Gość: Basiulaaa
IP: *.online.bielsko.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
06.04.05, 09:38
Pojechałam do Watykanu w 1994 z bratem. Czekaliśmy na Placu Św. Piotra od 5
rano na spotkanie z Ojcem Św. miało się zacząć o 10-tej, ale tu czas się nie
liczy. Gdy wpuszczono nas ok. 9-tej do Bazyliki, mnie udało się siąść
najbliżej barierki - mam dużą siłę przebicia:). Około 10-tej Papież wszedł od
strony drzwi wejściowych i szedł w kierunku Ołtarza. Wtedy ludzie po stronie
lewej i prawej wołali Go by podszedł do nich, krzyczeli coś głośno,
nawoływali.
Wiedziałam, że to nie takie proste by Papież podszedł prawie do mnie i brata
przy takiej ilości ludzi, tym bardziej, że gdy był juz blisko nas poszedł na
drugą stronę. Dlatego szybko musiałam cos wymyślić, sekundy biegły tak
szybko.
Nagle przypomniałam sobie, że przed odjazdem na Konklawe w 1978r. był w
Bielsku - jeszcze jako Kardynał i odwiedził naszą parafię na Złotych Łanach.
Nie wiem, ale miałam jakieś takie dziwne przeczucie, że gdy zawołam "Złote
Łany" (to nazwa osiedla w Bielsku gdzie mieszkam) to może to cos da.
I tak się stało. Zaczełam wołać z całych sił: "Złote Łany, Złote Łany" a On w
tym momencie odwrócił się w moją stronę i podszedł. Zatrzymał się na moment,
podał mi dłoń i powiedział "Złote Łany, Złote Łany, pamiętam...” .To było coś
niesamowitego, po tylu latach pamiętał....
Poszedł dalej, a dla mnie - to co stało się wtedy, zostało na całe życie...
ten obraz Jego oczu, dłoni, słow....to był i jest Święty Człowiek. Odszedł
Papież Jan Paweł II Wielki, ostatni Król Polski.