draconessa
25.11.02, 10:19
JA tego jednak nie moglam zdzierzyc. Tenor o niezbyt wielkim glosie zabral
sie do Wagnera - wyszlo z tego, ze orkiestra zagluszala spiewaka, skala
glosu...jak to skala, nic imponujacego, barwa przecietna, dynamika - w
zasadzie bez dynamiki.... A widownia szlala i klaskala na stojaco. Wniosek
jeden - albo jestem glucha na oboje uszu, albo nasza warszawska publicznosc
jest tak spragniona jakichkolwiek nazwisk, ze szaleje z zalozenia...