Gość: BEZIMIENNY
IP: 38.119.107.*
01.07.09, 17:39
Kochani, pragnę się zabić i rozmyślam po krótce jak to zrobić... Napiszę trochę o sobie: mam 21 lat, jestem mężczyzną podobno w miarę przystojnym. Jestem po technikum, pracuje ale nienawidzę swojej pracy (stres, duża szybkość pracy, pewne rzczy muszę robic wbrew sobie - pensja 1300 zł...), nigdy nie miałem dziewczyny i nigdy z dziewczyną tego nie robilem... Mieszkam z rodzicami, nie stać mnie aby opuścić ich mieszkanie, tutaj nie mam nawet własnego pokoju, chce rzucić pracę bo już nie wyrabiam nerwowo. Nie widzę żadnego sensu swojego dalszego życia. NIE MAM ZNAJOMYCH ANI PRZYJACIÓŁ. JESTEM SAM. Moje dalsze życie nie ma sensu bo albo skończę jako bezdomny albo będę pracował jako niewolnik, będąc już do końca życia sam... Całe życie marzyłem o pracy jako kierowca ale wada wzroku (nie widzę tablic ishihary) no i obecny kryzys całkowicie te plany rozwiały sprawiając, że nie jestem w stanie robić tego co kocham. Ziemi nie mam, rolnikiem nie jestem więc też nie mogę sobie ułożyć spokojnego choć biednego życia... Całę życia czuje się odmieńcem, nie pasuje do ludzi, wręcz ich unikam. Nie lubię szumu, hałasu, pogoni za pieniędźmi. Nie mam szans na szczęśliwe życie, z rodziną, dziewczyną, itd. Wole wobec tego w pełni ŚWIADOMĄ śmierć, na którą mogę się przygotować. Myślałem o tym aby poczekać na zimę i silne mrozy i po prostu gdzieś zamarznąć (podobno jedna z bardziej przyjemnych śmierci w dodatku umiera się nie tracąc świadomości) lub przez inhalację CO2 (szczelna torba na głowę i trzymamy tak długo aż zużyjemy cale powietrze, wtedy oddychamy dwutlenkiem węgla i po chwili już jest po nas). Pragnę w sposób całkowicie świadomy (wiedzieć co się ze mną dzieje, choć jeśli nie będzie wyjścia w grę wchodzą też jakieś środki nasenne ale ich raczej nie uda mi się zdobyć) zakończyć swoje życie w świecie fizycznym. Nie ma tu już niczego do poznania, niczego nowego, nic sprawiałoby, że mam chęć żyć. Pragnę rozpocząć a raczej powrócić do nowego życia, tam w sferze duchowej, poza zgiełkiem ludzi i cywilizacji. Ja po prostu do tego świata nie pasuje, nie potrafię się do niego dostosować. Proszę, doradźcie sposób, od tego i tak już nie ma odwrotu. Chce to zrobić w sposób w miarę ludzki (żadnego podcinania żył), żeby nikt nie musiał identyfikować ciała (np. po skoku z dużej wysokości).
Z góry Wam wszystkim dziękuję za wszystkie posty.
Odezwe się tu jeszcze bo jakiś czas planuje jeszcze zabawić na tym świecie (bardzo krótki czas) ale już załatwiam wszystkie sprawy.
Aha, sposób ma byc pewny tzn. żeby były małe szanse odratowania, tym bardziej, że po takich zabiegach częśto zostaje się rośliną...
PS. Na koniec cytat:
"Samobójstwa pochłonęły wielu. Resztą zajął sie diabeł i alkohol..."