leo19
22.10.03, 14:27
Jechałem dziś 10 na trasie Kliniki - pl. Strzegomski. Wyjazd z Klinik
nastąpił o 12.41 - minutę przed czasem z rozkładu. No i jadę: pl.
Grunwaldzki - stoi dwa cykle, pl. Dominikański - stoi 3 cykle, przyblokowany
przez 2 tramwaje; oczywiście przejeżdża tylko jeden skład na cykl, Rynek -
stoi 3 cykle, przyblokowany przez tramwaje, które ani chybi wyjechały z
Krupniczej, pl. 1 maja - stoi 3 cykle przyblokowany przez dwa tramwaje, które
wyjeżdżały z zajezdni na Słowiańskiej i zdążyły skręcić w Świętego Mikołaja,
gdy 10 stała na przystanku Rynek. Do tego postoje na światłach przy
skrzyżowaniach Wyszyńskiego i Szczytnickiej oraz Wyszyńskiego i pl. Postańców
Warszawy. Rezultat: przyjazd na pl. Strzegomski o godz. 13.09, 6 minut po
czasie (biorąc pod uwagę 12 minutową częstotliwość przyjazd nastąpił o
możliwie najbardziej niezgodnej z rozkładem godzinie). Czas przejazdu 28
minut, o 7 więcej niż przewiduje rozkład jazdy. Pytania: czy to jest
normalne, żeby tramwaj z pl. Grunwaldzkiego jechał na pl. Strzegomski tyle,
co autobus stamtąd do pętli Nowy Dwór (gdzie jest DWA RAZY DALEJ i też trzeba
się przepchnąć przez centrum), dlaczego nie mogą przejeżdżać dwa tramwaje na
jednym cyklu (wszystkie, które widziałem jeździły solidarnie pojedynczo) i
czy nie da się tak ustawić sygnalizacji i rozkładów jazdy, aby tramwaje miały
tylko krótkie postoje na przystankach i bardzo nieliczne przy tych
skrzyżowaniach, gdzie się ich nie da wyeliminować, a wreszcie czy jest sens
przy obecnej sytuacji inwestować w najwolniejszy środek transportu w mieście
poza chodzeniem pieszo (wiem, że to uproszczenie i że wieloma linniami jeździ
się szybko, ale coś takiego nie powinno sie zdarzać w sytuacji, gdy tramwaj
nie stoi w korku, nie ma problemów technicznych, nie występują żadne
nieprzewidziane trudności na trasie).