vlad1
08.01.09, 18:48
Około roku temu zadzwoniłem do Straży miejskiej w sprawie samchodu
który, wbrew znakom stoi równolegle do chodnika naprzeciw Akademii
Ekonomicznej. Jest to Fiat Siena w kolorze bordo. Jest rozwalony,
nie ma też już chyba powietrza w kołach. Wtedy Straż miejska
odesłała mnie do Policji. Ci jak często sprawę olali. Ale ci sami
policjanci jak i Strażnicy będą warować w każdym miejscu gdzie
postawiony zostanie znak ograniczający czy to prędkość czy
parkowanie. Bo w ten sposób będą "żniwa". I o co chodzi?
Ci sami strażnicy nie potrafią sobie poradzić z plagą
zarejestrowanych i porzuconych na pastwę rdzy "złomów za 100 zł"
stojacych wszedzie. Na podwórkach, na poboczach jezdni. "Bo gdy my
próbuje,y ściągać samochód to zjawia się właściciel."
ŻAŁOSNE - JAK ZWYKLE W STRAŻY MIEJSKIEJ...