Dodaj do ulubionych

"BEZSTRESOWE" WYCHOWANIE...

IP: *.zgora.dialog.net.pl 16.04.03, 09:23
Właśnie wracałem z zakupów obok mojej byłej podstawówki, obecnie Gimnazjum
nr2. Patrzę i oczom nie wierzę. Z szkolnych zieleńców stare liście zamiata
trzech facetów, którzy na gimnazjalistów na pewno nie wyglądają...
Pytam więc gdzie ta bieda w oświacie??? Czy szkołę tak stać na trzech
sprzątaczy bo nie wierzę, że faceci robią to charytatywnie.
Ale to nic. Kiedy ja chodziłem do tej szkoły to te same zielence (nazywane
wtedy sektorami) sprzątaliśmy my czyli uczniowie. A tu faceci ganiają z
miotełką a młode byczki z gimnazjum śmieją się na murku!
Tak na marginesie to sektory za moich czasów lśniły czystością a teraz wokół
Gimnazjum nr2 brud, że aż nie-miło! Trzej panowie z pośredniaka nie zapewnią
porządku na tak dużym terenie.. a w szkółce 1200 uczniów...

Czy aby "bezstresowe" wychowanie nie osiągnęło w tym kraju rozmiaru absurdu???
Obserwuj wątek
    • aborys Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... 16.04.03, 09:46
      A za moich czasów PAni od polskiego posyłała dzieci do kolejki, bo majtki
      rzucili. Taktownie - posyłała dziewczynki.

      W podstawówce grabili konserwatorzy (czyli ciecie), w ogólniaku - my. Potem
      liście paliliśmy, co było okazją do zagazowania szkoły.
      • Gość: stary zgred Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... IP: *.zgora.dialog.net.pl 16.04.03, 10:46
        to miałeś luzik jak na rybach, chłopaku bo w mojej podstawówce sektory
        grabiliśmy i to po godzinach. grabiło się na punkty, tak jak na punkty nosiło
        się fartuszek, tarcze i husteczke (niekoniecznie haftowaną)
        Miałeś jakąś "dewizową" bude skoro było tak aż trzech konserwatorów, u nas był
        jeden woźny, który przede wszystkim naparzał kablem dzieciaczki.
        Lataliśmy nauczycielom po fajki (Carmeny dla obecnego dyrektora, którego
        serdecznie pozdrawiam:) i po oranżadke na kac majora:), dla kogo nie powiem.
        W liceum nie musiałem już chodzić w fartuszku, ale też paliłem liście
        (papierosy i trafke toże) co było okazją do opuszczenia nudnych i zazwyczaj
        stresowych lekcji.

        No a teraz liście znów grabią jacyś konserwatorzy, byczki się śmieją na murku a
        dziewczęta kusą sukieneczką "szczują". Wszyscy mają w dupie biednych
        nauczycieli a w czasch studenckich mówili do nas, praktykantów "spierdalaj" na
        zadane pytania ukazując tym samym swój zajebiście bezstresowy stosunek do
        szkoły, ludzi i własnych Płodzicieli.

        Pozdrawiam a raczej coolPOZDRO
      • Gość: stary zgred POST SCRIPTUM IP: *.zgora.dialog.net.pl 16.04.03, 10:52
        Widok z moejgo okna. Osiedlowe boisko przy Zawadzkiego. Uczniowski mecz piłki
        nożnej. Od godziny 10.00 stoi obok boiska policyjny radiowóz (marki Polonez) i
        panowie policjanci oparci o przedszkolny płotek oglądają sobie(?) mecz.
        Raz: za moich czasów wystarczył nauczyciel W-F
        Dwa: dlaczego z moich pieniędzy utrzymuję dwóch stróżów prawa, którzy zamiast
        łapać bandytów "zabezpieczają" lekcje wychowania fizycznego czy jakiś tam
        turniej pietnastolatków.
        Trzy: może panowie z policji się opalą bo stoją frontem do słoneczka
        • Gość: wochu Re: POST SCRIPTUM IP: *.zgora.dialog.net.pl 16.04.03, 10:58
          a moze bachory tak bezstresowo wychowane sa tak niebezpieczne ze trzeba paly
          wzywac na wuef
          • mijaczek errare humanum est 16.04.03, 18:33
            Gość portalu: wochu napisał(a):

