Dodaj do ulubionych

Billy Joel - Piano Man

18.02.04, 12:37
Drugi studyjny album Billy'ego Joela. Rok 1973. Do jego zapoznania zachęcił
mnie wspaniały, tytułowy "Piano Man", choć szczerze mówiąc powątpiewałem w
wartość pozostałej części tej płyty. Zupełnie niepotrzebnie.
To fascynująca rzecz. Większość piosenek to podniosłe, fortepianowe ballady,
typowe dla zjawiska singersko-songwriterskiego. Mimo tego z tłumu wyróżnia je
kilka rzeczy. Głos Billy'ego - silny i wyraźnie artykułujący poszczególne
frazy. Melodie - to wszystko piękne pieśni. Świetne teksty - każdy utwór to
osobna historia, z reguły dziejąca się w jakimś amerykańskim stanie (w
trakcie trwania płyty Joel wymienia ich chyba ze 20). Tytułowy "Piano Man"
jest jedną z knajpianych ballad wszechczasów, "The Ballad Of Billy Kid"
mógłby być ścieżką dźwiękową niejednego westernu. Itd., itd. To równy album.
Wszystko kończy trwający ponad siedem minut, wykonany z wielkim
rozmachem "Captain Jack". "Teenage loser anthem". Najbardziej podniosły na
albumie. Jestem pod wrażeniem.
Jak tam inne albumy Billy Joela? Tzn. twórczość z lat siedemdziesiatych
głównie mnie interesuje smile
Obserwuj wątek
    • Gość: kubasa Re: Billy Joel - Piano Man IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 16:46
      Nie zawiodlem sie jak na razie na zadnym singerze/songwriterze z lat 70.
      ktorego mialem okazje sluchac. Waits, Springsteen, Young, Bowie, teraz Joel...
      Mysle ze ich przewaga polega na tym, ze dzis takich muzykow juz nie ma. Takich,
      ktorzy nie boja sie opisywac historii prosych ludzi i ktorzy nie boja sie
      podnioslosci. A sama plyta "Piano man" jest fantastyczna.

      Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka