cancro
13.11.04, 08:28
Jeszcze jako mały chłopak z wypiekami na twarzy czytałem "Dywizjon 303"
Fiedlera, czy "Mój spifire WXL" Króla. Silnie działały na wyobraźnie opisy
podniebnych wyczynów takich asów jak Łokuciewski, Król, Horbaczewski, czy jak
napisał o nim Fiedler "sierżant Franisek - dzielny Czech", no i wreszcie ON -
Skalski!
W kńcu lat 80., tuż przed zbliżającą się zmianą ustroju, uczestniczyłem w
spotkaniu autorskim, połączonym z promocją książki "Czarne krzyże nad
Polską".Odniosłem wówczas wrażenie, że autor, już wówczas w generalskim
stopniu, jest nieco zarozumiały, ale przecież miał do tego prawo, był żywą
legendą!
W ostatnich latach życia generał wsał się w niejasne sprawy, których istoty
nie znam. Z cichych enuncjacji domyślam się, że w swej starczej demencji dał
się zmanipulować zwykłym hochsztaplerom, którzy zasługi wielkiego patrioty
wykorzystali w niecnych cedlach. Przykre jest także to, że nikt nie ujął się
za schorowanym starcem - ani ze środowiska lotników, którzy często mówili o
nim jako o wzorze do naśladowania, ani nikt z generałów (mają swoje
stowarzyszenie!).
Spoczywaj w pokoju Generale i tak jak kiedyś lecąc wśród obłoków strzeż Polski!