Gość: kaczlo Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.chello.pl 25.09.05, 10:55 sting - OK; Orange jako organizator - beznadziejny; za dlugie wystepy przedskoczkow; beznadziejene ! naglosnienie & brak widocznosci. Szkoda. Niestety zwykle darmowe promocje sa do bani Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł nagłośnienie to żenada!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 10:58 nie wiem czym się zachwyca tak autor artykułu, ale może byliśmy na innych koncertach? wokalista tego formatu co Sting powinien lepiej się przygotować do koncertu(lub jego technicy) bo nagłośnienie było fatalne, poza tym podczas koncertu próbowano jakoś z tego wybrnąć i natężenie dzwięku zmieniało się co chwila, dzwięk "pływał" po okolicznych torach... klapa na maksa. jak można wogóle majstrować przy nagłośnieniu w trakcie koncertu?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jeerry Re: nagłośnienie to żenada!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 11:04 Miałem wrażenie że pływanie fonii było efektem mocniejszych lub słabszych podmuchów wiatru od sceny Bo oczywiście do najbliższego głośnika miałem chyba 500 metrów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sahara Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.05, 11:02 Otóz sprawa jest prosta. Firma Orange zarobiła miliony na wysyłanych sms'ach. Zaoszczędziła na nagłośnieniu, innym sprzęcie, a przede wszystkim na kosztach przyjazdu zespołu - tylko 4 gości, w tym Sting. Dlatego pomysł ze Stingiem na rockowo, bo w złym nagłośnieniu słychać przynajmniej jakiś łomot, co niejktórym zupełnie wystarczy (np. takim, którzy nie zauważyłi, że Mandaryna fałszuje). Jestem fanką Stoinga od lat, byłam tez na konbcercie (Spodek'97 - rewelacja), ale cieszę sie, ze wczoraj nie pojachałam do Warszawy. Nawet w tv stereo słychać było od czasu przesterowany wokal Stinga i ogólny łomot (płaski dźwięk, wszystko się zlewało). Nawet te utwory The Police, które lubię, brzmiały nieciekawie...No, ale Orange zarobiła na pewno grubą kasę. Ta firma to katastrofa!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: margy W sektorze VIP było extra!! :))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 11:04 a ja się bawiłam cudnie (dostałam bilet dla VIP- ów )) - Sting sobie brzdąkał, jak ktoś chciał słuchać - były extra trybunki, wszystko było widać i słychać (co prawda dramatyczny asynchron...), a jak kogoś to nie interesowało, szedł do namiotów, na kiełbachę, karkówkę lub pyzy i słyszał, jak mu klezmer grał do kotleta )) Powtarzam, było cudnie i bardzo jestem zadowolona z tak spędzonego czasu - jedyny minus - wyjeżdżało się z parkingu dla VIP-ów dłużej niż trwał koncert ))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: St_Claus Re: W sektorze VIP było extra!! :))))) IP: *.ghnet.pl 25.09.05, 11:27 No wlasnie ... i dla tobie podobnych wlasnie taki byl idealny uklad przebojow: 1. Karkowka 2. Kaszanka 3. Piwko 4. Telefonik do kolezanki 5. Trybunka wygodna 6. Fragile Jak mi Cie zal ze dlugo wyjezdzalas z parkingu ... ojej ..pewnie Ci sie makijaz rozmazal Odpowiedz Link Zgłoś
mpogoda Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja 25.09.05, 11:05 Zgadzam się - pierwsze 40 minut koncertu pokazało słabą klasę dzwiękowców. Dopiero potem dzwięk był niezły choć ciągle było za cicho. po za tym drobnym szczegółem koncert rzeczywiście niezły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: playback Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.05, 11:10 przecież to nie było na zywo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: johnnz Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.05, 11:14 Koncert był fatalnie przygotowany i wcale nie przypominał koncertów wielkich gwiazd. które grały tu przedtem. Nagłośnienie przypominało koncerty z okazji pierwszego dnia wiosny na warszawskiej agrykoli. Niestety nie można powiedzieć, że Sting dał siebie wszystko. Zaczynając bisować po godzinie grania, zakpił troche z publiczność, równie dobrze mógł powiedzieć:"I am sorry, ale mam kontrakt na 12 kawałków i nie zamierzam grać ani minuty dłużej." Gdybym miał zapłacić za bilet na ten koncert był bym tragicznie rozczarowany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: brozo Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.kosson.com 25.09.05, 11:15 Sting dal czadu! Nie ma watpliwosci co do tego. Widac bylo, ze mu sie chce grac. Niestety jak dla mnie impreza przygotowana dla zbyt wielu osob Dopchac sie w okolice z ktorych mozna bylo spogladac na scene - mission impossible (no chyba ze sie cwiczy tajski boks i ma sie wyrobione lokcie). Ja dopchalem sie na metr setny i zostalem przy telebimie. Dzwiek do d..., synchronizacja zadna, swiatla oslepiajace, dziki tlum wszedzie Podobne wrazenia mozna bylo sobie zorganizowac przed telewizorem zapraszajac pare osob na imprezke do kawalerki i zapodajac muze z jamnika (przynajmniej do kibla blisko). Szkoda Wierze, ze dzwiek przy scenie byl lepszy, ale to byla impreza organizowana dla masy ludzi, a nie dla vipow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natasha PODSUMOWANIE (by me) IP: *.compnet.com.pl 25.09.05, 15:40 Koncert był po prostu genialny ! Do teraz nie umiem ochłonąć, niesamowite przeżycie Ogólne wrażenia są baaaardzo pozytywne. Ale ogólne, nie znaczy, że wszystkie. PLUSY: - przede wszystkim osoba Stinga. Uwielbiam absolutnie każdy aspekt jego twórczości i już przed koncertem wiedziałam, że będę zachwycona. Na forum spotkałam się z krytyką przygotowanego repertuaru - uważam, że Sting wiedział co robi. Wiedział, że nie da się zrobić kameralnego, nastrojowego, jazzowego koncertu dla 150- tysięczej, przypadkowo dobranej publiczności. Dał dobry, rockowy koncert, który przpadł do gustu i wiernym fanom i tej 'przypadkowej części'. Pokazał przy tym, że nadal jest w rewelacyjnej formie i jeszcze niejednym nas zaskoczy (czekamy, czekamy.... Pokłony szacunku dla tego Artysty Nie mogę również narzekać na nagłośnienie i widoczność- stałam pod samą sceną. I to nie był sektor dla VIP-ów! Żaden ze mnie VIP, a po przeszukaniu weszłam tam bez problemu (z tym, że wcześniej odstałam swoje i na tory dostałam się jako jedna z pierwszych.) Mimo to, serdecznie współczuję osobom, które przyszły posłuchać dobrego koncertu, a usłyszały pojękiwania głośników...) MINUSY: Obawiam się, że na osobie Stinga kończą się zalety koncertu ... - Organizacja - bez-na-dziej-na! Porażka na całej lini! -Brak podziału na sektory. -Niewystarczająca ilość toalet (na służewcu doprawdy mogłam poczuć się jak koń, kiedy wracając z toalet pląsałam nad barierkami goniona przez ochronę ). -Irracjonalne działania ochroniarzy - zabrano mi butelkę 'cisowianki', żeby następnie wręczyć mi wodę 'orange'( gdzie tu logika, gdzie konsekwencja ?) Albo podejrzenia Pana Ochroniarza, że mogę zabić Stinga bułką (cytat!) -Brak kontenerów na śmieci. Całe szczęście Sting wynagrodził mi wszystkie niedociągnięcia/niedogodności/niedoskonałości, ba ! wynagrodził mi nawet tego nieszczęsnego Makowieckiego Dla Stinga - 6 a operatora trzeba będzie zmienić ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bart Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.orange.pl 25.09.05, 11:19 Nagłośnieniowa porażka. Żałuję że tam poszedłem. Mam nadzieję, że Sting nie wiedział jakie zaplecze nagłośnieniowe zafundowało mu Orange bo pewnie by sie rozpłakał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EwaKasia Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.chello.pl 25.09.05, 11:20 oj cichutko było, cichutko Odpowiedz Link Zgłoś
lejski Techniczna klapa 25.09.05, 11:22 Wyszedlem razem z polowa ludzi i nie zatrzymalo mnie nawet Roxanne, ktore wlasnie lecialo. Przykro mi, bo to genialny facet. Bede przez tydzien leczyl oslepione oczy, a lepiej bym slyszal, gdybym ze soba zabral radio kasprzaka. Telebimy powinny byc rowniez bardzie z tylu i wyzej, a caly ten prad ktory zasilal reflektory powinien pojsc w glosniki (te albo nie dzialaly, albo 'pierdzialy'). Koszmar i zgaga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.axelspringer.com.pl / *.axelspringer.pl 25.09.05, 11:26 kaszana slychac bylo jak przez telefon komorkowy w sieci orange. Wyszlam po trzech kawalkach.Szkoda, taka gwiazda, tyle ludzi tylko organizator zawiodl Odpowiedz Link Zgłoś
altymis Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja 25.09.05, 11:29 nooo, ciekawy artykuł... czy to artykuł sponsorowany? bo czytam blogowe relacje ludzi którzy tam bylii wynika z nich jasno, że jedyną metodą usłyszenia Stinga było zabranie ze sobą zestawu płyt i własnych urządzeń nagłaśniających... czyżby Pomarańczka się już wycisnęła? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzieciak Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.chello.pl 25.09.05, 11:31 Będąc na studiach pracowałem przy takich konceratach jak Metallica, Waters, Sting czyli dużych imprezach. Pierwsza rzecz jaka mnie uderzyła to bramki, śmiać mi się chciało jak na bramki szturmowały tysiące a bramek chyba było 16 i panowie którzy na nich stali mieli problemy z przerwaniem rogu. Jeśli chodzi już o samo pole przed koncertem to uderzyła mnie ogromna (na serio!) ilość ToiToi ale było ich zamało na taką ilość luda!! I bark koszy na śmieci!! Straszna wpadka organizatorów!! Za dużo ludzi!! Stałem na wysokości Slika dla VIP. I moje wrażenia z koncertu są takie. Światło bardzo fajne tylko troche zabrakło mi więcej WASH'ów bardzo ciekawy i rzadko spotykany sposób świecenia follow spotami z kontry i rysunku. Jeśli chodzi o dzwięk to bez problemu rozmawiałem z dziewczyną podczas koncertu Stinga!! I tyle za komentarz!! Telebimy, a właściwie ekrany diodowe, obraz zawsze na takich imprezach jest przekazywany z opóżnieniem ale opóżnienie tutaj było straszne co spowodowane było dość dużą odległością od realizatorki do ekranów (realizatorka to taki mercedes na wielkich kołach z napisem TVP). Wyżej nie można było powieśić ekranów z dwóch powodów: 1) bezpieczeńśtwo i 2) brak konstrukcji(czyt. kraty) w Warszawie, tak tak na Wyścigach była chyba cała konstrukcja z Warszawy i okolic oraz Krakowa!! Kilka osób napisała że światła oślepiały i chyba nigdy nie była na koncercie, na estradzie zawsze się świeci z kontry!! Zastanówcie się czasem zanim coś napiszecie. A w rzeczywistoąci te 10 molefire może były nawet zasłabe. Przy wyjściu znów chaos. Jednym słowem organizatorzy powinni dziekować Bogu że nic się nie stało ludzią. Oragnizacyjnie źenada i wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: E-e Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.chello.pl 25.09.05, 13:00 Nie o kontre na estradzie chodzi - chodziło o te wielkie światła na słupach, walące w oczy publiczności - nie widziałem przez nie telebimów. Odpowiedz Link Zgłoś
coatlicue Sting boski, Kayah też ale reszta do d.... 25.09.05, 11:31 Zacznęod tego, że wraz z koleżanką byłyśmy na m-cu już o 14 (o 15 wpuszczali), żeby zająć w miarę dobre m-ca. W sumie nam się udało, byłyśmy jakieś 20 m od sceny przy samej barierce od żurawia telewizyjnego (czy jak to tam się nazywa). Nie chciałyśmy zostawiać naszych dobytków gdzieś w okolicach mało zorientowanych ochorniarzy - wiadomo co by się działo przy próbie znalezienia. Po jakiejś godzinie czy dwóch aczęli tam wpuszczać już z torbami ale ścisk dookoła nas był na tyle duży że stwierdziłyśmy, że już będzie lepiej jak zostaniemy tam gdzie byłyśmy..Trochę nam przeszkadzała latająca kamera, ale mimo wszytsko KAYAH i STING dali czadu, nie wspominam Tomcia. Niestety całą atmosferę psuli mi ochroniarze, którzy co chwilę kogoś przepuszczali przez barierki do sektora pod sceną (zresztą ku poirytowaniu pracowników telewizji znajdujących się k. kamery). Ponad to kompletnie nie znali regulaminu, padłam jak byłam świadkiem że z jednego sektora (tam gdzie ja byłam) ochroniarz podawał jakiejś osobie z przodu aparat fotograficzny. Nazwijcie mnie przepisową purytanką, no ale na każdym bilecie jest napisane: 7. Organizator ODMÓWI uczestnikowi imprezy wniesienia na teren imprezy oraz użycia w trakcie imprezy, aparatu fotograficznego, kamery lub innego rodzaju sprzętu nagrywającego audio-video. Może i było trochę za cicho, ale ja słyszałam dobrze. Choc bawiłam sie w miarę dobrze nie bawiłam się tak jak przystało na fankę (przez organizację, ochroniarz, ludzi palących wśród scisku i organizację). A próba wydostania się z wyścigów była prawdziwym koszmarem!! O ciężki szok przyprawił mnie widok paru osób (wśród ok paru tysięcy próbujących się wydostać przed 2m wyrwę w murze, znajdującej się na dość ślisjiej górce i z nieustającym naporem z tyłu) PALĄCYCH!!!! LUDZIE NIE MAJĄ WYOBRAŹNI ZA GROSZ!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :D Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 11:33 A ja mieszkam w domu około 5km od miejsca gdzie był koncert i na dachu na 2 piętrze WSZYSTKO było słychać bez problemów. Na koncert iść nam się z powodu tłumów nie chciało a nagłośnienie było dość dobre, żebyśmy się świetnie bawili. Chyba przesadzacie. Weźcie pod uwagę też położenie wyścigów. Tam są blokowiska - zaczyna się Ursynów. Nie można walnąć z całej mocy między blokami Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: E-e Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.chello.pl 25.09.05, 13:01 Jak grało Depeche Mode, to słyszałem dźwięk na moim balkonie, na Stokłosach. Natomiast po wyjściu na Puławską nie było słychać nic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arek Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.rybnet.pl 25.09.05, 11:34 Dla mnie koncert był porządnym kawałkiem rocka w wydaniu stingowym. Jakby bilety były po 100PLN to nie było by przypadkowych widzów narzekających na wszystko w tym koncercie. Sting to wielka osobowość i kawał muzycznej historii. Przy pomocy 3 gitar i bębów odwalili kawął porządnej muzy, której niejeden by pozazdrościł. Na takich koncertach zwykle nie ma dobrej widoczności-ale to taka natura koncertów "lotniskowo-stadionowych" i z tym się trzeba liczyć. Opóźnienie dżwięku w porównaniu z telebimem brała się z odległości. Jak ktoś stał dalej od sceny to siłą rzeczy słyszał z opóźnieniem i na to nic nie da się poradzić. Jak chce się wszystko dobrze widzieć i słyszeń to zapraszam do Spodka. Pewnie jeszcze Sting tam wystąpi-kwestia czasu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: E-e Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.chello.pl 25.09.05, 13:06 Czytałeś co pisaliśmy? Nie sądzę. 1) Byłeś na tym koncercie? Wiesz w ogole co się działo? Obraz z telebimów był WCZEŚNIEJ jakieś 2-3 sekundy. Bo opóźnili dźwięk, by nie było pogłosu, tylko wyobraźni nie starczyło do opóźnienia telebimów. Pewnie siedziałeś sobie w sekcji VIP pod sceną 2) Dźwiek był za cicho (nie wmówisz mi, że jakiś palant pieprzacy od rzeczy nad głową ma prawo zagłuszać dźwięk na dobrze nagłośnionym koncercie...) i kiepskiej jakości - jeśli słyszałeś bas Stinga, to gratuluję słuchu i dobrego miejsca. Ja go nie słyszałem, mimo że pare razy zmieniałem miejsce. 3) Koncert Stinga był ok, chociaz nie był specjalnie porywający. Bawiłem się, ale bawiłbym się lepiej, gdyby nie spieprzono organizacji koncertu. Naprawde wolałbym słuchac Stinga niż opowieści dwóch "specjalistów" od muzyki z tyłu, na jakich to oni lepszych koncertach byli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaktus77 Re: Koncert Stinga w Warszawie - reklamacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 11:35 Koncert Stinga w Warszawie - relacja.... chyba reklamacja. Pan dziennikarz siedział pewnie z VIPami albo wcale na koncercie go nie bylo i ogladal relacje w TV. Totalna asynchronizacja dzwieku i obrazu - STING perfekcjonista jak powiedzial konferansjer... dobre sobie. Potem jeszcze ta jakosc dzwieku - ratunku nic nie bylo slychac. W trakcie koncertu wyszlo chyba 50 tys. ludzi. Przede mna przelwala sie rzeka klnacych pod nosem ludzi. Jestem wielkim fanem STINGA ale na koncerty dla takiej masy ludzi to trzeba puszczac same HITY, a nie robic repertuaru jak dla kameralnej garstki wielbicieli w sympatycznym teatrze z miejscami siedzacymi. Tu ludzie chcieli poskakac i pobawic sie, a nie wysluchiwac wariacji i improwizacji jak w przypadku utworu Roxanne... Wyjatkowo wspolczuje ludziom przyjezdnym... mam nadzieje ze przynajmniej dobrze bawili sie w drodze powrotnej. Odpowiedz Link Zgłoś
aml65 Re: Koncert Stinga w Warszawie - reklamacja 25.09.05, 12:28 Kocert dla większości był za SMS'a (no może nie jednego)- ale można powiedzieć "za darmo", więc czego więcej się spodziewać przy przypadkowej publiczności i od PRZYPADKOWEGO organizatorka. Organizacja - do niczego, począwszy od dojazdu - podobno miała być specjalnie oznakowana komunikacja (czy ktoś takową widział)? Wejście przez wyrwy w murze - pomysł naprawdę oryginalny - coś takiego może się zdażyć tylko w Warszawie. Ochrona - delikatnie mówiąc - nie spełniła swojej funkcji. Na teren koncertu można było wnieść dosłownie wszystko - noże, granaty, miny przeciw pancerne itd. JAk się bardzo chciało to dało się nawet przejść z sektorów dla plebsu do VIP-ow. Czego tam nie było... Catering from Hotel Sobieski, a w tym karkóweczki, szaszłyczki, kiełbaski, kurczaczki, pieczone ziemniaczki, sałateczki wszelkiej maści, napoje i słodycze różniste (bardzo smaczny sok pomarańczowy i wyborna szarlotka). Żonie żołądek podchodził do gardła z wrażenia dokonanego przez nas "przestępstwa" więć spróbowaliś tlko tyle (teraz trochę żałujemy). VIPY siedziały na trybunie honorowej znudzone śmiertelnie. Sama trybuna usytuowana był fatalnie i prawie nic nie było słychać i widać oprócz morza głów zwykłych śmiertelników, więc niewiele się namyślając jeszcze przed rozpoczęciem koncertu przez Stinga opuściliśmy "Olimp". Wyjść było równie łatwo jak wejść. Atmosferę koncertu można było poczuć dopiero w narmalnych sektorach. Inna sprawa czy bardziej był to koncert czy piknik ocenę pozostawiam większym znawcom. Nam udało się dotrzeć wmiarę blisko głośników i słychać było dobrze, wydobywający się dzięk dawał jednak wiele do życzenia. Telebimy fatelnie małe na tle kontrastujących z nimi bilbordów organizatorka. Ala Stig no cóż klasa sama dla siebie. Żałujemy tylko, że krótko i mało. Dla nas i pewnie tej części uczestników, którzy są fanami Stinga i dodatkowo mieli możliwość pełniejszego uczstnictwa w koncercie, mógł trwać przez całą noc. Mamy tylko nadzieję, że Sting wystąpi jeszcze w Polsce i że Jego nastepny koncert będzie lepiej zorganizowany, aha i lepiej żeby bilety jednak nie były za darmo... Hej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Żenada!!! IP: *.telpol.net.pl 25.09.05, 11:41 Począwszy od parkingów, każdy radził sobie jak mógł. Oczywiście trzeba być bardzo mądrym, żeby organozować taki koncert tam, gdzie nie ma parkingów,. Druga sprawa to wejście - wyrwa w murze - Warszawa )) Przez wejście dla pracowników Orange można było zobaczyć, że swoich klientów mają w dupie. Ile mieli nmiejsca i ile kibli. Nagłośnienie fatalne! Ekrany pokazujące obraz nie zsynchronizowany z dźwiękiem. Występ Kayah to największa porażka tego koncertu. Jeśli miał ten koncert kogoś rozgrzać, to się to nie udało. Kayah smęciła strasznie, motyw z chustami pokazuje już od kilku lat. Podsumowując - koncert tak jak wejście Orange: wielkie oczekiwanie i nadzieje i w wyniku totalna KLAPA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: złodziej relacja IP: 213.17.164.* 25.09.05, 11:45 A ciekawe ile koleś z gw wział od oreńdża za taką sprzedajną relację Odpowiedz Link Zgłoś
poliwo Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja 25.09.05, 11:52 Podpisuję się pod złymi recenzjami dotyczącymi koncertu. Z ciekawością zaczęłam czytać recenzję p. redaktora i byłam totalnie zaskoczona. Chyba bylismy na zupełnie innym koncercie. My wyszliśmy po 40 minutach - więcej się nie dało wytrzymać. Dziwił tylko fakt, że koncert Kajah był świetnie nagłośniony, a tu taka kicha. Szkoda, smutno było tak wychodzić. Dobrze że Sting nie widział tych tłumów wychodzących z Wyścigów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: orfeusz Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.internet.v.pl 25.09.05, 12:02 I dlatego jestem rad, że nie poszedłem na ten koncert Za strony orange taka wiocha, tylko że w dużym formacie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fiona Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 12:03 "....wspaniała organizacja..." Po prostu "ŻENUA" Jestem ciekawa dlaczego w artykule wychwalajacym koncert,nikt nie wspomniał o tym,że ludzie zaczęli wychodzic w czasie 3-go utwor,że Stinga było słychac jak zawiał wiatr,że ludzie chodzili sobie po plecach ...i,że w ogóle najlepiej trzeba było przypominac o zabraniu ze sobą jakiejś drabinki. Droga POMARAŃCZKO,musisz się jeszcze sporo nauczyc (tak na przyszłość)jak będziesz chciała jeszcze kiedykolwiek organizowac takie "spędy" Gad bles U Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek Totalna porażka IP: *.siedlce.sdi.tpnet.pl 25.09.05, 12:04 Brak prowadzącego, przerwa miedzy Kaya a Stingiem około 40min. Sting powiedział trzy słowa i dał jeden bis (jeden kawałek). Roxanne przekombinowane do bólu. Dla 150 tys. luda nie gra się jak w klubie jazzowym. Pozytywy: taniość, luz na placu, profesjonalny śpiew Stinga, jakby nie było źle to słuchać go to przyjemność dla uszu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciek Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.09.05, 12:05 Podpisuję się pod tym komentarzem dwiema rękami. Koncert organizacyjnie bardzo słaby. No i przede wszystkim nagłośnienie do bani. Dźwięk słabo rozprowadzony, w ogóle nie selektywny. No i szczytem szczytów było żenujące opóźnienie dźwięku w stosunku do obrazu na telebimach. Sting klasa - organizacja zasłużyła na czerwoną (nie pomarańczową) kartkę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: Koncert Stinga w Warszawie - relacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 12:08 prawda jest taka, ze po godzinie koncertu Stinga tysiace osob zaczęło wychodzić- wszyscy z powodu naglosnienia, które było żałosne!!! orange dalo ciala, polecieli totalnie po kosztach!!! Albo robi się koncert, taki jak wczoraj ale dla 40.000 ludzi, albo trzeba postarać się troche bardziej. Sting bez zarzutu, jak zawsze... Odpowiedz Link Zgłoś