privus
29.03.24, 18:41
Wątpliwości w tej kwestii jest wiele zarówno logicznych jak i teologicznych.
Przede wszystkim zasadnicza - jakim to sposobem Bóg wszechmogący, dobry, miłosierny mógł wybrać tak skandaliczny sposób objawienia się ludziom?
Czy ma być nim objawienie się małej garstce Izraelitów skazując tym samym prawie wszystkich ludzi na cierpienia w życiu wiecznym, bo takie było i jest stanowisko chrześcijaństwa w stosunku do wcześniej wiary starotestamentowej?
Kościół wylał całe morze atramentu na uzasadnienie swego stanowiska, że tak właśnie jest i tylko tak mogło się odbyć.
Tymczasem właśnie wbrew tworzonym pozorom w tamtych czasach ludzie byli bardzo otwarci na transcendencję, z łatwością przyjmowali każde wierzenia. Co rusz jakiś władca czy prorok ogłaszał się bogiem i ludzie przyjmowali to za dobrą monetę.
Zresztą nie byłoby żadnego problemu z przyjęciem pełnej prawdy o Bogu. Tym bardziej, że mówimy o Wszechmocnym.
Wszystkie religie praktykowane w dobrej wierze są równie ważne i chrześcijaństwo nie ma absolutnie żadnego patentu na Boga.
Jest jeszcze jeden aspekt tego niebywałego objawienia.
Według głoszonych zasad religii istnieje nieśmiertelna prawda absolutna (uniwersalna), która pochodzi od Boga i została objawiona najpełniej właśnie w Jezusie. Samo poczucie spójności systemu filozoficznego czy religijnego podpowiada w tym momencie, że prawdy uniwersalne winny mieć wszystkie cechy uniwersalne, a ich objawienie powinno mieć również charakter wszechstronnie uniwersalny.
Oznacza to jednocześnie brak wiązania z określonym momentem czasu historycznego, z określonym miejscem geograficznym czy jakąś małą grupą ludzi. Tymczasem prawdy katolickie są ciągle odkrywane na nowo, dostosowywane do nowych okoliczności, potrzeb czy zmian interpretacyjnych.
Wszystkie wymienione kłopoty wizji czy interpretacji podpowiadają zdecydowanie, że Bóg jest wytworem myśli ludzkiej i żadne igrzyską nie są jemu potrzebne.