Ostatnio zdarzyło mi się włączyć telewizornię i trafiłam na genialnym kanale
ze „wspaniałą muzyką”- Polsat2 na niecodzienne zjawisko. Trudno mi poskromić
emocje, bo to, co ujrzałam na własne patrzydełka wywarło na mnie niesamowite
wrażenie!!! Zespół, wokalista, czy cokolwiek to nie było, a nazywało się
YEEDNOO i śpiewało, bądź też wypowiadało seksownie chrapliwym głosem słowa
piosenki „MARIANNA”... Z tym, że w wersji angielskiej „:meri en”

) Aż nie
mogłam tchu złapać!!! W dodatku to „coś” (najprawdopodobniej mężczyzna z
obnażonym torsem, stymulujący grę na gitarze, w ciemnych okularach, co
nadawało całej scenerii wyraz niezwykłej tajemniczości) zdawało się
przypominać niejakiego Bartka Okovitego, czyli słynnego Kawalera do
wzięcia!!! A!!! Bym zapomniała, obok niego (chyba powinnam napisać „Niego” ;-
))) tańczyła jakaś skąpo odziana i niebyt zgrabna panienka, w domyśle
Marianna...

))
Ach... to tyle moich zachwytów... Niesamowite jak potężny potrafi być kicz...
Po prostu niedobrze mi od czegoś takiego, a najbardziej przeraża mnie to, że
niektórym ludziom to się podoba... Dziwni są ci ludzie

))
Pozdrawiam!!!!