madatgravity
02.01.09, 23:57
Co wycięto z artykułu?
Tylko to, co dotyczy Muzeum Ziem Zachodnich
Zgadnij dlaczego?
Polityka historyczna
- II wojna światowa zaczęła się od oporu Polski. Ta prawda musi się przebić do
świadomości wszystkich narodów – mówi minister kultury Bogdan Zdrojewski
Minister kultury Bogdan Zdrojewski
autor zdjęcia: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Minister kultury Bogdan Zdrojewski
+zobacz więcej
Rz: Przygotuje pan nowe prawo prasowe?
Bogdan Zdrojewski: Już je przygotowałem. Zapowiadam jednak, iż nie będzie to
rewolucja, lecz pierwszy istotny krok w usuwaniu m.in. anachronizmów, a także
porządkowania przepisów i tych kwestii, które związane są z trybem sprostowań
i praw do odpowiedzi. Proponuję także skasowanie kary więzienia, które grożą
dziennikarzowi, jeżeli przegra w sądzie proces o zniesławienie. Chcę w połowie
stycznia rozpocząć dyskusję nad tą propozycją. Moim zdaniem jest szansa na zgodę.
Czy nowe przepisy będą regulowały dostęp do informacji?
Tak, będą to propozycje pomagające w uzyskiwaniu informacji od instytucji
publicznych. Wiem, że dziś zbyt często jest tak, iż dziennikarz bezskutecznie
domaga się informacji, a instytucja zobowiązana do jej udzielenia milczy.
Dziennikarze są bezradni, bo sądy w takich sytuacjach działają niezwykle
opieszale.
Dlaczego twierdzi pan, że Polska nie ma polityki historycznej. PiS szczyci się
tym, że będąc u władzy, taką politykę prowadziło.
To były jedynie elementy. Spójnej, całościowej polityki historycznej nie było
i jeszcze, niestety, nie ma. Podkreślam niestety, gdyż uznaję, iż takowa jest
nam po prostu potrzebna. Na razie mieliśmy jedynie kilka istotnych prób zmiany
stylu obchodów najważniejszych rocznic, wyrównywanie krzywd polityką odznaczeń
czy też, niestety, bardzo partyjne akcje zawłaszczania fragmentów historii dla
doraźnych celów partyjnych. To, czego potrzebujemy, to trwały, stabilny,
pozapartyjny (choć polityczny) system wartości i właściwych odniesień do
najważniejszych dat i wydarzeń z naszej, ale nie tylko, historii. Ważne, by
zbudować (a nie tylko opowiadać o ich budowie) tych kilka instytucji
muzealnych, np. historii Polski, Józefa Piłsudskiego, II wojny światowej czy
też Jana Pawła II, a przy tym mocno stawiać na wszelkie programy edukacyjne.
Nie bez przyczyny dopowiadam, iż nie da się zbudować polityki historycznej
wyłącznie na podstawie bolesnych kart z polskiej historii. Do naszego
dziedzictwa należy też Wawel, Wilanów, Łańcut i Chopin. To tylko przykłady.
Ostro oponuję przeciwko ciasnemu sposobowi myślenia i wszelkim próbom
opisywania przeszłości wyłącznie dla nas. Polityka historyczna to ważny
element w budowaniu polskiej racji stanu. I tu bylejakości nie może być. Ważne
też, by o konstrukcji takiego projektu nie decydowali tylko historycy.
To w takim razie kto?
Osoby o bardzo rozmaitych doświadczeniach. Dziś mogę powiedzieć, iż rozmawiam
zarówno z historykami, jak i np. z osobami przygotowującymi Europejski (2011
r. – Wrocław) i Polski (2009 r. – Kraków) Kongres Kultury. Poprosiłem o
budowanie projektów także tych, którzy angażują się w tworzenie nowych muzeów,
centrów edukacyjnych czy też organizatorów obchodów poszczególnych przyszło-
rocznych jubileuszów (wybuchu II wojny światowej oraz 4 czerwca 1989 roku).
Popiera pan budowę Muzeum Ziem Zachodnich, które chce zbudować prezydent
Wrocławia Rafał Dutkiewicz?
Nie w wersji przedstawionej . Zaprojektowana instytucja ma złą nazwę, wręcz
fałszywą. Została pomyślana w złej przestrzeni miasta, w obiekcie, w którym
wcześniej wpisano (i też nie zrealizowano ) muzeum Solidarności.
Ponadto czas konstruowania projektu stwarzał ogromne ryzyko zmarnowania i to
bezpowrotnie środków europejskich. Z tego też powodu zaproponowałem
alternatywę. Miało nią być takie dość pragmatyczne rozwiązanie w postaci
oddzielnego, autonomicznego oddziału Muzeum Miasta Wrocławia, zbudowanego
wyłącznie z środków resortowych, tuż przy oddawanym Muzeum Miasta Wrocławia
(kwiecień 2009) w łatwym do pozyskaniu obiekcie dawnego sądu grodzkiego przy
Kazimierza Wielkiego. W tym miejscu można było przygotować ekspozycję nie
tylko wrocławską, ale szerzej dolnośląską pokazującą migracje po 1945 roku i
dorobek współczesnych mieszkańców oddając im w ten sposób hołd za wielki
wysiłek w odbudowie miasta.
Moja propozycja nie została przyjęta i prezydent Dutkiewicz postanowił sam
realizować wcześniej przygotowany projekt.
Ale wygląda to na represję polityczną wobec Dutkiewicza, który zamiast
wspierać PO zaangażował się w budowę nowej inicjatywy politycznej, Polski XXI.
To absurd. Osobiście odpowiadałem pozytywnymi deklaracjami na prośby Rafała
Dutkiewicza, aby politykę i partie trzymać daleko od urzędu miejskiego. Dziś
to prezydent wkroczył w nurt budowania formacji politycznej. Zamiast
wspomnianych represji otrzymuje oferty, lecz ich nie przyjmuje. To jego prawo.
Wracając zaś do tzw. Muzeum Ziem Zachodnich wyrażam prosty pogląd: tak dla
projektu ambitnego, prawdziwego, brak zgody na instytucje propagandową. Siłą
Wrocławia stała się kiedyś jego otwartość, tolerancyjność, europejskość,
wielokulturowość, awangardowość a zwłaszcza pokonanie kompleksów wpisanych w
dwa fałszywe mity o Wrocławiu na wskroś i wyłącznie niemieckim i drugim, iż tu
„każdy kamień mówi po polsku”.
A dlaczego w Gdańsku chce pan postawić muzeum II wojny światowej? Krytycy tego
pomysłu mówią, że przede wszystkim powinno tam powstać muzeum "Solidarności".
Będzie i jedno, i drugie. To dobry komplet. Tzw. ECS (Europejskie Centrum
Solidarności) udało się w 2008 r. wyprowadzić z sytuacji dość krytycznej. Ma
dziś wreszcie autentyczne gwarancje finansowe, ciekawy projekt
architektoniczny i dość powszechną zgodę na jego budowanie. Muzeum II wojny
światowej to projekt związany z miejscem pierwszego, symbolicznego dla nas
starcia z hitlerowcami: Westerplatte. To miejsce, które może uruchamiać
wyobraźnię w związku z faktem rozpoczęcia tu II wojny światowej. Dobrze by
było jednak, aby w Polsce udało się wybudować, i to w Warszawie, muzeum
historii Polski.
Kiedy powstanie?
Potrzebuję na to trzech lat od momentu przykrycia fragmentu Trasy
Łazienkowskiej (gdzie stanie budynek muzeum – red.).
Co miałoby być w muzeum II wojny światowej? Jest już przecież Muzeum Powstania
Warszawskiego, a militaria są w Muzeum Wojska Polskiego.
Muzeum II wojny światowej to instytucja lokująca się wprost w najważniejszych
elementach postulowanej przeze mnie polityki historycznej. To właśnie ten
fragment polskiej racji stanu, gdzie pojawia się nasz przekaz, niezwykle
prosty, ale kluczowo ważny: II wojna światowa zaczęła się od oporu Polski, to
my, Polacy, jako pierwsi powiedzieliśmy Hitlerowi: Nie! Ta prawda musi się
przebić do świadomości wszystkich narodów.
Jedna data to trochę za mało, żeby zbudować muzeum.
Mają panie rację. Dlatego też uważam, iż data jest niezwykle istotna, ale
niewystarczająca. W tej instytucji powinien zostać pokazany i kontekst, i
konsekwencje, i, oczywiście, atak ZSRR na Polskę 17 września 1939 r. Będą
opisy wysiłków polskiego ruchu oporu, AK, najważniejsze epizody i września, i
drogi do wolności. Chciałbym, aby można było pokazać i zbrodnię katyńską, i
wysiłek polskich szyfrologów Enigmy. Ważne by była to nie tylko nasza
opowieść, ale także narracja mogąca zainteresować każdego Europejczyka.
Dlaczego? Przecież mamy opowiadać naszą historię.
By było silne i spełniało swoją funkcję. Mamy tyle atutów, iż możemy
przedstawiać nasz opis w szerokim europejskim, ba, światowym kontekście. Nie
musimy nikogo kokietować. Możemy przedstawiać prawdę, która będzie i nasza, i
europejska.
Czyli odpowiedzialność Niemców za rozpętanie II wojny będzie mocno wskazana?
Zdecydowanie tak. Nie ma żadnych wątpliwości.