Gość: Wroc...
IP: 192.168.1.* / *.vm.pl
31.05.01, 12:27
DROGA DO NIKĄD
Wrocław, ciepły słoneczny, sobotni poranek. Hmmm... trzeba uciekać z Wrocławia
gdzieś gdzie jest zielono, spokojnie, nie ma zgiełku dużego miasta. A tak! jest
takie miejsce, znajomi opowiadali, w Górach Sowich. Bez większego namysłu
pakuję rzeczy na dwa dni i w drogę!
Trasa z Wrocławia do Głuszycy przez Świdnicę jest całkiem znośna. Widoki
przepiękne na odcinku od Jugowic do samej Sierpnicy (cel naszej podróży). Ogrom
zieleni i jej intensywność wprawia w zachwyt, człowieka oglądającego przez cały
tydzień zakurzoną zieleń miejską. Zachwycając się widokami dojechaliśmy do
tablicy z napisem ŚERPNICA. Droga wąska ale asfaltowa, przed nami ukazała się w
całej swojej okazałości Wielka Sowa z widoczną na jej szczycie wierzą widokową.
Mijamy dwa gospodarstwa agroturystyczne. Jak to miło że ludzie nie poddają się
tak łatwo, w jak wiadomo dość ciężkich czasach, a próbują ożywić małą wieś ale
jak urokliwą, wręcz wymarzoną na chwilę zapomnienia.
Jadąc w zamyśleniu nawet nie zauważyłam kiedy zatrzymaliśmy się, koniec drogi?
Jak to? Przecież wyżej jest jeszcze jedno gospodarstwo agroturystyczne! Z dala
widać przed nami domy. Więc próbujemy jechać dalej, bardzo wolno, żeby nie
urwać żadnych wystających elementów samochodu. Jadąc drogą iście terenową w
chwilach mniejszych zagłębień w drodze oglądam obrazy przesuwające się z wolna
za oknem. O! Piękny kryty gątem zabytkowy kościół. Jak się później okazało
strasznie niszczejący, w dachu jest ogromna dziura zakryta jedynie folją,
pewnie zimy już nie przeczeka, a szkoda kościółek jest śliczny.
Ufff... jesteśmy na miejscu. Jest prześlicznie, zielono, widoki na góry,
cisza...
Jedno z moich pierwszych pytań dotyczyło drogi. Dlaczego w miejscowości przez
którą przejeżdża Rajd Polski, która łączy się z Rzeczką - miejscowością
narciarską, która jest atrakcją turystyczną, w której jej mieszkańcy próbują ją
rozreklamować, ożywić, w której mieszkańcy nie chcą zasilać statystyki
bezrobotnych, sami starają się coś nowego zrobić, nie ma podstawowej rzeczy
zrobionej: DROGI! Dowiedziałam się że od około 5 lat gmina przeznacza określoną
kwotę na tą drogę a starostwo powiatowe obiecuje że droga zostanie zrobiona,
ale niestety zawsze pieniądze przeznaczone na jej remont zostają użyte w innym
celu. Podobno w czerwcu tego roku mają już być pieniądze na jej remont, ciekawe
czy powtórzy się sytuacja z przed roku? Dlaczego tym byłym rolnikom, którzy nie
spoczęli na laurach nikt nie pomaga, a przecież wszyscy by skorzystali na
remoncie tej drogi.
Wrocławianka