Gość: the.bill1
IP: *.bazapartner.pl
24.08.05, 23:20
"Berlińczycy obalający znienawidzony mur skandowali: „Freiheit!” (Wolność), a
Francis Fuku-yama wieszczył „koniec historii”. Mało kto wówczas przypuszczał, że
już wkrótce w warunkach liberalnej demokracji tak powszechne i zaawansowane
technicznie staną się środki kontroli i inwigilacji, o jakich władcom
totalitarnym nawet się nie śniło. Po kilkunastu latach coraz częściej w
zachodnich dyskusjach pada pytanie: – Czy warto zrezygnować z wolności na rzecz
bezpieczeństwa?"
www.ozon.pl/tygodnikozon_2_5_447_2005_18_1.html
i juz niepodoba się Wyborczej czy
dlatego?:
Idol i bojownik nowej lewicy jest zarazem jednym z największych bossów
narkotykowych w Ameryce Południowej. To jednak zupełnie nie przeszkadza jego
zwolennikom.
www.ozon.pl/tygodnikozon_2_5_459_2005_18_1.html