możliwy" a w takim
                      razie KAŻDY klient może być złodziejem.
                    • hawk75 Re: Spocznijcie, sierzancie, nie trzeba... 28.01.08, 20:11
                      Kilka ogólnych uwag do Twojego postu.
                      Z pierwszym się zgadzam - żeby coś ukraść, trzeba wejść do sklepu.
                      Z drugim już nie. Rzecz w tym że władza, czy to policja, czy jakakolwiek inna
                      musi opierać się na jakimś jednym generalnym założeniu.
                      Jeżeli władza uzna w tym przypadku że wszyscy są uczciwi, może iść do domu i nic
                      nie robić, ale jak szybko byśmy się przekonali, twierdzenie to jest błędne.
                      Druga możliwość to uznać że każdy jest potencjalnym sprawcą przestępstwa i wtedy
                      nie można dzielić ludzi na tych, co z pewnością kradną i tych którzy pewno nie
                      kradną.
                      Otóż więc: KAŻDY klient jest POTENCJALNYM złodziejem. Podkreślam że
                      potencjalnym, bo twierdzić że nim faktycznie jest może jedynie sąd.
                      Natomiast ta prosta zasada jest codziennie stosowana w pracy policji i myślę że
                      bez niej ciężko byłoby im cokolwiek osiągnąć.
                      Tak wiec wchodząc do sklepu stajesz się potencjalnym złodziejem. Jeżeli masz
                      czyste sumienie możesz mieć w nosie to, co myśli sobie ochroniarz czy kto tam
                      jeszcze na Ciebie patrzy. Jeżeli wchodzisz z zamiarem kradzieży to sam wiesz
                      czym ryzykujesz.
                      Pozdrawiam i udanych zakupów. Nie koniecznie w Rossmanie
                      • Gość: na zimno Nooooo, widze tu kolege Pana Sierzanta.., sokole75 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.01.08, 09:49

                        Zakladajac, ze KAZDY jest zlodziejem, musisz zalozyc, ze potencjalnym
                        zlodziejem jestes TY SAM i co zrobisz tak, co?

                        Jezeli mam czyste sumienie nigdy czegos takiego nie zakladam,
                        w stosunku do innych takze.

                        Natomiast traktowania klienta po chamsku az do ponizania wlacznie,
                        BEZ POWODU uwazam za material na sprawe sadowa o odszkodowanie.

                        Jezeli ochroniarzom wydaje sie, ze ktos zrobil cos, to moga
                        go jedynie poprosic o poczekanie na przyjazd policji,
                        a w tym czasie maja sie zachowywac tak jak regaly sklepowe, tzn.
                        milczec i stac w pozycji dajmy na to spocznij.

                        Ponadto skep ma mozliwosci wyposazenia towarow w zabezpieczenia
                        elektroniczne. Wtedy nie ma dyskusji.

                        Wiec nie wracajmy do czasow komisarzy ludowych, dobrze?

                        PS

                        Ja, wchodzac do sklepu staje sie POTENCJALNYM KLIENTEM,
                        a nie zlodziejem.

                        Kazdy sadzi wedlug wlasnych kryteriow, prawda?
                        Na zmiane mentalnosci jeszcze kolega troche poczeka...



                        • hawk75 Re: Nooooo, widze tu kolege Pana Sierzanta.., sok 29.01.08, 10:43
                          Gość portalu: na zimno napisał(a):

                          >
                          > Zakladajac, ze KAZDY jest zlodziejem, musisz zalozyc, ze potencjalnym
                          > zlodziejem jestes TY SAM i co zrobisz tak, co?

                          Nie moje to założenia, a tych którzy pilnują towaru i porządku.
                          Co zrobię? Często widzę ochronę gapiącą się na mnie i nic. Wisi mi to. Kilka
                          razy w życiu poproszono mnie o pokazanie co mam w plecaku, bo ktoś coś tam
                          widział. Pokazałem, bo nie uważam się za złodzieja, więc zamiast robić aferę
                          wolę pokazać i iść swoją drogą. Pracownik spełnił swoje zadanie, mnie sie nic
                          nie stało i życie toczy się dalej. Nie popieram poniżania klientów tylko dlatego
                          że odmówili pokazania co mają w torebce, ani z jakiegokolwiek innego powodu.
                          >
                          > Jezeli mam czyste sumienie nigdy czegos takiego nie zakladam,
                          > w stosunku do innych takze.
                          >
                          Nie jesteś jak widać pracownikiem tzw resortu. Jakbyś był, wiedziałbyś o czym mówię.


                          Powtarzam, nie Ty zakładasz, a Ci którzy mają obowiązek pilnowania - towaru,
                          porządku itp.

                          > Natomiast traktowania klienta po chamsku az do ponizania wlacznie,
                          > BEZ POWODU uwazam za material na sprawe sadowa o odszkodowanie.
                          >

                          Tu się o dziwo z Tobą zgadzam. Każdy, nawet złodziej ma prawo być traktowany
                          godnie, a już z pewnością ten, kto nic nie ukradł.

                          > Jezeli ochroniarzom wydaje sie, ze ktos zrobil cos, to moga
                          > go jedynie poprosic o poczekanie na przyjazd policji,
                          > a w tym czasie maja sie zachowywac tak jak regaly sklepowe, tzn.
                          > milczec i stac w pozycji dajmy na to spocznij.

                          Jeżeli ochroniarzom wydaje się że ktoś zrobił coś, mogą go poprosić o rozwianie
                          swoich wątpliwości, lub w razie odmowy wezwać policję. To że ochrona często
                          przekracza swoje uprawnienia wynika z tego, że często prawdziwi złodzieje
                          próbują wykorzystać fakt, że ochroniarz tak na prawdę wiele nie może.
                          Ty jako uczciwy człowiek nie masz powodów żeby utrudniać mu pracę,więc dlaczego
                          po prostu nie pokazać że nic się nie ukradło ?
                          >

                          > Ponadto skep ma mozliwosci wyposazenia towarow w zabezpieczenia
                          > elektroniczne. Wtedy nie ma dyskusji.
                          >
                          Zabezpieczenia elektroniczne można z łatwością ominąć, o czym wie większość
                          złodziei.

                          > Wiec nie wracajmy do czasow komisarzy ludowych, dobrze?
                          Nie wracajmy bo wtedy Pani która rozpoczęła ten wątek pewno dostałaby na
                          komisariacie taki łomot wraz z synkiem, ze przez najbliższe pół roku nie byłaby
                          w stanie napisać czegokolwiek.


