Dodaj do ulubionych

Nie latajcie LOT'em... powrót do kraju...

IP: 80.54.22.* 22.09.03, 14:17
Nie ma to jak powroty do kraju ojczystego... człowiek stęskniony, pełny
radości, że zobaczy rodzine, przyjaciół... ale nic z tego... czar prysnął
tuż po wylądowaniu na Okęciu, kiedy to polska władza poprosiła
mnie "grzecznie" na boczek, na rewizję... i zaczęła wypytywać co za sprzęt
obywatel wwozi do kraju... pytania szczegółowe, jak na przesłuchaniu w
komendzie policji... szkoda, ze rodak traktuje swoich jak potencjalnych
przestępców.. że musiałem się poczuć jak najgorszy bandyta, który popełnił
seryjne morderstwo z premedytacją... po zadaniu tysąca pytań prześwietlanie
wszystkich bagaży i kolejne pytania o różne "dziwne rzeczy" które widać było
na ekranie telewizora...
... i tak minęło pierwsze 30 min na ojczystej ziemi (szkoda tylko, że na
takich stanowiskach nie pracują ludzie wykształceni w tym kierunku, by
produktywnie ściągać cło na sprzęt... ale pewnie pracują i robią kontrole
pro forma...)
... człowiek zmęczony, zdenerwowany i zdegustowany wychodzi z lotniska..
czerpie promyki polskiego słoća.. i postanawia kupić sobie bilet do
rodzinnego miasta Wrocławia... tu jest inaczej, kultura.... bilecik dla
pana... pan student? tak! - no to prosze 130 pare złotych... ja na to
super , świetnie... zachwilę przechodzę przez bramkę, znów prześwietlanie...
oczywiście... wszystko jest w porządku do momentu ważenia bagażu... Ma pan
17 kilo nadbagażu!!!!!! Musicie się cofnąć, do kasy i zapłacić...
następny.... co??????? Przecież wracam zza oceanu i mogłem wieść 2 po 32
kilo... a wy tu mi co mówicie??? Dzwoniłem do lotu z NYC, pomijam fakt, że
biletu nie mogłem zarezerwować to mnie jeszcze nikt o tym nie
poinformował... NIE rozumiem... po małej awanturze... zapłaciłem (choć o
wsparcie choćby duchowe prosiłem samego Pana Prezydenta Miasta Wrocławia
(God bless You).. nic .... więc pełny radości i spokoju, zadowolenia z
przyjęcia w kraju wsiadam do samolociku, gdzie wita mnie obsługa z uśmiechem
i pytaniem jak się czuje... Moja mina mówiła wszystko...
...Więc lądujemy już we Wrocławiu... super! Jest już prawie w domu, tylko
0.5 godziny i widzę się z rodzinką.... NIE NIE NIE... nie tak szybko.... mój
bagaż, za który musiałem dopłacić zagubił się....
.... Tak tak... jestem w raju... Polska, ...mieszkam w Polsce, jak to
śpiewał Staszewski...

ps. NIE LATAJCIE LOT'em
Obserwuj wątek
    • Gość: maja Re: Nie latajcie LOT'em... powrót do kraju... IP: *.ipt.aol.com 22.09.03, 15:04
      oj to miales brachu przygody, a bylo sie pchac do NYC
      malo to we wlasnym kraju atrakcji :-)
      ja do GB wwiozlam 80kg(!) bagazu(tylko niemcy zapytali- z lekka jakby drwiac-
      czy telewizor wioze?), nie zaplacilam dodatkowego grosza, pomimo, ze linie
      lotnicze maja taka opcje zatrzezona w umowie,
      wszystko dolecialo cacy, a najwiekszy problem mialam z transportem ze stacji do
      domu (dystans, ktory zazwyczaj zajmuje mi 10min pokonalam w 2godziny - dobrze,
      ze byla 2 w nocy...)
      naprawde nadziwic sie nie moge, ze tyle halasu o te 17kg...
      ale pewnie za dlugo w kraju nie bylam... (nie tesknie - wystarczaja relacje
      ziomali na forum).

