z2006
09.10.08, 19:08
www.mateusz.pl/czytania/20081010.htm
"„Pokój ziemski, który powstaje z miłości bliźniego, jest figurą i skutkiem
pokoju Chrystusowego, spływającego od Boga Ojca. Sam bowiem Syn wcielony,
Książę Pokoju, pojednał wszystkich ludzi z Bogiem przez swój krzyż...
Uśmiercił nienawiść we własnym ciele, a wywyższony przez zmartwychwstanie,
wylał Ducha miłości na serca ludzkie” (KDK 78). Sobór Watykański II przypomina
w ten sposób, że nie możemy być naprawdę „czyniącymi pokój” bez osobistej
ofiary. Jak Chrystus ofiarował się, by pojednać ludzi z Ojcem, zniszczyć
nienawiść, dać wierzącym ducha miłości, tak chrześcijanin powinien być
budowniczym pokoju płacąc własną osobą. Uczeń Jezusa nie może wyczekiwać, aby
inni czynili pokój, ani też wymagać, by pokój wprowadzać kosztem innych, lecz
powinien ująć inicjatywę w swoje ręce wyrównując drogę dla braci, wyrzekając
się dla ich pożytku własnych korzyści, a nawet praw osobistych, jeśli one
przeszkadzają prawom innych ludzi, uderzają w nie lub je zakłócają. Kto wobec
środowiska, wspólnoty lub skłóconej społeczności zamyka się jak żółw we
własnej skorupie, dozwalając, aby inni zwalczali się wzajemnie, i zadowalając
się nadzieją, że ktoś wreszcie uspokoi ich, nie wprowadza pokoju, lecz jest
samolubem. Prawdziwie czyniący pokój nie może cieszyć się pokojem, jeśli wokół
niego panuje wojna. Czyniący pokój udaje się na plac boju nie po to, by karcić
walczące strony lub głosić pokój, lecz po to, by zrobić dla pokoju wszystko,
co w jego mocy i nie cofa się, choćby to wymagało jego osobistej ofiary.
Zresztą prawdziwy chrześcijanin, który nosi w sercu i na ustach pokój Boży,
jest sam przez się tym, który wprowadza pokój. Jego ruchy, słowa, mają
szczególną skuteczność uspokajania umysłów, uśmierzania walk, zażegnywania
sporów. Dzisiaj w każdym środowisku świat bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje
tych dzieci Bożych wprowadzających pokój, niestrudzonych siewców pokoju. Już
teraz są błogosławieni, lecz będą nimi nieskończenie więcej, kiedy Ojciec
niebieski, poznając w nich obraz swojego Jednorodzonego, nazwie ich swoimi
dziećmi i przyjmie do swego królestwa."
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 299