Miałem ostatnio okazję porównać 3 część koncertu na 2 wiolonczele g-moll RV
531 Vivaldiego w 2 wykonaniach. Jedno to płyta którą mam, grają Anner Bylsma
i Anthony Pleeth z Academy of Ancient Music Hogwooda. Drugie puściła dziś
rano Dwójka: solistów nie pomnę (2 polskie nazwiska, chyba jedna Karolina?),
i 'Amadeus' z Duczmal. Brzmienie wersji polskiej było bardziej miękkie,
wiolonczele na ile się moje profańskie ucho zorientowało zagrane bardziej
solistycznie w przeciwieństwie do bardziej 'wtopionych' u Hogwooda. Ale co
ciekawe, u Duczmal usłyszałem w pewnym momencie jakby crescendo orkiestrowe,
którego za nic nie mogę zlokalizowac u Hogwooda. Czy w ogóle u Vivaldiego są
crescenda? Czy to nie weszło jakoś później? Jeśli tak, to co sądzić o
Duczmal? Czy może się w ogóle przesłyszałem?? (rano było

)