      Pozdrawiam i zelaznych nerwow zycze
      • wedzonka Sniadanie w Londynie, obiad w NYC, bagaz.. w Tokio 22.09.03, 15:23
        Gość portalu: maja napisał(a):

        > oj to miales brachu przygody, a bylo sie pchac do NYC
        > malo to we wlasnym kraju atrakcji :-)
        > ja do GB wwiozlam 80kg(!) bagazu(tylko niemcy zapytali- z lekka jakby drwiac-
        > czy telewizor wioze?), nie zaplacilam dodatkowego grosza, pomimo, ze linie
        > lotnicze maja taka opcje zatrzezona w umowie,
        > wszystko dolecialo cacy, a najwiekszy problem mialam z transportem ze stacji
        > do domu (dystans, ktory zazwyczaj zajmuje mi 10min pokonalam w 2godziny -
        > dobrze, ze byla 2 w nocy...)
        > naprawde nadziwic sie nie moge, ze tyle halasu o te 17kg...
        > ale pewnie za dlugo w kraju nie bylam... (nie tesknie - wystarczaja relacje
        > ziomali na forum).
        >
        > Pozdrawiam i zelaznych nerwow zycze


        Kiedys lecialem Sabena do Brukseli, chyba przez Frankfurt (i chyba juz s.p.
        Sabena). Bagazu nie musialem nawet zabierac z lotniska - sami dowiezli!
        Ale po tygodniu... :))

        Doplata za nadbagaz byla wbrew pozorom dosc czestym zjawiskiem, chyba ze po WTC-
        owej recesji linie lotnicze zgrzecznialy...

        Pozdrawiam! :)

        P.S.
        Patrioto (wolacz zyje!:), jak sie miewa Nowy Jork?
        • Gość: patriota Re: Sniadanie w Londynie, obiad w NYC, bagaz.. w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 15:19
          NYC... wieczne miasto - miasto świata...
          Od kilku miesięcy nie można palić w klubach, gdzie za to można się napić piwka
          za jedyne 8$... więc ... na zdrowie...!
      • Gość: bas Re: Nie latajcie LOT'em... powrót do kraju... IP: 138.227.189.* 22.09.03, 16:46
        Ze Sztokholmu do Australii SAS-em . Bez doplaty sie nie obylo nie mowiac juz o
        przepakowywaniu walizek, bo akurat te podstawowe rzeczy byly w obu. A chodzilo
        jedynie o 6 kg. 8 lat temu! To normalka, zalezy na kogo sie trafi.
        Mimo wszystko jestem w stanie zrozumiec te kontrole graniczna. Choc pewnie
        uciazliwa.
        • klinta Re: Nie latajcie LOT'em... powrót do kraju... 22.09.03, 17:16
          Na trasie wroclaw-warszawa-helsinki-rovaniemi mialam 13 kilo nadbgazu i
          oczywiscie wylapali mi to w LOT :) ale sprytnie wypakowalam 13kg i wrzucialm do
          paczki ktora poleciala za mna priorytetem (i o dziwo doleciala po 3 dniach!) a
          koszt byl zdecydowanie nizszy.
          co mnei natomiast zdziwilo to to,ze 4 tygodnie wczensiej lecialam z warszayw do
          wroclawia i moj bagaz wazyl 65kg,a nikt mi zlego slowa nie powiedzial.
          jednak z LOTem nie jest zle :) najgorszy jest Air France... lecac przez paryz
          jeszcze nei zdazylo mis ie a)nie zgubic b)spotkac pracownika lotniska ktory
          mowi komunikatywnie po angielsku c)nie zgubic bagazu
          polecam SAS :) jak sie spoznil moj samolot z wroclawia do kopenhagi na samolot
          do NYC to dwa razy nocowalam z pelnym wyzywieniem i transportem w
          rewelacyjnych hotelach :) moglabym si ezawieruszac czesciej :)
          • Gość: Woj Re: Nie latajcie LOT'em... powrót do kraju... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.03, 20:21
            A dla mnie nawet SAS raz zatrzymal samolot przez 30 min bym zdazyl sie
            przesiasc.
            • Gość: rabuch10 Re: Nie latajcie LOT'em... powrót do kraju... IP: 195.136.251.* 23.09.03, 15:34
              Nie latajcie LOTem. Kiedyś na Okeciu samolot do Wrocka opoznili o 30 minut bo
              spoznil sie samolot z Kopenhagi.

              Gość portalu: Woj napisał(a):

              > A dla mnie nawet SAS raz zatrzymal samolot przez 30 min bym zdazyl sie
              > przesiasc
    • Gość: oszczercy! LOT nagrodzony za standard obsługi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.03, 17:28
      Polskie Linie Lotnicze LOT po raz szósty zdobyły tytuł "Najlepszej Linii
      Lotniczej Europy Środkowo-Wschodniej". Nagrodę przyznają czytelnicy brytyjskiego
      magazynu "Business Traveller"

      Sojusz Star Alliance, którego członkiem LOT zostanie już 26 października, uznany
      został za "Najlepszy Sojusz Linii Lotniczych 2003". Wszystko to na podstawie
      ankiety, w której czytelnicy - najczęściej osoby podróżujące klasą biznes -
      oceniają linie lotnicze, lotniska, hotele i firmy wynajmujące samochody. Ankiety
      analizuje niezależny ośrodek badania opinii konsumentów ORCI (Opinion Research
      Corporation International).

      www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,1686435.html
    • Gość: Mruczek Zal mi Cie, gosciu IP: *.rasserver.net 23.09.03, 18:09
      Podobne przepisy o bagazu obowiazuja w calej Europie, dlatego bedziesz wiedzial
      nastepnym razem, ze masz kupic bilet do miejsca docelowego, a nie szukac okazji
      na Okeciu.
      Jesli chodzi o celnikow, to moja zone (kilka razy w roku) obmacuja Murzynki na
      O'Hare, mimo ze jedzie z malym dzieckiem. A wszystkich nie-Amerykanow traktuja
      jak terrorystow.
      Musisz jeszcze troche polatac, zeby docenic polskie linie.
      • map4 Re: Zal mi Cie, gosciu 24.09.03, 08:21
        Gość portalu: Mruczek napisał(a):

        > Jesli chodzi o celnikow, to moja zone (kilka razy w roku) obmacuja Murzynki na
        > O'Hare, mimo ze jedzie z malym dzieckiem. A wszystkich nie-Amerykanow traktuja
        > jak terrorystow.

        Psychoza wojenna. Poczucie narodowego zagrożenia umiejętnie podsycane z Białego
        Domu jest warunkiem koniecznym reelekcji Busha. Spoko, po następnych wyborach
        amerykanie znormalnieją. DO tej pory traktuj to jako lokalną specyfikę. Humorem
        ich ! Zapomniałeś już, że kiedyś byliśmy najweselszym barakiem w obozie ?
      • chrust w Seattle 25.09.03, 01:15
        Ostatnio mialem okazje byc w tym pieknym miescie: do bramki p/metalowej wszyscy
        podchodza z rozpietymi paskami od spodni i bez butow!
        • Gość: Krzys We Wloszech to dopiero jaja z Al Italia IP: *.dialup.sprint-canada.net 26.09.03, 02:36
          W tym roku dwa razy przesiadalem sie w Italii , raz w Rzymie a po miesiacu w
          Mediolanie .Lubie te wloskie linie ,lubie zwlaszcza wloskie stuwardesy , nie
          tylko ,ze sa ladne ale jeszcze maja cos w sobie ,co kaze je lubic .Poza tym
          zrobilem sobie w Rzymie dlugi stopover za co wlosi w przeciwienstwie do innych
          linii nie kaza dodatkowo placic.Nie moglem tylko zrozumiec ,dlaczego ludzie na
          lotnisku juz po odprawach graniczno celnych ustawiali sie w kolejce do tego
          rekawa,zamiast pic piwo w barze ,ktorym sie wchodzi do samolotu , juz na kilka
          godzin przed czasem , a i samolotu nawet nie bylo widac ,bo lecial pewnie
          jeszcze nad Oceanem .Dopiero w Kanadzie wytlumaczono mi ,ze wiele linii
          sprzedaje ,zawsze wiecej biletow niz miejsc w samolocie na dany lot ,bo
          statystycznie nie wszyscy pasazerowie przychodza by odleciec na wykupiony
          bilet ,w ten sposob linia jaby zwieksza zyski , nic nie inwestujac,problem w
          tym ,ze konsekwencja tej polityki od czasu do czasu jest nadliczbowy
          pasazer ,ktory pozniej musi koczowac do nastepnego lotu i jezeli chce odleciec
          musi odpowiednio wczesniej ustawic sie w kolejce do tego rekawa .Wlosi podobno
          slyna z tej ekonomicznej polityki .Slyszalem ostatnio , ze Miedzynarodowa
          Federacja Lotnicza wydala jakies specjalne przepisy i ta polityka ma sie
          skonczyc.Wiozlem ze soba tez rower .W Toronto zapewniali mnie wlosi ,ze nie
          trzeba pokowac na zadnym odcinku , a jednak w Rzymie panie nie ustapily ,poki
          moja bicyklete nie owinalem w plastika .Samo owijanie mojej biklety na maszynie
          do owijania walizek ,to byly dopiero jaja , malo co a zginal by 4 letni
          chlopiec ,ktory podgladal caly eksperyment schowany miedzy nogami wloskich
          pracownikow , bo wlasnie w najgorszym momencie wypadl rower z maszyny i lecial
          prosto na to dziecko .Ile ja tam zdrowia zjadlem ,to szkoda mowic .Gdybym
          jeszcze nie znal wloskiego ,to pewnie z Rzymu do Warszawy jechalbym na rowerze
          zamiast samolotem .
          • gyor Re: LOT jednak najgorszy 26.09.03, 04:38
            Mruczus naklikal:
            >Musisz jeszcze troche polatac, zeby docenic polskie linie

            Lotu nikt nie pobije:
            1. pan w obsludze powiedzial mi, ze robia mi laske, ze mnie woza, bo do kazdego
            biletu doplacaja
            sluchajcie - ja bardzo kocham swoj kraj, nie moge go narazac na straty - nie
            latam LOTEM od dwudziestu lat, do czego wroce
            2. liczne inne osoby/entuzjasci przygod/naiwniacy (moj brat, a mowilem
            idiocie), ktorzy jeszcze odwazaja sie latac opowiadaja rzeczy niestworzone, jak
            np. WCZESNIEJSZY wylot samolotu, kasowanie lotu bez zapowiedzi, przylot na inne
            lotnisko (NYC), ... wystarczy?
            tego nie ma w zadnej cywilizacji

            wiec latam sobie od dwudziestu lat najrozniejszymi liniowymi lub czarterowymi,
            obojetnie czym, byle nie nazywal sie LOT lub - tfu - aeroflot, ruskich jednak
            ciagle nie trawie
            i chwale sobie, spokoj, cisza, milusia obsluga, zero klopotow
            latam duzo i zawsze mam, za co zaplacilem

            pamietajcie - tylko nie, na psa urok, LOT, tylko nie LOT
            a moze zbankrutuja?
            • Gość: Mruczek Ciebie mi tez zal, gosciu IP: *.rasserver.net 26.09.03, 06:01
              Nie latasz LOTem od 20 lat, a marudzisz. Wpadki zdarzaja sie kazdej linii.
              Naprawde musisz jeszcze polatac.
              • gyor Re: gosciu-mruczusiu, jak zal to zal 26.09.03, 13:29
                widzisz mruczus, to jest demokracja, czego ty nie rozumiesz
                latam czym chce, mowie, co chce
                byle prawde
                tez mi cie szkoda, ze tak jawnie dajesz sie kolowac
                zamiast latac taniej, lepiej, pewniej
                tak przy okazji - zmiana lotniska na przeciwne w NYC miala miejsce w zeszlym
                roku, narobiono lataczowi tyle klopotu, ze zapowiedzial tak jak ja - NIGDY
    • Gość: jojo Re: Nie latajcie LOT'em... powrót do kraju... IP: *.fau.edu 27.09.03, 00:59
      Juz nie narzekajcie na ten nasz LOT, bo z British Airways jest jeszcze gorzej.
      Samolot z Warszawy do Londynu 25 list 02 mial wyleciec gdzies o osmej rano a
      wylecial kolo pierwszej w poludnie. Usuwali jakas usterke, a pilot i obsluga
      mowili przez 6 godzin, ze samolot wystartuje za 15 minut... Polowa ludzi
      potracila swoje polaczenia (jeden gosc chyba nawet do Singapuru) a ja
      stracilem swoj lot do Miami. Noc trzeba bylo przeczekac na lotnisku w
      Londynie, bo w hotelach nie bylo juz miejsc. Ludzie czekali na mnie w Miami a
      ja przylecialem dopiero kolejnego dnia. Zeby bylo smieszniej, British Airways
      zgubil mi moj caly bagaz i nie dostalem ani dolara za wydatki, ktore ponioslem
      przez tydzien czekania na walizki. Bagaz przyszedl, zniszczony i otwarty...

      A tak w ogole to we Wroclawiu nie zaplacilem ani zlotowki za nadbagaz w
      samolocie LOT-u do Warszawy. Samolot sie nie spoznil ani minuty a polskie
      stewardessy byly jak zwykle przemile...:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka