Gość: tenisista
IP: *.chello.pl
04.06.09, 12:17
Panie Ciastoń, Pan się w ogóle nie zna na tenisie. Federer zagrał dobry mecz z
Gonzalezem, a Gonzalez go pokonał w Szanghaju. oczywiście z punktu widzenia
przejścia do półfinału nie była to jeszcze katastrofa, ale przecież Federer
chciał wygrać, bo potem musiał się męczyć w 2 kolejnych meczach i je wygrać na
100%. nie wszystkie mecze które wygrał Federer z Gonzalezem były łatwymi
pojedynkami. akurat w Szanghaju Gonzalez wygrał o kilka piłek, a w kilku
innych meczach Federer ledwo wygrał o kilka piłek. porównania do poprzednich
sezonów poza tym nie mają znaczenia. i Gonzalez to nie ten zawodnik co 2 lata
temu, i Federer nie ten zawodnik, i Del Potro, i Soderling. zdecyduje kto
będzie najbliższy najlepszej formy. Roland Garros może działać równie
paraliżująco na Federera co i na resztę. inni walczą o pierwszy finał czy
tytuł wielkoszlemowy, Federer o przejście do historii i pokonanie "kompleksu"
Rolanda Garrosa. myślę że ten turniej akurat sprzyja grze panom z pary
Soderling-Gonzalez, pytanie czy będą w stanie zagrać tak jak Gonzalez w
Szanghaju rzeczywiście, czy Soderling do tej pory. jeśli Federer nie zagra
najlepszego meczu w tym turnieju w finale, to może spokojnie nie mieć tego
"trofeum" do kolekcji.