Dodaj do ulubionych

Mam w głowie planik

IP: *.sympatico.ca 25.11.03, 04:59
rok byl chyba 1972. jako najmlodszemu pracownikowi zakladu
prawa panstwowego przypadlo mi odprowadzenie "myciela" na
dworzec glowny, jechal do syna do warszawy.

wpadlem pierwszy do przedzialu, zajalem dla niego miejsca, i
usadzilem staruszka. pozegnalem go mowiac "profesorze" a jakis
facet, ktoremu zagarnalem cenne miejsce przy oknie powiedzial w
moim kierunku z pogarda - ASYSTENT!

mycielski byl znany z tego, ze sluchajac kogos mowiacego kiwal
automatycznie glowa. ktoregos dnia przyszla skarga matki
studenta ktorego on oblal ktora pisala, ze to niemozliwe aby
syn nic nie umial, bo profesor caly czas aprobowal to co
slyszal.

wsrod naukowcow o chlopskich i robotniczych korzeniach myciel
rzeczywiscie sie wyroznial, chocby tymi grubymi krawatami.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka