z2006
31.01.09, 10:08
mateusz.pl/czytania/2009/20090131.htm
(Hbr 11,1-2.8-19)
Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych
rzeczywistości, których nie widzimy. Dzięki niej to przodkowie otrzymali
świadectwo. Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania
Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie
wiedząc, dokąd idzie. Przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej, jako ziemi
obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej
samej obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach,
którego architektem i budowniczym jest sam Bóg. Przez wiarę także i sama Sara,
mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary
Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal
obumarłego, powstało potomstwo tak liczne, jak gwiazdy niebieskie, jak
niezliczony piasek, który jest nad brzegiem morskim. W wierze pomarli oni
wszyscy, nie osiągnąwszy tego, co im przyrzeczono, lecz patrzyli na to z
daleka i pozdrawiali, uznawszy siebie za gości i pielgrzymów na tej ziemi. Ci
bowiem, co tak mówią, okazują, że szukają ojczyzny. Gdyby zaś tę wspominali, z
której wyszli, znaleźliby sposobność powrotu do niej. Teraz zaś do lepszej
dążą, to jest do niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się nosić imienia ich
Boga, gdyż przysposobił im miasto. Przez wiarę Abraham, wystawiony na próbę,
ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał
obietnicę, któremu powiedziane było: Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo.
Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go,
jako podobieństwo śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.