cze67
20.01.03, 14:56
Wiekszosc muzykow po odejsciu od zespolu, w ktorym przez wiele lat grali i
spiewali, bez wsparcia kolegow nie moze odnalezc sie w nowej rzeczywistosci.
Ich plyty nie dorownuja dokonaniom grupy. Czegos im brakuje.
Ale sa i tacy, ktorzy umieli stanac na wlasnych nogach a ich dziela
przewyzszyly to co nagrali razem z zespolem. Ja znam (na razie) dwa takie
przypadki:
George Michael (dawniej Wham)
Robbie Williams (dawniej Backstreet Boys?, no, w kazdym razie jakis
boysband).
Bjork tez nagrywa wspaniale plyty. Wolalem ja jednak z Sugarcubes.