Dodaj do ulubionych

NIESAMOWITY ARTYKUŁ W "PRZEGLĄDZIE"!!!

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 21:22
OPERETKOWA GORĄCZKA

Sugestia byłego wiceprezydenta Wrocławia, Andrzeja Łosia (Platforma
Obywatelska), była dyskretna – chciał, by Operetka Wrocławska sprzedała
zabytkową kamienicę przy ul. Piłsudskiego. Marek Rostecki, dyrektor teatru
muzycznego zdecydowanie sprzeciwił się tym planom. I od tego zaczęły się
szykany. Kilka miesięcy później stracił pracę w atmosferze skandalu, pomówień
i domniemanych nadużyć finansowych. Mimo, że prokuratura i sąd oczyściły go z
zarzutów, w aktach nadal widnieje zwolnienie dyscyplinarne. Po 18 latach
kierowania teatrem i wielu spektakularnych sukcesach artystycznych.
Tymczasem w teatrze muzycznym Wrocławia kręci się wciąż karuzela
dyscyplinarnych zwolnień i odwołań. Pęcznieją tomy akt w miejscowym sądzie
pracy. Na razie nie widać końca toczących się rozpraw.

Kolejna dyscyplinarka

Po raz pierwszy Rosteckiego odwołano uchwałą Rady Miejskiej w marcu ub. r.
Zarzucono mu zaniedbania w księgowości i niewłaściwe dysponowanie budżetem.
Decyzji tej jako niezgodnej z prawem sprzeciwił się wojewoda. Dyrektor
operetki był wówczas radnym sejmiku wojewódzkiego i bez zgody sejmiku
urzędnicy magistratu nie mieli prawa go odwołać. A sejmik zgody nie wyraził.
Równocześnie z odwołaniem Rosteckiego powołano na to stanowisko Wojciecha
Kościelniaka i podpisano z nim 5-letni kontrakt. Przez kolejne miesiące z
kasy podatników opłacano więc dwóch dyrektorów, zakazując jednocześnie M.
Rosteckiemu świadczenia pracy. (pisaliśmy o tym w „Przeglądzie” w sierpniu
ub. roku w artykule „Operetkowe przepychanki”).
Kolejną dyscyplinarkę wręczono Markowi Rosteckiemu, z chwilą gdy
wygasła kadencja sejmiku i tym samym przestała obowiązywać ochrona radnych.
Zaledwie kilka dni przed nowymi wyborami do samorządów w październiku ub. r.
dyr. Rosteckiego odwołano ze stanowiska za rzekomą niegospodarność w teatrze.
Naczelny Sąd Administracyjny podważył decyzje ówczesnej władzy miejskiej z
prezydentem Stanisławem Huskowskim i jego zastępcą Andrzejem Łosiem na czele.
Sędziowie stwierdzili, że Rosteckiego odwołano bezprawnie. Również kontrola
Regionalnej Izby Obrachunkowej i postępowanie w prokuraturze nie potwierdziły
zarzutów magistratu.
Okazało się, że Rostecki był jednym z wielu zwalnianych dyrektorów placówek
kulturalnych we Wrocławiu.
Skala zwolnień zaniepokoiła Ministerstwo Kultury. Do magistratu wpłynęło
pismo od podsekretarza stanu: „...Wobec licznych, negatywnych opinii
płynących do Ministerstwa Kultury zarówno ze strony stowarzyszeń i związków
twórców, jak i niekwestionowanych autorytetów z dziedziny teatru, muzyki i
plastyki zgłaszam swoje wątpliwości co do faktycznych potrzeb przeprowadzenia
jednoczesnych zmian na stanowiskach dyrektorskich we wszystkich tych
instytucjach. To wywołuje niepokój o zachowanie wysokiego poziomu
artystycznego. Wymienione instytucje dotychczas prezentowały bogatą
działalność programową wspieraną także przez Ministerstwo Kultury”.
Dwa tygodnie później mimo wielu protestów wrocławskich środowisk
opiniotwórczych Rosteckiemu wręczono wypowiedzenie.

Stowarzyszenie zaradnych radnych

Za odwołaniem Marka Rosteckiego glosował Paweł Kocięba-Żabski, w poprzedniej
kadencji – szef komisji kultury rady miasta, autor głośnej reformy
funkcjonowania miejskich placówek kulturalnych. Kontrowersyjnej, bo w
konsekwencji pozbywano się poprzednich dyrektorów i powoływano na
stanowiska „swoich”. Wszystko pod płaszczykiem rzekomej demokracji,
obiektywizmu i chęci wyłonienia najlepszych.
Komentując zmiany na dyrektorskim stanowisku w operetce wrocławskiej
wiceprezydent – Łoś uzasadniał nowy wybór większym talentem i sukcesami
Wojciecha Kościelniaka, choć ówczesna jego działalność twórcza we Wrocławiu
sprowadzała się do jednej wystawionej sztuki w „Imparcie”, zakończonej
zresztą totalnym niepowodzeniem.
Sam Kocięba Żabski poszczycić się może nie tylko długoletnim stażem w radzie
miejskiej (radny poprzedniej i obecnej kadencji). Wraz z czterema innymi
radnymi, będąc szefem komisji kultury założył stowarzyszenie „Euro Art
Meeting”, któremu władze miasta powierzyły organizację obchodów milenium
Wrocławia. Wśród założycieli stowarzyszenia byli też dwaj inni
przedsiębiorczy radni związani z lokalną PO: Tomasz Hanczarek i Tomasz
Misiak, współwłaściciele klubu „Metropolis”, który otrzymał zlecenia na
szereg imprez organizowanych w trakcie obchodów.
„Euro Art. Meeting” podjęło z kasy miejskiej 3,8 miliona złotych. Mimo to
imprezę zamknięto stratą finansową.
Kontrola NIK zarzuciła organizatorom wybór wykonawców z naruszeniem ustawy o
zamówieniach publicznych, niegospodarność, stronniczość i interesowność. NIK
zwraca uwagę, że żadnych z tych imprez Miasto nie zorganizowało samodzielnie,
a wybór stowarzyszenia kolegów z rady nie był poprzedzony żadnym konkursem. W
trakcie organizacji uroczystości stowarzyszenie zawarło 646 umów z 452
osobami. Były to m.in. umowy z radnymi, którzy założyli „Euro Art. Meeting”.
Potem okazało się, że część faktur wystawianych wówczas władzom w ratuszu
zatwierdzał zastępca kierownika obchodów milenium w magistracie, który był
jednocześnie członkiem stowarzyszenia.
Sprawą wydatkowania publicznych pieniędzy przez „Euro Art Meeting” zajęła się
też prokuratura wrocławska. To jednak nie przeszkodziło kreatywnym radnym
startować w nowych wyborach samorządowych.
Były wiceprezydent Łoś jest obecnie radnym sejmiku wojewódzkiego. Kieruje 4-
osobowym klubem PO. Właśnie to ugrupowanie rządziło w magistracie wrocławskim
w poprzedniej kadencji. W obecnej – podzieliło się władzą z PiS.
Paweł Kocięba Żabski jest tylko skromnym radnym. Jego żona natomiast prowadzi
kancelarię prawniczą, a po zmianach personalnych w operetce znalazła
zatrudnienie również w niej.
Tomaszowi Misiakowi udało się i tym razem wejść do Rady Miasta
Wrocławia. Nie udało się, niestety Hanczarkowi, koledze Misiaka z czasów
studenckich. Wspólnie z nimi studiował we wrocławskiej Akademii Ekonomicznej –
Jakub Deryng Dymitrowicz, pełniący obecnie stanowisko wicedyrektora Teatru
Muzycznego. Pracownicy operetki chcący zachować anonimowość twierdzą, że to
on gra pierwsze skrzypce w teatrze, a eksponowane stanowisko dyrektora – to
zaledwie przykrywka dla działalności gospodarczej Derynga Dymitrowicza, który
jest doskonale umocowany w hierarchii wrocławskiej Platformy Obywatelskiej.

Puste krzesła

Nowa dyrekcja wprowadziła w teatrze swoje porządki. Zwolniono Marzenę
Dziedzic-Pawlik, kierowniczkę działu upowszechniania teatru, członkinię
zarządu związku zawodowego. Jako powód podano likwidację jej stanowiska
pracy. Tymczasem w tym samym dziale na jej stanowisku zatrudniono inną osobę.
Podobny los spotkał Krystiana Łobacza z działu marketingu. Rozwiązano z nim
umowę o pracę bez wypowiedzenia. Decyzją sądu, jego sprawę odroczono do
grudnia b.r. _- Do tego czasu mam „wilczy bilet” – mówi. -Nie wyobrażam
sobie, bym w tej sytuacji zdobył gdziekolwiek zatrudnienie.
Waldemar Staszewski, przewodniczący związku zawodowego pracowników został
zwolniony dyscyplinarnie za „... nadużywanie funkcji przewodniczącego
związku”.
Jego spór z nową dyrekcją również rozstrzygać będzie sąd pracy.
Tymczasem trwa dochodzenie w sprawie szykan i naruszania praw związkowców.
Prowadzi je wrocławska prokuratura.
Oprócz inicjatyw kadrowych, dyrektor Kościelniak wprowadził też subtelne
zmiany w regulaminie wynagradzania pracowników. W paragrafie 18 regulaminu
wprowadzono zapis: „Pracownikowi przysługuje dodatek za reżyserię w przypadku
reżyserowania przedstawienia teatralnego przez okres pracy reżyserskiej w
wysokości do 50% miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego”.
Pikanterii sprawie dodaje fakt
Obserwuj wątek
    • Gość: janek Re: NIESAMOWITY ARTYKUŁ W 'PRZEGLĄDZIE'!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.08.03, 22:17
      To mi wygląda na nową "aferę Rywina". Jezeli Rostecki jest winny niech mu
      zrobią proces albo niech on poda tych drani do sądu za zniesławienia. Jezeli te
      wiadomości są prawdziwe lub domniemane niech ktoś złozy doniesienie do
      prokuratury.Z daleka widac ze to wszystko strasznie smierdzi aferą.
      • Gość: Barry White Re: NIESAMOWITY ARTYKUŁ W 'PRZEGLĄDZIE'!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.09.03, 08:54
        Euro Art Meeting też jest aferą a konsekwencji nie widać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka