vobiska1
07.11.06, 12:37
Fragment mądrego artykułu Wojciecha Bonowicza z Tyg.Pow.:
" dlaczego człowiek potrzebuje mieć kogoś, komu mógłby okazać pogardę?
Przypomnę raz jeszcze odpowiedź, którą znalazł u Martina Luthera
Kinga. „Gdyby człowiek nie gardził drugim człowiekiem, byłby zmuszony
przyjrzeć się temu, co w nim samym jest godne pogardy”. „Wielu z nas żyje w
stanie utajonej depresji – mówił Vanier. – Ukrywamy własne lęki, ukrywamy
prawdę o nas samych. W ten sposób przywiązujemy się do naszych zranień i nie
potrafimy się od nich uwolnić. Przyjąć to, co jest raną w każdym z nas – oto
droga przemiany i wyzwolenia”.
Kiedy „wychodzimy na zewnątrz”, nasz wewnętrzny świat burzy się i buntuje.
Czujemy się niepewnie. Ryzyko wydaje się nam zbyt wielkie. Nie ma jednak
innej drogi do „społeczeństwa życia”. Żeby móc dawać i przyjmować życie,
trzeba przekroczyć własne lęki, uwolnić się od ran, które w sobie nosimy. To
nie dzieje się od razu. To proces, który trwa. Proces uzdrowienia. Aby
stanąć – naprawdę stanąć – wobec tragedii, które dziś przeżywamy, każdy z nas
musi zapytać samego siebie: czy chcę tego uzdrowienia? I czy chcę go tylko
dla siebie, czy również dla innych? Czy chcę go dla mojej żony, męża? Czy
chcę go dla moich dzieci? Dla moich przyjaciół i znajomych? Czy chcę go dla
tych chłopców, którzy upokorzyli czternastoletnią Anię, i dla jej koleżanek i
kolegów, którzy na to patrzyli? "