Dodaj do ulubionych

Dzien Bez Samochodu

28.05.08, 10:56
Stowarzyszenie "Zielone Swiatlo" zaprasza na obchody Miedzynarodowego Dnia Bez
Samochodu. Chcemy swietowac fakt, ze we Wroclawiu istnieja rowerzysci!
Zapraszamy na rowerach!

Niedziela, 8 czerwca, godzina 12.00, Rynek.

Kontakt: zielone.swiatlo (malpa) gmail.com
Obserwuj wątek
    • umarl_w_butach Re: Dzien Bez Samochodu 28.05.08, 12:12
      Już pedzę... :) Rowerzyści - z tego co się orientuję - istnieją na całym świecie więc powód do świetowania marny to dość. A z samochodu nie zrezygnuję. Wolę do pracy dojechać świeży i pachnący po podrózy w klimatyzowanym aucie niż zabijać smrodem po przepedałowaniu trasy na rowerku. Poza tym metalnośc (tu akurat regionalizacja jest konieczna) wrocławskich rowerzystów jakoś mi nie leży...
      • Gość: herbarium Re: Dzien Bez Samochodu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.05.08, 12:46
        Zabijac smrodem znacznie latwiej z rury wydechowej;)
        A matki tez istnieja na calym swiecie - powiedziales mamie w poniedzialek, ze to
        kiepski powod do swietowania?
      • Gość: fakir Re: Dzien Bez Samochodu IP: *.171.196.2.crowley.pl 28.05.08, 13:27
        a propos ksywy i smrodu - umarł w butach bo strach je zdjąć?
        • umarl_w_butach Re: Dzien Bez Samochodu 28.05.08, 14:28
          Wolę zapach spalin z samochodu z katalizatorem, niż smród zapoconego faceta, moja mama nie żyje, a geneza ksywy nie ma tu nic do rzeczy. :)
          • Gość: fakir Re: Dzien Bez Samochodu IP: *.171.196.2.crowley.pl 28.05.08, 14:37
            spocony gość z samochodu, autobusy czy roweru nie zależy od używanego środka
            transportu, tylko higieny osobistej...
            Nikt nie każe ci biec do pracy zamiast iść, tak samo do pracy na rowerze
            jedziesz a nie pędzisz...
            • umarl_w_butach Re: Dzien Bez Samochodu 28.05.08, 16:29
              Nie znam przepoconych ludzi wysiadających z klimatyzowanych kabin samochodów. Znam za to fanatyków rowerowych, którzy dorobili się na przykład zapalenia stawów kolanowych. Ergo: nie przekonasz mnie do swoich racji, ani ja nie przekonam Ciebie. Miłego dnia :)
              • Gość: fakir Re: Dzien Bez Samochodu IP: *.chello.pl 28.05.08, 23:56
                pewnie dlatego że klima zabija zmysł powonienia :)
                • umarl_w_butach Re: Dzien Bez Samochodu 29.05.08, 00:59
                  Jakimś cudem mój nos ma się dobrze pomimo klimatyzowanego biura, klimatyzowanego samochodu, klimatyzowanego mieszkania... Skoro wolisz podróżówać rowerem lub komunikacją miejską i roztaczać woń konia po wyścigu - Twoja sprawa. A tymczasem zamiast używać co najmniej niepoważnych argumentów - użyj konkretów. Wtedy porozmawiamy.
                  • Gość: fakir Re: Dzien Bez Samochodu IP: *.171.196.2.crowley.pl 29.05.08, 11:16
                    Widzę że klima na pewno zabiła poczucie ironii..
                    A poważnie, jak człowiek o siebie dba i ma co najmniej średnią kondycje, to
                    wysiłek porównaywalny do pieszej wędrówki nie powoduje jak to obrazowo
                    określiłeś "końskiej woni" - (w odróżnieniu od niemytej osoby całkiem przyjemny
                    zapach). Co do klimy swoje negatywne zdanie o niej mam, gdyż też jestem na nią
                    skazany - na szczęście tylko w godzinach pracy, i przy długich wyjazdach za
                    miasto (tu się przydaje - ale tylko w sytuacjach ekstremalnych).
                    A poważny argument padł kilka postów wyżej - widocznie nie czytasz ze
                    zrozumieniem...

                    Ps. Podobna dyskusja już sie toczyła, i okazało sie że istnieją takie rzeczy jak
                    zmienna koszulka, prysznic, łazienka - NAWET jak ktoś przesadzi z tempem i
                    zaczyna być wyczuwalny dla otoczenia, potrafi sobie z tym poradzić...

                    Odnośnie KM się nie wypowiadam, gdyż prawie nie korzystam
                    • umarl_w_butach Re: Dzien Bez Samochodu 29.05.08, 11:27
                      Gdyby użyta zostałą ikonka ironicznego uśmiechu - wtedy można byłoby Twój zarzut uznać. W tej sytuacji niestety zgodzić się na to nie mogę.

                      Co do klimatyzacji - szkodzi wyłącznie ta, która jest nieumiejętnie używana i nie jest regularnie serwisowana tudzież odgrzybiana. Jak juz wspomniałem - przemieszczam się pomiędzy klimatyzowanymi lokalami w klimatyzowanym pojeździe od kilkunastu lat i jakoś żadne chróbsko mnie nie dopadło. Mało tego: w podobnych warunkach przebywa również moja rodzina i jakoś nikt na zdrowiu nie podupada. No ale ja nie ustawiam klimatyzatora na 18 stopni gdy na dworze jest 30 i przynajmniej raz w roku wymieniam filtr kabinowy oraz wpuszczam w układ chemię dezynfekującą.
                      A ten powazny argument to wzmianka o moich butach? Bo - dalibóg - innego, poważniejszego nie widzę. ;)
                      • Gość: fakir Re: Dzien Bez Samochodu IP: *.171.196.2.crowley.pl 29.05.08, 11:56
                        co do klimy zdania nie zmienię - jest to twór sztuczny, przynoszący ulgę w
                        FAKTYCZNIE upalne dni, niestety nadużywany i nieobojętny dla zdrowia, i żadna
                        konserwacja tego nie zmieni...
                        co do reszty zacytuje jeszcze raz:

                        "spocony gość z samochodu, autobusy czy roweru nie zależy od używanego środka
                        transportu, tylko higieny osobistej...
                        Nikt nie każe ci biec do pracy zamiast iść, tak samo do pracy na rowerze
                        jedziesz a nie pędzisz..."

                        jakie jeszcze argumenty potrzebne?
                        • umarl_w_butach Re: Dzien Bez Samochodu 29.05.08, 12:43
                          Tendencja do pocenia się jest uwarunkowana genetycznie - a to oznacza, że są osoby, które bardzo źle znoszą upały obficie się wtedy pocąc. Nawet pozostając w bezruchu w cieplejsze dni. Nic oczywiście nie usprawiedliwia smrodu powstałego z kilkudniowego brudu, ale rozumiem też, że ciężko jest brać prysznic co trzy godziny...

                          Postaw się więc w roli takiego nieszczęsnika, który choćby nie chciał - będzie się pocił straszliwie: I nie zmuszaj go do produkowania kolejnych litrów potu poprzez mniej lub bardziej wzmożny wysiłek. którego de facto może uniknąć. :) Mam właśnie taki typ człowieka u siebie w pracy i co roku zwłaszcza w lecie widzę jakie przechodzi katusze.

                          Co do klimatyzacji - moja opinia przeciwko Twojej. Zdaje się że mamy pat...:)
                          • Gość: fakir Re: Dzien Bez Samochodu IP: *.171.196.2.crowley.pl 29.05.08, 13:00
                            > Postaw się więc w roli takiego nieszczęsnika...
                            Ale przecież nie o tym dyskutowaliśmy... Taki ma pecha bez względu na pogodę i
                            wysiłek... lekki stres, i koniec :)
                            Co do nadmiernego pocenia się - obecnie są dostępne środki które używane raz,
                            dwa razy w tygodniu, świetnie eliminują ten problem...

                            Co do klimy - faktycznie pat - swoją opnie opieram na spostrzeżeniach z pracy i
                            opiniach innych znajomych co do wpływu jej na zdrowie (negatywnych niestety,
                            obserwowanych również u siebie)
                            • Gość: fakir Re: Dzien Bez Samochodu IP: *.171.196.2.crowley.pl 29.05.08, 13:05
                              i jeszcze gwoli ścisłości - nie jestem całkowitym przeciwnikiem klimy, bywa
                              zbawienna, natomiast wkurza mnie, ze nie zostawia sie najczęściej innej
                              alternatywy, choćby poprzez brak możliwości otwarcia okna - (wiadomo że to nie
                              dotyczy domu, samochodu :) )
      • czechofil Re: Dzien Bez Samochodu 29.05.08, 08:41
        > Już pedzę... :) Rowerzyści - z tego co się orientuję - istnieją na
        całym świeci
        > e więc powód do świetowania marny to dość> A z samochodu nie
        zrezygnuję. Wolę d
        > o pracy dojechać świeży i pachnący po podrózy w klimatyzowanym
        aucie niż zabija
        > ć smrodem po przepedałowaniu trasy na
        rowerku

        Frustracją od ciebie wali gościu, nawet ta klima nie pomaga. Nie
        wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że sam fakt odpisania na to
        zaproszenie i do tego jeszcze w ten sposób wskazuje wyraźnie na to,
        że czegoś rowerzystom zazdrościsz. A czego, to mogę się tylko
        domyślić, np. tego, że ty stoisz w korku w swojej czystej,
        pachnącej, ale niestety zamkniętej puszce, a rowerzyści w tym czasie
        śmigają obok ciebie, nie zatrzymywani przez żadne przeszkody, wolni
        jak ptaki... Odrobina dystansu do rzeczywistości panie kierowco...
        • Gość: :-) Re: Dzien Bez Samochodu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.05.08, 10:13
        • Gość: :-) Re: Dzien Bez Samochodu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.05.08, 10:14
          Czechofil się dowiedział kiedyś że jest frustratem i tak nim to wstrząsnęło, że
          teraz wmawia to każdemu kto się z nim nie zgadza :-)
        • umarl_w_butach Re: Dzien Bez Samochodu 29.05.08, 10:27
          czechofil napisał:


          > Frustracją od ciebie wali gościu, nawet ta klima nie pomaga. Nie
          > wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że sam fakt odpisania na to
          > zaproszenie i do tego jeszcze w ten sposób wskazuje wyraźnie na to, że czegoś rowerzystom zazdrościsz. A czego, to mogę się tylko
          > domyślić, np. tego, że ty stoisz w korku w swojej czystej,
          > pachnącej, ale niestety zamkniętej puszce, a rowerzyści w tym czasie
          > śmigają obok ciebie, nie zatrzymywani przez żadne przeszkody, wolni
          > jak ptaki... Odrobina dystansu do rzeczywistości panie kierowco...


          Czekałem kiedy w końcu zabierzesz głos i na szczęście długo czekać nie musiałem :D

          Dystansem do rzeczywistości mógłbym obdzielić pokaźnej wielkości nację i takiej ilości dystansu życzę również Tobie. :) Zadrość powiadasz? Ciekawe czym powodowana? Potem zalewającym oczy? Lawirowaniem pomiędzy samochodami tudzież przyprawianiem o palpitację serca ludzi na chodnikach? A może tymi skrzydełkami, które co rusz każą fruwać po przejsciach dla pieszych? Albo nadwyrężonymi ścięgnami i zmasakrowanymi stawami zwłaszcza po przejażdżce w chłodniejsze dni? No jakoś nie wydaje mi się by było czego zazdrościć... :D

          Jeśli mentalność wrocławskich rowerzystów ulegnie poprawie - wtedy być może będę odnosił się do nich z wiekszą sympatią. Dopóki wymuszają pierwszeństwo, jeżdżą po pasach dla pieszych tudzież pod prąd na ulicach jednokierunkowych - wybacz, ale będę się z nich natrząsał. :)

          Uprzedzam Twój ewentualny strzał: wśród kierowców też nie brakuje baranów, ale tak jak wśród rowerzystów - tak i wśród kierowców są normalni użytkownicy i oby było ich jak najwięcej. Wtedy możliwa jest wspólna egzystencja na drodze, na normalnych zasadach.

          Po resztę argumentacji odsyłam do postu kklementa na stronie głównej forum, a dokładniej mówiąc - tutaj: tiny.pl/n3lt Serdeczności. :)

          P.S.
          Jeśli interesujesz się psychologią - sugerowałbym zmianę hobbby. Może znaczki? :)
          • czechofil Re: Dzien Bez Samochodu 29.05.08, 10:54
            > Dystansem do rzeczywistości mógłbym obdzielić pokaźnej wielkości
            nację i takiej
            > ilości dystansu życzę również
            Tobie

            Gratuluję skromności. Ciekawe, czy
            uzasadnionej...

            > Zadrość powiadasz? Ciekawe czym powodo
            > wana? Potem zalewającym oczy? Lawirowaniem pomiędzy samochodami
            tudzież przypra
            > wianiem o palpitację serca ludzi na chodnikach? A może tymi
            skrzydełkami, które
            > co rusz każą fruwać po przejsciach dla pieszych? Albo
            nadwyrężonymi ścięgnami
            > i zmasakrowanymi stawami zwłaszcza po przejażdżce w chłodniejsze
            dni? No jakoś
            > nie wydaje mi się by było czego
            zazdrościć

            Cała gama sytuacji, nie mających ze sobą nic wspólnego. Z tym potem
            to sobie daj spokój, bo jeszcze pomyślę, ze jesteś kochający
            inaczej. Lawirowanie między samochodami nie jest konieczne podczas
            miejskiej jazdy na rowerze, jak również nie należy przyprawiać o
            palpitację serca przechodniów. Przez przejścia dla pieszych
            rowerzyści zaś przejeżdżają, bo schodzenie z roweru co kilkadziesiąt
            metrów jest po prostu męczące i zaburza cykl jazdy (wyobraź sobie,
            że musiałbyś na każdym skrzyżowaniu wysiadać i przepychać przez nie
            swoje auto - przy zachowaniu odpowiednich proporcji). Co do kontuzji
            rowerowych to już palnąłeś jak kulą w płot. Dobiegam czterdziestki,
            jeżdżę na rowerze cały rok i w życiu nie miałem problemów ze stawami
            i ścięgnami. Mało tego, w porównaniu do kumpli ze szkoły, cieszę się
            najlepszą sylwetką i
            zdrowiem...

            > Jeśli mentalność wrocławskich rowerzystów ulegnie poprawie -
            wtedy być może będ
            > ę odnosił się do nich z wiekszą
            sympatią

            Mam gdzieś twoje sympatie, z tego co piszesz, to nie rozumiesz na
            czym polega zrównoważony transport miejski i kijem do głowy ci tego
            nikt nie wtłucze. Jesteś kolejnym klasycznym blachosmrodziarzem, a
            uprzedzając "twój ewentualny strzał" chciałbym cię poinformować, że
            sam również bywam blachosmrodziarzem, ale zamieniam się w niego
            jedynie wtedy, gdy nie mam już innego wyjścia, np. gdy jadę z
            rodziną w góry. Poruszanie się po Wrocławiu autem uważam za
            abberację
            umysłową...

            > Jeśli interesujesz się psychologią - sugerowałbym zmianę hobbby.
            Może
            znaczki?

            A ja proponowałbym ci jednak wsiąść czasami na rower. To naprawdę
            nie boli (nawet ścięgna), a potrafi dać czasami sporo satysfakcji.
            Szczególnie gdy wyprzedza się auta stojące w korku...
            • umarl_w_butach Drogi czechofilu 29.05.08, 11:16
              Sądziłem, że mam do czynienia z kilkunastoletnim fanatykiem, ale z tego co widzę - pomyliłem się. Jeśli naprawdę masz prawie 40 lat i dyskutujesz w taki sposób - nie pozostaje mi nic innego, jak tylko nieustającego zdrówka tudzież dobrego samopoczucia życzyć, co niniejszym czynię. Będzie Ci to bardzo potrzebne.
              Serdeczności.
              Klasyczny blachsmrodziarz z aberracją umysłową i nienajlepszą sylwetką
              - umarl_w_butach.
              • czechofil Re: Drogi czechofilu 29.05.08, 16:48
                > Sądziłem, że mam do czynienia z kilkunastoletnim fanatykiem, ale z
                tego co widz
                > ę - pomyliłem się. Jeśli naprawdę masz prawie 40 lat i dyskutujesz
                w taki sposób

                W jaki sposób? Może jakieś sugestie? A może po prostu argumenty ci
                się skończyły? Chociaż o jedno bym jednak prosił. Żadnych dyskusji o
                poceniu się i klimatyzacji w autach...
    • Gość: aa przyjadę samochodem na masówkę n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 01:54
    • Gość: opek A będzie gdzie zaparkować? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 07:38
      • Gość: . Re: A będzie gdzie zaparkować? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.06.08, 11:57
        To pytanie ujawnia wyzszosc roweru nad samochodem:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka