Gość: balanescu
IP: *.media4.pl
29.12.02, 10:16
Czasem muzyka usłyszana czy raczej słuchana w pewnym miejscu splata się z nim
już na zawsze - i odtąd wracając do tej płyty wracam chcąc nie chcąc również
do owego miejsca, do tamtego czasu, do ówczesnych zdarzeń.
Też macie podobnie?
Np.
płyta "Time Out" Dave Brubecka jest dla mnie duszą miasta Toruń,
2 stare płyty Yes przywołują mi niezwykły sierpień na mazowieckiej wsi,
"Apocalypse" Mahavishnu Orchestra to wrocławskie parki jesienią 99 roku
Toma Waitsa "Rain Dogs" to z kolei wrocławski Ogrod Botaniczny w maju 2000
itd.