                          >
                          > PS
                          >
                          > Ja, wchodzac do sklepu staje sie POTENCJALNYM KLIENTEM,
                          > a nie zlodziejem.
                          >
                          Patrząc z Twojej perspektywy i z perspektywy dobrego sprzedawcy tak, ale z
                          perspektywy ochrony jesteś potencjalnym złodziejem.


                          > Kazdy sadzi wedlug wlasnych kryteriow, prawda?
                          > Na zmiane mentalnosci jeszcze kolega troche poczeka...
                          >

                          Każdy sądzi jak chce. Moja mentalność nie ma nic wspólnego z zachowaniem ochrony
                          i tym co opisałem.
                          Pewno nie wiesz że w większości cywilizowanych krajów założenia służb
                          odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i przestrzeganie prawa ma takie same
                          założenia, tyle że oni potrafią tego nie okazywać ludziom którzy faktycznie są
                          niewinni.
                          Życzę trochę zrozumienia dla tych, którzy tego porządku pilnują.

                          >
                          >
                          • Gość: na zimno I tu sie wlasnie roznimy. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.01.08, 11:35

                            Jeszcze raz podkreslam:
                            ___________________________________________________
                            Wchodzac do sklepu jestem potencjalnym klientem.
                            ___________________________________________________
                            Jezeli mnie tam beda traktowac jak zlodzieja, nie musze tam
                            niczego kupowac.

                            Jezeli w Polsce WSZYSTKICH traktuje sie jak zlodziei,
                            to ma to bardzo ponure konsekwencje, nie tylko w sklepach.

                            No coz, niektorzy na to zapracowali, a i "pracownicy
                            tzw. resortu" tez nie sa bez skazy, o czym prasa czasem pisze.

                            Zdobyc czyjes zaufanie to bardzo trudny proces.

                            Posrednio wyznales szczera prawde o dzialalnosci Twoich kolegow
                            w tzw. dawnych (?!) czasach (cytuje Twoje swiatle stwierdzenie):

                            """
                            Pani która rozpoczęła ten wątek pewno dostałaby na
                            komisariacie taki łomot wraz z synkiem, ze przez najbliższe pół roku
                            nie byłaby w stanie napisać czegokolwiek.
                            """

                            A ja myslalem, ze zgodnie z dotychczasoa propaganda, takich lomotow
                            tam nigdy nie bylo...

                            No coz, wystapiles mimowolnie w roli swiadka historii.

                            • hawk75 Re: I tu sie wlasnie roznimy. 29.01.08, 12:06
                              Od początku starasz się udowodnić na siłę że po pierwsze jestem pracownikiem resortu, po drugie popieram metody stosowane przez bezczelnych ochroniarzy. Nic bardziej błędnego.
                              Wyjaśnię więc jak to wygląda.

                              Wchodząc do sklepu również jestem potencjalnym klientem i tak się czuje. Fakt, że ochroniarz ma mnie za potencjalnego złodzieja kompletnie mnie nie rusza, bo sam za takiego się nie uważam. To faktycznie nas różni. Ty wymagasz żeby ochrona widziała w Tobie tylko potencjalnego klienta, pomimo że nie taka jest ich rola w pracy.

                              Cytując Twoje słowa: "Jeżeli mnie tam będą traktować jak złodzieja, nie muszę tam niczego kupować"
                              Zobacz różnicę pomiędzy tym co piszę, a tym co Ty odczytujesz w moich słowach. Nie wspomniałem nic o tym że ktoś ma prawo TRAKTOWAĆ Cię jako złodzieja. Napisałem jedynie że generalne założenie jest takie, by zwracać uwagę na każdego, a nie tylko na tych, którzy wyglądają na złodzieja. Bo jakie to niby miałyby być kryteria oceny ? Jak wygląda złodziej ? Ma jakieś znaki szczególne, robi coś, co zawsze świadczy o tym że jest złodziejem? Nie. Właśnie dlatego albo ochrona idzie do domu, bo nikt nie kradnie, albo zwraca uwagę na wszystkich, bo takie jej zadanie z owego założenia wynikające.
                              Wierzę, że tym razem zrozumiesz.

                              Oczywiście pracownicy resortu również nie są bez skazy, tak samo jak każda inna grupa pracowników wszelkich specjalności. Nie ma co nad tym dywagować, bo nie w tym rzecz.

                              Skąd u Ciebie przekonanie że mam kolegów którzy w dawnych czasach pracowali w resorcie i stosowali metody opisane w poprzednim poście?
                              Wyciągasz wnioski na podstawie własnej oceny, która niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Oświecę Cię że kiedy pracownicy resortu stosowali owe metody ja biegałem z łopatką po podwórku i o ich działalności nie miałem pojęcia, a wiedzę na ten temat znam z książki pt.:"Prawdziwa historia Polski" którą polecam serdecznie.
                              Tak więc nie świadkiem historii jestem w tej kwestii, a jedynie człowiekiem którego młodość wyglądała trochę inaczej, niż młodość dzisiejszych nastolatków.
                              • Gość: na zimno Re: I tu sie wlasnie roznimy. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.01.08, 12:37

                                No coz, roznice pozostana.
                                Ja pewne rzeczy widze ostro, a Ty widzisz je przez nasadke
                                zmiekczajaca(sa takie stosowane w technice fotograficznej).
                                Co do tego nie mam najmniejszych watpliwosci.

                                Moja ocena jest MOJA OCENA, nie wypieram sie.
                                Ostre widzenie uwydatnia kontrowersje.
                                Nie lubie jak ktos gledzi, spychajac temat na pobocze.
                                • hawk75 Re: I tu sie wlasnie roznimy. 29.01.08, 12:56
                                  Jak zobaczysz świat w trzech wymiarach daj mi znać. Patrzysz tylko z własnej
                                  perspektywy, a czasem trzeba popatrzeć z boku.
                                  Cieszy mnie że możemy się tak pięknie różnić.


                                  Gość portalu: na zimno napisał(a):

                                  >
                                  > No coz, roznice pozostana.
                                  > Ja pewne rzeczy widze ostro, a Ty widzisz je przez nasadke
                                  > zmiekczajaca(sa takie stosowane w technice fotograficznej).
                                  > Co do tego nie mam najmniejszych watpliwosci.
                                  >
                                  > Moja ocena jest MOJA OCENA, nie wypieram sie.
                                  > Ostre widzenie uwydatnia kontrowersje.
                                  > Nie lubie jak ktos gledzi, spychajac temat na pobocze.
                                  • Gość: na zimno Re: I tu sie wlasnie roznimy. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.01.08, 13:07

                                    "Popatrzec z boku" taaaaak - to sie konczy tym, ze czegos sie nie
                                    widzi w ogole. Na stadionie najgorsze sa miejsca za bramka.
                                    Poza tym istnieje niebezpieczenstwo wybrania akurat tego "boku",
                                    z ktorego to, co widzimy, LEPIEJ wyglada.

                                    Widziec wszystko bezkontrowersyjnie - to nuda, gledzenie i brak
                                    dyskusji, papka zurnalistyczna.

                                    Widziec wszystko ostro - to lepsze od tych dwoch sposobow powyzej.

                                    W fotografii wykorzystuje sie kontrasty, najlepsze zdjecia
                                    swiatowych reporterow takie wlasnie sa. I nie chodzi tu wcale
                                    o gre swiatel.

                                    Zrozumielismy sie?
                                    (moze)

                                    • hawk75 Re: I tu sie wlasnie roznimy. 29.01.08, 14:19
                                      Trzeci wymiar to nie bok, to najczęściej góra. Przestań mi tu wykłady z
                                      fotografii robić, bo znam te prawa dość dobrze.
                                      Jeżeli takie zdjęcia robisz jakie masz umiejętności postrzegania świata, to
                                      współczuje oglądającym.
                                      • Gość: na zimno Jak to powiedzial jeden Romcio ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.01.08, 14:35

                                        Zdaje sie "ciamciaramcia"(choc u prawdziwego autora bylo inaczej).
                                        "Swiata postrzeganie" - buhahahahahaha!
                                        Nie musisz grac roli siostry milosierdzia, nie nadajesz sie.
                                        Wspolczucie wywoluj u siebie stojac przed lustrem.
                                        Nic nie skapowales, znawco ochroniarzy i ich niedoli.



                                        • hawk75 Re: Jak to powiedzial jeden Romcio ? 29.01.08, 15:08
                                          Stojąc przed lustrem bądź nie, cieszę się ze nie jestem Tobą. Pozdrowienia dla
                                          polskiego niemca.
                                          • Gość: na zimno Powiem z pewna taka niesmialoscia... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.01.08, 17:59

                                            Z tego, co robisz przed lustrem, najbardziej ciesze sie ja sam,
                                            sokole nad sokolami.

                                            Zebys nie mial problemow ze zrozumieniem:
                                            cieszy mnie Twoje ucieszenie.

                                            A tak a propos, nie jestem ani polskim Niemcem, ani niemieckim
                                            Polakiem. Juz na samym poczatku miales problemy z wyciaganiem
                                            wlasciwych wnioskow. Konfabulacje prowadza na manowce.

                                            Powolywanie sie na narodowosc, aby mnie lepiej "dookreslic"
                                            skompromitowalo Cie do reszty.

                                            PS
                                            "Niemiec" piszemy z "duzej" literki podobnie jak "Polak", a jesli
                                            chciales mnie w ten sposob "sponiewierac", to tym wieksza plajta
                                            drogi dyskutancie. Koniec.




                                            • hawk75 Re: Powiem z pewna taka niesmialoscia... 30.01.08, 09:33
                                              Nie trzeba Cię dookreślać. Koń jaki jest każdy widzi.
                                              Nie chce mi się już z Tobą dyskutować,więc jeno pozdrawiam kraju nad Wisłą...
                                              • Gość: na zimno Za cholere do glowy by Ci nie przyszlo, ze IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.01.08, 13:45

                                                moge byc "polskim Polakiem", co? Ot co, zwykla logika...

                                                Zycze Ci, aby wszyscy ochroniarze w kraju nad Wisla ORAZ TY SAM
                                                traktowali Ciebie wchodzacego do sklepu jako:

                                                "POTENCJALNEGO KLIENTA, KTOREMU MOZNA SPRZEDAC TOWAR I NA TYM
                                                ZAROBIC"

                                                Ujalem to okreslenie w cudzyslow, poniewaz dla Ciebie jest ono
                                                niestety nieznane, wiec cudzyslow jest tutaj w pelni uzasadniony.

                                                Aha, no i nie musisz wysilac sie z odpowiedzia.
                                                Cokolwiek napiszesz, bedzie gledzeniem.

                                                Adieu, sokole!
                                                • hawk75 Re: Za cholere do glowy by Ci nie przyszlo, ze 30.01.08, 14:43
                                                  Możesz być kim tylko zechcesz dla siebie. Dla mnie jesteś burakiem :)
                                                  Czuję się klientem wchodząc do sklepu i na ochronę nie zwracam uwagi.
                                                  Wypłakujesz tutaj jakieś swoje żale, Bóg raczy wiedzieć w jakim celu i co chcesz
                                                  udowodnić.
                                                  Szczerze powiem zaczyna mnie rajcować odpisywanie na Twoje wypociny bo
                                                  odpowiedzi jakie czytam rozwalają całe biuro. Zaczynamy robić zakłady czy
                                                  potrafisz napisać coś jeszcze bardziej nie na temat niż do tej pory. Jest tu
                                                  jedna dziewczyna, która już zarobiła parę drobnych dzięki Tobie. Jak podasz
                                                  adres gotowa jest podzielić się wygraną.
                                                  Czy coś ujmiesz w cudzysłów, czy też będziesz się w jakiś inny sposób pocił
                                                  odpisuje już tylko ze względu na to, żeby się odegrać, bo jak do tej pory nie
                                                  doceniłem Twoich możliwości opowiadania bredni.
                                                  Więc co jeszcze mi powiesz kochaniutki ?
                                                  • Gość: na zimno No, to masz problem, kochaniutki... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.01.08, 15:25

                                                    Siedzisz sobie w biurze i okradasz swojego pracodawce, surfujac
                                                    po internecie wraz za calym biurem, zamiast pracowac.

                                                    Wiec jednak miales troche racji z tymi "potencjalnymi zlodziejami".
                                                    Musze Ci to przyznac.

                                                    ("odpowiedzi jakie czytam rozwalają całe biuro")
                                                    Tego juz nie odkrecisz,niestety.

                                                    Zapomniales sie troszeczke, kochaniutki, zapomniales.

                                                    Miedzy nami jest taka roznica, ze ja pracuje "na wlasnym"
                                                    jak sie to ladnie w Polsce mowi, i moge sobie z moim czasem
                                                    robic to, co mi sie podoba.

                                                    Do tej pory myslalem, ze jestes rozkapryszonym studenciakiem,
                                                    ktory sie nudzi gdzies w akademiku.

                                                    PS
                                                    Wygrane pieniazki daj na jakis dobroczynny cel, np.
                                                    wspomaganie pokrzywdzonych ochroniarzy, kochaniutki.

                                                  • hawk75 Re: No, to masz problem, kochaniutki... 30.01.08, 15:32
                                                    Buuu, tym razem się nie popisałeś. Miałem nadzieje że znów napiszesz coś bez
                                                    sensu, a tu jedynie płacz.
                                                    Też jestem na swoim, ale w ramach rozrywki dla pracowników sam ich wołam żeby
                                                    się rozerwali. A niech tam, może będą mniej wydajni, ale przynajmniej zadowoleni
                                                    z życia.
                                                    Dobrze, koleżanka powiedziała ze kasa pójdzie na dzieci alkoholików.
                                                    Myślałeś do tej pory ? A nie widać było...
                                                  • Gość: na zimno Masz dzieci? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.01.08, 15:38

                                                    Wspolczuje...
                                                  • hawk75 Re: Masz dzieci? 30.01.08, 15:51
                                                    Bingo, wygrałem tym razem. Napisałeś coś kompletnie bez sensu :)
                                                    Tak więc wracam do pracy, pozostawiając Cię z Twoimi dylematami.
                                                  • Gość: na zimno Nareszcie przestales gledzic, do roboty! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.01.08, 16:00
                                                    (dzieciom wspolczulem, nie Tobie)
                                                  • hawk75 Re: Nareszcie przestales gledzic, do roboty! 30.01.08, 16:11
                                                    Dociągniesz do 100-ki ? :)))
                                                  • Gość: na zimno Ja na pewno, ty walniesz w kalendarz IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.01.08, 16:27

                                                    duzo wczesniej, jesli nie nauczysz sie kpic i dalej bedziesz
                                                    takim ponurym wielbicielem ochroniarzy.

                                                    Chociaz, miales okazje sie tu paru rzeczy nauczyc, bez koniecznosci
                                                    uiszczania honorarium za krepetycje.

                                                    A moze Ci, kochaniutki chodzilo o setny post?
                                                    No, to do roboty!

    • map4 to nie Rossmann, to Polska właśnie. 28.01.08, 14:35
      Opowiem Ci historyjkę.

      Przyleciałem na ostatnie święta bożego narodzenia do Wrocławia. Używam szelek,
      których spinki wykonane są z metalu. Do tego moje buty mają metalowe wzmocnienia
      dziurek na sznurówki. Zegarek też mam metalowy.

      Przechodząc przez kontrolę bezpieczeństwa na lotnisku w Monachium bramka
      wykrywająca metale piszcząc zakwalifikowała mnie jako podejrzanego. Pracownik
      lotniska poprosił mnie o rozłożenie rąk i dokonał ponownej kontroli ręcznym
      wykrywaczem metalu. Tam, gdzie dzwoniło, czyli w okolicach pasa, stóp i przegubu
      lewej dłoni zostałem dodatkowo ręcznie obmacany. Pracownik obejrzał spinki od
      szelek, moje buty, włączył światełko w zegarku, uśmiechnął się i przepuścił mnie
      dalej.

      Wracając ubrany byłem w te same szelki, te same buty a na ręku miałem ten sam
      zegarek. Na lotnisku we Wrocławiu bramka wykrywająca metale piszczała - co jest
      logiczne - również.

      Tyle, że po pierwszym przejściu przez bramkę kazano mi się wrócić. Zapytany o
      metalowe rzeczy odparłem, że mam szelki. Kazano mi je zdjąć i bez nich przejść
      jeszcze raz. Zaprotestowałem, bo bez szelek spodnie mi spadają. Wydano mi więc
      polecenie. Piszczało znowu. Kazano mi przejść przez bramkę po raz trzeci,
      przedtem wydając rozkaz zdjęcia butów. Na koniec musiałem zdjąć również zegarek.
      Chodziłem więc sobie na bosaka po zimnych kafelkach terminalu, trzymając spodnie
      w garści, coby wstydu nie narobić, bo tak kazał pan władza wyposażony przez
      państwo polskie w bardzo przekonujące argumenty w postaci pistoletu służbowego.
      Ośmieliłem się przeciwko tym spacerom zaprotestować, co i tak nic nie dało, więc
      kiedy wreszcie bramka przestała piszczeć obmacano mnie dodatkowo - w nagrodę
      zapewne - ręcznym wykrywaczem metalu raz jeszcze.

      Zachowanie ochroniarza w Rossmanie w stosunku do Ciebie było porównywalne do
      zachowania się żołnierza-pogranicznika w stosunku do mnie.

      Jest to esencja zachowania chama nagłym awansem społecznym wypuszczonego
      pomiędzy ludzi, który obdarzony władzą odgrywa swoje frustracje na prawem
      podporządkowanych mu obywatelach. O ile Ty masz możliwość zmiany sklepu, o tyle
      ja nie mam możliwości zrezygnowania z usług umundurowanych urzędników państwa
      polskiego pracujących na Kopernik Aiport Wroclaw. Ja nie mam nic przeciwko temu
      plutonowemu osobiście bo on akurat jako zwykły, prosty żołnierz nie musi
      posiadać umiejętności wczuwania się w sytuację dręczonych przez niego zapewne
      nieświadomie nawet podróżnych - mam natomiast bardzo wiele przeciwko oficerom,
      którzy to poniżanie podróżnych widzą i nie reagują i którzy najwyraźniej nie
      dokonują selekcji podległych im żołnierzy na zdolnych i niezdolnych do kontaktów
      z mającymi jednak swoje śmieszne prawa cywilami.

      Przez krótką chwilę podczas moich wędrówek na bosaka po terminalu wrocławskiego
      lotniska (dla ścisłości dodam, że terminal ten niestety NIE jest wyposażony w
      ogrzewanie podłogowe) zastanawiałem się, czy nie zażądać od tego plutonowego
      okazania legitymacji służbowej i ściągnięcia oficera dyżurnego. Dałem sobie
      jednak spokój. Nie mam prawa żądać kultury osobistej i zorientowanego na klienta
      poziomu obsługi od polskiej Straży Granicznej. Nie jestem w stanie argumentami
      zmienić świadomości funkcjonariuszy. Sprawdziłem, że na moje argumenty
      pogranicznicy są głusi. Co ich obchodzi, że na oczach innych pasażerów spaceruje
      po terminalu jakiś jeleń - na bosaka i w spadających portkach. Przecież to nie
      ich problem, bo to nie im ich kalesony widać. To nie oni nabawią się
      przeziębienia. Mają pajaca, to niech skacze ku ich radości. Pan władza musi
      sobie przecież jakoś służbę umilić. Oczywiście takich fanaberii, jak na przykład
      krzesło dla wygodnego wiązania butów w obszarze kontroli bezpieczeństwa
      wrocławskiego lotniska także nie uświadczysz.

      Dla wierności przekazu dodam jedynie, że obsługiwał mnie czterobelkowiec (czyli
      chyba plutonowy) straży granicznej na Strachowicach, szczupła budowa ciała,
      wzrost 170-175 cm, wiek 25-35 lat, znak szczególny: okulary z cienkimi srebrnymi
      ramkami.

      Całe zdarzenie odbyło się w obecności licznych świadków - około pięciu
      podróżnych stało za mną w kolejce, a kontrolę przeprowadzało w sumie czterech
      pograniczników. Ponadto nie wątpię, że moje kalesony uwiecznione zostały
      kamerami wewnętrznego systemu bezpieczeństwa. Można więc nawet uznać, że wiążąc
      buty wypiąłem się za przeproszeniem na Majestat Rzeczypospolitej reprezentowany
      przez czcigodną Straż Graniczną RP, doprowadzając ją do utraty niezbędnego w
      oczach podróżujących szacunku. A to brzmi już jak żywcem wyjęte z kodeksu karnego.

      Oczywiście nie wątpię, że jeśli to zdarzenie nabierze jakiegokolwiek dalszego
      biegu, to nikomu z funkcjonariuszy państwowych włos z głowy nie spadnie. Jeśli
      już, to podczas następnego lotu z moim udziałem mam zagwarantowaną kontrolę
      osobistą w obydwie strony, a może nawet transport z lotniska do centrum miasta
      za darmo, w bransoletkach oczywiście.

      Dlaczego ? Bo to Polska właśnie !
      • Gość: abc ... to Polska właśnie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.08, 15:13
        Witam,
        miałam również ostatnio "przyjemność" przechodzić kontrolę zarówno w naszym
        pięknym mieście jak i w innym zdecydowanie bardziej cywilizowanym kraju.
        No i we Wrocławiu paradowałam bez butów - w sumie nie wiem dlaczego bo po
        zdjęciu paska nie piszczałam na bramce.
        Generalnie wyglądało to jak "pokaz" władzy jakiegoś szalonego celnika.
        ale skoro poczuł się lepiej i jego "ego" w moich oczach miało urosnąć - to na
        zdrowie:-)
        Na tym drugim "cywilizowanym" lotnisku - nikt tego ode mnie nie wymagał -
        ciekawe dlaczego:-)
        Pozdrawiam
        • Gość: na zimno Sama sobie odpowiedzialas: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.01.08, 15:22

          tamto bylo cywilizowane...
        • hawk75 Re: ... to Polska właśnie. 28.01.08, 20:20
          To proste dlaczego - wiedzieli że przyleciałeś z Wrocławia, gdzie pogranicznicy
          nawet gumki w gaciach sprawdzają. Nie miałeś szans przemycić nawet promili we
          krwi, a co dopiero coś metalowego :)))
      • Gość: dorota Re: to nie Rossmann, to Polska właśnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 17:03
        Jeżeli chodzi o te "cywilizowane państwa" i kontrolę na lotniskach. Jakieś 2
        tyg. temu we Francji, na lotnisku, na przejściu przez bramkę, mąż też musiał
        ściągać buty, /nie tylko on,ale wszyscy/ba! nawet musiał uruchomić laptop./
        sprawdzali czy to nie jest bomba/.Więc nawet w tej zachodniej cywilizacji, też
        mają swoje procedury, nie zawsze miłe dla pasażerów.
        • map4 Re: to nie Rossmann, to Polska właśnie. 28.01.08, 17:14
          Gość portalu: dorota napisał(a):

          > Jakieś 2
          > tyg. temu we Francji, na lotnisku, na przejściu przez bramkę, mąż też musiał
          > ściągać buty,

          Odlatując za ocean z Monachium również kazano mi po przejściu przez bramkę
          wykrywacza metali ściągnąć buty. Różnica polega na tym, że posadzono mnie na
          krześle i kazano czekać. Pracownik lotniska wziął moje buty i zaniósł je do
          kolegi, który ustawił je na taśmie. Po prześwietleniu butów dostałem je z
          powrotem do ręki. Nie musiałem nigdzie chodzić, nie byłem narażony na
          poślizgnięcie się ani przeziębienie.

          W cywilizowanym świecie ochrona lotniska służy pasażerom. We Wrocławiu ochrona
          im rozkazuje.
          • wari Re: to nie Rossmann, to Polska właśnie. 28.01.08, 18:20
            Są tez "cywilizowane" kraje,w których na lotnisku gdy poczujesz się
            źle lub jesteś silnie zestresowany straż graniczna zamorduje cię
            paralizatorem, np. w USA czy Kanadzie. Wolę zdjąć buty...
      • Gość: a Re: to nie Rossmann, to Polska właśnie. IP: *.generacja.pl 28.01.08, 20:08
        Otóż baranie jeden, skoro są na lotniskach bramki do wykrywania metalu, to
        oczywiste jest, że będą dzwonić przy twoich szelkach, ew. zegarku i innych
        metalowych rzeczach. Oczywistą oczywistością jest, że do pojemnika, który
        znajduje się przed przejściem bramką wkłada się zegarek, komórkę, klucze, pasek
        za każdym razem. Myślę, że właśnie pan władza miał gdzieś to, że ci spodnie
        spadały bo jego obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa. Równie dobrze
        mogłeś nieść w gaciach nóż bądź inny niebezpieczny przedmiot a tłumaczyć to
        szelkami. Dobrze, że nie wezwałeś jego zwierzchnika bo byś się tylko zbłaźnił.
        Jest to właśnie esencja zachowania człowieka, który 2 raz w życiu leciał
        samolotem :")
        • map4 Re: to nie Rossmann, to Polska właśnie. 28.01.08, 20:15
          Gość portalu: a napisał(a):

          > Jest to właśnie esencja zachowania człowieka, który 2 raz w życiu leciał
          > samolotem :")

          Przeczytaj mój tekst raz jeszcze, szczególnie polecam Ci opis działania
          ochroniarzy na lotnisku w Monachium.

          Albo raczej może lepiej nie czytaj. Skoro rzucasz baranami i po pierwszym
          czytaniu nie zmądrzałeś, to drugie też Ci nie pomoże.
          • hawk75 Re: to nie Rossmann, to Polska właśnie. 28.01.08, 20:26
            Nie przejmuj się map4, zawsze znajdzie się jakiś funkcjonariusz straży
            granicznej na forum :)))
      • hawk75 Re: to nie Rossmann, to Polska właśnie. 28.01.08, 20:17
        Piękne to piękne. Nie powiem. Przy całej dozie współczucia dla Twoich przeżyć
        ubawiłem się mocno czytając to, co napisałeś. Cóż, wychodzi na to że do samolotu
        trzeba zakładać pasek z plastikową sprzączką, adidasy , a zegarek umieścić w
        bagażu podręcznym.
        Na pocieszenie powiem że co prawda nie miałem okazji odlatywać z Wrocławia, ale
        za to polecam port lotniczy w Odessie. Tam dopiero zobaczyłbyś siłę wojsk
        granicznych :))))
      • Gość: eks Re: to nie Rossmann, to Polska właśnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 20:27
        map4 ale głupoty wypisujesz-sa pewne procedury i nalezy je
        przestrzegac-buty zdejmowałam we Wrocławiu,w Faro i w Rzymie.Nic
        wielkiego sie nie stało-bez butów trzeba przejśc tylko przez
        bramkę/zadna odległośc/.Nie ośmieszaj się!
      • Gość: Zuch za Dwóch Re: to nie Rossmann, to Polska właśnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 22:07
        A czy miałeś może przyjemność odbycia kontroli na jakimś międzynarodowym lotnisku w USA? Uwierz mi, że to co uważasz za szykany i ekspresję chamstwa, tam jest standardem. Przy rozbieraniu się nieomal do naga, pobieraniu odcisków palców, krępujacym przesłuchaniu: skad masz pieniądze, gdzie będziesz mieszkał itd., obowiązkowe ściąganie butów jest stosunkowo mało dolegliwe. Powiem wiecej - w przeciwieństwie do USA, gdzie za śmierdzące nogi można nie dostać tzw. wizy, tu w Polsce możesz miec satysfakcję częstując niemiłego czterobelkowca takim zapaszkiem, po którym uda się niezwłocznie na zwolnienie lekarskie, co może paradoksalnie bardzo korzystnie wpłynąć na poprawę finansów całej celno-pogranicznej sotni i zmniejszenie poziomu ich frustracji przekładajace się na wyższą kulturę sprawowania kontroli.
        To, że ten kraj jest chory wiemy chyba wszyscy. Jest chory na frustracje i agresję, na brak zdolności do nawiązywania pozytywnych relacji, na nieumiejetność mówienia proszę i dziękuję, uśmiechania się do przechodniów i wogóle usmiechania się i utrzymywania pogody ducha. Nie sztuką jednak jest opisywanie symptomów - czy to w Rossmanie, czy na lotnisku - sztuką jest znalezienie przyczyn tego stanu rzeczy i ich neutralizacja. Zdrowia!
        • Gość: Paweł Z. Re: to nie Rossmann, to Polska właśnie. IP: *.as.kn.pl 28.01.08, 22:57
          No tak, ale uważasz, że postępowanie Amerykanów jest normalne?
          Moim zdaniem, to, co oni robią, jest uwłaczające wobec ludzi, którzy chcą bodaj
          na chwile postawić stopę na amerykańskiej ziemi. Jest to przejaw totalitarnego
          zamordyzmu.
          Zgadzam się natomiast, że Polacy są niestety zbyt często niemili dla siebie i
          zbyt często nie potrafią zachować się poprawnie wobec bliźnich. Jest to dość
          oczywiste - być może wynika to z tego faktu, że w Polsce analfabetyzm udało się
          zlikwidować ledwie kilkadziesiąt lat temu, a może i tego, że przez kilkadziesiąt
          lat, całkiem niedawno żyliśmy w kraju totalitarnym, w którym byle chłystek w
          mundurze mógł spałować w zomobudzie człowieka. Niestety, likwidacja tego stanu
          rzeczy w krótkim czasie nie jest możliwa.
          • Gość: Zuch za Dwóch Re: to nie Rossmann, to Polska właśnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.08, 00:34
            Oczywiście nie uważam, aby zasady obecnie obowiązujace na amerykańskich lotniskach były przyjemne dla podrożnych. Ale pamiętam też 14-go września 2001 swój przylot na lotnisko JFK w NYC. Akurat wtedy właśnie dogasały ruiny WTC. Wylatywałem ze Strachowic - gdzie spotkałem 3 tuziny żołnierzy z automatami i w kamizelkach kulpodpornych oraz 4 kontrole bagażu - do Warszawy - aby przejść kolejnych 6 kontroli i zobaczyć jeszcze więcej uzbrojonych po zęby żołnierzy. No i w tym Nowym Jorku spodziewałem się po prostu barykad na lotnisku i zasieków z drutu kolczastego. A tam... NIC, kompletnie nic, jakiś śpiący Afroamerykanin i żadnej kontroli. Pytanie czy na długo, stempel, kartka wpięta w paszport i to wszystko. I właśnie (cytuję) - czy uważasz takie postepowanie Amerykanów za normalne? Sęk w tym, że to co jest normalne zależy od okoliczności. Normalne jest w Taszkiencie, że owce się pasą na pasie startowym, bo owce są bardzo smaczne i pożywne. Normalne jest w Asuanie, że nie ma tam ani jednego prostego budynku, bo w Egipcie nic nie jest proste. Normalne jest w Polsce, że ludzie w wojskowych uniformach, i generalnie wszelakich paramilitarnych mundurkach, zachowują się nienormalnie, jak wtedy 14 września. Taki koloryt lokalny, produkt regionalny, specyfika, genius loci. Może nie jest to przyjemne, ale popatrzmy ile nieprzyjemnych rzeczy można wylansować! Weźmy braci Czechów - sprzedają z powodzeniem Smerdliwy Ser, którego naprawdę nie można konsumować w jakimkolwiek ludzkim towarzystwie, a nawet i bez towarzystwa, ponieważ na ogół maski gazowe szczelnie zasłaniają usta. Spójrzmy na angielskich kiboli, hoolsów, naśladowanych wiernie przez połowę kibiców Europy. Przypomnijmy sobie NSDAP i jej propagandowy populizm. Czyż naprawdę nie możemy uczynić z naszych narodowych przywar zalet do naśladowania, skoro sami z powodzeniem naśladujemy jeszcze brzydsze zjawiska? No dobra, żartowałem. I w pełni zgadzam się z teorią analfabetyzmu kulturowo-kulturalnego. Pierwsze pokolenia naszego melting-pot'u skazane są na wymarcie. Dlatego aż 40 lat Mojżesz krążył po pustyni, którą można przejść w parę dni...
            Życzę zdrowia i długiego życia.
        • map4 Re: to nie Rossmann, to Polska właśnie. 30.01.08, 18:03
          Gość portalu: Zuch za Dwóch napisał(a):

          > A czy miałeś może przyjemność odbycia kontroli na jakimś międzynarodowym lotnis
          > ku w USA? Uwierz mi, że to co uważasz za szykany i ekspresję chamstwa, tam jest
          > standardem. Przy rozbieraniu się nieomal do naga, pobieraniu odcisków palców,
          > krępujacym przesłuchaniu: skad masz pieniądze, gdzie będziesz mieszkał itd., ob
          > owiązkowe ściąganie butów jest stosunkowo mało dolegliwe.

          Z wyżej opisanych przez Ciebie powodów nie wybieram się do USA. Na mojej czarnej
          liście jest również Izrael, którego urzędnicy graniczni mają w zwyczaju - jak mi
          opowiadano - prowadzić przesłuchania w stylu Gestapo, godzinami nie pozwalając
          podejrzanemu ani wyjść do toalety ani się napić.
    • Gość: Paweł Z. Re: uwaga w rossmanie IP: *.as.kn.pl 28.01.08, 19:38
      Podstawowa zasada - nigdy nie chodzić z ochroną na zaplecze. Twój syn nie
      odrobił do końca lekscji. Na zapleczu możemy zostać przez chamskich ochroniarzy
      zwyzywani, pobici, a w krańcowym przypadku mogą nam coś podrzucić. Lepiej zostać
      w miejscu publicznym. Można oczywiście próbować wyjść. Pracownik ochrony nie ma
      prawa nikogo zatrzymywać bez jego woli bez uzasadnionego przypusczenia
      popełnienia przestępstwa. W razie czego można też stawiać czynny opór. W razie
      bójki z ochroną wnosi się o ściganie przestępstwa ochroniarzy (policja, która
      przyjedzie na interwencję, ma obowiązek zabezpieczenia taśm z monitoringu.
      Trochę głupio wypisywać takie rzeczy, ale żyjemy w chamskim kraju, więc rady
      mogą okazać się przydatne na przyszłość.
    • lk1982 Re: uwaga w rossmanie 28.01.08, 23:31
      Ledwo dało się przebrnąć przez ten lament skrzywdzony interpunkcyjnie, ale coś
      tam zrozumiałem. Pierwsza rzecz: który Rossman? Jest ich we Wrocławiu kilka,
      więc warto sprecyzować, o który konkretnie chodzi. Żeby potem nie było, że w
      Rossmanie to pałują jak za stanu wojennego. Druga sprawa: postaw się w sytuacji
      pracownika sklepu, któremu na głowę włazi szef, bo złodzieje wynoszą taką ilość
      towaru, że w zasadzie sklep trzyma się chyba tylko dla prestiżu. Kierownictwo
      nakręca sposób myślenia, że każdy, kto wchodzi do sklepu i ma reklamówkę,
      grubszą torbę, plecak, czy nawet torebkę (co na listę pakuje potencjalnie niemal
      każdą kobietę) jest traktowany jak potencjalny złodziej. I teraz taki pracownik
      widzi, jak coś chowasz do torebki. ISTNIEJĄ SPOSOBY, ABY OMINąć BRAMKę
      MAGNETYCZNą. Jedynym pewnym środkiem ochrony przed złodziejami jest kontrola,
      sprawdzanie zachowania klientów, ale tylko tych, którzy zachowują się w pewien
      specyficzny sposób, ale naprawdę, na przygotowanego złodzieja nie ma złotego
      środka. Czasem trzeba kogoś "przetrzepać" na bramce. Ja z tym nigdy nie miałem
      problemu. Zdażało się, że "klient" nie chciał poddać się kontroli pracowniczej
      (jest dobrowolna, nie usankcjonowana prawem), to wzywaliśmy policję. Mniejsza z
      tym, bo działa tu prosta zasada: jeśli niczego nie mam, nie mam nic do ukrycia i
      ułatwiam pracę tym, którzy muszą ją wykonywać.

      W twoim przypadku podstawą do wszczęcia interwencji było chowanie czegoś do
      torebki, a ty swoim i swojego syna zachowaniem jedynie pogarszaliście sprawę.
      Zachowaliście się jak butni złodzieje, którzy za wszelką cenę chcą zrobić z
      pracownika idiotę i wyjść z kradzionym, czyniąc z siebie ofiarę, ale domyślam
      się, że swoiste ograniczenie percepcji nie pozwoliło i nie pozwoli ci na to
      wpaść. Kiedykolwiek.

      Popracuj tydzień w takim sklepie, a świat stanie sie bardziej zrozumiały. Po
      prostu widać go z drugiej strony.
    • michal_polonus Re: uwaga w rossmanie 29.01.08, 10:56
      Popełniliście błąd. trzeba było powiedzieć o folderze i mieć spokój.
      Ale wam się zachciało zgrywać obrazonych.
      Pilnujący widząc, że ktoś coś chowa do placaka w sklepie moze mieć watpliwości.
      Wy nie pomogliście mu ich rozwiązać.
      W sumie ma takie zadanie, aby pilnować kupujących.

      kiedy wchodzę od sklepu z plecakiem liczę się z tym że ochrona bedzie chciała
      zobaczyć jego zawartość. i chętnie go okażę na wezwanie.
      dostosowuję się do zasad sklepu w którym kupuję.
      A co ma do tego argument ze syn studiuje administrację?
      Pomogło wam to uniknąć nieprzyjemności?

      PS: zgadzam sie ze w Rossmanie odchorna jest nadgorliwa. Ale widocznie ludzie
      kradną to tak muszą.
    • Gość: Leonidas (prawnik) Re: uwaga w rossmanie IP: *.dialog.net.pl 29.01.08, 20:43
      Abstrahując od rzekomo nagannego zachowania ochroniarza (rzekomo, bo
      nie wiem, jak faktycznie się zachował na zapleczu), to w sumie
      należy stwierdzić, że całą winę za zdarzenie ponosi Pani i Pani syn.
      Skoro coś się chowa do torby na samie (niezaleznie od tego jakiej
      sieci to sklep) to należy się liczyć na reakcję obsługi/ochrony.
      Skoro już ta obsługa/ochrona zareagowała (prawidłowo
      zresztą: "grzecznie powiedzial do nas,czy moze nas prosic na
      zaplecze ,bo ktoras z pan powiedziala ze pani chowala cos do
      torebki") to zamiast unosić się honorem rodem z Sienkiewicza czy
      Dumas'a i wymądrzaniem się syna rodem z Dumas'a (znów) czy Verne'a
      (polecam książkę Michel Strogoff), trzeba było otworzyć torbkę i
      pokazać folder i wtedy wszystko by się skończyło bez problemów i
      nerwów. Osobiście nie lubię ochroniarzy, są jacy są i bynajmniej to
      stwierdzenie nie jest oceną pozytywną (aczkolwiek odnoszę to do
      ogółu, a nie do poszczególnych ochroniarzy), to należy do ich pracy
      dbanie o to, by sklep, który ochraniają nie ponosił strat z tytułu
      kradzieży. Co do tego jak sądzę nikt nie może mieć wątpliwości.
      Zachowania ochroniarzy na zapleczu, to już zupełnie inny temat do
      dyskusji, zresztą na ile pamiętam zdarzały się przypadki postawienia
      zarzutów ochroniarzom za ich zachowania na zapleczach sklepów
      własnie. Ale nie o tym chciałem napisać. Moje zdanie, nie żeby ktoś
      musiał się z nim zgadzać jest taki9e: skoro grzecznie poprosił o
      pokazanie co ma Pani w torbie, to może miast uosić się honorem i
      siwedzą syna ze studiów administracji (szkoda, że nie prawa – u nas
      pewne rzeczy były dokładniej tłumaczone), trzeba było pokazać
      torebkę i nie byłoby problemu. Zachowanie typu "nie pokaże bo mi
      możesz skozyć" (przepraszam za niejaką wulgarność sformułowania)
      prowadzi do wniosku, że dana osoba oprzyjmująć do tego stopnia
      obronną pozę ma w efekcie coś do ukrycia! A dlaczego: czy ktoś, kto
      nie ma nic do ukrycia wzbraniałby się? Zobacz, codziennie prawie
      wchodzę do Sądu we Wrocławiu: bywa tak, że policjant przy wykrywaczu
      prosi o otwarcie plecaka – zawsze otwieram i to pomimo tego, że
      kiedy jestem w garniturze i z teczką to o otwarcie teczki nie
      proszą. Owszem, idąc Pani tokiem myślenia, mógłbym powołując się na
      przepisy prawa żądać informacji co do jakiego przestępstwa
      uzasadnione podejrzenie ma policjant, czemu nie chce zobaczyć co ma
      w torebce osoba przede mną czy sympatyczny starszy Panz togą.
      Mógłbym! I co z tego? Tak ochroniarz, jak i policjant w Sądzie, czy
      zwykły (excuse moi le mot) "krawężnik" spełnia swoją pracę. Dlatego
      twierdzę, że całą tą przykrą sytuację spowodowała Pani i Pani syn.
      Równocześnie natomiast uważam, że zachowanie ochroniarza na zapleczu
      było co najmniej karygodne, jeśli nawet nie podlegające
      odpowiedzialności karnej. Tum niemniej pamiętać należy jedno: akcja
      powoduje zawsze reakcję – mauczono nas tego na fizyce, a logika to
      potwierdza. Jaki wniosek: unoszenie się honorem i wiedzą szczątkową
      na temat prawa nie zawsze ma sens, czasem bowiem warto ulec prośbie
      (sama wszek Pani twierdzi, że ochroniarz "grzecznie poprosił") niż
      swą nieuzasadnioną odmową powodować tą własnie niepożądaną reakcję.

      Tyle mojego, zdanie całkiem prywatne, ktoś się zgodzi, ktoś inny nie.

      Notabene:
      w MM zrobiłem awanturę, jak ochroniarz otworzył opakowanie monitora
      LCD, ale w tzw. samie, jak sprzedawczyni poprosiła o pokazanie
      plecaka już nie – zaglądałem do niego na stoisku, sprawdzając w
      portfelu ile mam kasy, co mogło wzbudzić podejrzenia – nie czułem
      się upokorzony z tego powodu, mimo że de facto i de iure
      sprzedawczyni nie miała prawa kontrolować mojego plecaka.
      • tia666 zapraszanie na zaplecze - spadek po "barejowskiej" 30.01.08, 13:28
        rzeczywistosci, w zwyklym sklepie, zwykla ochrona sprawdza klientow przy bramce,
        jesli klient stawia opor, wtedy dzwoni sie po policje, tak to sobie wyobrazam
        jak powinno byc , ale moge sie mylic;)

        p.s.
        jesli ochroniarz ma watpliwosci co do uczciwosci (profesjonalizmu) klienta , tak
        samo klient moze miec watpliwosci co do profesjonalizmu (uczciwosci)
        ochroniarza

    • Gość: lcc hehe, dobre ;))) IP: 193.109.212.* 30.01.08, 13:37
      "syn studiowal administ. i kategorycznie zabronil mi pokazanie
      torebki " :))) ale beka :))) gdyby nie "uczona" latorośl wyjęłaby
      pani ulotkę i byłoby po sprawie... no chyba, ze czaiła się tam jakaś
      tajemnica, o której nie wiemy :)))... no i te
      zakończenie..."hamstwo" hehe...
    • Gość: kola Re: uwaga w rossmanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.08, 15:21
      co za bzdury. daty adresy nazwiska, a nie takie bla bla
    • Gość: aaaaaaaaaaaaaaaaaa Re: uwaga w rossmanie IP: 212.127.95.* 09.02.08, 17:23
      pusta dumna pańcia z synalkiem ciotą, dobra guma i wąski korytarz na taką
      • Gość: na zimno Odezwal sie "oswiecony europejczyk" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.02.08, 11:17

        i obronca "demokracji" opartej na palowaniu.

        A ja myslalem, ze ZOMO i ORMO to juz tylko przeszlosc.
        Co, jeszcze nie na wczesniejszej emeryturze?
        A moze na emerytruce + etat?
        (zyc nie umierac, prawda?)


        • Gość: monika dobre:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.08, 21:02
          cala ta dyskusja jest extra. dawno sie tak nie ubawilam.
          dobre nawet baardzo dobre.
          pozdrawiam wszystkich cieplutko tak zeby do wiosny ciepla
          starczylo :)
    • copywoman1 Re: uwaga w rossmanie 18.02.08, 21:34
      juz kilka razy przekonalam sie, ze to najgorszy sklep, a
      szczegolnie ten wPasazu Grunwaldzkim. goscie, którzy tam pracuja
      jako "ochroniarze" maja moze po 19-20 lat. dzieciaki, które nic nie
      wiedza o zyciu. jakbym chciala cos ukrasc to ubralabym sie w
      najlepsze ciuchy, tak, aby nie wzbudzac podejrzen.zawsze jak robie
      tam zakupy to mam wrazenie, "ochroniarz" lazi za mna krok w krok,
      mimo, ze jest pelno ludzi, a gdy juz stoje przy kasie to ona nagle
      piluje klientów w kolejce. dzisiaj bylam swiadkiem, jak dziewczyna
      za mna wkolejce nie wytrzymala i podeszla do goscia i powiedziala,
      zeby sie nie gapil na nia w taki sposob, jakby byla zlodziejka, bo
      lazi za nia non stop,- uprzedzila mnie ,bo tez mialam dosc, mimo, ze
      w koszyku mialam zakupy na kilkadziesiat złotych. normalka w tym
      sklepie. dzisiaj byly tam moje ostatnie zakupy!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka