Gość: remi
IP: *.zgora.dialog.net.pl
05.11.04, 20:27
Miasto bezprawia
Panie ministrze Kalisz, niech pan zakasze rękawy i zrobi ze swoimi osiłkami
porządek!
W Zielonej Górze policja, funkcjonariusze ABW i prokuratorzy nie walczą z
przestępcami. Od dwóch lat wojują pomiędzy sobą oskarżając się nawzajem o...
korupcję, morderstwo i udział w zorganizowanej grupie przestępczej! Cieszą się
jedynie mafiosi, o których już wszyscy zapomnieli.
Huk wystrzałów z broni antyterrorystów z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego
budzi ukrywającego się Wiesława Łapkowskiego "Łapę". Bandzior wyskakuje z łóżka
narzeczonej. Gdy policjanci wywalają drzwi do mieszkania na toruńskim
blokowisku, on już znika na dachu. Krzyk półnagiej dziewczyny nie zatrzymuje
policjantów. Ruszają w pogoń. "Łapę"Ędopadają po kilku chwilach, na klatce
schodowej. Nieuzbrojony rzuca się na antyterrorystów.
- Chciał odebrać nam broń -Ęzeznają później w prokuraturze. Dwa strzały. "Łapa"
pada martwy.
Duch "Łapy"
Od tego momentu mija dokładnie rok. Jednak w Zielonej Górze duch "Łapy" jest
wciąż obecny. Policjanci z Centralnego Biura Śledczego zarzucają kolegom z ABW
celowe zastrzelenie bandziora. Twierdzą, że pozbyli się człowieka, który
wszystko wiedział o korupcji w mieście i miał dokumenty mogące skompromitować
wielu sędziów i prokuratorów.
W odpowiedzi prokuratorzy postawili dwóm oficerom CBŚ zarzuty przyjęcia 40
tysięcy złotych łapówki od "Łapy". Według nich, funkcjonariusze za pieniądze
przekazywali mu ważne informacje. Jeden z nich - Marek Bartos - został
zawieszony, drugi - Marek Staromłyński od pół roku siedzi w areszcie.
Dotarliśmy do oficera CBŚ, któremu przedstawiono zarzuty, i do jego nadal
pracujących kolegów. Nie było to trudne: kilka dni wcześniej utajnieni
policjanci zdecydowali się wystąpić w miejscowym publicznym radiu!
- Jesteśmy zdesperowani - tłumaczy wyjątkowe zachowanie swoje i kolegów Marek
Bartos. - Zarzuty wobec nas to efekt rozbijania przez nas korupcji w zielo
nogórskim wymiarze sprawiedliwości. Według oficerów CBŚ, klikę tworzą
sędziowie, prokuratorzy i adwokaci. -ĘProkuratura i ABW boją się naszej wiedzy
i dlatego wrabiają nas we współpracę z bandytami - tłumaczy Marek Bartos.
Powołują się na śledztwo poznańskiej prokuratury apelacyjnej, która zamierza
postawić pięć korupcyjnych zarzutów zielonogórskiej sędzi M. - Dogadywała się z
adwokatami, bandytami i za kasę załatwiała wyroki. Ona jest jedynie czubkiem
góry lodowej - tłumaczy Jacek Sidor, kolega z pracy Bartosa.
Prokurator się nie boi
Ludzie z CBŚ przekonują, że mają konkretne dowody na korupcję w prokuraturze i
w sądzie.
- Dlatego nie współpracujemy z ABW i prokuraturą -Ętwierdzi Sidor. - Jeśli
prokuratura posunie się krok dalej, ujawnimy szczegóły - zapowiadają.
Takimi wypowiedziami wywołują wściekłość prokuratury. - Jak ci panowie coś na
nas mają, to powinni to ujawnić! - denerwuje się Kazimierz Rubaszewski z
zielonogórskiej prokuratury. - A jak nie, to niech spadają, za
przeproszeniem...!
Kto to rozwiąże?
Od dwóch lat w Zielonej Górze nie wiadomo, kto mówi prawdę: policjanci z CBŚ
czy może prokuratorzy i funkcjonariusze ABW. Służby wojują pomiędzy sobą,
obrzucają się oskarżeniami. Walka z gangami zeszła na drugi plan.
- Skąd mam wiedzieć, kto tu jest mafią? Zwykły człowiek może tylko nie
wychodzić z domu i modlić się, żeby nigdy nie być skazanym na pomoc ABW, CBŚ
czy prokuratury -Ęmówi mieszkaniec miasta.
Kolejni ministrowie spraw wewnętrznych (Biernacki, Janik, Oleksy) udają, że w
Zielonej Górze nic złego się nie dzieje. Może pan, ministrze Kalisz, rozwiąże
wreszcie konflikt wyniszczający służby powołane do zwalczania najpoważniejszych
przestępstw?
źródło : SuperExpress 17.06.2004
autor: Zielona Góra | Krzysztof Oremus, Robert Zieliński