z2006
06.01.09, 08:39
mateusz.pl/czytania/2009/20090106.htm
"Mędrcy szukali króla żydowskiego. Wyczytali godzinę jego narodzenia, badając
ciała niebieskie. Babilonia był to kraj w starożytności, w którym astronomia i
astrologia stały na najwyższym poziomie. Stamtąd przybyli uczeni, szukając w
Jerozolimie nowo narodzonego króla. Nieśli mu królewskie dary: złoto, kadzidło
i mirrę.
W czterech Ewangeliach o złocie jest mowa tylko trzy razy. Ten dar przyjmuje
Jezus, Jego Matka i Józef w Betlejem od mędrców. W Ewangelii Mateusza jest
jeszcze dwukrotnie wzmianka o złocie. Raz jest to upomnienie skierowane przez
Chrystusa do uczniów, aby nie zabiegali ani o złoto, ani o srebro. I drugi raz
jest wspomniane złoto w świątyni, kiedy Chrystus krytykuje faryzeuszy
uważających, że przysięga złożona na złoto w świątyni obowiązuje, a złożona na
przybytek nie obowiązuje. Jezus przypomina, że przecież świątynia uświęca
złoto. Łukasz, Marek i Jan nigdy nie wspominają o złocie.
Drugi dar, kadzidło. Jeden jedyny raz wspomina o nim św. Mateusz. Kadzidło
jest symbolem modlitwy i ofiary. I jako symbol trafia do oka, czyli działa na
zmysł wzroku. Ponieważ dym unosi się w stronę nieba. Modlitwa powinna unosić
się w stronę Boga. Równocześnie przez nawiązanie kontaktu z Bogiem człowiek
wchodzi w inny świat. I ten inny świat symbolizuje piękna woń, kadzidło
pachnie. Kadzidło pomaga w stworzeniu szczególnej atmosfery. Palenie cennego
kadzidła łączy ludzi i podnosi ich ducha. Obok kadzidła na zmysł powonienia
działa drogocenny olejek, ale olejek był i jest przeznaczony głównie dla
ludzi, kadzidło natomiast było przeznaczone dla Boga. Mędrcy przynieśli
kadzidło. Jest to jedyny dar, w którym uznają w tym małym Dziecku, jeśli nie
Boga, to kapłana, bo w rękach kapłana kadzidło zyskuje swoją wartość. I to
jest znamienne, że w czterech Ewangeliach tylko pogańscy mędrcy uznają w
Chrystusie kapłana przynosząc Mu kadzidło. Poza tym darem w Ewangelii nie ma
mowy o kadzidle.
Mirra, symbol cierpienia. Mirra jest gorzka. Drugi raz jest o niej mowa, gdy
wymieszano ją z winem i podano Chrystusowi na krzyżu. Wino wymieszane z mirrą
to był narkotyk. Podawano ten napój, aby odurzyć skazańca. Chrystus odmówił
jej przyjęcia. Chciał ból i cierpienie przyjąć z całą świadomością, chciał być
szafarzem własnego cierpienia, aż do ostatniego momentu. Wielka odwaga, a
równocześnie ukazanie wartości cierpienia, które człowiek może ofiarować Bogu.
Po raz trzeci jest wymieniona mirra, kiedy Jan informuje, że Nikodem kupił
mieszaninę mirry i aloesu, aby przygotować posłanie dla martwego już ciała
Jezusa Chrystusa. Mirra po raz trzeci występuje w grobie, a więc przyjmując
ciało Chrystusa, aby przechować do Jego chwalebnego zmartwychwstania.
Mówię o tych trzech darach w Ewangelii dlatego, że my również przynosimy do
Boga swoje złoto, czyli nasze ofiary składane na tacy, jest to dar naszej
pracy, naszego trudu. Jesteśmy w tym podobni do mędrców. Przynosimy swoją
modlitwę, aby ta modlitwa była nie tylko dymem wznoszącym się do nieba, ale
wartością, która ubogaca serce nasze i innych. I wreszcie przynosimy swoje
cierpienie, które staramy się przyjąć tak, jak i Chrystus, świadomie. O ile
potrafimy je dźwigać, nie korzystajmy z uśmierzenia bólu, to jest pewien dowód
dojrzałości człowieka. Jest to dar, który można złożyć Bogu, w połączeniu z
cierpieniem Chrystusa.
Mędrcy uznali w Jezusie króla, przynosząc złoto, uznali kapłana ofiarowując
kadzidło, i uznali człowieka, który wiele wycierpi. My dziś przynosimy
Chrystusowi swoje złoto, kadzidło i mirrę, uznając w Nim naszego króla,
kapłana i zbawcę."
Ks. Edward Staniek