            > a moze bachory tak bezstresowo wychowane sa tak niebezpieczne ze trzeba paly
            > wzywac na wuef


            naprawde az wstyd czytac takie bzdury. jakbyscie sie wszyscy zastanowili nad
            swoim wychowaniem i nad wychowaniem swoich dzieci, to moze znalezlibyscie
            powody tego, ze policja pilnuje lekcji wu-efu, chlopcy siedza na murku i sie
            smieja z konserwatorow, a my mamy wspomnienia dotyczace uciekania z lekcji,
            palenia papierosow itd. prosze was - zastanowcie sie nad soba, a potem sie
            wkurzajcie. nie twierdze - ja tez jestem beznadziejnie wychowana - i nie mam tu
            na mysli umiejetnosci poslugiwania sie widelcem i nozem czy mowienia "prosze,
            dziekuje, przepraszam" - to jest bzdura. chodzi mi o szacunek, cierpliwosc,
            zrozumienie i zainteresowanie jakie okazuje sie dzieciom w polsce, a raczej
            brak tego wszystkiego.
            dlatego mamy mnostwo problemow.
            kazdy ma prawo popelniac bledy, ale najlatwiej jest siasc na forum i pienic sie
            z oburzenia, zamiast pomyslec nad soba
            mia
            • aborys Re: errare humanum est 24.04.03, 20:44
              mijaczek napisała:

              > jakbyscie sie wszyscy zastanowili nad
              > swoim wychowaniem i nad wychowaniem swoich dzieci, to moze znalezlibyscie
              > powody tego, ze policja pilnuje lekcji wu-efu,
              Moje dziecko ćwiczy bez pomocy policji.
              Nawet nie pluje na chodnik.
    • afe-lek Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... 18.04.03, 15:30
      Gość portalu: stary zgred napisał(a):

      Czy aby "bezstresowe" wychowanie nie osiągnęło w tym kraju rozmiaru absurdu???

      Niestety masz rację , chyba osiągnęło. A pojęcie wychowanie przez pracę
      wymarło niczym dinozaury. A nauczyciele zamiast ganiać dzieciaki na sektory
      boją się nawiedzonych rodziców, którz mogą potem zrobić aferę argumentując np.
      że ich pociech nawet w domu nie muszą sprzątać a co dopiero w szkole.

      Opisany przez Ciebie widok dotyczy niestety też wielu innych szkół w mieście:-(
    • ula_ Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... 24.04.03, 01:55
      Gość portalu: stary zgred napisał(a):

      > Ale to nic. Kiedy ja chodziłem do tej szkoły to te same zielence (nazywane
      > wtedy sektorami) sprzątaliśmy my czyli uczniowie.
      To się chyba nazywał "czyn społeczny". Obecność obowiązkowa. Bezdyskusyjnie.
      Tęsknisz za tamtymi czasami?
      Ja nie.

      • Gość: stary zgred Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.04.03, 11:01
        tak tesknie za tamtymi czasami (nie za ustrojem) bo wtedy był szacunek dla
        nauczycieli, praktycznie brak chamstwa a "czyny społeczne" jak to ładnie
        nazywasz uczyły pracowitości, sumienności i szacunku dla mienia choć wtedy nie
        mieliśmy tej świadomości.
        teraz widzę chamstwo, agresje, wulgarność, olewanie i lenistwo u bezstresowo
        wychowanej młodzieży, która zrywa boki ze śmiechu, ze starszy facet grabi
        liście na ich oczach.
        Pozdrawiam
        • Gość: kkj Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... IP: 212.160.123.* 24.04.03, 12:40
          Gość portalu: stary zgred napisał(a):

          > tak tesknie za tamtymi czasami (nie za ustrojem) bo wtedy był szacunek dla
          > nauczycieli, praktycznie brak chamstwa a "czyny społeczne" jak to ładnie
          > nazywasz uczyły pracowitości, sumienności i szacunku dla mienia choć wtedy
          nie
          > mieliśmy tej świadomości.

          Myślę że i teraz nie mamy! Przypomnij sobie Zgredzie jak trakowaliśmy wszyscy
          te "czyny" - większość z nas wykorzystywała je na fajki, albo poopalanie się...
          W każdym razie jako punkt honoru traktowano unikanie konkretnej pracy...
          Myślę, że prawda nie jest czarno-biała tylko szara - ani "tamto" ani "to" nie
          jest stanem porządanym, tylko jak zrobić żeby młodzież jednak potrafiła docenić
          fizyczną pracę??
          Pozdr


          • afe-lek Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... 24.04.03, 21:21
            Gość portalu: kkj napisał(a):

            tylko jak zrobić żeby młodzież jednak potrafiła docenić
            >
            > fizyczną pracę??

            Trzeba zacząć od rodziców i innych dorosłych.
            A tak na marginesie to znieczulica jest straszna:-(
          • Gość: Stary Zgred Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.04.03, 10:09


            > Myślę że i teraz nie mamy! Przypomnij sobie Zgredzie jak trakowaliśmy wszyscy
            > te "czyny" - większość z nas wykorzystywała je na fajki, albo poopalanie
            się...
            > W każdym razie jako punkt honoru traktowano unikanie konkretnej pracy...
            > Myślę, że prawda nie jest czarno-biała tylko szara - ani "tamto" ani "to" nie
            > jest stanem porządanym, tylko jak zrobić żeby młodzież jednak potrafiła
            docenić
            >
            > fizyczną pracę??
            > Pozdr

            Masz rację KKJ:) prawda nie jest czarno-biała. zgadzam sie z tym co piszesz,
            jednak wtedy było troche inaczej: nie było kolorowych zabawek (może źle, może
            dobrze, a może po srodku) i jakoś człowiek organizował sobie wolny czas,
            wymyślał gry, zabawy (gdzie teraz ktoś gra w chowanego czy podchody, w kapsle,
            albo w puche - specjalność osiedla Piastowskiego:)
            Teraz są te krwawe gierki na kompach (w moich czasach takie gry sie wymyślało
            samemu i rozrysowywało w zeszytach, ale nie było w nich przemocy tylko np.
            labirynty, na których końcu czekał skarb:) Chodzi o to, że wydaje mnie się, że
            teraz wszystko podaje się dzieciaczkowi na przysłowiowej tacy i mamy taki brak
            szacunku (choć nie pisze tu o wszystkich) i brak samodzielności przede
            wszystkim co potem tworzy patologię i zachwianie emocji.
            Dlatego rozpoczynając ten wątek miałem tylko na myśli choć może wyraźnie tego
            niewyartykułowałem, że nawet jeśli dzieciaki mają robić uniki przy "czynach
            społecznych" (tak jak my to robiliśmy) to jednak niech one dostaną te grabie i
            same niech zbiorą te liście (choćby z największym obrzydzeniem choć przecie
            niekoniecznie) bo będzie to dla nich jakaś praktyczna nauka samodzielności a
            przy okazji wysiłek fizyczny na świeżym powietrzu, który nikomu jeszcze nie
            zagroził:)

            Zgadzam się z też z AFE-LEK:) Natomiast wracając do wcześniejszej wypowiedzi
            MIJACZKI to juz nie dokońca.. Piszesz bowiem, że bzdury piszemy, że spójrzmy
            najpierw na siebie. No właśnie OK! Patrzę na siebie i wyciągam błędy z mojego
            wychowania i moje dziecko będzie grabiło listki i w szkole i wraz ze mną na
            mojej działce a Ty najchętniej z miłości do dzieciaczka zagłaskała go do bólu.
            Miłość - PRZEDE WSZYSTKIM, ale ścielenie łóżka to już samodzielnie i grabienie
            liści także.
            Pozdrawiam
            • Gość: kkj Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... IP: 212.160.123.* 25.04.03, 11:53
              >
              > Masz rację KKJ:) prawda nie jest czarno-biała. zgadzam sie z tym co piszesz,
              > jednak wtedy było troche inaczej: nie było kolorowych zabawek (może źle, może
              > dobrze, a może po srodku) i jakoś człowiek organizował sobie wolny czas,
              > wymyślał gry, zabawy (gdzie teraz ktoś gra w chowanego czy podchody, w
              kapsle,
              > albo w puche - specjalność osiedla Piastowskiego:)

              Jam też z Piastowskiego, ale "w puchę" nie grałem - o co chodzi??


              > Teraz są te krwawe gierki na kompach (w moich czasach takie gry sie wymyślało
              > samemu i rozrysowywało w zeszytach, ale nie było w nich przemocy tylko np.
              > labirynty, na których końcu czekał skarb:) Chodzi o to, że wydaje mnie się,
              że
              > teraz wszystko podaje się dzieciaczkowi na przysłowiowej tacy i mamy taki
              brak
              > szacunku (choć nie pisze tu o wszystkich) i brak samodzielności przede
              > wszystkim co potem tworzy patologię i zachwianie emocji.

              Zgredzie! Brzmisz co najmniej jak kombatant, co wspomina przedwojenne
              prostytutki "bo przed wojną Panie to wszystko było lepsze!". :-)))
              Świat zapier... coraz szybciej - czy nam się to podoba, czy nie! Nic nie
              poradzisz na to, ze my bawiliśmy sie w chowanego, a oni strzelają do siebie w
              sieciówkach, siedząc każdy na własnym foteliku przed własnym kompem. Dla nich
              ten swiat też jest strasznie ciekawy, mimo że z naszej perspektywy jest miałki.

              > Dlatego rozpoczynając ten wątek miałem tylko na myśli choć może wyraźnie tego
              > niewyartykułowałem, że nawet jeśli dzieciaki mają robić uniki przy "czynach
              > społecznych" (tak jak my to robiliśmy) to jednak niech one dostaną te grabie
              i
              > same niech zbiorą te liście (choćby z największym obrzydzeniem choć przecie
              > niekoniecznie) bo będzie to dla nich jakaś praktyczna nauka samodzielności a
              > przy okazji wysiłek fizyczny na świeżym powietrzu, który nikomu jeszcze nie
              > zagroził:)
              >
              > Zgadzam się z też z AFE-LEK:) Natomiast wracając do wcześniejszej wypowiedzi
              > MIJACZKI to juz nie dokońca.. Piszesz bowiem, że bzdury piszemy, że spójrzmy
              > najpierw na siebie. No właśnie OK! Patrzę na siebie i wyciągam błędy z mojego
              > wychowania i moje dziecko będzie grabiło listki i w szkole i wraz ze mną na
              > mojej działce a Ty najchętniej z miłości do dzieciaczka zagłaskała go do
              bólu.
              > Miłość - PRZEDE WSZYSTKIM, ale ścielenie łóżka to już samodzielnie i
              grabienie
              > liści także.
              > Pozdrawiam


              Popieram w całej rozciągłości!! To do nas - rodziców należy pokazanie czym jest
              świat (kiedyś próbowała rodziców w tym zastępować szkoła i Ś.P. Partia) i na
              czym polega funkcjonowanie w społeczeństwie. Natomiast nie do końca zgadzam się
              na to, że przez takie "grabienie" lub "wykopki" w szkole nauczą się
              czegokolwiek. Niech będzie tak, że grabi "Pan Józio" co ma za to zapłacone, ale
              niech młodzi wiedzą, że należy się "Józiowi" taki sam szacunek
              jak "Prezydentowi Malinowskiemu" bo obaj dobrze wykonują swoją pracę za nasze
              pieniądze.
              Pozdr
              • Gość: Stary Zgred Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... IP: *.zgora.dialog.net.pl 26.04.03, 10:27
                > Jam też z Piastowskiego, ale "w puchę" nie grałem - o co chodzi??

                Nie jest możliwością wytłumaczenie tej gry w necie, jest troche bardziej
                skomplikowana niż "sieciówkowa" napierdalanka ganami...
                Generalnie stała pucha (najczęściej po oleju samochodowym) a przy pusze stał
                gość i to nazywało się "pasieka", ten gość bronił tej puchy przed kilkoma
                chłopakami, których zadaniem było strącenie tej puchy z danej odległości.
                Wszyscy mieli kije (najlepsze były od miotły - dobre noszenie). Jak strącałeś
                puche to leciałeś po kij. Nazywało się to "wojna" z tym na "pasiece", który
                stawiał puche a Ty nie dość, że miałeś odebrać swój kij to jeszcze nim strącić
                znów puche, ale nie rzucając tylko jak szablą. Jak koleś z "pasieki" Cię
                dotknął to Ty stawałeś na "pasiece". To tak 1/30 zasad tej gry, w której
                przechodziło się szczeble celności. Więc najpierw byłeś "sztubakiem" i rzucałeś
                z najdalszej odległości w puchę, potem przechodziłeś na linie bliżej puchy, jak
                dochodziłeś do cesarza to podczas "wojny" z pasiekowym mogleś już rzucać kijem
                aby strącać puchę, którą postawił (a nie jak szabelką) - po strąceniu takiej
                puchy następował "pokój". Wygrywał ten gre, który dochodził do "papieża" -
                rzucał z bardzo bliskiej odległości a w czasie "wojny" postawioną puchę przes
                pasiekarza mógł kopać/strącać nogą doprowadzając do "pokoju". Gra się kończyła
                jak "papież" trzykrotnie celował w puche. Jest w tym jeszcze tyle kruczków, że
                nie da się tego tu napisać.
                Generalnie chłopaku, ta gra to była jazda na maxa - uczestniczyły w niej tłumy,
                były turnieje między blokami. Jesteś chyba KKJ jednak jeszcze za młody by to
                pamiętać lub mieszkasz na byłej Bieruta, obecnie Zachodnia. Pucha to była
                specjalność i wyłączność chłopaków z Zawadzkiego parzyste i z Zubrzyckiego
                obecnie Cyryla i Metodego.
                To tak pokrótce, uwierz, że adrealina była lepszej jakości niż przy ślęczeniu w
                sieciowej gierce, nie było też wtedy tylu tłustych dzieciaków...

                > Zgredzie! Brzmisz co najmniej jak kombatant, co wspomina przedwojenne
                > prostytutki "bo przed wojną Panie to wszystko było lepsze!". :-)))
                > Świat zapier... coraz szybciej - czy nam się to podoba, czy nie! Nic nie
                > poradzisz na to, ze my bawiliśmy sie w chowanego, a oni strzelają do siebie w
                > sieciówkach, siedząc każdy na własnym foteliku przed własnym kompem. Dla nich
                > ten swiat też jest strasznie ciekawy, mimo że z naszej perspektywy jest
                miałki.

                A ty conajmniej brzmisz jak prowincjonalny mentor:)
                Ja wiem, że ten świat zapierda... i luzik man! Chodzi mnie o to, że w latach
                osiemdziesiątych nie słyszało się o małoletnich zabójcach, gwałcicielach czy
                wyrywaczach torebek staruszką a teraz Ci Twoi "generation X" zamykają się we
                własnych fotelikach, staruszkowie nie mają z nimi kontaktu we własnym M-3 a
                potem małolat z fotelika nie radzi sobie z emocjami i jak sie ze złości na
                drugiego pana z fotelika to tak mu zrobi "ku-ku" jak w Twojej niby tak ciekawej
                sieciówce...
                Nie zachwalam tamtych czasów i sam jak widzisz potrafię i korzystam z
                dobrodziejstw cywilizacji, ale zamartwiam się nad tymi czasami...




                Natomiast nie do końca zgadzam się
                >
                > na to, że przez takie "grabienie" lub "wykopki" w szkole nauczą się
                > czegokolwiek. Niech będzie tak, że grabi "Pan Józio" co ma za to zapłacone,
                ale
                >
                > niech młodzi wiedzą, że należy się "Józiowi" taki sam szacunek
                > jak "Prezydentowi Malinowskiemu" bo obaj dobrze wykonują swoją pracę za nasze
                > pieniądze.
                > Pozdr

                A ja powtórzę raz jeszcze: zamiast dawać pieniądze panu Józiowi lepiej
                przeznaczyć je na kilka piłek czy wyposażenie dla pracowni uczniowskich bowiem
                pan Józio wykonuje pracę fizyczną, za którą mogliby sie złapać byczkowie z
                gimnazjum (wysiłek fizyczny powoduje wydzielanie endorfin w mózgu, które
                odpowiadają za uzucie euforii - pożytek więc i dla byczka i dla szkolnego
                budżetu)

                pozdro:)
                • Gość: kkj Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... IP: 212.160.123.* 28.04.03, 10:34
                  >
                  > były turnieje między blokami. Jesteś chyba KKJ jednak jeszcze za młody by to
                  > pamiętać lub mieszkasz na byłej Bieruta, obecnie Zachodnia. Pucha to była
                  > specjalność i wyłączność chłopaków z Zawadzkiego parzyste i z Zubrzyckiego
                  > obecnie Cyryla i Metodego.
                  > To tak pokrótce, uwierz, że adrealina była lepszej jakości niż przy ślęczeniu
                  w
                  >
                  > sieciowej gierce, nie było też wtedy tylu tłustych dzieciaków...


                  Dzięki za opis!
                  Na Bieruta to miałem spory kawałek, choć na Zawadzkiego i Zubrzyckiego też
                  trochę - pewnie to dlatego nie słyszałem o endemicie "pucha". W istocie
                  częsciej jako dzieciaki "spędzaliśmy czas" na podwórkach. Teraz częściej widzi
                  się latorośle "siedzące" na dworze.

                  >
                  > A ty conajmniej brzmisz jak prowincjonalny mentor:)

                  Obaj mentorzymy prowincjonalnie!! :-) Zielonka JEST prowincją, co najmniej... -
                  czy tego chcesz czy nie!


                  > Ja wiem, że ten świat zapierda... i luzik man! Chodzi mnie o to, że w latach
                  > osiemdziesiątych nie słyszało się o małoletnich zabójcach, gwałcicielach czy
                  > wyrywaczach torebek staruszką a teraz Ci Twoi "generation X" zamykają się we
                  > własnych fotelikach, staruszkowie nie mają z nimi kontaktu we własnym M-3 a
                  > potem małolat z fotelika nie radzi sobie z emocjami i jak sie ze złości na
                  > drugiego pana z fotelika to tak mu zrobi "ku-ku" jak w Twojej niby tak
                  >ciekawej sieciówce
                  >

                  Nie czytasz dokładnie tego co napisane! Nie wygłosiłem pochwały sieciówek!
                  Napisałeś "nie słyszało się" - bo o wielu rzeczach nie informowano w trosce o
                  kręgosłup moralny Narodu - w socjalistycznej ojczyźnie nie było miejsca na
                  gwałcicieli i rabusiów. Choć młodzi, jurni Panowie, tak samo jak dziś,
                  potrzebowali zaledwie iskry do tego by przejść do argumentów siły. W parku
                  Piastowskim i wtedy i dziś odbywały się "biesiady" zakrapiane, kończone albo
                  huralnym, pijackim śpiewem, albo mordobiciem. Muszę nawet stwierdzić, że od
                  kiedy "zamieszkał" w Parku Biskup tych imprezek jest zdecydowanie mniej - być
                  może zbierzność dat jest przypadkowa.


                  >
                  >
                  > A ja powtórzę raz jeszcze: zamiast dawać pieniądze panu Józiowi lepiej
                  > przeznaczyć je na kilka piłek czy wyposażenie dla pracowni uczniowskich
                  bowiem
                  > pan Józio wykonuje pracę fizyczną, za którą mogliby sie złapać byczkowie z
                  > gimnazjum (wysiłek fizyczny powoduje wydzielanie endorfin w mózgu, które
                  > odpowiadają za uzucie euforii - pożytek więc i dla byczka i dla szkolnego
                  > budżetu)
                  >

                  A ja z uporem maniaka: niech Pan Józio wykonuje za co ma płacone, najlepiej jak
                  potrafi - jest wtedy szansa, że będzie czysto a nie "rozgarnięte po kątach".
                  Wysiłek fizyczny niekoniecznie w trakcie bezsensownej pracy za Józia!!
                  Pozdr
    • aborys A w Krakowie to staruszki, a nie... 25.04.03, 13:01
      ... młodzież, sieją przerażenie na ulicach.

      www1.gazeta.pl/kraj/1,34309,1441425.html
    • Gość: Zielony Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 26.04.03, 16:05
      A mnie przeraza plaga narkomanii i alkoholizmu wsrod mlodziezy... niewazne czy
      to tzw "miekki" czy inny narkotyk... czy piwo (o ile konczy sie na jednym) czy
      wodka... maja 13-14 lat... a tankuja gorzej niz ja w najlepszych studenckich
      latach. Najgorsze w tym wszyskim jest chyba to, ze dziewczyny chyba przoduja w
      tego typu zachowaniach... ehh... ciesze sie ze juz mam ten wiek za soba...
    • Gość: Agata Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... IP: *.zgora.dialog.net.pl 28.04.03, 18:47
      Ciągle mówimy o skutkach: o narkomanii, o korupcji i o bałaganie na szkolnym
      podwórku. To są skutki. Dlaczego nie staramy się ustalić przyczyn takiego stanu
      rzeczy. Należy likwidować żródła wszelkich patologii, ale o tym jakoś nie
      wypada mówić.Przecież nasza rzeczywistość oparta jest na kolorowych ulotkach,
      plastikowych rzeżbach, wielką masą fikcji z przeznaczeniem na wysypisko śmieci.
      Młody człowiek potrzebuje autorytetu - wzorca do naśladowania. I tu należy
      szukać przyczyn. Młody człowiek musi być zapatrzony w Bagsika czy jakiegoś
      Rywina bo pozytywne charaktery, przytłumione własną niemocą gdzieś się
      zapodziały.
      Pozdrawiam
      • afe-lek Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... 29.04.03, 07:59
        Gość portalu: Agata napisał(a):

        > Młody człowiek potrzebuje autorytetu - wzorca do naśladowania.

        Nareszcie głos młodzieży. Masz całkowitą rację, jeżeli chodzi o współczesne
        autorytety młodzieży, to zbyt dużego wyboru, zwłaszcza w życiu publicznyn, nie
        ma.
        Zastanawiam się tylko, jaki powinien być współczesny model takiego autorytetu,
        co wam imponuje, wzbudza wasz podziw, bo z moich doświadczeń pewne wartości
        takie jak uczciwość, pracowitość wzbudzają raczej pogardę, niestety :-(




        • Gość: Stary Zgred Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... IP: *.zgora.dialog.net.pl 29.04.03, 11:17
          Jako starzec o lasce podpowiem tylko, że autorytetów nie trzeba tylko szukać we
          współczesności: do wyboru są postaci historyczne, bohaterowie literaccy czy
          persony związane z religiami (nie polecam bin Ladena - czarny żart).
          Dla mnie np. autorytetem jest Dalajlama i choć prezentowałem tu dość
          konserwatywny punkt widzenia będący w dużej mierze prowokacją do dyskusji to
          cenię tego człowieka przede wszystkim za otwartość na ludzi i świat, skromność
          i wielką tolerancję.
          Wydaje mnie się, że problem nie leży w braku autorytetów tylko w chęci
          znalezienia ich przez młodych ludzi. I w czasch mojej młodości i teraz szło się
          często na skróty a taki idąc na skróty najczęściej nie widzi się nic oprócz
          końcówki swojego nosa.

          Serdeczne Pozdro
          Strrrrrrasznie Stary Zgred (no właśnie, zamiast bać się starości warto oderwać
          się czasem znad sms czy czata i porozmawiać ze starszym człowiekiem, taka
          rozmowa może pomóc odnaleźć autorytet nawet w zwykłym staruszku proszącym o
          złotówkę na chleb)
          • afe-lek Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... 29.04.03, 12:21
            Gość portalu: Stary Zgred napisał(a):

            > Dla mnie np. autorytetem jest .....
            > Wydaje mnie się, że problem nie leży w braku autorytetów tylko w chęci
            > znalezienia ich przez młodych ludzi.

            Otóz właśnie, dlatego ponawiam pytanie do młodych ludzi, jakie cechy są dla
            nich autorytatywne?

            A to , że Ty Stary Zgredku, który na podstawie Twoich wcześniejszych
            wypowiedzi , nie możesz być tak stary, za jakiego się podajesz- przynajmniej
            dla mnie te late nie są jeszcze starością- nie masz problemów z
            autorytetami,to jest dla mnie jasne, ja też ich mogę podać mnóstwo, ale tu
            nie o nas chodzi, tylko o młodzież.

            Uważam, że nie trzeba sięgać po wielkie postacie, ja moje autorytety w różnych
            dziedzinach życia mam prawie na wyciągnięcie ręki. A może jest to starszy
            sąsiad o lasce?
            Pozdrowionka.
    • Gość: Agata Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.05.03, 21:43
      afe-lek. Twierdzisz, że uczciwość i pracowitość wzbudza pogardę. Nie zgadzam się
      z taką oceną. Te cechy zostały stłamszone, bo wszechobecna głęboka patologia
      (narkomania, korupcja, itp) wyznacza własne normy i stanowi swoisty kodeks
      zachowań. Dlatego wmawia się nam, że złodziejką jest kobieta, która rzekomo
      ukradła baton za 69 gr, media informują ile za to grozi, ale broń Boże nie waż
      się nawet pomyśleć, że wielu radnych, posłów i senatorów to karierowicze
      (łagodnie mówiąc), którzy mają w d... społeczeństwo, a pieniądze podatników w
      głębokim poważaniu. Uważam, że Polska jest bardzo bogatym krajem. Tylu złodziei
      i jakoś się kręci. Wokół pieniędzy. Jestem pewna, że Polakom potrzebne są
      autorytety. Jak świeże powietrze do oddychania.
      Pozdrawiam
      • Gość: Stary Zgred Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... IP: *.zgora.dialog.net.pl 03.05.03, 10:26
        Otóż to "stłamszone". Wydaje mnie się, że spore "tłamszenie" uskuteczniają
        właśnie wspomnianie tu media, które kreują swoje autorytety: Gulczas, kucharz
        Sevkowicz Klaudiusz, jakiś koleś z Amazonek, który okazuje się być dilerem w
        naszym mieście czy tumany idoli, debiutantów i barowiczów. Do tego mamy
        przekłamany świat reklam. Szczupłe modelki jeszcze bardziej "odchudzane"
        komputerowo, światłem i szerokątnymi obiektywami i młoda dziewczyna spogląda w
        lustro, łup i... anoreksja. Te kolorowe rodziny zajadające się margaryną i te
        TVN-y prześcigające się w ilości kamer na froncie lub miejscu zabójstwa (patrz
        programy Kraśki z TVP czy Wrony z TVN) - z tego wszystkiego robi się naprawdę
        wybuchowy koktail, którego nie kontrolują rodzice bo ich poprostu nie ma bo
        zarabiają kasę na tę margarynę z reklamy... Straszne, od początku o tym między
        wierszami piszę, straszne. Posunę się może zbyt daleko:) ale nawet w takim
        stanie wojennym była godzina milicyjna i chcąc-nie chcąc rodzina była razem,
        rozmawiała a jak nie było 1245kanałów w TV to się czytało Verne'a czy o
        przygodach Winetou - czy młodzi chłopaczkowie wiedzą jeszcze kto to jest???
        Jeden z autorytetów!
        Komuna była straszna bo odebrała ludziom wolność i zniewoliła nas, teraz
        zniewolił nas pęd za kasą, wolny rynek (czyt. właśnie korupcja, przekręty) i
        wszechobecne media (facet wiesza się po reality show w TVN).
        A GDZIE MIŁOŚĆ??????????

        PS. Tiaa Afelek nio jeszcze parę rzeczy mogę:) Wesołe jest życie staruszka:)))
      • afe-lek Re: 'BEZSTRESOWE' WYCHOWANIE... 03.05.03, 20:09
        Zgadzam się, lecz tylko częściowo. Mamy w końcu własny rozum i potafimy
        odróżnić dobro od zła? NIe zacznę kraść i mordować, tylko dlatego, że robią to
        inni.
        A ja Agato ciągle czekam na odpowiedź, jakie cechy powinien posiadać Wasz
        autorytet? Jakie wartości są dla Was najważniejsze?

        A co do mediów Zgredku, to fakt, ale nie dajmy się zwariować. Myślę, że nasza
        młodzież potrafi też patrzeć krytycznie, no przynajmniej część i nie da się
        zwariować.
        A miłość? Jest! A jak jej nie ma to ja się poddaję:-(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka