Gość: dusza Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.01.09, 19:42 myślisz ze Panu Jezusowi zaszkodzisz.. Jezus jest Bogiem i nic Mu nie zaszkodzi biedny człowieku, Jezus cie kocha mimo ze Mu to robisz, przmysl sprawe Wychwalaj Jego miłosierdzie, to ratunek dla ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: josip Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. IP: *.217.146.194.generacja.pl 14.01.09, 19:45 Jezus nie jest Bogiem:) Przeciez Bóg jest ojcem Jezusa... A Bóg jest tylko jeden antychryście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dusza Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.01.09, 19:53 Bog jest 1 w 3 osobach: BÓj Ojciec Syn Boży i Duch święty to prawda wiary trudna do pojecia dla śmiertelników nie mów do mnie tak brzydko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Blubel Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 20:00 > Bog jest 1 w 3 osobach: BÓj Ojciec Syn Boży i Duch święty > to prawda wiary trudna do pojecia dla śmiertelników a ktoś zna jakiegoś pojmującego to nieśmiertelnika? i co to w końcu - monoteizm czy politeizm? a całowanie relikwii i modlitwy do obrazów, to już chyba panteizm? > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dusza Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.01.09, 20:05 Tradycja nowotestamentowa przekazuje niezwykłe słowo aramejskie, jakim Jezus zwracał się do Boga: "Abba" (Mk 14,36; Rz 8,15; Ga 4,6), które można przetłumaczyć jako czułe "tatusiu". Jezus jest Bogiem PONIEWAŻ jest Synem Boga. Dzieci po swych rodzicach dziedziczą swą naturę. "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (J 10,30). On czyni widzialnym swego rodzica, którego nikt nigdy nie widział (J 1, 18). "Kto mnie widział, widział Ojca" - mówi Jezus. W swym istnieniu i działaniu Syn Boży i Jego Ojciec zachowują jedność, są tym samym jedynym Bogiem. Choć różni to w miłości Ducha Świętego są jedną i tą samą boskością. Dlatego też bez obaw możemy wyznawać, że Jezus Chrystus jest jedynym Bogiem - bo w Nim "zamieszkała cała pełnia boskości" (Kol 1, 19). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: buahahaha Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 21:13 Powinieneś się katolku iść leczyć. Może jeszcze nie jest za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 15:13 Leczyć to się powinieneś ty ze swojego niedowiarstwa.Kiedyś możesz żałować że odrzucałeś Jezusa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dusza Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.01.09, 20:20 a ktoś zna jakiegoś pojmującego to nieśmiertelnika? tak, ja znam 1 ale było ich więcej. Było ich i będzie miliony milionów, bo KAZDA dusza jest niesmiertelna - Twoja moja i autora postu też jest taką. Pojmującą to juz na ziemi nieśmiertelna duszą jest np. wielka święta zakonnica Siostra Faustyna, której Bógm- Jezus objawił te wszystkie tajemnice, zakryte przed śmietelnymi, ale cierpliwości - każda dusza w momencie śmierci to wszystko zrozumie. Wtedy pozostajemy juz sam na sam z prawdą, której nie przesłania nam materialne ciało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eeeeee Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. IP: *.eranet.pl 14.01.09, 21:50 Sióstr Faustyn Kowalskich cierpiących na chorobę dwubiegunową pełne są szpitale psychiatryczne. Faktycznie niezbadane są wyroki boskie;-) Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. 15.01.09, 12:49 Szpitale psychiatryczne są pełne takich, co rozmawiają z Wenusjanami albo Napoleonem. Tych, którzy rozmawiają z Jezusem pełen jest Poczet Świętych :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pytam się Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 21:11 Jak Jezus jest Bogiem to kim jest Bóg katokomuszku?? Odpowiedz Link Zgłoś
luksusowy_yacht Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. 14.01.09, 20:10 zapomniales napisac o której godzinie Odpowiedz Link Zgłoś
cuffed Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. 14.01.09, 21:35 Lekcja przeniesiona do katedry. Bede uczyl chodzenia po wodzie swieconej. Jezus Odpowiedz Link Zgłoś
josip.brodsky Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. 14.01.09, 21:37 Dobre, dobre:)) Czekamy na kolejne wskazówki. Odpowiedz Link Zgłoś
luksusowy_yacht Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. 14.01.09, 21:40 trzeba przyniesc jakis sprzet ze soba, czy wszystko wliczone w cene kursu? i wlasnie ile to kosztuje oraz ponawiam pytanie o czas?? Odpowiedz Link Zgłoś
cuffed Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. 14.01.09, 21:46 Czas to wynalazek ludzki. Dla osoby boskiej nie jest istotny. Pozdrawiam. Jezus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PanK Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. IP: *.chello.pl 15.01.09, 08:23 czy mozna starac sie o karnet całoroczny lub kwartalny ? zawsze to taniej a ja lubie oszczedzac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: albis Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 08:32 Nie bądź śmieszny. A za co ewangelicznie ubodzy księża mają utrzymać swoje skromniutkie metresy, przepraszam mercedesy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dusza Jezus Cierpiał za mnie............................ IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 10:18 Uwielbiam tę pieśń - posłuchaj jej............... Śpiew chóru: Prawda jedyna słowa Jezusa z Nazaretu Że swego Syna posłał z nieba Bóg na świat By niewinnie cierpiąc zmarł za nasze grzechy I w pohańbieniu przyjął winy wszystkich nas. Ref: Dzięki Ci Boże mój za ten krzyż Który Jezus Cierpiał za mnie Jezus Cierpiał za mnie \\\\ x 2 Uwierz w Jezusa przecież On za Ciebie umarł I z miłości do nas przyszedł z nieba na ten świat Błogosławiony ten który wierzy choć nie widział Zaufaj dziś Bogu a na wieki będziesz żyć Ref: Dzięki Ci Boże mój za ten krzyż Który Jezus Cierpiał za mnie Jezus Cierpiał za mnie \\\\ x 2 ( Muzyka filmowa W. Kilar – ,,Missa pro pace’’ ) ( Głos Jezusa ) Dla ciebie Ja, Pan, Przybrałem postać sługi. Dla ciebie Ja, Który jestem ponad niebiosami, Przyszedłem na ziemię I zstąpiłem w jej głębiny. Dla ciebie człowieka, Stałem się jako człowiek bezsilny, Lecz wolny pośród umarłych. Dla ciebie , który porzuciłeś ogród rajski, Ja w ogrodzie oliwnym Zostałem wydany Żydom i ukrzyżowany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: albis Re: Jezus Cierpiał za mnie....................... IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 11:10 A przecież był muzułmaninem (ucieczka Mahometa 622 r NASZEJ ERY) i został wydany Żydom... Biedaczek... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dusza Jezus IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 10:28 Dzięki Ci Boże mój za ten krzyż Który Jezus Cierpiał za mnie Jezus Cierpiał za mnie \\\\ x 2 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jekdok Ale co Jezus Cierpiał zrobił z tym krzyżem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 16:19 Gość portalu: dusza napisał(a): > Dzięki Ci Boże mój za ten krzyż > Który Jezus Cierpiał za mnie jakieś kulawe wydaje się być to, po wielokroć powtarzane przez Ciebie zdanko, a w każdym razie niedokończone i\lub pozbawione orzeczenia. A na marginesie - czy ten Jezus Cierpiał ma coś wspólnego z byłym lokalnym wodzem (byłych?) elpeerów czy to przypadkowa zbieżność nazwisk? Czy też może po zmianie nazwiska przyszedł czas na, skądinąd zupełnie zrozumiałą, zmianę imienia. Bo zdawało mi się, że on Rafał jest (był?) ... psr.racjonalista.pl/index.php/s,11/t,3720 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dusza Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 11:42 Słuchaj człowieku, nie mam zbyt wiele czasu dla Ciebie, wiec nie zrazaj sie błedami jesli takowe będą. Wierzysz że człowiek ma duszę ? I to bardzo skomplikowaną. Czy to się podoba jej włascicielowi czy nie, dusza isteje w każdym człowkieku i jest niesmiertlelna. Jestes dzieckiem Bozym, stworzeniem Boga, chyba ze w swej naiwosci uwazasz się za kuzyna małpy ? Nie zamierzam Cię obrazac ani wywywać, bo widzę w Tobie człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boze. Moze nie miałes nigdy okazji spotkać ani poznać Jezusa. Nie śmiej się z Niego jednak, bo On jest Twoim nas wszytskich Bogiem. Bez Niego nic nie mozemy. Wierze ze kiedys uda sie Tobie go spotkac, stanie na Twojej drodze tak jak na drodze Pawla do Damaszku przedstawiajac sie Ja Jestem Jezus, ktorego ty przesladujesz. Tak samo niespodziewanie moze stanąc koło Ciebie. Do tych ktorzy przyznają sie do Jezusa, Jezus obiecal przyznac sie na Sądzie. Wiec przestań igrać z ogniem i obrazac swojego Boga, mozesz Go nie znać, ale nie obrażaj Go bo kiedyś mozesz się wstydzic tego co tu napisałeś Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Jutro nauka chodzenia po wodzie.Jezus. 15.01.09, 12:56 > Wierzysz że człowiek ma duszę ? I to bardzo skomplikowaną. Czy to > się podoba jej włascicielowi czy nie, dusza isteje w każdym > człowkieku i jest niesmiertlelna. Wierzysz czy nie, istnieje niebieski czajniczek z chińskiej porcelany okrążający Słońce pomiędzy orbitami Merkurego i Wenus. > Jestes dzieckiem Bozym, stworzeniem Boga, chyba ze w swej naiwosci > uwazasz się za kuzyna małpy ? Nie. Wcale nie jestem naiwny, dlatego odrzucam wszelkie dowody naukowe i wierzę, że stworzył mnie Latający Potwór Spaghetti, niewykrywalny i niewidzialny wszechmocny stwórca. To normalne wśród inteligentnych ludzi :-) > Moze nie miałes nigdy okazji spotkać ani poznać Jezusa. A ty żyjesz 2000 lat i miałeś okazję :-) Nie śmiej > się z Niego jednak, bo On jest Twoim nas wszytskich Bogiem. On nie jest moim nas wszystkich bogiem. Jest bardzo mądrym człowiekiem, który żył 2000 lat temu i już wtedy nauczał, żeby wyzbyć się religijnych zabobonów i po prostu być dobrymi dla siebie nawzajem. Niestety ludzie, jak to ludzie, obłożyli jego nauki kolejną warstwą zabobonu. Bez > Niego nic nie mozemy. Jakoś ja mogę... Wierze ze kiedys uda sie Tobie go spotkac, > stanie na Twojej drodze tak jak na drodze Pawla do Damaszku > przedstawiajac sie Ja Jestem Jezus, ktorego ty przesladujesz. Czy to jest jedyna alternatywa? Albo uznaję te rzeczy, w które Ty wierzysz, albo "prześladuję Jezusa"? Tak > samo niespodziewanie moze stanąc koło Ciebie. Do tych ktorzy > przyznają sie do Jezusa, Jezus obiecal przyznac sie na Sądzie. Wiec > przestań igrać z ogniem i obrazac swojego Boga, mozesz Go nie znać, > ale nie obrażaj Go bo kiedyś mozesz się wstydzic tego co tu napisałeś Tak. Bóg, jeśli istnieje, na pewno stawia sobie na celu, żeby ludzie rezygnowali z myślenia i jak głupie owce powtarzali te głupoty i odprawiali na jego cześć poddańcze rytuały... Podobno jestem, jak każdy człowiek, stworzony na podobieństwo Boga... A większość ludzi jednak jest inteligentna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? cuffed, cuffed, dlaczego Go prześladujesz? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.01.09, 13:10 Paweł powiedział do ludu: „Ja jestem Żydem, urodzonym w Tarsie w Cylicji. Wychowałem się jednak w tym mieście, u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym. Gorliwie służyłem Bogu, jak wy wszyscy dzisiaj służycie. Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety, co może poświadczyć zarówno arcykapłan, jak cała starszyzna. Od nich otrzymałem też listy do braci i udałem się do Damaszku z zamiarem uwięzienia tych, którzy tam byli, i przyprowadzenia do Jerozolimy dla wymierzenia kary. W drodze, gdy zbliżałem się do Damaszku, nagle 'około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: «Szawle, SzawIe, dlaczego Mnie prześladujesz?» Odpowiedziałem: «Kto jesteś, Panie». Rzekł do mnie: «Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz». Towarzysze zaś moi widzieli światło, ale głosu, który do mnie mówił, nie słyszeli. Powiedziałem więc: «Co mam czynić, Panie?» A Pan powiedział do mnie: «W stań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co masz czynić». Ponieważ zaniewidziałem od blasku owego światła, przyszedłem do Damaszku prowadzony za rękę przez moich towarzyszy. Niejaki Ananiasz, człowiek przestrzegający wiernie Prawa, o którym wszyscy tamtejsi Żydzi wydawali dobre świadectwo, przyszedł, przystąpił do mnie i powiedział: «Szawie, bracie, przejrzyj!» W tejże chwili spojrzałem na niego. On zaś powiedział: «Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Sprawiedliwego, i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś. Dlaczego teraz zwlekasz? Ochrzcij się i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia!»” Dz 22,3-16 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jekdok Wiesz,że Ananiasz był najlepszym uczniem w klasie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 14:44 Gość portalu: ? napisał(a): > Paweł powiedział do ludu: (...) > Niejaki Ananiasz, człowiek przestrzegający wiernie Prawa, o którym > wszyscy tamtejsi Żydzi wydawali dobre świadectwo, przyszedł, > przystąpił do mnie i powiedział: «Szawie, bracie, przejrzyj!» W > tejże chwili spojrzałem na niego. Poniższa historyjka jest prawie tak samo pouczająca jak Twoja bo i adresowana do odbiorców z tej samej kategorii wiekowej i intelektualnej. Mikołajek opowiadał (być może również ludowi): "Inna sprawa, że najlepszy w klasie jest Ananiasz - jedyny, co nosi okulary - i dlatego nie możemy go lać tak często, jakbyśmy chcieli. Ananiasz nie był zachwycony, kiedy zobaczył, że Kleofas też ma okulary. Ananiasz jest pupilkiem naszej pani i stale ma pietra, że któryś z chłopaków zajmie jego miejsce, ale myśmy się bardzo ucieszyli, że teraz najlepszym uczniem będzie Kleofas, który jest fajnym kumplem." Sempe i Goscinny fragment rozdziału "Kleofas ma okulary!" (Mikołajek i inne chłopaki) members.chello.pl/j.uhma/mikolajek2.html Spróbuj do swojego tekstu dodać też parę pytań pomocniczych, to i być może zwiększysz jego wartość dydaktyczną, jakkolwiek wcale nie musisz wzorować się na powyższym opracowaniu ;-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Ok. 15.01.09, 13:29 Wiara tych ludzi natchnęła mnie do lektury. I już w pierwszym rozdziale nadziałem się na pewne nieścisłości. Czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć? "1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. 2 Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch2 Boży unosił się nad wodami. 3 Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość. 4 Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. 5 I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy. (...)14 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; 15 aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I stało się tak. 16 Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. 17 I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; 18 aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre. " Moje pytanie: jak to jest: najpierw noc i dzień, a potem ciała niebieskie? Czy to znaczy że dzień i noc nie są w ogóle zależne od istnienia Słońca i Księżyca? ;-) Albo: to jest fajne. Było sobie dwoje ludzi: Adam i Ewa. Mieli oni dwóch synów: Kaina i Abla. Abel został zabity, Kain został wygnany. Pytanie pierwsze: skąd Kain wziął sobie żonę? Pytanie drugie: Adam i Ewa mieli kolejne dzieci. Skąd oni wzięli sobie żony? a) seksili się miedzy sobą (kazirodztwo - okropny grzech!) b) wzięli sobie żony skąd inąd (rozumując, że nie było innych ludzi, seksili się z małpami = jeszcze gorzej). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: albis Re: Ok. IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 15:21 Biedny człowieku! Popełniasz NAJCIĘŻSZY i niewybaczalny grzech: MYŚLISZ! Za co Adam i Ewa zostali wygnani z raju? Za to, że zerwali owoc z drzewa mądrości, pozwalającego im myśleć! Ty masz bezmyślnie słuchać, co nakazują Ci skromni słudzy boży, odziani w sutanny. A jeśli widzisz jakieś sprzeczności (Maybach - "prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niźli bogacz wnijdzie do królestwa niebieskiego"), to dowodzi, że zbyt mało dałeś na ofiarę, że musisz jeszcze dużo dać "co łaska", by zasłużyć na wieczne szczęście... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martix Re: Ok. IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 15:37 Nie będę się teraz bawił w mędrca i analizował twoje pytania.Jedno jest pewne-nie ty Tomek jesteś pierwszy kto to przeczytał i analizował,analizowali to i badacze Pisma Świętego nie tylko w Watykanie.Jakby coś było głupie i niewiadome to nikt by się tym nie zajmował a zostało by to podwarzone,a jednak Pismo Święte przetrawało i choć jest wiele zwrotów ktore mogą się wydawać,że nie pasują do współczesnego świata to są niepodważalne i prawdziwe.Słowom ze Starego Testamentu i Ewangelii nie można zaprzeczać a jak ktoś traktuje to jako zabobon i wymysły to jego problem i nieszczęście.Po śmierci gdy stanie w cztery oczy z Bogiem to bedzie się palił ze wstydu,tylko czy spotka się wtedy z Miłosierdziem Bozym którego za życia odrzucał,może być potępiony! Wiele rzeczy jest przed nami zakrytych bo to jest zgodne z wolą Bożą,wiara była by za łatwa gdyby rzeczy niezwykłe były widzialne a tak mamy sobie zasłużyć na przyszły żywot wieczny. "Błogosławieni,którzy nie widzieli a uwierzyli"! Niech dla niedowiarków patronami będą Św.Tomasz który nie uwierzył póki nie dotknął Jezusa i Jego ran po śmierci oraz Św.Paweł który go prześladował,doznał olśnienia i nawrócił się! Jezus-Prawda,Droga i Życie Kto w Niego wierzy choćby i umarł żyć będzie I On go wskrzesi w dniu ostatecznym! Życzę ci Tomek takiego olśnienia jakie miał Św.Paweł i nie bądż niedowiarkiem bo to cię zniszczy! Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Ok. 15.01.09, 15:53 > Nie będę się teraz bawił w mędrca i analizował twoje pytania. No pewnie, że nie, bo byś musiał zauważyć oczywistość tego o co pytam :-) > zajmował a zostało by to podwarzone,a jednak Pismo Święte Podwarzone? Znaczy że podgotowali trochę? :) Wiem, to literówka, ale faktycznie, zamiast surowych nauk Jezusa podają nam jakieś skomplikowane potrawy :-) > Słowom ze Starego Testamentu i Ewangelii nie można > zaprzeczać Nie trzeba. Jeżeli brać je dosłownie - logika im zaprzecza. Jeżeli brać jako alegorię to kto ma decydować co należy interpretować wprost a co nie? Jeżeli traktować je jako legendę (tak jak ja to traktuję) to jest to bardzo pouczająca lektura. > Miłosierdziem Bozym którego za życia odrzucał,może być potępiony! Kto powiedział, że odrzucam miłosierdzie Boże? Odrzucam nauki kościoła, który sam się obwołał Jedynym Słusznym Interpretatorem (i to dotyczy każdego kościoła, hehe) bo obrażają moją inteligencję :-) > Wiele rzeczy jest przed nami zakrytych bo to jest zgodne z wolą > Bożą,wiara była by za łatwa gdyby rzeczy niezwykłe były widzialne a > tak mamy sobie zasłużyć na przyszły żywot wieczny. Pewnie, po co ma być łatwo jak możemy poutrudniać, żeby zostawić ludziom pole do interpretacji. Dzięki temu niewprost powiedzeniu o co chodzi odbywa się to wszystko (od wypraw krzyżowych przez inkwizycję do dzisiejszego ciemnogrodu). Na pewno jest w tym coś dobrego, bo przecież Bóg tak chciał. Tylko skąd wiadomo, że on tego chciał? ;-) > Niech dla niedowiarków patronami będą Św.Tomasz który nie uwierzył > póki nie dotknął Jezusa i Jego ran po śmierci oraz Św.Paweł który go > prześladował,doznał olśnienia i nawrócił się! Nie dziwię się Św Tomaszowi że nie wierzył. Był człowiekiem dość wykształconym o ile dobrze pamiętam, na pewno więc słyszał już identyczny mit o zmarchwywstałym synu Boga starszy o kilkaset lat i popularny w owym czasie w Egipcie... A na co nawrócił się Św. Paweł? Czy na katolicyzm? Czy na protestantyzm? Może został Świadkiem Jehowy? Nie, Św Paweł nawrócił się na nauki Jezusa, który nauczał aby olać tych wymyślających głupie zasady (wtedy byli to faryzeusze, dziś może to być kler) i kierować się w życiu miłością. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Ok. 15.01.09, 15:55 > pasują do współczesnego świata to są niepodważalne i > prawdziwe. Jak są niepodważalne, skoro w poście na który odpowiedziałeś podważyłem? Ale zapomniałem, papież mówi, że są niepodważalne, a papież jest nieomylny, więc są niepodważalne :-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dusza Re: Ok. IP: *.eranet.pl 15.01.09, 15:59 Siostra Faustyna była w przepaściach piekła. Jej Anioł Stróż podtrzymywał Ją, bo nie była w stanie znieść tego widoku i zawodzenia, przekleństw rzucanych przez diabły i potępionych. To co Ją najbardziej przeraziło, to że najwięcej dusz, które się tam znalazło było duszami wątpiącymi w istnienie PIEKŁA i Boga. Diabeł dąży do tego, żeby ludzie przestali wierzyć w piekło, to jego najwiekszy sukces, gdy zaczynają tak myśleć. Każdy az do chwili śmierci moze korzystać z NIEZMIERZONEGO Miłosierdzia Bożego. Bóg wybacza WSZYSTKO, robi to w 1 chwili. dopiero od chwili śmierci nie mozna juz nic dla siebie zrobic. Dusze potępionych w piekle (jest tam m.in. Judasz) pragnełyby nie żyć, wiedzą że ich męka się nigdy nie skończy. W 1 masz rację. Dla Osoby Boskiej czas nie istnieje. Po śmierci jest tylko WIECZNOSC, nie ma juz czasu. Na szczęście wszyscy wpisujacy się tu- żyjemy i mamy mozliwosc się zmienić a takze prosic Boga o wybaczenie, Bóg wybacza wszystko w 1 chwili, potrzebna jest tylko nasza wola. Wierzyli w to mądrzejsi od nas -i się nie zawiedli ! NIKT nie zawiedzie się na BOGU, którego najwiekszym przymiotem jest MIŁOSĆ m.in miłość do człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dobra dusza Re: Ok. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 16:11 Sorry, ale muszę cię spoliczkowac, bo gadasz jak w amoku. Chlas, chlas! Już lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dama Re: Ok. IP: *.eranet.pl 15.01.09, 16:41 nie dostałam jeszcze nigdy dotąd, ale jak widać kiedyś musiał być ten pierwszy raz ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dobra dusza Re: Ok. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 20:42 Chyba nie masz o to pretensji? To dla twojego dobra. Poza tym widać, że już gadasz, tzn. piszesz z sensem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: albis Re: Ok. IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 16:00 Wybacz ciekawość, lecz ile razy razy te "święte i niezmienne" słowa boże były zmieniane i przerabiane w zależności od chwilowej zachcianki grupy panów w sutannach? I jak się ma to tzw. Pismo Święte sprzed, powiedzmy 18 wieków, do dzisiejszego? Czy Jezus coś mówił na temat nieomylności św. Piotra i jego następców? Gdzie w ewangeliach jest mowa o dziewictwie Marii? I tak dalej, i tak dalej... Ale: NIE BĘDZIESZ MYŚLEĆ!!! Bo myślenie to najcięższy i niewybaczalny grzech! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dusza Matrix ładnie to ująłeś IP: *.eranet.pl 15.01.09, 16:51 lub ujęłaś :-) pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jekdok Sam sobie poszukaj odpowiedzi ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 16:14 Polecam Cavanna(ę?), on rozwieje Twoje wątpliwości skuteczniej niż najbardziej gorliwa duszyczka, a nawet Dusza ;-) chalwa.republika.pl/cavanna/ en.wikipedia.org/wiki/François_Cavanna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dusza rozśpiewana Słyszeliscie TO ? IP: *.eranet.pl 15.01.09, 16:10 posłuchajcie sobie tego (oczywiście to nie obowiązek) www.sorsoft.net/LUMEN/POP/pop_index.html KOSMOS UWIELBIA MIŁOSIERDZIE BOŻE Bądź uwielbiany Stwórco nasz i Panie, Wszechświecie cały, uwielbiaj Pana w pokorze, Dziękuj swemu Stwórcy, na ile cię sił stanie, I wysławiaj Jego niezajęte miłosierdzie Boże. Pójdź ziemia cała w swej zieleni, Pójdż i niezgłębione morze, Niech twa wdzięczność w miłą pieśń się zmieni, I śpiewa, jak wielkie jest miłosierdzie Boże. Pójdź słońce piękne, promieniste, Pójdźcie i przed Nim jasne zorze, Łączcie się w jeden hymn, niech wasze głosy czyste, Zgodnie wyśpiewują wielkie miłosierdzie Boże. Pójdźcie góry i doliny, szumne lasy i gęstwiny, Pójdźcie śliczne kwiaty w rannej porze, Niechaj zapach wasz jedyny, Wysławia, wielbi, miłosierdzie Boże. Pójdźcie ziemi wszystkie, śliczności, Którym człowiek nadziwić, się dosyć nie może, Pójdźcie wielbić Boga w swej zgodności, Wysławiając niepojęte miłosierdzie Boże. Pójdź piękno całej ziemi niezatarte, I uwielbiaj Stwórcę swego w wielkiej pokorze, Bo wszystko jest w Jego miłosierdziu zawarte, Wszystko potężnym głosem woła, jak wielkie jest miłosierdzie Boże. Lecz ponad wszystkie te piękności, Milszym jest dla Boga uwielbieniem, Dusza niewinna i pełna dziecięcej ufności, Która przez łaskę ściśle jednoczy się z Nim.(Dz 1750) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dusza to jest piękne ................................. . IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 18:34 Posłuchajcie sobie np Bądz Uwielbiony albo Okaz mi miłosierdzie Boze www.sorsoft.net/LUMEN/POP/pop_index.html Trudno wprost uwierzyć, że w ramach konwencji oratoryjnej mogą znaleźć się obok siebie radosne melodie amerykańskie, irlandzkie, folklor ziem wschodnich oraz średniowieczne i renesansowe motywy muzyczne. W utworze zawarłem elementy muzyczne z różnych stron świata, by w ten sposób podkreślić, że miłosierdzie Boże jest przeznaczone dla każdego, niezależnie od pochodzenia - mówi Zbigniew Małkowicz." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dusza posłuchajcie, proszę IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 18:36 www.sorsoft.net/LUMEN/POP/pop_index.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dusza Wśród wycia huku fal Płynę spokojnie z ufności IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 18:43 STERNIKIEM ZIEMSKIEGO ŻYCIA ŚW. FAUSTYNY BYŁ PAN JEZUS Płynie łódź życia mojego, Wśród mroków i nocy cieni. I nie widzę wybrzeża żadnego, Jestem na głębi morskiej przestrzeni. Najmniejsza burza zatopić mnie może Pogrążając mą łódź w wód odmęcie, I gdybyś Ty Sał nade mną nie czuwał, Boże. W każdej chwili życia mego, w każdym momencie. Wśród wycia huku fal. Płynę spokojnie z ufności I patrzę, jak dziecię, bez lęku w dal. Boś Ty mi Jezu światłością. Wokoło groza i przerażenie, Lecz głębszy spokój mej duszy, niż głębina morza, Bo kto jest z Tobą, Panie, ten nie zginie. Tak mnie upewnia Twa miłość Boża. Choć niebezpieczeństw pełno wokoło, Nie lękam się ich, bo patrzę w niebo gwiaździste, I płynę odważnie, wesoło, Jak przystoi na serce czyste. Lecz ponad wszystko dlatego jedynie, Żeś Ty jest sternikiem moim, o Boże, Tak spokojnie łódź życia mojego płynie, Wyznaję to w najgłębszej pokorze.(Dz 1322) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jezus Religijni pisac zwiezle! IP: 139.48.25.* 15.01.09, 18:56 Bo nudzicie mnie. Jezus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dusza 1 jedyny raz Jezus się zdziwił.................... IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 19:14 scena z pisma świętego. NIe mam go przy sobie, takze zacytuję z pamięci (niezbyt dokładnie) Szedł Jezus z uczniami i nagle przystapił do nich setnik Rzymianin zastroskany o swojego chorego służacego- błagając Jezusa : Panie nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja (i jego służący) Domine non sum dignus, ut intres sub tectum meum, sed tantum dic verbo, et sanabitur anima mea. Dodajmy że człowiek ten, który padł na kolana przed Jezusem aby błagac o uzdrowienie swego służacego był niewierzący. TO BYŁ JEDYNY RAZ - GDY JEZUS SIĘ ZADZIWIŁ - JEDYNE TAKIE MIEJSCE W EWANGELII. JEZUS ZATRZYMAŁ SIĘ, BARDZO SIĘ ZDZIWIŁ - I - POWIEDZIAŁ DO SWOICH UCZNIÓW - W CAŁYM IZRAELU NIE ZNALAZŁEM TAKIEJ WIARY JAK U TEGO CZŁOWIEKA. W ustach poganina, rzymskiego setnika, to wyznanie wiary jest zdumiewające. On zobaczył to, czego nie widzieli inni - poznał Prawdę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jezus Religijny czemu mnie nie ignorujesz? IP: 139.48.25.* 15.01.09, 19:29 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hahaha Re: Religijny czemu mnie nie ignorujesz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 20:45 Jest małej wiary, niestety. :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jedna dusza Jezu tatusiu - dziękuję......................... IP: *.eranet.pl 16.01.09, 10:17 "Powiedział mi (s. Faustynie) Pan: Niech cię nie obchodzi jak kto postępuje, ty postępuj tak jak Ja ci każę, masz być żywym odbiciem MOim przez miłość i Miłosierdzie. Ach, jak Mnie to boli, że dusze tak mało łączą się ze Mną w Komunii św. - czekam na dusze, a one są dla Mnie obojętne. Kocham ich tak czule i szczerze, a one Mi nie dowierzają. Chcę je obsypać łaskami - one przyjąć ich nie chcą. Obchodzą się ze Mną jak z czymś martwym a przecież mam Serce pełne miłosci i Miłosierdzia. Abyś poznała choć trochę Mój ból, wyobraz sobie najczulszą matkę, która bardzo kocha swe dzieci, jednak te dzieci gardzą miłością matki,rozważ jej ból, nikt jej nie pocieszy. To słaby obraz i podobieństwo Mojej miłosci. Pisz, mów i MOim miłosiedziu. Powiedz duszom gdzie mają szukać pociech, to jest w trybunale miłosierdzia, tam są najwieksze cuda, które się nieustannie powtarzają. Aby zyskać ten cud, nie trzeba odprawiać dalekiej pielgrzymki ani tez składac jakich zewn. obrzędów, ale wystarczy z wiarą przystąpić do stóp zastępcy MOjego i powiedziec mu nędzę swoją a cud Miłosierdzia Bozego okaze się w całej pełni. Chocby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia i wszystko już stracone, NIE TAK JEST PO BOŻEMU, cud MIłosierdzia Bozego wskrzesza tę duszę w całej pełni. O biedni, którzy nie korzystają z tego cudo Miłosierdzia Bożego NA DARMO BĘDZIECIE WOŁAĆ ALE BĘDZIE JUŻ ZA PÓŹNO.(...)" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dusza JEZUS mówi - posłuchajcie (o duszach oziębłych) IP: *.eranet.pl 16.01.09, 11:30 "dziś w dłuższej rozmowie z Panem powiedział mi (s.faustynie): -Jak bardzo pragnę zbawienia dusz. - Moja najmilsza sekretarko, napisz, ze pragnę przelewać Swe Boskie życie w dusze ludzkie i uświęcać je, byle one zechciały przyjąc Moją łaskę. Najwięksi grzesznicy dochodziliby do wielkiej świętości, gdyby tylko zaufali Mojemu miłosierdziu. (...) Dziś sprowadz Mi dusze oziębłe i zanurz je w przepaści miłosierdzia Mojego. Dusze te najboleśniej ranią Serce Moje. Największej odrazy doznała dusza Moja w Ogrójcu od duszy oziębłej. One były powodem, iż wypowiedziałem - Ojcze, oddal ten kielich, jeżeli jest taka wola Twoja. Dla nich ostateczna deska ratunku, uciec się do Miłosierdzia Mojego." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martix Re: JEZUS mówi - posłuchajcie (o duszach oziębły IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.01.09, 12:56 Na początku odpowiem żartem choć w tym żarcie jest pewna powaga autorowi tego wątku.Gdybyś uwierzył Jezusowi i Jego Miłosierdziu to kto wie-może dałby On Tobie łaskę chodzenia po wodzie nawet bez nauki.Jak wiarę masz słabą to Bóg Ci może nie dać nawet łaski zwykłej nauki pływania,czyli tego co jest dostępne nam śmiertelnikom.I bedziesz od razu szedł na dno jak kłoda! Siostra Faustyna rzekła,że odmawiając gorliwie Koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji dusz cierpiących w czyścu można skrócić ich mękę przy oczyszczaniu i by weszły one w wymiar wieczności,również przez Koronkę wielu potępionych można wybawić z piekła bo Miłosierdzie Boże jest wielkie i sięga daleko,nawet Piekła. Miłosierdzie Boże spływa na nas,jest w stanie ocieplić najbardziej oziębłych i wątpiących.Wielu ludzi się dzięki niemu nawróciło i odnalazło właściwą drogę w życiu. Jednymi z dowodów na istnienie Boga są stygmaty,znaki na rękach i nogach gdzie ukrzyżowano Jezusa.Są one uznane nie tylko przez Kościół ale i naukowo! Dla wątpiących polecam literaturę o jednym z takich stygmatyków O.PIO.On naprawdę czynił cuda przez Boga na duszy i ciele i czyni je nadal choć jest już sporo czasu po Jego śmierci.Było wielu grzeszników i tak wątpiących jak nie jeden tu na forum i doznali olśnienia,żałowali nad sobą i stali się naprawdę innymi ludżmi,prawdziwymi chrześćjanami. Ktoś kto wątpi w nauki Kościoła nie może nazywać się dobrym chrześćjaninem.Wierząc w Miłosierdzie Boże i Opatrznaość Bożą która czuwa nad światem i Kościołem gdbyby Kościół był zły to by nie przetrwał a jednak przetrwał i nadal pośredniczy w Misji Zbawienia ludzkości. Jak ktoś dobrze wierzy to nie będzie na siłe szukał złych stron Kościoła które były bardzo dawno i potem Papież za to przeprosił.Swój czas spożytkuje na studiowanie Nauk Kościoła,Pisma Świętego,bogatej literatury a przede wszystkim modlitwy którą z pewnością zaniedbuje lub po prostu jej nie zna.Zapewniam że szukanie 'haka" na Kościół to marnowanie cennego czasu który można spożytkować na coś produktywnego dla siebie,na zapisywanie swoich zasług u Boga które będą wspomniane człowiekowi po śmierci gdy stanie przed obliczem Boga na sądzie. Słowa JP 2:"Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze Ziemi,tej Ziemi" są realne bo świat zmierza ku przepaści.Za mało się odwołuje do Bożego Miłosierdzia i goni za zyskiem,konsumpcją widząc tylko to co materialne,kruche a nie duchowe i wieczne!A przecież moze być i "do tańca i do Różańca"! "Pewnej nocy łzy z oczu mych Otarł dłonią swą Jezus I powiedział mi-Nie martw się! Jam przy boku jest Twym! Potem spojrzał na grzeszny Świat Pogrążony w ciemności I zwracając się do mnie Pełen smutku tak rzekł: "Powiedz ludziom,że kocham ich Że się o nich wciąż troszczę Jeśli ześli z dróg moich stóp Powiedz że szukam ich!". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dusza Re: JEZUS mówi - posłuchajcie (o duszach oziębły IP: 78.8.94.* 16.01.09, 20:55 do tej pory sądziłam - nie wiem czy słusznie - po lekturze duchowej wielu ksiązek pióra świętych i doktorów koscioła, że z piekła nie ma już ratunku. Trochę mnie zdziwiłeś w tym zakresie. Jest bardzo cieżki czyściec, który niczym nie rózni się od piekła pod wzgledem cięzkości męk duchowych, z tą zasadnicza róznicą, że jest pewność, ze męka ta się skonczy bo dusza jest zbawiona. Z piekła sądziłam ze nie da się wydostać- dusza moze byc zbawiona lub potępiona i nie ma 3 mozliwosci. Na czym opierasz swoją opinię o mozliwosci wydostania się z piekła ? naprawde mnie to interesuje Odpowiedz Link Zgłoś
cuffed Religijni ,piszcie zwiezla i z dowcipem.Jezus 16.01.09, 21:31 Dlugie pisanie to w piekle konanie. Jezus Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: JEZUS mówi - posłuchajcie (o duszach oziębły 16.01.09, 22:04 Na pewno na tym samym rozdziale w Biblii, w którym mowa o czyśccu :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martix Re: JEZUS mówi - posłuchajcie (o duszach oziębły IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.01.09, 10:31 Tego dokładnie nie pamiętam,ale jestem pewien że to gdzieś czytałem choć dość dawno.Nie wiem czy to mówiła s.Faustyna czy o.Pio,czy też Matka Boża która objawiła się trzem pastuszkom w Portugalii{oni mieli przerażającą wizję Piekła},w Fatimie ale sobie tego nie wymyśliłem.Jeżeli to jest prawdą,to uważam że z Piekła można wyciągnąć dusze o mniejszej skale przewinienia.Pomyślmy sobie o takim Hitlerze,Stalinie czy mordercy jednego czy dwóch ludzi którzy choć zabili albo bardzo w inny sposób komuś zaszkodzili to mieli w życiu jakieś "przebłyski" dobra!Jakaś różnica jest,chociaż i jedni i drudzy działali świadomie i odrzucili wszelką miłość pochodzącą od Boga.Dokładnie nie pamiętam,ale uwolnienie z męk piekielnych możliwe jest po wielu Mszach i modlitwach w intencji tych dusz,być może robi to jakiś zakon oparty na medytacji i modlitwie! Najlepiej zwłaszcza ateistom jest wierzyć że Piekło nie istnieje ale dzieje się tak bo Szatan jest podstepny i wmawia im w to świadomość! Bóg jest miłosierny i nie On stworzył Piekło a zbuntowany anioł który nie chciał otworzyć się na Jego miłość lecz się Bogu sprzeciwił tworząc swoje królestwo,królestwo Lucyfera.Bóg robi wszystko żeby nikt tam nie trafiał uświadamijąc za życia że droga do Niego wiedzie przez Miłość bo Jezus jest Drogą,Prawdą i Życiem.Ale wielu ludzi tą miłość odrzuca i to świadomie i nie może mieć tego losu co człowiek otwarty na Boże Miłosierdzie bo Bóg by sobie zaprzeczał gdyż jest sędzią sprawiedliwym-za dobro wynagradza i za zło karze.Jak ktoś nie otwiera się świadomie na Jego miłosierdzie i robi w życiu żle sam wskazuje się na zagładę. "Zaprawdę powiadam wam! Wszystko co nie uczyniliście jednemu z braci moich Mnieście nie uczynili!". Z Panem Bogiem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dusza Re: JEZUS mówi - posłuchajcie (o duszach oziębły IP: *.eranet.pl 17.01.09, 15:05 a to mozliwe, ja tez to wszystko czytałam, Matka Boza pokazała patuszkom piekło, było ono tak straszne, ze nie byli w stanie na to patrzec, podtrzymywała ich Łaska Boza. Matka Boza prosiła o modlitwe i pokute aby ratowac grzesznikow ktorych tysiace idzie do piekla. Natomiast gdy ktos juz trafi do pieka - bedzie tam na wieki. Nie mozna stamtad wyjsc. Dzieki lasce Bozej tu na ziemi mozna sie uratowac, lub dzieku lasce zaufania Milosierdziu w chwili - momencie smierci - wtedy Bog daje zawsze człowiekowi jeszcze chwilę - ma on swiadomosc swojej smierci - ze umiera. Wie to, nawet jesli umiera w snie lub nieprzytomny - to dusza doznaje wtedy blysku i wie ze wychodzi z ciała. To jest dla niektorych ostatnia szansa te kilka sekund zeby sie rzucic w bezmiar milosierdzia Bozego zeby sie Jemu oddac i uwielbić Boga. Gdy ktos trafi do piekła, tzn odrzuci Boze Milosierdzie JUZ NIE MA DLA NIEGO ZADNEJ SZANSY, STAMTAD NIE MOZNA SIE WYDOSTAC. Z czysca tak, dzieki mszom gregorianskim za dusze (30 mszy codziennie, bez przerwy) dzieki modlitwom rodziny, pokucie czynionej za zmarlego, modliwtom za niego i roznym wyrzeczeniom bliskich - ofierze - mozna skrocic cierpienia i pobyt duszy w czyscu. Ale z piekla juz nie da sie wydostac, ich los sie nigdy nie zmieni ! Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: JEZUS mówi - posłuchajcie (o duszach oziębły 17.01.09, 22:15 Gość portalu: Martix napisał(a): > Tego dokładnie nie pamiętam,ale jestem pewien że to gdzieś czytałem > choć dość dawno.Nie wiem czy to mówiła s.Faustyna czy o.Pio,czy też > Matka Boża która objawiła się trzem pastuszkom w Portugalii{oni > mieli przerażającą wizję Piekła},w Fatimi Chodzi Ci o to bliskie spotkanie trzeciego stopnia z cywilizacją pozaziemską które niewykształcony lud od wieków indoktrynowany przez Kościół Katolicki wytłumaczył sobie właśnie w taki sposób? Nie było mnie tam, nie widziałem, nie wiem. Fascynuje mnie to, że o tym, że to tajemnicze zdarzenie jest potwierdzeniem nauk głoszonych przez Kościół decyduje Kościół :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martix Re: JEZUS mówi - posłuchajcie (o duszach oziębły IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.01.09, 21:41 Nie Kościół Katolicki a Matka Boska z krwi i ciała!Byli świadkowie tego cudu,kto nie chce wierzyć to niech nie wierzy,nikt go do tego nie zmusza.Niech sobie interpretuje to po swojemu a prawdę kiedyś zobaczy!A prawda jest taka,że co Boskie to przetrwa,co ludzkie zginie!Jak do tej pory szerzy się kult wokół Fatimy i wielu ludzi w tym miejscu doznaje wielu łask! "Błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli". Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: JEZUS mówi - posłuchajcie (o duszach oziębły 21.01.09, 07:06 Jacy świadkowie? Troje niewykształconych pastuszków? Skoro im się pompowało do głowy wiarę katolicką od pieluszek, to nie dziwne, że zobaczyli matkę Boską. Tak samo Siostra Faustyna, jakby była siostrą Hinduską, to by pewnie zobaczyła Sziwę a nie Jezusa kiedy pracowała ciężko z 41 stopniową gorączką. Czy może chodzi Ci o te tłumy? Ale tłumy widziały tylko "podwójne słońca" "dziwne światła" i tego rodzaju cuda. A to może być równie dobrze Matka Boska jak lądowanie UFO a najprawdopodobniej jakieś zjawisko znane fizyce jak Halo, Widmo Brockenu (pl.wikipedia.org/wiki/Widmo_Brockenu) czy coś w tym stylu. > nie zmusza.Niech sobie interpretuje to po swojemu a prawdę kiedyś > zobaczy!A prawda jest taka,że co Boskie to przetrwa,co ludzkie > zginie!Jak do tej pory szerzy się kult wokół Fatimy i wielu ludzi w > tym miejscu doznaje wielu łask! Ilu konkretnie ludzi doznało łask i jakich? I nie mówmy tu o kimś kto się lepiej poczuł tylko o prawdziwych cudach jak odrośnięta amputowana noga czy odzyskanie wzroku po wydłubaniu oczu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam i ewa pytałeś o ADAMA i EWĘ - proszę ! IP: *.eranet.pl 17.01.09, 14:55 Adam i Ewa Widziałam, że Adam nie był stworzony w raju, lecz w okolicy późniejszej Jerozolimy. Widziałam, jak w postaci jaśniejącej i białej występował z żółtego pagórka, jakoby z formy. Świeciło słońce, a ponieważ byłam dzieckiem, zdawało mi się, że to słońce światłością swoją wyprowadza Adama z pagórka. Wyglądał jakoby ze ziemi narodzony, która była dziewicą. Pan Bóg jej błogosławił i stała się jego matką. Nie wyszedł od razu z ziemi, trwało to dłuższy czas. Leżał w pagórku, oparty na lewą rękę, ramię trzymając nad głową, a cienka mgła, jakby zasłona przezroczysta go okrywała. Widziałam figurę w jego prawicy i poznałam, że to była Ewa, którą, Pan Bóg z niego w raju wyciągnął. Pan Bóg zawołał nań i zdawało się, jakoby się rozstąpił pagórek i oto Adam powoli wystąpił. Naokoło niego nie było drzew tylko małe kwiaty. Także widziałam, że zwierzęta pojedynczo wychodziły z ziemi, a potem dopiero samiczki z nich się wydzielały. Widziałam Adama przeniesionego daleko, do wysoko położonego ogrodu, do raju. Tutaj Pan Bóg przyprowadził do niego zwierzęta. Adam nazwał je po imieniu, a one towarzyszyły mu, igrając około niego. Wszystkie mu przed grzechem były posłuszne. Ewy jeszcze nie było. Wszystkie zwierzęta, którym dał imię, poszły z nim później na ziemię. Widziałam Adama w raju, niedaleko od źródła, stojącego w pośrodku ogrodu, powstającego jakoby ze snu, wśród kwiatów i ziół. Jaśniał od światła, lecz korpus jego bardziej podobny był do ciała, aniżeli do ducha. Nie dziwił się niczemu, ani nawet sobie samemu; jakby do wszystkiego, był przyzwyczajonym, przechadzał się pomiędzy drzewami i zwierzętami, podobnie jak rolnik, oglądający pola swoje. Widziałam Adama na pagórku przy drzewie blisko wody, leżącego na lewej stronie, a lewą ręką opartego na brodzie. Pan Bóg zesłał sen na niego, a podczas tego snu był w zachwyceniu. Tymczasem Pan Bóg z prawej strony Adama wyjął Ewę, i to z tego miejsca, na którym bok Jezusa otworzono włócznią. Widziałam, że Ewa była delikatną i małą; szybko rosła, aż wyrosła i stała się piękną. Gdyby rodzice nasi nie byli zgrzeszyli, wszyscy ludzie rodziliby się wśród snu tak przyjemnego. Rozstąpił się pagórek i widziałam u boku Adama powstająca skałę, jakoby z kamieni kryształowych; zaś u boku Ewy powstała biała dolina, pokryta niby delikatnym, białym pyłem urodzajnym. Gdy już Ewa była utworzona, widziałam, że Pan Bóg Adamowi coś dał lub raczej zrobił, że coś do niego się pomknęło. Zdawało mi się, że z Boga, mającego postać ludzką, z czoła, ust, piersi i rąk wypływają strumienie światła, łączące się w jedną masę która weszła w prawy bok Adama, a z tego boku Pan Bóg wyjął Ewę. Tylko Adam to otrzymał, a był to zarodek błogosławieństwa Bożego. W tym błogosławieństwie była troistość błogosławieństw, które Abraham otrzymał od anioła; było jedno co do formy to samo, lecz mniej jasne. Ewa stała przed Adamem, a Adam podał jej rękę. Byli jak dwoje dzieci, niewymownie piękni i szlachetni. Jaśnieli na całym ciele, a promienie jakby przejrzystą zasłoną ich okrywały. Widziałam, że z ust Adama wychodził błyszczący, szeroki strumień światła, a czoło jego miało kształt poważnego oblicza. Około ust było słońce promienne, około ust Ewy nie było tego słońca. Serce wydalało mi się takim samym, jakie teraźniejsi mają ludzie, lecz piersi otoczone były promieniami, a w pośrodku serca widziałam jaśniejącą chwałę, a w niej mały obrazek, jakoby trzymając coś w ręku. Zdaje mi się, że w ten sposób trzecia osoba w Bóstwie była uwydatniona. Widziałam także z jej rąk i nóg wychodzące promienie światła. Włosy jej spadały z głowy w pięciu warkoczach, dwa warkocze spadały ze skroni, dwa z poza uszu, jeden z tylnej części głowy. Zawsze miałam uczucie, że wskutek ran Jezusowych otworzyły się bramy ciała ludzkiego, które grzech pierwszych rodziców był zamknął i że Longinus, otwierając włócznią bok Jezusa, otworzył bramę odrodzenia na żywot wieczny. Dla tego też nikt nie wszedł do nieba, dopóki się ta brama nie otworzyła. Jaśniejące sploty światła na głowie Adama uważałam za jego obfitość, jego chwałę, jego wzgląd na inne wychodzące światła. Ta sama chwała uwydatnia się znowu na duszach i ciałach przemienionych. Włosy nasze są ową upadłą, zgasłą i zdrętwiałą chwałą, a jako nasze włosy mają się do promieni, taki też stosunek zachodzi pomiędzy naszym teraźniejszym ciałem do ciała Adamowego przed upadkiem. Promieniste słońce około ust Adamowych odnosiło się do błogosławieństwa świętego potomstwa z Boga, który, gdyby pierwsi rodzice nie byli zgrzeszyli, działałby za pomocą słowa. Adam podał Ewie rękę; odszedłszy od owego miejsca pięknego, na którym powstała Ewa, przechadzali się po raju, patrząc na wszystko i ciesząc, się wszystkiemu. Było to najwyższe miejsce w raju, wszystko tam błyszczało i jaśniało, bardziej aniżeli na innych miejscach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam i Ewa ADAM i EWa -Drzewo żywota i drzewo wiadomości IP: *.eranet.pl 17.01.09, 15:07 Drzewo żywota i drzewo wiadomości Wśród jaśniejącego ogrodu widziałam wodę, a w tej wodzie rzekę, połączoną z jednej strony z lądem za pomocą grobli. Tak na wyspie jak na grobli było pełno pięknych kwiatów; zaś na pośrodku wyspy stało piękne drzewo, wznoszące się nad wszystkie inne, niejako opiekując się nimi. Grunt wyspy był korzeniem tego drzewa. Okrywało ono całą wyspę, a chociaż było bardzo szerokie, to czubek był zupełnie spiczasty. Gałęzie rozchodziły się prosto, a z tych gałęzi znowu nowe gałęzie jakby małe drzewka wznosiły się w górę. Liście były delikatne, owoce żółte leżały w liściastych łuszczkach jako pączek róży. Drzewo było podobne do cedrów. Nie przypominam sobie, jakobym przy owym drzewie kiedykolwiek Adama lub Ewę, albo jakie zwierzę widziała, natomiast widziałam tam przecudne, szlachetne, białe ptaszki, śpiewające w gałęziach tego drzewa. Było to drzewo żywota. Właśnie przed groblą, prowadzącą na wyspę, stało drzewo wiadomości. Pień był pokryty łuskami, jak u palmy, liście, które bezpośrednio z pnia wyrastały, były bardzo wielkie i szerokie i podobne do podeszwy. Z przodu, w liściach schowane, wisiały owoce po pięć w kształcie grona, w przodku jeden, a naokoło szypułki cztery. Ów owoc żółty był bardziej podobny do gruszki lub figi, aniżeli do jabłka, miał pięć żył, a część górna wyglądała jak pępek. Owoc był miękki jak figa, koloru cukru brunatnego, z żyłami jak krew czerwonymi. Drzewo było u góry wyższe aniżeli na dole, a gałęzie zginały się do samej ziemi. Widzę gatunek tego drzewa jeszcze w krajach gorących. Spuszcza wyrostki swych gałęzi ku ziemi, gdzie korzenie zapuszczają i w nowe pnie wyrastają, a te znowu dalej się rozrastają, tak, że jedno takie drzewo nieraz wielkie przestrzenie gęstymi okrywa altanami, pod którymi liczne mieszkają rodziny. Nieco dalej, na prawo od drzewa wiadomości, widziałam mały, jajowaty, nieco spadzisty pagórek z połyskujących czerwonych ziaren i rozmaitych kolorowych kruszców. Stopnie miały formę kryształów. Naokoło niego stały cienkie drzewa, dosyć wysokie, by, stojąc na pagórku, nie być od nikogo widzianym, także zioła i inne rośliny rosły naokoło tego pagórka. Te drzewa i rośliny miały kwiaty i owoce mocne i kolorowe. Nieco dalej, na lewo od drzewa wiadomości widziałam wklęsłość, małą dolinę. Wyglądała jakby z białej, miękkiej ziemi lub z mgły utworzona, a pokrytą była białymi kwiatkami i urodzajnym pyłem. Także i tutaj były różne rośliny, lecz mniej kolorowe, miały też więcej pyłu, aniżeli owocu. Zdawało mi się, jakoby te dwa miejsca w pewnym ze sobą stały stosunku, jakoby pagórek wyjęty był z tej doliny, albo jakoby w dolinę miał być położony. Były jak nasienie i rola. Oba miejsca wydawały mi się święte. Jaśniały oba, przede wszystkim pagórek. Pomiędzy nimi a drzewem wiadomości były liczne małe drzewka i krzewy. To wszystko i w ogóle cała natura, było jakby przezroczyste i pełne światła. Owe dwa miejsca były miejscem pobytu pierwszych rodziców. Drzewo wiadomości oddzielało niejako te miejsca od siebie. Sądzę, że Pan Bóg po stworzeniu Ewy te miejsca im, przekazał. Widziałam też, że z początku bardzo rzadko wspólnie chodzili. Przechadzali się bez najmniejszej pożądliwości, każdy na swoim miejscu. Zwierzęta zachowywały się niewymownie szlachetnie, jaśniały też i były im posłuszne. Zwierzęta, stosownie do gatunków, miały osobne miejsca pobytu, osobne drogi i odrębności, a wszystko to mieściło w sobie wielką tajemnicę prawa Bożego i związku ze sobą. Widziałam Adama i Ewę po raz pierwszy razem przechadzających się w Raju. Zwierzęta przystąpiły do nich i towarzyszyły im; więcej były zajęte Ewą aniżeli Adamem. W ogóle Ewa bardziej zajęta była ziemią i stworzeniami, częściej patrząc ku ziemi, to się znowu oglądając; wydawała mi się też ciekawsza. Adam zachowywał się spokojniej i był bardziej Bogu oddany. Z pośród wszystkich zwierząt mianowicie jedno bardziej aniżeli inne przyłączyło się do Ewy: było to zwierzę bardzo miłe, łaskliwe i gładkie; nie znam drugiego, któremu bym mogła je porównać. Było zupełnie gładkie i cienkie, jakoby żadnych nie miało kości; tylne nogi były krótkie, a na tych nogach biegało w postaci wyprostowanej. Miało spiczasty ogon, zwieszający się ku ziemi; koło łba miało krótkie, małe łapy. Łeb był okrągły i bardzo krótki, a w pysku poruszał się bardzo delikatny języczek. Brzuch, piersi i szyja były biało-żołtawe, zaś cały grzbiet brunatny, jak u węgorza. Było mniej więcej wysokie jak dziesięcioletnie dziecko. Zawsze było przy Ewie, a tak się łasiło, tak się poruszało zgrabnie, wskazując to na tę, to na ową stronę, że się Ewie bardzo spodobało. Dla mnie było to zwierzę czymś okropnym i ciągle jeszcze stoi mi przed oczyma. Nie widziałam, czy Adam lub Ewa go się dotknęły. Przed upadkiem wielka przestrzeń dzieliła ludzi od zwierząt. Nie widziałam, żeby pierwsi ludzie jakiego dotykali się zwierzęcia; były one wprawdzie poufalsze względem ludzi, lecz były bardziej od nich oddzielone. Gdy Adam i Ewa znowu na owo jaśniejące miejsce powrócili, przystąpiła do nich jakaś postać lśniąca, jakoby męża poważnego, pokrytego siwym włosem, i zdawało mi się, że ta postać wszystko im dała i coś rozkazała. Nie bali się, lecz spokojnie słowom tej postaci się przysłuchiwali. Gdy owa postać zniknęła, wydawali się szczęśliwymi i bardziej zadowolonymi, zdawało się, jakoby więcej rozumieli, i większy porządek we wszystkim widzieli, czuli bowiem teraz wdzięczność w sercach swoich. Większą wdzięczność czuł Adam aniżeli Ewa, która bardziej myślała o szczęściu i o tych przedmiotach, aniżeli o wdzięczności. Nie była tak oddaną Bogu jak Adam, bujała duszą bardziej w naturze. Zdaje mi się, że trzy razy przez raj przeszli. Teraz widziałam Adama, zatopionego w modlitwie dziękczynnej i podziwianiu, znowu na lśniącym pagórku, na tym samym pagórku, na którym, we śnie pogrążony, miał widzenie, podczas którego Pan Bóg niewiastę z jego boku utworzył. Adam stał samotny pod drzewami. Widziałam Ewę zbliżającą się do drzewa wiadomości, jakoby koło niego przejść chciała. Owo zwierzę znowu było przy niej, a jeszcze bardziej się łasiło, jeszcze prędzej się poruszało, tak że ten wąż zupełnie ją opanował, że jej bardzo się podobał. Teraz wąż wszedł na drzewo i stanął na nim tak wysoko, że zrównał się z głową Ewy; zaś pazurami trzymając się pnia, obrócił się głową do Ewy, mówiąc, że, gdyby jadła, z owocu tego drzewa, byliby wolnymi, nie byliby już dłużej niewolnikami i wiedzieliby, w jaki sposób mają się rozmnażać. Wiedzieli już, jak się pomnażać mieli, lecz słyszałam, że jeszcze nie pojmowali, jak to wedle woli Bożej czynić mieli i że, gdyby byli wiedzieli, a pomimo to zgrzeszyli, natenczas zbawianie nie byłoby możliwe. Ewa coraz bardziej się namyślała, coraz bardziej pożądała tego, o czym mówiło zwierzę; działo się z nią coś, co ją poniżało; trwoga mnie przejęła. Potem spojrzała na Adama, stojącego jeszcze zupełnie spokojnie pod drzewami, i zawołała na niego, a on przyszedł. Ewa, poszła mu naprzeciw, a potem znowu się wróciła; wahała się, była niespokojną. I znowu poszła, jakoby chciała przejść koło drzewa; zbliżyła się teraz do niego z lewej strony i stanęła za nim, podczas gdy długie, zwieszające się liście ją okrywały. Drzewo było u góry szersze, aniżeli na dole, a szerokie gałęzie zwieszały się ku ziemi. Na miejscu, na którym stała Ewa, wisiał szczególnie piękny owoc. Gdy Adam przyszedł, ujęła go Ewa za ramię, wskazując na mówiące zwierzę, a Adam słuchał. Ująwszy go za Ramię, po raz pierwszy się go dotknęła; on się jej nie dotknął, lecz coraz ciemniej jej się robiło. Widziałam, że zwierzę pokazało Ewie owoc, lecz nie odważyło się zerwać go dla niej. Ponieważ jednak Ewa owocu pożądała, zwierzę takowy zerwało i jej podało. Był to owoc najpiękniejszy, zerwany z pośrodka pięciu razem wiszących owocó Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam i Ewa Drzewo żywota i drzewo wiadomości - cd... IP: *.eranet.pl 17.01.09, 15:16 Był to owoc najpiękniejszy, zerwany z pośrodka pięciu razem wiszących owoców. Widziałam, że teraz Ewa, zbliżywszy się z owocem do Adama podała mu owoc, i że bez zezwolenia Adama byłby grzech popełniony. Zdawało mi się, jakoby owoc rozpadał się w ręku Adama i jakoby Adam obrazy w nim widział, jakoby teraz poznali, czego poznać nie mieli. Wewnątrz owocu było pełno żył, czerwonych jak krew. Widziałam, że oblicza ich coraz bardziej się zaciemniały i że coraz głębiej się zapadali. Zdawało mi się też, że słońce ustępowało. Zwierzę zeszło z drzewa, widziałam, jak na wszystkich czterech łapach uciekało. Nie widziałam, jakoby jedli owoc ustami, jak po dziś dzień; jednakże owoc pośród nich znikał. Widziałam, że Ewa już zgrzeszyła, kiedy wąż siedział na drzewie; albowiem miała własną wolę. Dowiedziałam się przy tym o rzeczach, których dokładnie, oddać nie potrafię. Wąż zdawał się być postacią i figurą ich woli, na wzór istoty, z która wszystko czynić i okazać mogli. Ich wolę opanował szatan. Przez pożywanie owocu nie był jeszcze grzech spełniony; lecz ten owoc drzewa, zwieszającego gałęzie swoje ku ziemi i tak zawsze nowe wydający Rozsadki, które tak samo i po upadku się rozmnażają, mieścił w sobie pojęcia o własnomocnym rozpłodzie i zmysłowym zaszczepieniu odłączającym od Boga. Tak więc, wskutek pożywania owocu zakazanego razem z nieposłuszeństwem wstąpiło w naturę ludzką oddalanie się stworzenia od Boga, zasadzanie w sobie i przez siebie i samowolne pożądanie. Skutkiem pożywanego owocu był przewrót, poniżenie natury, grzech i śmierć. Błogosławieństwo świętego i czystego pomnażania się z Boga i przez Boga, dane Adamowi po utworzeniu Ewy, wskutek tego pożywania Adam znowu stracił; zdawało mi się bowiem, jakoby Pan Bóg, gdy Adam zeszedł z pagórka, by pobiec do Ewy, go chwytał i mu coś odbierał; zdawało mi się także, jakoby stąd zbawienie świata przyjść miało. Gdy razu pewnego, podczas uroczystości Niepokalanego Poczęcia, Pan Bóg mi tę tajemnicę objawił, widziałam w Adamie i Ewie połączone życie cielesne i duchowe wszystkich ludzi, widziałam też, jak to życie wskutek upadku było zepsute i ze złem zmieszane i jak nad tym życiem panowały duchy upadłe. Widziałam jednakowoż drugą osobę Bóstwa, jakby z krzywym ostrzem zstępującą i Adamowi błogosławieństwo odbierającą, nim na grzech zezwolił. W tej samej chwili widziałam z boku Adama występującą dziewicę i wznoszącą się jako chmurkę jasną do chwały Bożej. Wskutek pożywania owocu Adam i Ewa byli jakby odurzeni, zaś co do zezwolenia na grzech, wielka w nich nastąpiła zmiana. Lecz wąż był w nich, istota węża ich przeniknęła, dostał się kąkol do pszenicy. Ustanowiono obrzezanie za karę i jako zadośćuczynienie. Jako z winorośli wycina się pierwszą gałązkę, by wino nie dziczało, nie kwaśniało i nie stało się nieurodzajnym; podobnie musiało się stać z człowiekiem, skoro znowu miał być uszlachetnionym. Gdy razu pewnego objawił mi Pan Bóg uleczenie z upadku, widziałam, jak Ewa, wychodząc z boku Adama, szyję już wyciągając ku owocowi zakazanemu szybko do drzewa pobiegła, obejmując je. Widziałam jednakowoż też, jak Jezus, zrodzony z Niepokalanej Dziewicy, spiesząc do krzyża, takowy objął, i jak potomkowie, zaćmieni i poćwiartowani przez Ewę, przez mękę Jezusa zostali oczyszczeni, i że boleściami pokuty miłość własnej osoby wyrugować trzeba. Słowa Epistoły, że syn służebnicy nie ma być współdziedzicem, tak zawsze pojmowałam: służebnica oznacza ciało i niewolnicze poddaństwo; małżeństwo jest stanem pokuty i wymaga wyrzeczenia, modlitwy, postów, jałmużny i intencji powiększania królestwa Bożego. Przed grzechem Adam i Ewa inaczej wyglądali od nas, ludzi mizernych. Spożywszy jednakże owoc zakazany, zamieniło się w nich wszystko, co dotąd było duchowym, w ciało, w rzecz, narzędzie, naczynie. Dotąd byli zjednoczeni w Bogu, pragnąc siebie w Bogu; teraz rozłączeni są we własnej woli, a ta własna wola jest miłością własną, miłością grzechu i nieczystością. Wskutek pożywania owocu zakazanego oddalił się człowiek od Stwórcy i zdawało się, jakoby twórczość w sobie samym przyjął. Wszystkie władze, siły i przymioty i obcowanie tychże ze sobą i z całą naturą zamieniły się w człowieku w przedmioty cielesne różnych kształtów i wykonywań. Wpierw był Adam z Boga panem całej natury; teraz wszystko w nim stało się naturą, był panem ujarzmionym i skrępowanym przez sługę własnego, z którym odtąd pasować się i walczyć musi. Nie umiem tego dobrze wypowiedzieć: jakby człowiek przyczynę i cel wszystkich rzeczy przedtem brał z Boga i jakoby to wszystko od tej chwili w swoją przeniósł istotę, tak, że ono teraz nad nim panuje. Widziałam wnętrze, wszystkie organy człowieka, a przedstawiały mi się jako cielesne i zgniłe pierwowzory stworzeń i tychże ze sobą obcowania, począwszy od gwiazd aż do najmniejszych zwierzątek. Wszystko to w nim działało, od wszystkiego był zależnym, miał z tym do czynienia, musiał z tym walczyć, musiał cierpieć. Nie mogę tego jeszcze wypowiedzieć, a to dlatego, ponieważ również jestem człowiekiem upadłego rodzaju ludzkiego. Człowiek jest na to stworzony, by zapełnił miejsce upadłych aniołów. Gdyby grzech nie był popełniony, rozmnażałby się człowiek tylko dopóty, dopóki by nie wyrównał liczby upadłych aniołów, potem nastąpiłby koniec tworzenia. Gdyby Adam i Ewa jeden tylko rok bez grzechu byli przeżyli, natenczas nigdy by już nie byli upadli. Wiem na pewno, że nie prędzej nastąpi koniec świata, dopóki liczba upadłych aniołów się nie wyrówna, dopóki wszystkiej pszenicy z pomiędzy plew nie sprzątną. Miałam raz wielkie i dokładne objawienie o grzechu i o zbawieniu. Widziałam wszystkie tajemnice jasno i dobitnie, i rozumiałam je, lecz nie umiem wszystkiego słowami wypowiedzieć. Widziałam grzech, począwszy od upadku aniołów i Adama aż do dnia dzisiejszego, w niezliczonych jego rodzajach, widziałam też wszystkie przygotowania celem naprawienia i zbawienia aż do przyjścia na świat i śmierci Zbawiciela. Pokazał mi Pan Jezus wielkie pomieszanie i wewnętrzną nieczystość wszystkich rzeczy i wszystko, co od początku dla oczyszczenia i naprawienia był uczynił. Wskutek upadku aniołów dostało się wiele złych duchów na ziemię i do powietrza; widziałam, że wiele złością ich było nasyconym i przez nich opętanym. Pierwszy człowiek był wzorem Bożym; był jak niebo; wszystko w nim i z nim się jednoczyło; postać jego była odbitką postaci Boskiej. Ziemia i stworzenia miały stać się jego własnością, miał ich używać, lecz z Boga, dziękując Mu. Był wolnym, a dla tego wystawionym na próbę, wskutek czego nie miał pożywać z drzewa. Na początku wszystko, było równe; gdy ów lśniący pagórek, na którym stał Adam, coraz wyżej się podnosił, gdy biała, kwiecista dolina, na której widziałam Ewę, coraz bardziej się zapadała, już zbliżał się niszczyciel. Po upadku wszystko było inaczej. Wszystkie formy utworu były stworzone i leżały w nich rozsypane, wszystko, co się dotąd z sobą zgadzało, stało się niezgodnym, z jednego zrobiło się wiele, i nic nie brali więcej ze samego Boga, lecz tylko ze siebie. Byli dawniej wzorami Bożymi, teraz stali się wzorami własnymi, spowodowanymi grzechem. Mieli teraz łączność z upadłymi aniołami. Poczęli ze siebie i z ziemi, a tak z nimi jak z ziemią styczność mieli upadli aniołowie a wskutek nieskończonego pomieszania i rozproszenia ludzi ze sobą i upadłą naturą, powstała ogromna rozmaitość grzechu, winy i niedoli. Oblubieniec mój pokazał mi to wszystko zupełnie jasno i zrozumiale, jaśniej, aniżeli się codzienne widzi życie; wtedy sądziłam, że to dziecię pojąć może, a jednakowoż opowiedzieć tego nie umiem. Pokazał mi plan i drogi, prowadzące do zbawienia od samego początku, i wszystko, co był uczynił. Poznałam też, że niesłusznie mówią, iż Jezus nie potrzebował stać się człowiekiem i umrzeć za nas na krzyżu, że ws Odpowiedz Link Zgłoś